Blair Witch – recenzja

Konrad Noga | @Pykmis | | Przeczytasz w 6 min.
Blair Witch1

Layers of Fear 2 mocno mnie zawiodło. Choć nie była to najgorsza gra, nie była też niestety najlepszą z portfolio Bloober Team, które bardzo sobie cenię, bo moje doświadczenia z pierwszym Layers of Fear oraz Observerem należą do tych zdecydowanie przyjemnych. Niemniej ten mały zwód związany z ich do niedawna najnowszą produkcją sprawiła, że do Blair Witch podchodziłem ostrożnie i to pomimo, że jego zapowiedź na E3 pozytywnie mnie zaskoczyła. Na całe szczęście mój sceptycyzm okazał się być kompletnie zbędnym, bowiem śmiem twierdzić, iż Blair Witch to najlepsza produkcja Bloobera.

06 09 2019 10 26 15 0g4gg1pc

Od razu przyznam się, że moja znajomość marki jest raczej znikoma. Filmów nigdy nie oglądałem, a jedyna moja wiedza o nich pochodzi z przeróżnych analiz dostępnych na YouTube. Niemniej growa odsłona serii jest na tyle dobra, że mam olbrzymią chęć na nadrobienie zaległości i może nawet kolejnego podejścia do gry, kiedy już zapoznam się z filmami. Jestem bowiem pewien, że fan marki będzie w stanie wyłapać więcej smaczków niż ja, który do Blair Witch podchodził raczej jako do kolejnego horrorowatego symulatora chodzenia.

Psikus polega na tym, że tytuł ten wcale nim nie jest. Choć Blair Witch jest mocno zakorzeniony w gatunku walking simów, posiada jednocześnie na tyle dużo różnych mechanik, że spokojnie można go nazwać pełnoprawnym survival horrorem. Owszem, człon „survival” doczepiłem tutaj na słowo honoru, bo w ciągu całej gry ani na chwilę nie musimy przejmować się ilością amunicji czy apteczek, ponieważ przedmiotów tych zwyczajnie w grze nie ma, ale w przeciwieństwie do takiego Observera czy Layers of Fear – zawsze musimy się mieć na baczności, bowiem Black Hills jest upiornie niebezpiecznym miejscem.

06 09 2019 10 25 10 Kq3momz0

Z początku wydawać się może, że jest to las jakich wiele – pełen wesoło hasając tu i tam zwierzątek, starszych ludzi zbierających grzyby i par poszukujących odrobiny ekscytacji. No, może nie do końca, bo przecież jako Ellis udajemy się tam pomóc lokalnemu biuru szeryfa w poszukiwaniach zaginionego chłopca. Wciąż jednak z początku nic nie wskazuje, że cokolwiek w tym lesie odbiega od normy. Jednak im dalej się zapuszczamy, tym dziwniejsze rzeczy zaczynają się dziać, a my dziękujemy twórcom, że w podróż pozwolili nam tym razem udać się wraz z Bulletem – czworonożnym kompanem Ellisa. Bardzo szybko zaczynamy dostrzegać niecodzienne przeskoki w upływie czasu, zapętlające się ścieżki oraz wszechobecne drewniane figurki i zawieszki.

O ile w Layers of Fear 2 moim głównym zarzutem było to, że twórcy pokazują nam wszystko już od początku rozgrywki, o tyle tego samego nie mogę powiedzieć o Blair Witch. Tym razem wszystko powoli nabiera tempa, aby pod koniec historii kompletnie odjechać. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że efekty te nie mają na celu wyłącznie zadziwienia bądź przestraszenia gracza, ale są również w jakiś sposób zakorzenione w historii. Blair Witch to nie zwykły horror o upiornym lesie, ale także swego rodzaju podróż w głąb psychiki byłego żołnierza i policjanta dręczonego przez PTSD. To nie tylko historia o porwanym chłopczyku, ale przede wszystkim o człowieku dręczonym przez wewnętrzne demony uzewnętrzniane przez las.

06 09 2019 10 25 44 1whj3ito

Opowiedziana historia nadal pozostawia pole do interpretacji, ale w przeciwieństwie do poprzedniej gry studia, nie staje się przez to zabawą we wróżenie z fusów. Konieczność czytania znajdowanych notatek ograniczono tym razem do minimum, w zamian na pierwszy plan wysuwając interakcje z innymi bohaterami. Co prawda na ekranie widzimy ich raczej sporadycznie poza głównym złym, a całość komunikacji odbywa się poprzez komórkę oraz krótkofalówkę, ale i tak miło jest usłyszeć czyjś głos.

Niemniej ważny dla fabuły oraz rozgrywki jest sam Bullet – wspomniany już wcześniej pies. Przez większość czasu pomaga nam w tropieniu naszego celu oraz ostrzega nas przed zagrożeniami. Ta ostatnia cecha przydaje się głównie w trakcie walki z niewidzialnymi stworami, które Bullet w przeciwieństwie od nas jest w stanie wyczuć. Do nas należy już tylko skierować niezastąpioną latarkę w tym samym kierunku, w którym psina warczy. Za dobrą służbę wynagrodzić możemy go ciasteczkiem lub wyczochrać za uszkiem, co według podpowiedzi w grze ma mieć bezpośredni wpływ na przebieg historii. Czy ma? Nie jestem pewien, natomiast wiem, że bardzo się do niego przywiązałem, a to już ma bardzo duże znaczenie.

06 09 2019 10 25 57 Aqlz3d30

Dość intrygującą mechaniką jest również magiczna kamera, którą znajdujemy po drodze, służąca nam nie tylko jako noktowizor, ale pozwalająca nam również na wpływanie na wygląd świata poprzez oglądanie znalezionych tu i ówdzie kaset (Tak, kaset. Mamy w końcu 1996r.). Przewinięcie filmu do momentu sprzed zamknięcia przez kogoś drzwi sprawi, że staną one otworem również i w naszym świecie, umożliwiając nam kontynuowanie podróży. Jest to prosta, ale bardzo efektowna i przyjemna sztuczka, choć wbrew pozorom noktowizja jest dużo bardziej przydatną funkcją pozwalającą nam na wykrywanie śladów przeciwnika oraz czających się we mgle potworów, dzięki czemu będziemy w stanie je ominąć.

Poza tymi kilkoma rzeczami w Blair Witch gra się w sumie podobnie jak w pozostałe gry studia, ale w przeciwieństwie do nich w żadnym momencie zabawy nie czułem znużenia czy poczucia powtarzalności. Dodane do gry mechaniki nadają jej odpowiedniej świeżości i pomimo swojej prostoty, po prostu bawią. Nie można również nie wspomnieć, że to pierwsza tego typu gra studia bezproblemowo działająca na konsoli. Blair Witch nie gubi klatek animacji, a błędy to raczej rzadkość. Bawiłem się przednio. Historia intrygowała, gęsta atmosfera trzymała w napięciu, a czas zdawał się poruszać zaskakująco szybko. Blair Witch to zdecydowanie jedna z ciekawszych gier tego roku, a już na pewno najlepsza gra Bloobera.

9/10

Autor: Konrad Noga

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz