Cykl Tales ma już ponad 30 lat i w tym czasie ukazało się sporo odsłon i spin-offów tej unikatowe marki RPG. Jednak od kilku lat mamy trochę dziwną sytuację. W 2021 roku ukazała się ostatnia nowa odsłona serii. Od tego czasu raczeni jesteśmy odświeżeniami starszych tytułów. W ostatnich latach pojawiło się już pięć remasterów serii. Najnowszym z nich jest Tales of Eternia Remastered, czyli nowa wersja trzeciej odsłony cyklu, która debiutowała 26 lat temu na PlayStation. Czy stary tytuł ma w sobie jeszcze trochę pary i może przyciągnąć graczy?
Tales of Eternia Remastered to odświeżona wersja trzeciej odsłony popularnego cyklu RPG od Bandai Namco. Produkcja oryginalnie pojawiła się na pierwsze PlayStation, a później dostała wersję na PSP, która była oficjalnym debiutem tytułu w Europie. Teraz Eternia powraca w wersji na konsole i PC w ramach celebracji 30 lat marki. My graliśmy w ten tytuł na PlayStation 5 i cieszymy się z nostalgicznej podróży do świata retro JRPG.
Kosmici?
Historia gry to taka wielka przygoda z olbrzymią stawką, która zaczyna się dość niewinnie i z początku jest niepozorna. Głównymi bohaterami Tales of Eternia są Reid Hershel i Farah Oersted, którzy mieszkają w niewielkiej wiosce Rasheans na świecie Inferia. Ich spokojne życie zostaje przerwane przez pojawienie się pewnego stworka i tajemniczej dziewczyny, Meredy, która mówi w niezrozumiałym języku. Para zdaje się być jakimiś kosmitami czy czymś w tym stylu a na ich tropie są jakieś inne dziwne typki. Reid i Farah chcą pomóc dziewczynie i wyruszają z nią na przygodę, pierw by się porozumieć a później poznać powód przybycia kosmitki.
Szybko okazuje się, że jej przybycie nie jest przypadkiem, a sprawa ma związek z dwoma powiązanymi ze sobą światami Inferią i Celestią. Nad wszystkim wisi widmo katastrofy określanej jako Wielki Upadek, podczas którego oba światy mogą się ze sobą zderzyć. Reid wraz z przyjaciółmi musi więc ruszyć w podróż, poznać prawdę o Meredy, odnaleźć potężne artefakty pomocne w misji i spróbować powstrzymać zagładę.
Nie brzmi to może mega odkrywczo, ale fabuła spełnia swoje zadanie i nawet pomimo tego, że mamy tutaj troch wyświechtanych motywów, Tales of Eternia pozostawia po sobie pozytywne wrażenie. Jest tak chyba głównie dzięki bohaterom.
Nasza ekipa
Całość historii kręci się wokół kilku postaci i relacji pomiędzy nimi podczas wielkiej przygody.Reid nie jest typowym bohaterem, który od pierwszych minut wie, że jego przeznaczeniem jest uratowanie świata. To raczej zwyczajny chłopak wrzucony w wydarzenia zdecydowanie większe od niego. Farah jest jego przyjaciółką z dzieciństwa, Keele naukowcem i intelektualistą, a Meredy pozostaje najbardziej tajemniczym elementem całej układanki. To właśnie chemia pomiędzy tą czwórką sprawia, że historia nadal potrafi działać. Wychodzi to zgrabnie i sprawia, że raczej klasyczny schemat ratowania świata ma fajny klimat i styl.
Nacisk na postacie to jedna z rzeczy, które w Tales of Eternia Remastered szczególnie przypadły mi do gustu. Gra nie boi się poświęcać czasu bohaterom. Dla mnie to taki znak rozpoznawczy całego cyklu Tales, gdzie interakcje pomiędzy postaciami są na pierwszym miejscu. Nie mamy sytuacji, w której postacie pojawiają się tylko po to, żeby podczas kolejnej sceny rzucić jedną kwestię i zniknąć. Ich relacje są rozwijane również poprzez skity, czyli krótkie opcjonalne rozmowy członków drużyny. W remasterze zostały one dodatkowo udźwiękowione, dzięki czemu zyskują jeszcze więcej charakteru i wzbogaca nową wersję kultowej pozycji.
JRPG
Postacie i fabuła swoje, ale dla wielu to rozgrywka ma największe znaczenie przy tytułach JRPG. W przypadku Tales of Eternia Remastered mamy do czynienia z miksem klasycznej formuły i unikatowych elementów w systemie walki, z których słyną wszystkie odsłony Tales. Ogólny schemat rozgrywki jest dosyć typowy. Podróżujemy pomiędzy kolejnymi miastami, lochami i lokacjami, a następnie wracamy do miejsc odwiedzonych wcześniej, by z kimś pogadać lub zrobić coś, co pchnie historię do przodu. Pod tym względem Eternia nie robi nic nadzwyczajnego i wpisuje się w niezliczone rzesze innych gier role playing z tego okresu. Nie ma w tym nic złego, bo to formuła klasycznej przygody. Na dodatek dla urozmaicenia pogawędek i chodzenia mamy też trochę mini gierek, opcjonalnych zdań i sekretnych wydarzeń, które fajnie rozbudowują świat i historię bohaterów. Wychodzi to całkiem zgrabnie, ale ta część rozgrywki raczej nie jest tym, co wyróżnia Tales of.
Nawalanka
Najważniejszym elementem Tales of Eternia jest jednak walka. Wynika to z dosyć unikatowego systemu, który w czasach PSX był czymś zupełnie innym od tego, co oferowała reszta JRPG. Mamy do czynienia z rozwiązaniem, które nawet dzisiaj potrafi dać sporo frajdy. Zamiast klasycznych tur otrzymujemy coś zupełnie innego przypominającego bardziej bijatyki 2D niż typowe erpegi. Jest to tak zwany dynamiczny system A-LMBS, czyli Aggressive Linear Motion Battle System, który jest ewolucją systemu towarzyszącego serii od pierwszej odsłony i stawia na jeszcze większą dynamikę potyczek. Walki odbywają się w czasie rzeczywistym na dwuwymiarowej arenie, a my możemy bezpośrednio kontrolować jednego z bohaterów. Poruszamy się, wykonujemy normalne ataki, korzystamy z Arte, rzucamy zaklęcia i budujemy kombinacje. Da się budować proste kombinacje ataków, unikać ciosów wroga i odpalać specjale, które aktywujemy za pomocą kombinacji przycisków. Mamy więc do czynienia więc z systemem, który przypomina trochę uboższą wersję czegoś takiego jak Street Fighter 2. Jednocześnie resztą drużyny steruje sztuczna inteligencja, którą możemy odpowiednio skonfigurować. Dzięki temu podczas walki musimy myśleć nie tylko o własnych atakach, ale także o tym, jak funkcjonuje cała drużyna.
Oczywiście trzeba mieć świadomość, że mówimy o systemie pochodzącym z ery pierwszego PlayStation. W porównaniu ze współczesnymi Tales of, gdzie walka została rozwinięta do znacznie bardziej efektownych i swobodnych systemów, Eternia jest prostsza. Nie oznacza to, że gra jest zła, ale ciekawie jest doświadczyć tego systemu znając jego ewolucję z Tales of Arise.
Udogodnienia
Przy tym Remasterze warto jeszcze wspomnieć o dodatkach. Wpisują się one w to, co pojawiało się już w przypadku innych odświeżonych odsłon serii. Mamy specjalne menu, gdzie można zmienić parę funkcji gry i dostosować ją trochę pod nasze potrzeby. Możemy wyłączyć losowe walki, korzystać ze znaczników pokazujących miejsce docelowe, a podczas automatycznej walki uruchomić tryb wysokiej prędkości. Do tego dochodzi możliwość ponowienia walki po porażce i jeszcze trochę bajerów wpływających na przebieg rozgrywki.
Co więcej, remaster wprowadza również funkcję Boost, która pozwala regulować między innymi zdobywane doświadczenie, zdobywane surowce i częstotliwość spotkań. Można sprawić, żeby nasze postacie były bardzo szybko, bardzo silne w walce, przez co przechodzenie tytułu staje się zupełnie innym doświadczeniem. Dostępne są także dodatkowe poziomy trudności, w tym Extreme od początku oraz Unknown odblokowywany po ukończeniu gry. Osobiście lubię te bajery i uważam je za miły dodatek. Zwłaszcza, ze w wielu odsłonach Tales podobne rzeczy można wykupywać po przejściu gry pierwszy raz, tak by uczynić kolejne zaliczanie tytułu ciekawszym.
Do tego możliwość zmniejszenia przypadkowych bitew lub ich całkowite wywalenie to super patent. Chyba każdy miał tak kiedyś w jakiejś, gdzie JRPG że zależało mu po prostu dotrzeć do jakiegoś miejsca i przypadkowe bitwy wyskakujące nagle były wkurzające. Tutaj możemy je sobie wyłączyć na jakiś czas i odpalić ponownie, gdy najdzie nas na to ochota. Jestem fanem tego rozwiązania i fajnie jakby każdy odświeżony klasyk miał taką opcję.
Audio, wideo, retro
Jeśli chodzi o stronę wizualna Tales of Eternia Remastered to mamy taki raczej minimalistyczny remaster i lekki lifting. Poprawiono grafikę, efekty i prezentację. Jednak nadal jest to gra z epoki PlayStation i wygląda jak tytuł z tamtych czasów. Sprite’y wyglądają znacznie lepiej niż można byłoby oczekiwać po zwykłym emulatorze, ale część środowisk, szczególnie mapa świata, nadal wyraźnie przypomina produkcję sprzed ponad dwóch dekad. Jednak ta nie jest do końca i troche roboty zrobiono. Można się o tym przekonać dzięki fajnej opcji dostepnej w menu.
Twórcy dali możliwość przełączania się pomiędzy grafiką remasterowaną a oryginalną. To jedno z najlepszych rozwiązań całego wydania. Możemy zobaczyć, jak wyglądała pierwotna wersja, a następnie natychmiast przełączyć się na odświeżoną oprawę. To nie tylko ciekawostka dla fanów. To świetny sposób, żeby zobaczyć, ile pracy faktycznie włożono w odświeżenie klasyka. No i dla mnie jest to tez spoko, bo mozna zestawić ze sobą wspomnenia starszego tytułu i to ja wygladał w głowie z rzeczywoistoscia i porówanć z tym co polepszono.
Podobnie rozwiązano efekty dźwiękowe, bo możemy przełączać się pomiędzy nowymi i oryginalnymi dżwiękami. To fajny dodatek i spoko opcja. Muzyka w tytule jest na poziomie i nie mam do niej zastrzeżeń.
Warto wspomnieć o tym, że remaster pozwala wybrać zarówno angielski, jak i japoński dubbing. Dla fanów japońskich RPGów jest to bardzo dobra wiadomość, szczególnie że wcześniejsze wydania nie oferowały takiej swobody. Ja zazwyczaj prefeuję granie z japońskimi głosami, ale musze przyznać, ze Tales to jedna z nielicznych serii, gdzie angielskie głosy bardzo czesto doruwanują tym japońskim i wypadają co najmniej dobrze.
Ząb czasu
Możliwość ponownego zagrania w tytuł, który miałem okazję już kiedyś sprawdzić, to zawsze ciekawe doświadczenie. Gry sporo się zmieniły, ja pewnie też i mój gust jest inny, niż gdy byłem dzieciakiem lub nastolatkiem. Dlatego fajnie zawsze wpaść na tytuł taki jak Tales of Eternia Remastered , gdzie mimo upływu lat nadal czuję frajdę i mam ochotę na granie. Zwłaszcza jeśli pod uwagę weźmie się perspektywę czasu i to jak cały cykl Tales rozwijał się od premiery tej gry. Nie jest to najbardziej wypasiony czy rozbudowany Tales of. Gra nie próbuje konkurować z późniejszymi odsłonami serii pod względem skali, systemów czy widowiskowości. Dodatkowo Eternie doknął ząb czasu w kwestii oprawy graficznej czy systemu walki, który nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś. Mimo to nadal gra się fajnie, co dla mnie jest dowodem na jakość tej produkcji i to jak mocny był oryginał. Nawet jeśli to nie moje ulubione Tales of, to i tak bawiłem się przednio.
Chociaż jest też kilka rzeczy, na które mógłbym ponarzekać. Nie ma tego za wiele, ale jedna rzecz rzuciła mi się w oczy. I chodzi o sterowanie, które jest niestety dosyć toporne. Przez większość czasu jest ok, ale czasem, gdy trzeba zrobić coś w jakiejś mini gierce, bywa trudno. W określonych sytuacjach trudno precyzyjnie ustawić naszą postać czy obiekt i namęczyłem się z tymi elementami bardziej niż z niejedną walką z bossem, czy silnym przeciwnikiem.
Celebracja
Tales of Eternia Remastered to udane odświeżenie starszego tytułu, które usprawnia sporo kwestii, ale wiele elementów zostawia po staremu tak, że nie mamy do czynienia z zupełnie nową grą. Dla osób, które nigdy wcześniej nie miały okazji zagrać w Eternię, jest to jedna z ciekawszych możliwości nadrobienia klasyka w przystępnej i poprawionej wersji. Oczywiscie, o ile mają tolerancję do JRPG w starym stylu z epoki PSX. Fani serii mogą zagrać w jedną z lepszych odsłon cyklu. Moje wrażenia są pozytywne, ale Eternia to nie jest tytuł, który z automatu bym polecał każdemu. Pomimo tego, że to świetna gra to jednak tytuł bardziej dla fanów retro i miłośników JRPG chcących poznać jak najwięcej gier z gatunku. Wydaje mi się, że już sama oprawa graficzna może być dla części współczesnych graczy bariera nie do pokonania. Jednak jeśli będą w stanie przymknąć na to oko, to czeka ich wyśmienita przygoda.





