Mrok – recenzja filmu (3. Przegląd Horrorów FEST MAKABRA)

Radosław Krajewski | @Kr4ju | | Przeczytasz w 3 min.
Mrok1

Czarcie leże okryte jest złą sławą. Przed laty zginęła tam nastoletnia dziewczyna i od tego czasu o tym miejscu krążą mroczne opowieści. W to miejsce wybiera się Josef (Karl Markovics), który po dotarciu, pada ofiarą straszliwego potwora – krwiożerczej Miny (Nadia Alexander). Dziewczyna nieoczekiwanie ratuje z rąk porywacza niewidomego Alexa (Toby Nichols). Przestraszony nastolatek, nie zdając sobie jednak sprawy, kto jest jego wybawicielem, rozpoczyna podróż wraz z Miną. Dziewczyna próbuje nakłonić chłopaka do powrotu do domu. Wyrzutki spędzają noc w lesie, unikając ekipy poszukiwawczej. Mina musi jednak zaspokoić swój zwierzęcy głód, zaś Alex cały czas obawia się, że Josef po niego wróci.

„Mrok” opowiada historię dwójki nastolatków, którzy doświadczyli seksualnego wykorzystania przez dorosłych. O Alexie wiemy niewiele, ale jego niechęć do powrotu do domu jest bardzo silna. Nieco więcej dowiadujemy się o przeszłości Miny, utalentowanej artystycznie nastolatki, która była gwałcona przez chłopaka jej matki. W pewnym momencie dziewczyna jednak nie wytrzymuje i atakuje swojego oprawcę. To doprowadza do jej śmierci, a w konsekwencji przemianę w potwora. Mina na pierwszy rzut oka wygląda jak zombie, ale jej umiejętności przekraczają możliwości przeciętnego zjadacza mózgów. Bez wahania jest w stanie zabić każdego, bez znaczenia jakie ma intencje. Kibicujemy jej, gdy rozprawia się z Josefem, ale szybko przychodzi rozczarowanie, gdy dziewczyna dobiera się do wnętrzności niewinnych ofiar.

Ciężko jednak „Mrok” oglądać dosłownie. Zabójstwa Miny mają pokazać widzowi, jak nieufnym i wrogim dla każdego, stała się dziewczyna, której dorośli zburzyli jej poczucie bezpieczeństwa. Jej przeciwieństwem jest Alex, ciągle zlękniony, bojący się porozmawiać z matką, niewierzący, że jego koszmar już się skończył. Niewidomy chłopak nie może jednak przekonać się, jakim potworem dla większości jest Mina. Zna wyłącznie jej z tej dobrej strony – opiekuńczej i pomocnej obrończyni. Dla obu jest to układ idealny. Alex odbudowuje poczucie bezpieczeństwa i pewności siebie, zaś Mina może udowodnić samej sobie, że pomimo krzywdy jaka jej spotkała, wciąż może coś znaczyć.

Film Justina P. Lange nie jest klasycznym horrorem. Nie uświadczymy tu jump scare’ów, czy gęstej i mrocznej atmosfery. Jedynymi elementami są krwawe sceny egzekucji ofiar Miny, ale przez większość czasu mamy do czynienia z młodzieżowym dramatem, opowiadającym o wpływie wykorzystania seksualnego przez dorosłych na umysł młodych osób.

Dobrze w głównej roli sprawdza się Nadia Alexander. Młoda aktorka dała się już poznać od dobrej strony w serialu „Grzesznica” oraz „Seven Seconds”, ale tym razem zadanie miała o wiele trudniejsze. Jako Mina potrafi bez zarzutów oddać skomplikowany stan emocjonalny jej postaci. Również bardzo dobrze wypadają jej relacje z Alexem, granym przez Toby’ego Nicholsa.

„Mrok” nie zadowoli fanów typowych horrorów, bo jako takiego straszenia tu niewiele, za to opowiada trudną i przejmującą historię dwójki nastolatków w walce z ich wewnętrznymi demonami. Niekonwencjonalne horrory to wciąż nisza, dlatego dobrze, że „Mrok” jest godnym przedstawicielem gatunku.

Ocena: 6/10

Oceny wszystkich zrecenzowanych przez nas filmów możecie sprawdzić na MediaKrytyk.

Autor: Radosław Krajewski

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz