Poroniony – recenzja filmu (3. Przegląd Horrorów FEST MAKABRA)

Radosław Krajewski | @Kr4ju | | Przeczytasz w 4 min.
Poroniony1
Poroniony

Mary (Christie Burke) i Jack (Jesse Moss) to młode małżeństwo, które przeprowadziło się do nowego domu, oczekując narodzin bliźniaków. Podczas porodu, drugie dziecko rodzi się martwe. Mary nie potrafi pogodzić się ze stratą, czując się coraz bardziej zmęczoną i przytłoczoną opieką nad synem Adamem. Jack niedawno awansował na współwłaściciela firmy i nie może pozwolić sobie na zaniedbywanie obowiązków służbowych. Mary zostaje w domu sama z synem, popadając w coraz większą paranoję. Za dnia słyszy niepokojące odgłosy przez elektroniczną nianię z pokoju dziecka, zaś nocami przez kamerę zamontowaną nad łóżkiem syna, widzi dziwną postać stojącą w pobliżu Adama. Kobieta zaprzyjaźnia się z sąsiadką Rachel (Rebecca Olson), która również niedawno urodziła syna. Koszmary na jawie coraz częściej nawiedzają Mary. Wkrótce dowiaduje się, ze na życie jej syna dybie straszliwy demon porywający noworodki.

Niemal do samego końca twórcy wodzą za nos widza, który nie może być przekonany, czy trauma poporodowa zmieszana z żałobą po stracie drugiego dziecka, nie jest odpowiedzialna za omamy głównej bohaterki. To sugeruje, że „Poroniony” ma ambicje być czymś więcej, niż kolejnym taśmowo nakręconym horrorem, wykorzystującym charakterystyczne dla gatunku kina grozy środki wyrazu, mające podkreślać stan emocjonalny głównej bohaterki, gdzie jawa i sen mieszają się w jedno. Niestety film Brandona Christensena nie należy do nurtu post-horrorów i prezentuje standardowy repertuar klisz przestraszenia widza, bez którego nie może obyć się żaden horror. Nie brakuje więc zjaw, jump scare’ów, samoistnego wybijania okien, noża w ręku jednej z postaci, nagrań z kamer przemysłowych, a nawet bujanego fotela, choć ten służy wyłącznie za rekwizyt. Fani klasycznych horrorów będą więc zadowoleni.

Poroniony2

Gorzej wygląda sprawa ze scenariuszem, który zaczyna mocno kuleć pod koniec filmu. Zbyt szybko twórcy zdradzają, czy wszystkie zdarzenia przytrafiające się Mary są wymysłem jej umysłu, czy rzeczywiście ma do czynienia z demonem. Co prawda twórcy próbują wrócić do stanu wyjściowego i znów zasiać ziarna niepewności w głowach widzów, ale nie działa to już tak skutecznie. Prawdziwym problemem są jednak wydarzenia z ostatnich dwudziestu minut, gdzie dziury logiczne i występujące głupoty fabularne zaczynają się mnożyć i zwyczajnie męczyć.

Warto pochwalić Christie Burke za główną rolę. Jako młoda matka popadająca w szaleństwo sprawdza się nad wyraz dobrze. Jedynie w zakończeniu, gdy stan jej bohaterki nadaje się wyłącznie do zamkniętego ośrodka psychiatrycznego, aktorka popada w pretensjonalność. Niezły jest również partnerujący jej Jesse Moss, który niestety dostał kiepską postać do zagrania. Jack to skończony idiota, który za każdym razem zachowuje się irracjonalnie, przez co nie da się uwierzyć w tę postać i szybko zaczyna irytować.

Poroniony3

„Poroniony” to horror stworzony według sprawdzonego, ale zbyt utartego już schematu, który niczym szczególnym nie potrafi zaskoczyć. Twórcy najwyraźniej chcieli uczynić ze swojego filmu metaforyczną opowieść o młodej matce, która musi poradzić sobie z trudną dla niej sytuacją, ale porzucają ten pomysł na rzecz klasycznych dla gatunku środków straszenia widza, na czym traci logika ostatniego aktu filmu. Wciąż jednak warto zapoznać się z filmem Brandona Christensena, przede wszystkim ze względu na dobrą rolę Christie Burke.

Ocena: 5/10

Oceny wszystkich zrecenzowanych przez nas filmów możecie sprawdzić na MediaKrytyk.

Autor: Radosław Krajewski

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz