Octopath Traveler

Ocenił dnia


Octopath Traveler – recenzja

Octopath Traveler to najnowsza produkcja od deweloperów ze studia Square Enix, którzy na poprzednim handheldzie Nintendo dostarczyli nam jedne z najlepszych gier na tę platformę, czyli Bravely Default i Bravely Second. Twórcy specjalizujący się w tworzeniu retro JRPG-ów tym razem jeszcze bardziej cofnęli się w czasie, oferując nam ciekawe połączenie pixel artu znanego z klasycznych gier z tego gatunku, ze współczesną technologią, wykorzystując przy tym wiele możliwości Unreal Engine 4. I choć inspiracja m.in. kultowymi Final Fantasy jest widoczna gołym okiem, to Octopath Traveler wprowadza kilka interesujących mechanik, których nie znajdziemy w żadnym innym JRPG-u.

Zacznijmy od historii. Octopath Traveler nie oferuje prawdziwie epickiej przygody, w której grupka bohaterów wspólnie podąża ściśle wyznaczoną ścieżką przepełnioną plot twistami, by na końcu zniszczyć złego władcę i uratować świat. Najnowszy tytuł od Square Enix skupia się kompletnie na czymś innym i o wiele bardziej przyziemnym, można nawet powiedzieć, mało JRPG-owym. Podczas rozgrywki poznajemy historię ośmiu dość zwyczajnych bohaterów, którzy albo pragną spełnić swoje marzenie, albo zemścić się za wydarzenia z przeszłości. Mamy tutaj m.in. rycerza Olberica, który zamierza zgładzić swojego dawnego kompana, który doprowadził do upadku królestwa, Tressę, chcącą poznać świat i odkryć wiele z jego skarbów, Alfyna, pragnącego zostać lekarzem tak wspaniałym, jak człowiek, który w dzieciństwie uratował mu życie, albo chociażby Ophilię, która w stylu wielu produkcji, musi wyruszyć na pielgrzymkę odbywającą się raz na dwadzieścia lat, by w kilku świątyniach wzmocnić płomień od Bogów chroniący całą krainę.

Historie, choć brzmią dość prosto, wypełnione są wieloma ciekawymi sytuacjami i potrafią utrzymać zainteresowanie gracza do samego końca, jednak w samym wykonaniu zabrakło odrobinę konsekwencji. Podczas rozgrywki pozostali bohaterowie nie są uwzględniani podczas przerywników, a sama ich wspólna podróż nie zostaje w żaden ciekawszy sposób przedstawiona. Rozpoczynając fabułę kolejnego z bohaterów, po prostu rekrutujemy go do swojej drużyny, nawet jeśli odrobinę się to rozmywa z jego prologiem, który obejrzeliśmy chwilę przed pojawieniem się tej opcji. Głównym niszczycielem założeń jest tutaj Therion, kreowany na złodzieja działającego w pojedynkę.

Gdy po rozpoczęciu pierwszej rozmowy natychmiastowo zgadza się na współpracę z kilkoma nieznanymi mu podróżnikami, łatwo stwierdzić, że minimalnie zabrakło tutaj pomysłu na sensowne rozdzielenie początków historii. Od drugich rozdziałów pojawiają się interakcje między postaciami oraz grupowe rozmowy w tawernach, jednak bez większego skupienia się na całej ósemce bohaterów, ich sens delikatnie się rozmywa. Nie przeszkadza to jednak w czerpaniu przyjemności z gry oraz wciągającego poznawania ośmiu różnorodnych historii. I choć Octopath Traveler nawet na koniec produkcji nie oferuje ‚łączonego’ głównego wątku, wciąż, przynajmniej w moim wypadku, sprawiał ogromną frajdę z oryginalnego podejścia do rozgrywki. Mimo wspomnianych wad ciężko znaleźć inny tytuł, który oferowałby 8 historii, poprowadzonych w równie ciekawy sposób.

Pod względem rozgrywki twórcy serii Bravely kolejny raz oferują wyśmienity i rozbudowany turowy system walki. Ponownie pojawia się pasek BP, wzmagający taktyczne podejście do potyczek i zmuszający nas do odpowiedniego podejścia do każdego z przeciwników, system break, który po kilkukrotnym trafieniu w daną słabość przeciwnika ogłusza go na jedną turę, wzmagając zadawane przez nas obrażenia, unikalne zdolności postaci oraz dodatkowe klasy bohaterów, które zdobywamy w dalszym etapie rozgrywki. Jako że jedna postać może w danym momencie skorzystać tylko z jednej z nich, możemy wytworzyć naprawdę zakręcone kombinacje. Skojarzenia kierują się głównie w stronę Final Fantasy XII: The Zodiac Age, w którym wybieraliśmy drugą, dowolną klasę i stopniowo przejmowaliśmy jej umiejętności.

Octopath Traveler pozwala jednak ciągle między nimi przeskakiwać, korzystając z głównych umiejętności danej klasy oraz przejmować na stałe wszystkie skille należące do klasy support. Wśród nich znajdziemy m.in. możliwość leczenia towarzyszy ponad ich wyznaczoną ilość HP, wzmocnienie obrażeń od magii, dodatkową manę (SP) i wiele więcej. Odkrywając krok po kroku każdą z odblokowanych klas, po czasie będziemy w stanie wykreować wojowników gotowych właściwie na wszystko. Nic nie stoi na przeszkodzie, by w drużynie pojawił się potężny Thief-Mage, Cleric posługujący się toporem, Knight-Dancer władający bronią białą, jak i czarną magią albo Hunter z kilkoma umiejętnościami Apothecary, wśród których znajdziemy m.in. potężny cios Amputation. Każdy z napotkanych przeciwników różni się posiadanymi słabościami, więc bycie przygotowanym na jak najszybsze ‚złamanie’ przeciwnika jest kluczem do szybkiego zwycięstwa. Swobody w kreowaniu drużyny więc tutaj nie brakuje, a świetny system walki to dopiero początek atrakcji.

Octopath Traveler oferuje również oryginalne podejście do eksploracji miast i wykonywania questów pobocznych. Każdy z bohaterów posiada unikalne zdolności, których w żaden sposób nie możemy od niego przejąć. Therion np. specjalizuje się w kradzieży przedmiotów od NPC’ów, Alfyn w poznawaniu historii każdego z nich, dzięki czemu często zdobędziemy wiele niezbędnych informacji do zakończenia jakiegoś zadania, Olberic potrafi wyzwać na pojedynek każdą osobę, którą spotka, nawet starszą babcię, która następnie zacznie w niego rzucać fireballami, a Ophilia będzie w stanie poprowadzić jedną postać z jednego miasta do NPC’a z drugiego, który zlecił nam odnalezienie wyznaczonej osoby, lub po prostu o niej wspomniał.

Sub questy, choć rzadko oferują bardziej rozbudowane wątki, momentami rozwijają lore gry, a samo szukanie odpowiednich metod na zakończenie zadania potrafi sprawić naprawdę sporo frajdy. Tytuł został dodatkowo skonstruowany w taki sposób, że stwierdzenie „idealny na Switcha” znacznie nabiera na znaczeniu. Lokacje poza miastami zostały stworzone odrobinę na zasadzie z gier serii Tales Of, czyli mamy jedną główną ścieżkę i kilka rozgałęzień, natychmiastowo kończących się skrzynką ze skarbem. Jednak nie to sprawia, że jest to tytuł idealny na Switcha. Przyczynia się do tego rozmiar każdej z lokacji. Nie ważne, czy odkrywamy kolejną część mapy, czy zupełnie nowy dungeon. Przejście przez daną miejscówkę nie zajmuje więcej niż kilka minut, wliczając w to oczywiście kilka potyczek, a przebrnięcie przez dungeon zabiera maksymalnie 15 minut, często wliczając w to bossa.

Octopath Traveler jest dzięki temu przede wszystkim JRPG-iem nastawionym na ciągła walkę i krótsze growe sesje, przy których nawet najbardziej zabiegany fan gatunku będzie w stanie poczuć, że popchnął odrobinę progres do przodu. Tylko trzeba wziąć pod uwagę, że nie każdy z graczy kompletnie nie ma czasu na grę w JRPG-a i tego typu konstrukcja tytułu ma swoje dobre, jak i złe strony. Pierwsze wrażenie, jakie sprawiają lokacje, jest do przewidzenia: zbyt małe. Jednak z czasem, gdy odkrywamy coraz więcej lokacji i coraz więcej miast, dochodzimy do wniosku, że tytuł skonstruowany jest wręcz idealnie. Nawet po 70 godzinach gry ciężko odczuć zmęczenie materiału, a ciągła zmiana scenerii i piękno lokacji nie pozwala szybko się znudzić. Pewnie wielu ten aspekt od Octopath Travelera po prostu odrzuci, nawet mimo wielu innych zalet, jednak balans między każdym aspektem gry według mnie został idealnie zachowany. W grze nie zabrakło oczywiście również grindu, który na szczęście jest łatwy do opanowania.

Wystarczy znaleźć jedno odpowiednie miejsce i najczęściej w dwie godziny jesteśmy w stanie wyrównać pozostałe postaci do odpowiedniego poziomu. Octopath nie rozdziela zdobytego doświadczenia między wszystkich bohaterów, więc jeśli będziemy chcieli szybko poznać historie każdego z nich, grind nas nie ominie. W sieci można natrafić również na opinie mówiące o drogich przedmiotach i niezbyt wielu sposobach co do zdobycia większej ilości gotówki. W tym przypadku ponownie musimy wykorzystać grind, tylko tyle i aż tyle.

Świat gry jest wręcz przepełniony lokacjami, w których przy likwidacji przeciwników możemy uzyskać sporą ilość pieniędzy, jak i wiele punktów doświadczenia jednocześnie, wystarczy po prostu poszukać i zwracać uwagę na nagrody otrzymywane po walce. Jedna z klas postaci oferuje nawet dodatkową umiejętność, która automatycznie zwiększa ilość zdobywanej gotówki po zakończeniu starcia, więc wszystko zależy od nas samych i odpowiedniego zapoznania się z udostępnionymi możliwościami. Pod koniec gry na koncie zalegało mi już ponad 800 tysięcy i kompletnie nie wiedziałem, co z tym zrobić. Większość naprawdę mocnych przedmiotów zdobywa się albo dzięki kradzieży, albo poprzez odkupienie danego przedmiotu, gdy szansa na zwinięcie go z kieszeni NPC’a jest zdecydowanie zbyt mała, więc problem został znacznie wyolbrzymiony.

Najnowszy tytuł od twórców serii Bravely wyróżnia się również wyjątkową oprawą graficzną, która została nawet specjalnie określona jako 2D-HD. Tytuł na każdym kroku prezentuje się wspaniale, a wykorzystanie w wielu aspektach możliwości Unreal Engine 4 tylko dopełnia dzieła. Podczas przemierzania pikselowych lokacji natrafimy na sporo świetnych efektów, m.in. oświetlenie, przemyślany efekt głębi, a także wiele współczesnych elementów, jak chociażby wygląd wody czy bardziej realistyczny wygląd magii. Przy mocniejszych uderzeniach zwykłą bronią nie brakuje również mnóstwa efektów cząsteczkowych, podkręcających efektywność starć, a szczegółowe, kilkukrotnie większe od naszych postaci sprite’y bossów za każdym razem zachwycają.

Octopath Traveler oferuje również jeden z najlepszych JRPG-owych soundtracków ostatnich lat. Każdy utwór idealnie wpasowuje się w przemierzaną lokacje, a motywy bitewne to czyste arcydzieła, które natychmiastowo wciągają nas w wir ciągłej walki. Tak dobrej ścieżki dźwiękowej w grze z tego gatunku nie było od bardzo, bardzo dawna i nawet ostatni Final Fantasy nie jest w stanie się do niej zbliżyć. Każdy dźwięk, każda nuta została idealnie przemyślana i nie znajdziecie tutaj utworu, który by Wam nie przypadł do gustu albo wydawał się niepasujący do miejsca, w którym rozbrzmiewa. Nie muszę chyba dodawać, że dzięki temu nawet grind potrafi stać się przyjemny, bo Octopath Traveler zawiera takie motywy, które bardzo szybko potrafią zmotywować do dalszej rozgrywki. Soundtrack bez wątpienia jest jednym z ważniejszych elementów JRPG-a, więc tak dobra ścieżka dźwiękowa, to naprawdę ogromny plus.

Recenzja Octopath Traveler – Podsumowanie:

Octopath Traveler, choć garściami czerpie w klasyków gatunku, dodaje jednocześnie od siebie tak wiele, że z łatwością możemy go nazwać wyjątkowym doświadczeniem, w które każdy fan gatunku powinien zagrać. Nie obyło się bez kilku wad, o których wspomniałem, jednak najnowszy tytuł twórców serii Bravely po prostu mnie zachwycił i nie pozwalał odejść od ekranu Switcha przez ponad 80 godzin. Wciąż mi mało, a to chyba mówi samo za siebie. Jeśli brakowało Wam retro JRPG-a z krwi i kości, nie zwlekajcie ani minuty dłużej z zakupem.

Octopath Traveler: Galeria:

Nintendo Switch

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z konsoli Nintendo Switch

Plusy

  • Wyśmienity system walki
  • Osiem wciągających historii
  • Unikalne umiejętności postaci
  • Oprawa graficzna i efektywność
  • Dodatkowe klasy postaci
  • Niesamowita ścieżka dźwiękowa
  • Różnorodny świat gry

Minusy

  • Twórcy nie do końca trzymają się założeń
  • EXP zdobywany wyłącznie przez aktywnych członków drużyny
  • Rozmiar lokacji, który nie każdemu przypadnie do gustu
8.5

Autor: Bartosz Zając

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch

POLECAMY

Łowcy Trofeów