W sercu Amazońskiej puszczy – wrażenia z Green Hell

Jakub Smolak | | Przeczytasz w 5 min.
Green Hell
Green Hell

Kolejna gra survivalowa w Early Access już nie robi na nikim wrażenia. Zupełnie się temu nie dziwię. Trochę się ich już przewinęło, a i z opuszczeniem inkubatora często miewają problemy. Dlaczego więc Green Hell dostało swoją szansę? Z bardzo prostego powodu. Jest to gra od polskiego studia Creepy Jar, a rodzime tytułu zawsze zyskują u mnie dodatkową atencję.

Green Hell Screen2

Ona, ja i amazońskie plemię

Jeśli wierzyć twórcom, Green Hell ma spędzić w Early Access około trzy miesięcy. Nie chcę być złym prorokiem, ale stawiam, że ten okres się przedłuży. Zawartość obecnej wersji to około 20-minutowy tutorial, będący jednocześnie wprowadzeniem do historii z kampanii fabularnej oraz tryb survival, pozwalający przekonać się o tym, co w trawie piszczy. Historia opowiada losy pary odwiedzającej amazoński las deszczowy w celach naukowych. Mia, partnerka naszego protagonisty postara nawiązać się kontakty z dzikim plemieniem, co jak można się spodziewać, nie skończy się happy endem. Niestety, żeby sprawdzić co Creepy Jar przygotowało dla nas w dalszej części opowieści, będziemy musieli poczekać do premiery.

Green Hell Screen6

Są banany, jest życie – zdawałoby się

Green Hell jest survivalem z krwi i kości. Zaczynamy z pustymi rękami, pośrodku niczego. Z patyka i kamienia wytworzymy prymitywną siekierę, a potem to już z górki. Szałas, ognisko, włócznia i jakoś pomału się kręci. Wszystko jednak do czasu. Wystarczy, że napatoczymy się na węża, ten nas ugryzie, w nieuleczoną na czas ranę wda się zakażenie i w dość szybkim tempie staniemy się częścią ekosystemu. Amazońska puszcza jest równie piękna co zabójcza. Dlatego trzeba ją eksplorować ostrożnie i zawsze mieć w pogotowiu najpotrzebniejsze zasoby. Początki lekkie nie były, kilka razy kończyłem przygodę już pierwszego dnia. Jak nie gepard to pasożyty. Możliwości zgonu jest naprawdę wiele i czasem wystarczy chwila nieuwagi. Trochę mi to przeszkadzało, uważam tym samym, że Green Hell jest za szybki i wymaga poprawek w kwestii balansu. Zbyt szybko padniemy tutaj z wycieńczenia czy głodu, co bywa irytujące i trochę hamuje nas w odkrywaniu tego, co skrywa w sobie puszcza.

Green Hell Screen3

A trzeba było być harcerzem

Pozyskiwanie surowców odbywa się w dość standardowy sposób. Chcesz drewna, to zetnij palmę, potrzebujesz mięsa, ubij kapibarę. Część z receptur mamy zapisane w swoim notatniku, ale większość będziemy musieli odkryć na własną rękę. Logika niektórych ma sens, z innymi bywa różnie. Trochę mi zeszło, by domyślić się, że z pierwszego lepszego kija i liny da się zrobić łuk. W dzieciństwie próbowałem wiele razy i efekty nie były zadowalające, nie mówiąc o możliwości upolowania czegokolwiek. To co dzieje się w naszym dzienniku wymaga gruntowej przebudowy. Wykonany został on w sposób tak nieczytelny, że równie dobrze mogłoby go nie być. Rzędu usprawnień wymaga także interfejs caftingu czy ekwipunku. Może i wygląda ciekawie, ale tutaj trzeba postawić na wygodę i przejrzystość. Mieszane uczucia mam także do trybu inspekcji swojego ciała w poszukiwaniu ran, pijawek czy podskórnych robaków. Niby fajnie, ale po pewnym czasie te zbędne kliknięcia zaczynają męczyć. Szczególnie, że o wszelkich nieprawidłowościach gra informuje nas na głównym ekranie.

Green Hell Screen4

A dziś na obiad ludzina!

Trochę kilometrów po tej dżungli przebiegłem, a podgrzybków brak. Znalazłem natomiast całą masę lokalnych przysmaków. Niektóre nawet świecą w nocy. Po kilku eksperymentach, nauczony doświadczeniem, wiem już, co można bezpiecznie zjeść, a larwy mają całkiem dużo białka. Nic nie stoi na przeszkodzie, by spróbować opiekanego w ogniu mięsa członków lokalnego plemienia. Kwestia tego, co kto lubi. Pamiętajcie jednak, by nie jeść surowego, bo łatwo nabawić się pasożytów oraz nie pić wody z niesprawdzonych zbiorników. Green Hell pełen jest drobnych wewnętrznych mechanik, wpływających na rozgrywkę. Nasz bohater wyposażony jest w zegarek monitorujący stan organizmu, wskazując niedobory tłuszczu i wody. By cieszyć się pełnią zdrowia, należy dbać o wszystkie cztery elementy z jednakową uwagą. Interesujący jest także wskaźnik zdrowia psychicznego. Wraz z jego spadkiem nasz protagonista zacznie słyszeć głosy oraz mieć omamy. Jak łatwo się domyślić jest to kolejna droga do samounicestwienia.

Green Hell Screen1

Trening czyni mistrza

Większość rzeczy czy zależności występujących w Green Hell musimy odkryć na własną rękę. Najstarszą metodą, prób i błędów. Pojawia się więc pytanie po co? Tryb survivalowy pozbawiony jest finalnego celu, a postępy przychodzą raczej wolno i często w bólach. Na tym etapie produkcji nie można uznać tego za minus, ale chcę tylko zaznaczyć, że w obecnej formie ten tytuł to czysty survival, także bądźcie świadomi, po co sięgacie. Gra przygotowana przez Creepy Jar jest tytułem trudnym i wymagającym, ale potrafi wciągnąć. Przyjemność sprawia przede wszystkim odkrywanie świata i jego mechanik. Potencjał jest i co do tego nie mam wątpliwości. Teraz trzeba szlifować, uczynić grę atrakcyjniejszą i nieco przyjaźniejszą graczowi. Prac wymagają także wszystkie kwestie związane z optymalizacją.

Dyskusja

Komentarzy ( 2 )

  1. Adam pisze:

    Pogralem troche i po kilku dniach mam podobne uwagi. Jak szukanie gdzie ugryzl waz albo pajak ewentualnie leczenie ran po walkach jest spoko. To jednak usuwanie pijawek i wydlubywanie robakow po snie jest raczej nuzace. Takze rodzaje pozywienia sa zniechecajace nie wiem po co tyle tego zbieram jedzenie i sie bardziej skupiam na tym jakich durnych skladnikow w pozywieniu mi brakuje niz by nie umrzec z glodu. Moge miec plecak pelen jagod ktore mi nic nie daja za to po dniu brakuje mi w pozywieniu miesa. Co to ma byc zabawa w dietetyka? Takze budowanie mocno kuleje ale to wersja early access wiec mozna darowac ten punkt.

  2. Adam pisze:

    Pogralem parę dni więcej i coż early acces to jest na pewno :D Bugów jest naprawde sporo choć większą część da się przeżyć. Ale szału nie ma. Gra może być świetna ale w sumie po tygodniu grania stwierdzam że gra jest bardzo płytka. Główne surowce respawnują się w kilku punktach gdy je znajdziemy to jest wtedy bardziej bieganie i zbieranie tego co akurat nam brakuje. Takze sytem rozwijania skilli kuleje strasznie. Bardziej gracz się rozwija w broniach atakując pancernika niż walcząc z lampartem/pumą lub kanibalami :D Z takich większych bugów to papugi są komiczne gdy przelatują przez grunt. Takze przydaloby sie wiecej malych drzewek a celnosc gracza jest czesto zabugowana zwlaszcza z luku mozna nie trafic majac przeciwnika tuz pod nogami:) Takze respawn przeciwnikow w lokacjach jest irytujacy lekko bo ile razy mozna zabijac tego samego lamparta. Ogolnie puma/leopard bylyby grozniejsze gdyby przed kazdym atakiem nie ryczaly bo tak to zabicie ich nie stanowi zadnego problemu a atak z zaskoczenia bylby duzo ciekawszy.

Dodaj komentarz

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch

POLECAMY

Łowcy Trofeów