Niedobrani – recenzja filmu

Radosław Krajewski | @Kr4ju | | Przeczytasz w 5 min.
Niedobrani1

Jonathan Levine doskonale wie czym są wzloty i upadki. Jego karierę reżyserską można przedstawić za pomocą sinusoidy. Zasłynął świetnym komediodramatem „Pół na pół”, żeby dwa lata później powrócić ze średnio udanym „Ledwo żywym”. Współpraca z Sethem Rogenem układa mu się najlepiej, dlatego do „Cichej nocy” zaprosił właśnie jego. Levine bardzo próbuje się usamodzielnić, dlatego przy następnym projekcie zamienił Rogena na Amy Schumer, tworząc jak dotąd swój najgorszy film. O porażce „Babskich wakacji” może wreszcie zapomnieć, bo „Niedobrani” ma nie tylko w obsadzie swojego sztandarowego aktora, ale również elektryzującą Charlize Theron, ale przede wszystkim cały wór rewelacyjnych gagów z drugim dnem. Pomimo tytułu, tak dobrze dobranej pod każdym względem komedii nie było od dawna.

Fred Flarsky (Seth Rogen) jest dziennikarzem podążającym za sensacją. Nie w głowie mu jednak skandale tabloidowych gwiazd, czy wpadki populistycznych polityków. Swoimi ostrymi jak brzytwa artykułami pragnie zmieniać postrzeganie rzeczywistości u czytelników, koncentrując się wyłącznie na ważnych i trudnych tematach. Tacy dziennikarze nie mają w dzisiejszych czasach racji bytu, dlatego Flarsky musi szukać sobie nowego zajęcia. Przypadkiem spotyka Charlotte Field (Charlize Theron), urzędującą sekretarz stanu, a prywatnie byłą niańkę Freda z lat nastoletnich. Ich dawna znajomość odżywa dzięki pisarskim umiejętnościom Flarsky’ego, który zostaje zatrudniony w charakterze autora przemówień dla Field. Charlotte mająca poparcie urzędującego prezydenta (Bob Odenkirk), ma wkrótce ogłosić start w nadchodzących wyborach prezydenckich. Z funkcją sekretarza stanu pragnie pożegnać się wielką reformą na rzecz odbudowy środowiska, zapraszając do niej ponad setkę państw. Wszystko jednak odejdzie na dalszy plan, gdy powrócą jej miłosne uczucia do Freda. Tylko czy fajtłapowaty, niechlujny i niepasujący do wyższych sfer Fred nadaje się na chłopaka kandydatki na panią prezydent?

Niedobrani2

W życiu bym nie przypuszczał, że Seth Rogen i Charlize Theron będą tworzyć tak rewelacyjną ekranową parę. Jeżeli więc pozory mylą, to „Niedobrani” potwierdzają tę tezę. Dzieli ich niemal wszystko. Wszelkie powstałe w naszych głowach granice zacierają się jednak w momencie, gdy widzimy ich razem na ekranie. Aktorski duet emanuje niesamowicie silną, naturalną chemią, że ciężko oderwać od nich wzrok. Nie wiem kto podjął decyzję, aby tę dwójkę zatrudnić do filmu, ale powinien otrzymać ogromną premię. Nawet gdy mniej więcej w połowie, film skręca w stronę komedii romantycznej, pewne gatunkowe schematy i dłużyzny można przeboleć, właśnie dzięki duetowi Theron i Rogen.

„Niedobrani” mają w zanadrzu jeszcze całą masę rewelacyjnych, wielowymiarowych żartów. Film nie ma oporów, aby wyśmiać polityczny establishment, bankietową etykietę, dziennikarską hipokryzję, mizoginię, neonazistów, a nawet kilku aktorów. Każdy gag ma jednak ukryte znaczenie, będący celnym komentarzem wyraźnie lewicujących twórców, nie popadających w tanią satyrę czy sarkazm. Przypomina to poczucie humoru znane z „Przeglądu tygodnia: Wieczoru z Johnem Oliverem”, gdzie pod osłoną śmiechu, kryją się poważne i przykre wnioski, a przy tym niezwykle celne uszczypliwości. Pod tym wszystkim schowany jest jednak morał o pozostaniu wiernym sobie i swoim ideałom, a nasze etykietowanie innych może przesłonić nam prawdziwy obraz danej osoby.

Niedobrani3

Tym razem Seth Rogen zadowolił się wyłącznie pierwszoplanową rolą, ale bez przeszkód można wyłapać żarty, przy których z pewnością pomagał scenarzystom. „Niedobrani” nie są aż tak wulgarni i obsceniczni w humorze jak poprzednie filmy Rogena, ale nie zabrakło kilku żartów o narkotykach, penisach czy Żydach. Nie musicie się jednak obawiać zgorszenia, bo typowe dla Rogena żarty są wyjątkowo lekkie, ale przez to niepozbawione odpowiedniej dawki humoru, aby przynajmniej kilka razy wybuchnąć śmiechem podczas seansu.

Seth Rogen gra tu praktycznie samego siebie i to od zawsze wychodziło mu najlepiej. W byciu sobą jest po prostu rewelacyjny. Prawdziwe ukłony należą się zjawiskowej Charlize Theron, która od pierwszych scen magnetyzuje nasz wzrok autorytatywnością oraz swoim naturalnym urokiem, a przy tym nie ustępuje w czysto komicznej warstwie swojemu koledze z planu. Theron staje się więc komediowym odkryciem i zapewne po tym filmie posypią się różne komediowe propozycje. Dwójkę aktorów świetnie uzupełniają Bob Odenkirk jako prezydent USA, Alexander Skarsgård jako premier Kanady, oraz O’Shea Jackson Jr. wcielający się w najlepszego przyjaciela głównego bohatera. Nikt jednak nie ma startu do absolutnie genialnego Andy’ego Serkisa. Zabrało mi chwilę, zanim go rozpoznałem, ale jego krzyżówka Donalda Trumpa, Borisa Johnsona i kilku innych mizoginów jest doskonała i z pewnością przyniesie mu wiele pochwał za tę rolę.

Niedobrani4

„Niedobrani” to jedna z najzabawniejszych komedii tego roku. Tempo potrafi trochę siąść, gdy film zmienia się w komedię romantyczną, ale twórcy mają dla nas tak wiele zabawnych żartów i niezwykle ostrych, ale celnych komentarzy, ze o niedoskonałościach szybko się zapomina. Do tego rewelacyjny duet Setha Rogena i Charlize Theron i jedna z najlepszych ról Andy’ego Serkisa, czynią z „Niedobranych” film, który koniecznie trzeba obejrzeć.

Ocena: 7/10

Oceny wszystkich zrecenzowanych przez nas filmów możecie sprawdzić na MediaKrytyk.

Autor: Radosław Krajewski

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz