W co graliśmy na Pixel Heaven 2019?

Robert Chełstowski | @Zdzichsiu | | Przeczytasz w 19 min.
Pixelheaven2019
Pixelheaven2019

Tegoroczną edycję Pixel Heaven zapamiętam szczególnie z jednego powodu. Deszczu. Nie zwykłego wiosennego deszczyku, ale masywnej ulewy, która zaskoczyła mnie w drodze do metra tuż przed rozpoczęciem imprezy. Kiedy cały przemoczony znalazłem się wreszcie pod ochroną podziemnych tuneli, pomyślałem sobie wówczas: nie ma co, ładnie mnie przywitała ta Warszawa.

Mokre ciuchy, choć stanowiły pewien dyskomfort, nie mogły jednak ostudzić mojego entuzjazmu. W końcu zmierzałem na święto indyków i retro. Miałem grać w masę dobrych gier, które jeszcze nie ukazały się na rynku…

I grałem! A o tym, czego było mi dane doświadczyć na Pixel Heaven 2019, poniżej. By nikogo nie dyskredytować, wszystko w kolejności alfabetycznej.

Już dostępne

Apocalipsis: Harry at the End of the World

Na stoisku firmy Klabater mieliśmy okazję pograć w kilka wydanych już gier. Pierwszą z nich było zeszłoroczne Apocalipsis: Harry at the End of the World od studia Punch Punk Games. Strasząca tym długim tytułem produkcja to w istocie klasyczna przygodówka point and click zrealizowana w mrocznym klimacie. Na szczególne wspomnienie zasługuje oprawa graficzna inspirowana średniowiecznymi rycinami, a także fakt, że w narratora wciela się tu nikt inny, a Nergal we własnej osobie.
Nasza recenzja

Cyfrowe planszówki studia Acram

Czyli Istanbul Digital Edition, Eight Minute Empire i Steam Rails to Riches. Jeśli lubicie gry planszowe, ale męczy was mozolne rozpakowywanie pudełka lub po prostu nie macie na to czasu, na rynku pojawiła się odpowiedź na wasze żale! Studio Acram Digital w swoim portfolio na już kilka planszówek przeportowanych z wersji fizycznych na cyfrowe. Jako że są to stosunkowo proste tytuły i można odpalić je zarówno na PC, jak i platformach mobilnych, idealnie sprawdzają się jako zabijacz czasu. No i całkiem przyjemnie się grało nawet takiemu laikowi jak ja.

Golf Peaks

Niewielki tytuł, który niesamowicie relaksuje. Golf Peaks bazuje na prostym pomyśle: doprowadź kuleczkę do dołka za pomocą danych ci ruchów. I o ile faktycznie początkowe poziomy zbyt wielkiego wyzwania nie sprawią, to wraz z każdym kolejnym etapem twórcy dorzucają nowe mechaniki. Np. piłeczka może podskoczyć, później na drodze do celu stoi podniesienie terenu, a na jeszcze innej planszy trafiamy na piasek zatrzymujący ruch. Poziomy w tytule od Afterburn, choć wymagają pomyślunku, są stosunkowo krótkie, dlatego Golf Peaks idealnie nadaje się do małych posiedzeń i zrelaksowania się w przerwach między pracą lub szkołą. Zwłaszcza, że oprócz na PC, jest również dostępny na telefonach.

Regalia of Men and Monarchs

Kolejną propozycją z przystani Klabater była Regalia: Of Men and Monarchs. Polski RPG od studia Pixelated Milk mocno inspirowany tytułami wprost z kraju Kwitnącej Wiśni. Już samo to jest dosyć ciekawe, ale Regalia w swej konstrukcji to nietypowy i dający dużo frajdy miks gry taktycznej, ekonomicznej i symulatora relacji towarzyskich. Co prawda niektórych mogą odstraszyć limity czasowe, ale warto się przebić. Nawet dla samego humoru i oprawy audiowizualnej. Ta dwuletnia już pozycja w ogóle nie straciła swojego uroku, a dziś oprócz na PC, można zagrać w nią również na konsolach. Jedna z najlepszych polskich gier 2017 to w końcu nie w kij dmuchał.
Nasza recenzja

TSIOQUE

Miejsca na przestrzeni wystawowej nie mogło zabraknąć również dla sympatycznej przygodówki TSIOQUE od studia OhNoo. Poprzedni rok obfitował w dobre point and clicki, a tytuł ten jest jednym z nich. Nie bez przyczyny został on w końcu nominowany w kilku kategoriach Pixel Awards. Warto wspomnieć, że Alek Wasilewski osobiście doglądał stoiska z grą, zaznajamiając wszystkich chętnych ze światem księżniczki Tsioque. W nim mogli odnaleźć się zarówno dorośli, jak i dzieci, co było zresztą widać podczas targów.
Nasza recenzja

We. The Revolution

We. The Revolution było najświeższym tytułem obecnym na imprezie. W tę zaledwie dwumiesięczną produkcję można było zagrać na stoisku firmy Klabater. Sam nie zasiadłem przy stanowisku, mając w pamięci niedawny kontakt z grą podczas recenzowania, ale mogę wszystkich zapewnić, że to świetny i ambitny symulator sędziego Trybunału Rewolucyjnego, budzący skojarzenia z cenionym przez wielu Papers, Please.
Nasza recenzja

Już niedługo!

3 Minutes to Midnight

Zaczynamy od Trzech minut do północy, ciekawej przygodówki inspirującej się kultowymi dziełami Lucas Artsu. Jak mówią sami twórcy, to: „komediowa przygoda z zawiłą fabułą i barwną obsadą„. Jako Betty Anderson, dzielna nastolatka, będziemy musieli odkryć korzenie tajemniczych spisków, a nawet spróbować uratować świat! Klasyczny point and click, humor, ładna oprawa… Trzeba coś więcej, by do siebie przekonać? Czekam!
Premiera: końcówka roku, w lato rozpocznie się kampania na Kickstarterze
Warto kliknąć!

’90 Football Stars

Następna gra od Klabateru, tym razem taka, która nie miała jeszcze swojej pełnej premiery. Piszę pełnej, gdyż ’90 Football Stars jest aktualnie dostępne we wczesnym dostępie. Tytuł ten to dosyć prosta i arcadowa gra piłkarska, starająca się odwoływać do dawnych pozycji z tego gatunku. Nie oczekujcie więc poziomu FIFY, a raczej Sensible Soccer w nowej oprawie graficznej. Czy to podejście się sprawdza? Po części. W ’90 Footbal Stars gra się co prawda przyjemnie, ale na dłuższą metę, gdybym chciał pograć w coś na wzór Sensible Soccer, pewnie odpaliłbym Sensibla we własnej osobie. I choć sam nie stanę się fanem tego tytułu, może zainteresuje on kogoś innego
Premiera: ten rok, dokładny dzień nieokreślony
Warto kliknąć!

Brassheart

Albo jak ktoś woli, dawny Klucz. Pisałem o tym tytule w relacji z poprzedniej edycji Pixel Heaven i cieszy mnie, że w tym roku mogłem zobaczyć, jak ta gra się rozwinęła przez ten czas. Od razu można było zauważyć, że trochę zmienił się styl, w tym głównie wyglądy postaci. Doszło też parę funkcji, a build prezentował inny fragment rozgrywki. Brassheart to klasyczny point and click osadzony w alternatywnej, dieselpunkowej wizji lat dwudziestych poprzedniego wieku. Wcielamy się tu w Polę Zagórską, mającą na celu uratować swego ojca. Podobnie jak i 3 Minutes to Midnight, fani przygodówek nie powinni przejść obojętnie obok dzieła Hexy Studios. Zapowiada się świetna zabawa!
Premiera: końcówka roku
Warto kliknąć!

Bug Academy

Stosunkowo prosta gierka ze stoiska firmy PlayWay. Kolorowy i zabawny tytuł, w którym wcielamy się w rój much, mający na celu wykonanie przeróżnych celów w tytułowej akademii. A to zaganianie krów, a to dostarczanie przesyłek, a to naprawa instalacji hydraulicznych… Bug Academy oferuje bazowo prostą i przyjemną mechanikę, dorzuca kilka pomniejszych elementów logicznych i oferuje ciekawe zadania o humorystycznym zabarwieniu. Nic dziwnego, że podczas tegorocznego Pixel Heaven był to swoisty hit wśród młodszych odbiorców. Czasem ciężko było się dopchać, ale niemal pod koniec dnia na szczęście mi się to w końcu udało. Fajna zabawa!
Premiera: końcówka roku
Warto kliknąć!

Chernobylite

Duży tytuł od Farm 51, dla którego część osób być może w ogóle odwiedziła targi. Zauważyłem, że temat Czarnobyla przeżywa od jakiegoś czasu pewien renesans i dzieło gliwickiej Farmy idealnie się w tę tendencję wpisuje. Przynajmniej na pierwszy rzut oka i po chwili pogrania w demo, przypomina to Get Even połączone ze Stalkerem. Kilka szlifów co prawda jeszcze potrzeba, ale zapowiada się nieźle, co udowadnia sukces tytułu na Kickstarterze. Fani tematyki, a także lekko survivalowego podejścia do rozgrywki, powinni być zadowoleni.
Premiera: jesień
Warto kliknąć!

Counter Terrorist Agency

Przez moment udało mi się też pograć w tytuł studia WarSaw GamesCounter Terrorist Agency. Jak sama nazwa mówi, jest to produkcja, w której będziemy musieli zwalczać wszelkie przejawy działalności terrorystycznych. Większość akcji dzieje się na mapie świata, na której podsłuchujemy, śledzimy i namierzamy podejrzane cele, starając się powstrzymać atak jeszcze w fazie jego planowania. Choć nie jestem bezpośrednim targetem tytułu, wyglądało to naprawdę fajnie i sądzę, że fanom symulacji pokroju 911 Operator CTA powinno przypaść do gustu.
Premiera: czwarty kwartał
Warto kliknąć!

Elderborn

Gdy tylko zobaczyłem, że Elderborn wystawia się na targach, wiedziałem jedno: muszę w to zagrać. I zagrałem, nawet dwa razy. Na ten tytuł czekam od momentu, gdy po raz pierwszy usłyszałem o nim jakoś w tamtym roku. Co prawda jest on dostępny już w steamowym early access, ale ja raczej skłaniam się ku premierze pełnej wersji. Elderborn to dynamiczny slasher z pierwszej osoby, budzący trochę skojarzenia z Dark Messiah of Might and Magic w oldschoolowym, metalowym sosie. Ja, moja broń i hordy nieumarłych, nie mogę się doczekać!
Premiera: jesień
Warto kliknąć!

Hidden Deep

Eksploracyjny thriller 2D, w którym przyjdzie nam przejąć kontrolę nad grupą badawczą, mającą na celu sprawdzenie, co stało się w placówce położonej pod dnem oceanu. Hidden Deep widnieje jako tytuł staroszkolny nie tylko pod względem grafiki. Rozgrywka w tym tytule przypomina trochę stare cinematic platformery, takie jak chociażby Another World. Gra wyróżnia się jednak tym, że sterujemy tu nie jedną, a aż trzema postaciami jednocześnie, do dyspozycji otrzymując także masę pomysłowych gadżetów.
Premiera: trzeci kwartał
Warto kliknąć!

Liberated

Interaktywny komiks. Na Pixel Awards zdobył cztery nagrody, w tym za najlepszy styl artystyczny i najlepszą narrację. Trzeba mówić coś więcej? Liberated zostało osadzone w dystopijnej wizji niedalekiej przyszłości, w której technologia stała się narzędziem władzy do manipulowania ogółem społeczeństwa. Największym elementem wyróżniającym tego tytułu jest jego komiksowa otoczka. Dosłownie. Cała akcja toczy się na kartach opowieści obrazkowej, a narracja płynnie przechodzi do sekcji gameplayowych. Wygląda to świetnie i choć w kwestii rozgrywki Liberated to typowa platformówka 2,5D z elementami QTE, w połączeniu z komiksowymi wstawkami całość nabiera zupełnie nowego znaczenia w świeżym sposobie podania. Polecam wszystkim dodać ten tytuł do swoich list na Steamie!
Premiera: jesień
Warto kliknąć!

Sole Light

Twórcy określają Sole Light jako „przytulną dystopię”. Choć brzmi to trochę jak oksymoron, wbrew pozorom w kontakcie z całością ma mieć sens. Na pierwszy rzut oka tytuł ten przypomina skrzyżowanie Sokobana z Monument Valley. Poprzez odpowiednie manipulowanie przesuwanymi przez nas obiektami na wiszącej w powietrzu planszy, mamy za zadanie dotrzeć postacią do ogniska. Ciekawym aspektem jest to, że w Sole Light sterujemy dwoma bohaterami, toteż wszystkie nasze ruchy powinny być zaplanowane z myślą o współpracy protagonistów. Grę wprawdzie będzie można przejść jak każdy kolejny z brzegu tytuł logiczny, ale twórcy obiecują, że w głębi kryje się za nim glębsza historia. Muszę przyznać, że całość wygląda fajnie, choć ekspertem od mobilek oczywiście nie jestem.
Premiera: jesień
Warto kliknąć!

Split

Zadziwiająco dobra gra logiczna FPP! Swój kontakt z demem Split zapamiętam przede wszystkim za świetny design zagadek. W skrócie? Gra w swym założeniu bazuje na manipulacji czasem. W praktyce wygląda to tak, że czynności, które robi gracz, po cofnięciu do przeszłości, są w przyszłości wykonywane przez jego hologramy. Już ta mechanika daje spore pole do tworzenia ciekawych łamigłówek, ale to jeszcze nie koniec! Twórcy dorzucają również broń strzelającą promieniem, pozwalającą nam otwierać różne przejścia, czy wyłączać na moment stojące przed graczem przeszkody. Wraz z cofaniem czasu, powoduje to, że wszystkie nasze ruchy musimy planować często z dużym wyprzedzeniem. I autorzy doskonale potrafią to wykorzystać, tworząc naprawdę pomysłowe problemy do rozwiązania. Mam nadzieję, że także przy wersji finalnej ta tendencja zostanie zachowana i w rezultacie dostaniemy świetną grę logiczną!
Premiera: koniec roku
Warto kliknąć!

Survive the Blackout

Oddajmy głos samym twórcom: „Survive the Blackout to narracyjna gra survivalowa umiejscowiona w ponurym, postapokaliptycznym świecie„. Jako gracz przejmujemy kontrolę nad dowódcą drużyny, której najważniejszym celem jest przetrwanie i dotarcie do bezpiecznego miejsca. Tytuł w swej konstrukcji przypomina trochę opowieść drogi przedstawioną w formie gry paragrafowej. Co rusz podejmujemy różne decyzje, mające wpływ na to, w jaki sposób drużyna podejdzie do stawianych przed nimi problemów. Muszę przyznać, że wyglądało to ciekawie i unikalne, choć mam lekkie obawy, czy na dłuższą metę do rozgrywki w większości opartej na sekcjach paragrafowych nie wkradnie się element powtarzalności. Czas pokaże, na ten moment warto śledzić!
Premiera: lato
Warto kliknąć!

This is Zodiak Speaking

Najnowszy tytuł studia Punch Punk Games odpowiedzialnego za omówione nieco wcześniej Apocalipsis: Harry at the End of the World. Tym razem nie jest to przygodówka point and click, a raczej coś na wzór detektywistycznego symulatora chodzenia. Akcja gry zabierze nas do Stanów Zjednoczonych przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku i opowie historię bazującą na prawdziwych wydarzeniach tamtych lat. Sprawa seryjnego mordercy Zodiaka nigdy nie została w pełni rozwiązana, więc przed autorami stoi szerokie pole do interpretacji. Grało się… typowo, jak na ten gatunek, ale z racji samej tematyki warto bliżej przyjrzeć się Zodiakowi od Punch Punków.
Premiera: druga połowa roku
Warto kliknąć!

W nieco bardziej odległej przyszłości!

Charterstone Digital Edition

Kolejna cyfrowa planszówka od Acram Digital, tym razem oparta o dosyć dobrze przyjęte przez tabletopowych graczy Charterstone.
Premiera: początek 2020
Warto kliknąć!

CyberProtocol77

Choć nazwa mogłaby niektórym przywodzić na myśl zwykłą próbę zdobycia popularności na zbliżającym się Cyberpunku 2077, to nie do końca tak jest. O CyberProtocol77 słyszy się co prawda mało, ale po kilku chwilach pogrania na targach, stwierdzam, że to świetnie zapowiadająca się gra zręcznościowo-logiczna! Pomysł jest szalenie prosty – przemieść punkt do finiszu, przy okazji połykając punkciki rodem z Pac Mana. Za to, że gra się w to tak fajnie, odpowiada oprawa retro, a co najważniejsze dobry design poziomów i stopniowe serwowanie nowych mechanik.
Premiera: któż to wie?
Warto kliknąć!

Flame Keeper

Ekipa Mind in Mess zabrała ze sobą na targi Flame Keeper, stosunkowo prostą, ale i przyjemną gierkę, w której wcielamy się w tytułowego strażnika ognia. Na każdej z odwiedzanych przez bohatera latających wysp, będzie on musiał zapalić ognisko, czerpiąc energię płomieni z totemów, czy pokonanych wrogów. Haczyk jest taki, że robi to kosztem energii życiowej, więc trzeba umiejętnie balansować między płomieniami, a zdrowiem. Ciężko to wytłumaczyć, gra się odprężająco, choć widać, że to dopiero wczesny build.
Premiera: któż to wie?
Warto kliknąć!

Gatewalkers

Kooperacyjny survival! Zbieramy się ze znajomymi, przechodzimy przez portal i staramy się przeżyć w świecie fantasy, zbierając zasoby, tworząc nowe przedmioty, a wreszcie walcząc z wrogami. Na Pixel Heaven zaprezentowany był dosyć wczesny build, ale widać było, że już na tym etapie ma to potencjał do ciekawej gry na „wirtualne spotkania” ze znajomymi. Co prawda ja walkę widziałbym tu bardziej w hack and slashowej formule, ale najwyraźniej twórcy wiedzą, co robią i chwała im za to!
Premiera: któż to wie?
Warto kliknąć!

Inkulinati

Dobra, teraz bądźmy poważni. Na Inkulinati każdy powinien przynajmniej spojrzeć. Niekoniecznie zagrać od razu na premierę, ale po prostu zobaczyć, jak ten tytuł wygląda. Bo wygląda, no cóż… świetnie! Inkulinati to strategia turowa, w której średniowieczne rysunki ożywają i toczą między sobą bitwy na kartach ksiąg. Wiecie, gdy komuś nudziło się w szkole, od biedy mógł zagrać z kolegą na marginesie zeszytu w kółko i krzyżyk. Gdy zaś nudzi się iluminatorom średniowiecznych ksiąg, ci na marginesach wyprawiają iście epickie bitwy pomiędzy rysunkowymi zającami i psami. A! I jednym z ruchów zwierząt jest pierdzenie. Trzeba coś więcej dodawać?
Premiera: miejmy nadzieję, że jak najszybciej, ale najpewniej 2020
Warto kliknąć!

Metamorphosis

Na rynku było już sporo gier, w których gracz mógł wcielić się w owada. Ba, jedna z nich, Bug Academy, jest nawet w tym zestawieniu. Jednakże jedną z najbardziej zapadających w pamięć jest bez wątpienia Bad Mojo z roku 1996. Mieliśmy tu okazję pokierować karaluchem, a całość inspirowana była „Przemianą” Franza Kafki. Na Pixel Heaven dało się przetestować kolejną grę stworzoną na bazie dzieła słynnego czeskiego pisarza. Metamorphosis to nietypowa platformówka, w której wszystko śledzimy z perspektywy karaluchopodobnego stworzenia. Bez dwóch zdań, warto się zainteresować!
Premiera: miejmy nadzieję, że jak najszybciej, ale najpewniej 2020
Warto kliknąć!

Retro Synthesis

Retro Synthesis – narracyjna przygodówka w klimatach cyberpunku/techno noir/retrofuturyzmu, w której przeniesiemy się do miasta Nowa Wenecja w alternatywnej wizji roku 1999. Projekt zapowiada się interesująco, a na szczególną uwagę zasługuje przyjęta przez autorów komiksowa stylistyka. Na Pixelu udało mi się ukończyć demko i cóż, czekam na więcej!
Premiera: końcówka 2020
Warto kliknąć!

S.W.A.N.

Witajcie w Instytucie S.W.A.N., w którym prowadzono badania nad najrzadszymi i najniebezpieczniejszymi przypadkami, z którymi zetknął się świat medycyny. Jak można się domyśleć, S.W.A.N. to przedstawiciel horrorów. To dopiero wczesny etap produkcji, ale jeżeli ktoś lubi ten gatunek, powinien zapoznać się z tytułem od Volframe.
Premiera: któż to wie?
Warto kliknąć!

Synth01

Dynamiczny top down shooter zrealizowany w stylistyce pixel artu. Przy pierwszym kontakcie trzeba się przyzwyczaić do rozgrywki, ale wraz z każdym podejściem idzie nam coraz lepiej i widać, że gra ma potencjał, choć widać, że jeszcze dużo pracy czeka do finalizacji projektu.
Premiera: któż to wie?
Warto kliknąć!

Tartapolis

Platformówka zrealizowana w klimatach noir, w której jako prywatny detektyw, Richard Bor, będziemy musieli odkryć tajemncie tytułowego miasta Tartapolis. Momentami gra wydawała mi się zbyt wolna, ale sama stylistyka i klimat wyglądały co najmniej obiecująco. Zresztą, co tu mówić więcej? Niedługo startuje kampania na Indiegogo, a już teraz możecie zapisać się do testów demo pod linkiem poniżej.
Premiera: któż to wie?
Warto kliknąć!

The Roundtrip Adventure

Prosta gra na zapamiętywanie, w której tocząc się kulą, musimy odkryć prawidłową ścieżkę i dotrzeć do końca planszy. Myk polega na tym, że choć zapamiętanie ścieżki trudne nie jest, wraz z każdym podejściem na planszy zmieniają się kolory, starając się zmylić gracza.
Premiera: któż to wie?
Warto kliknąć!

Trash Sailors

Last but not least. Trash Sailors to kolejny z tytułów, który z miejsca przyciąga do siebie śliczną oprawą, a także nietypowym pomysłem. To nastawiony na crafting survival, w którym akcja całej gry dzieje się wyłącznie na tratwie. Wzburzone morze, krokodyle, mielizny i wystające skały. Na to wszystko musimy uważać podczas naszej wyprawy. Niezwykle pomocne okazują się śmieci, z których pozyskujemy komponenty do naprawy prowizorycznego środka transportu. Prezentuje się super, mogą się odnaleźć zarówno dorośli, jak i dzieci.
Premiera: któż to wie?
Warto kliknąć!

I na sam koniec w formie ciekawostki: Warszawska Szkoła Filmowa na swoim stanowisku prezentowała grę o gołębiu strzelającym ze strzelby do gawronów, czy innych kawek. O dziwo, było fajne. Doceniam to jako element z gatunku pewdiebait a’ la Symulator kozy.

Moi ulubieńcy

Oczywiście nie mogło zabraknąć mojej prywatnej topki tegorocznego Pixel Heaven. Nie ma sensu rozpisywać się dłużej nad poszczególnymi tytułami, więc obok nazw zamieszczam jedynie krótkie uzasadnienia.

  • Brassheart – kochana przygodówka, ciekawa konwencja
  • Elderborn – metalowy oldschool, dynamiczna sieka
  • Inkulinati – świetna oprawa graficzna
  • Liberated – ciekawy pomysł, płynne przejścia rozgrywki i komiksu
  • Split – pomysłowość, interesujące mechaniki

Oprócz wyżej wymienionych pozycji na targach można było oczywiście pograć w masę gier retro, planszówek lub papierowych RPGów, dokonać zakupów w przeróżnych sklepach, przetestować urządzenia VR, czy odpocząć na pufach przygotowanych przez HUUUGE Games lub Lotto. Niektóre studia, takie jak Nordcurrent, Roboto, czy Lionbridge szukały raczej pracowników, aniżeli coś wystawiały. Znaleźć można było też Beyond Humanity Colonies, ciekawą hybrydę planszówki z cyfrowymi rozwiązaniami. Zaraz obok nich znajdowała się również wystawa klasyków od Sierry i LucasArts (miło było popatrzeć na te pudełka, aż brała kolekcjonerska zazdrość!).

Mógłbym jeszcze omówić poszczególne prelekcje, ale na tegorocznym Pixelu mój cel był jeden: ograć jak najwięcej gier. Z czystego obowiązku wspomnieć jednak należy, że na scenie głównej podczas spotkania z Adrianem Chmielarzem pokazany był fragment rozgrywki Witchfire. Wyglądało to zjawiskowo! Zresztą, co będę się rozpisywać na marne. Zobaczcie sami krótki wycinek!

I tym pozytywnym akcentem kończę relację z Pixel Heaven 2019. Mam nadzieję, że również za rok uda mi się zagościć na imprezie, bo to wydarzenie naprawdę warto odwiedzić!

PS. Zacząłem od pogody, więc też na niej skończę. Resztę Pixela aura dopisywała, było ciepło i słonecznie.

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch

POLECAMY

Łowcy Trofeów