Recenzja Captain Tsubasa 2: World Fighters

Captain Tsubasa 2 World Fighters
Captain Tsubasa 2 World Fighters

Kapitan Tsubasa znany też jako Jastrząb to ikona mojego pokolenia. Japońska animacja emitowana była w polskiej telewizji i była sporym hitem. Tytuł dla wielu był jednym z pierwszych, jeśli nie po prostu pierwszym anime, jakie widzieli. Do tego świetna seria po prostu inspirowała do gry w piłkę nożną. Pamiętam bieganie po boisku i wymyślanie kosmicznych taktyk i mega ataków na bazie tych, które widzieliśmy w telewizji. Teraz te wszystkie emocje będzie można przeżyć, grając na konsoli lub komputerze. Wszystko za sprawą Captain Tsubasa 2: World Fighters, czyli najnowszej gry na bazie legendarnej mangi i anime.

Captain Tsubasa 2: World Fighters to sporotwa gra stworzona przez Tamsoft i wydana przez Namco Bandai na kompy i konsole. Tytuł jest sequelem dla produkcji z 2020 roku. Ja miałem okazję grać w część pierwsza na Nintendo Switch i teraz sprawdziłem sequel na PlayStation 5. Jako osoba, która ma sentyment do Jastrzębia, jestem oczarowany nowym tytułem.

Walka o puchar

World Fighters posiada kampanię fabularną, która kręci się wokół reprezentacji Japonii na międzynarodowym turnieju najwyższej rangi, gdzie bohaterowie beda musili zmierzyć się z najwybitniejszymi, młodymi piłkarzami świata. Tryb fabularny kontynuuje historię opowiedzianą w pierwszej grze i skupia się na lubianym fragmencie mangi znanym jako World Youth Arc, który zostaje odpowiednio zmodyfikowany i rozbudowany na potrzeby gry. Mamy kampanię pełną gębą z masą scenek przerywnikowych w trakcie meczu i pomiędzy starciami. Do tego jest dużo gadania i trochę opcji dialogowych dla naszej postaci. Na początku tworzymy ludka, który będzie brał w rozgrywkach i jest częścią zespołu. Wypada to całkiem nieźle i pozwala lepiej wczuć się w tytuł. Chociaż przyznam, że najfajniej było widzieć na ekranie ulubione postacie z mangi i anime, a nie mojego koślawego kolesia.

Ogólnie fabuła jest tutaj spoko i momentami bywa emocjonująco w stylu znanym z anime. Chociaż gra nie porywa aż tak bardzo, jak dawno emitowany serial, to i tak daje radę. No, chyba że ktoś nie ma nostalgii do Jastrzębia. Wtedy może być gorzej, bo wiele postaci nie jest specjalnie przybliżona i niektóre pogawędki mogą wtedy nie mieć dla nas kompletnie znaczenia. No ale można powiedzieć, że kto gra w piłkę nożną dla fabuły? To prawie jakby powiedzieć, że ogląda się obrady sejmowe dla posłuchania rzetelnych informacji z ust polityków.

Kopanka

Jedną kwestią, którą warto mieć na uwadze, jest to, że World Fighters nie jest klasycznym symulatorem piłkarskim i gra odstaje od innych przedstawicieli gatunku piłki kopanej. Jeśli ktoś oczekuje tutaj drugiego EA Sports FC albo klasycznego Pro Evolution Socer, może od razu przygotować się na terapię szokową. Produkcja Tamsoft działa według zupełnie innych zasad i jest jeszcze bardziej arcade niż stare Fify, gdzie jednym ludkiem mogliśmy po prostu wbiegać do bramki. Owszem, mamy jedenastu zawodników, ustawienia, podania, dryblingi, odbiory, pozycje i bramkarzy, ale wszystko zostało podporządkowane widowiskowości. Twórcy i Namco Bandai określają swoją formułę mianem Super Action Soccer i trudno znaleźć lepsze określenie. To piłka nożna w wersji anime z zagraniami rodem z gier akcji albo jakichś wykręconych bijatyk. Na murawie niemal bez przerwy coś się dzieje, a każda udana akcja może za chwilę przerodzić się w spektakularną wymianę specjalnych technik, które są niczym summony z Final Fantasy. I wszystko, co wymieniam, nie jest minusem tej produkcji. Wręcz przeciwnie. To stanowi wielki atut nowego Tsubasy i jest jednym z powodów, dla których chciało mi się grać w produkcję o piłce nożnej.

Założeniem gry oczywiście pozostaje takie jak w tradycyjnej kopaninie. Trzeba zdobyć piłkę, strzelać gole i powstrzymywać przeciwnika przed trafianiem do naszej bramki. To jak konkretnie to robimy to już trochę inna sprawa i tutaj Captain Tsubasa 2: World Fighters pokazuje pazura .Zamiast standardowego podawania piłki, zawodnicy wykorzystują specjalne ruchy, bajeranckie akcje i ataki, które wyglądają trochę jak jakieś super specjale z serii Street Fighter. Słowa piłka nożna w wersji anime, chyba najdokładniej oddają to, czym jest ta produkcja i każdy raczej będzie mógł sobie wyobrazić czego można się spodziewać po World Fighters.

Sporo systemów

Można pomyśleć, że jeśli ma się do czynienia z grą o piłce nożnej, to wszystko będzie raczej takie samo i nie ma tutaj miejsca na nic nowego. Captain Tsubasa 2 jest jednak ewolucją formuły i buduje na części pierwszej w kilku miejscach. W porównaniu z poprzednią odsłoną system rozgrywki został wyraźnie przebudowany. Najważniejsza zmiana dotyczy sposobu prowadzenia pojedynków. Drybling, odbiór piłki, podanie czy blok nie są już jedynie prostym wyborem odpowiedniej komendy. Większą rolę odgrywa zręczność, wyczucie momentu oraz właściwe zarządzanie dostępnymi akcjami. Dzięki temu spotkania mają bardziej dynamiczny rytm, a zawodnik musi obserwować sytuację na boisku, zamiast bezmyślnie powtarzać tę samą sekwencję. System jest przy tym zdecydowanie bardziej nastawiony na akcję niż klasyczne gry piłkarskie. Każde starcie może zostać przerwane efektowną animacją, specjalną techniką albo pojedynkiem, który bardziej przypomina starcie bohaterów anime niż zwykłą walkę o futbolówkę. Widowiskowość została podkręcona tutaj na maksa.

Jednym z najciekawszych dodatków fajnie rozbudowujących rozgrywkę jest system łańcuchów. Skuteczne akcje pozwalają budować serię kolejnych zagrań, dzięki czemu dobrze rozegrana ofensywa może nabierać rozpędu. To bardzo pasuje do konstrukcji Captain Tsubasa, ponieważ nagradza agresywne prowadzenie akcji i pozwala poczuć, że drużyna rzeczywiście zaczyna przejmować kontrolę nad spotkaniem. Jednocześnie utrata piłki może przerwać cały rytm i oddać inicjatywę przeciwnikowi. W rezultacie nawet pozornie spokojny fragment meczu potrafi w kilka sekund zamienić się w szaloną kontrę zakończoną specjalnym strzałem. Jest to fajne zwłaszcza, że da się podkraść łańcuch przeciwnika przejęciem piłki czy sprytnym wślizgiem i wtedy przejmujemy to, co udało mu się nabić, by efektownie zakończyć akcję bramką.

Dużą zmianę widać również przy samych bramkach i strzelaniu goli. Bramkarz nie jest tutaj człowiekiem stojącym przez większość meczu w jednym miejscu i czekającym na swoją wielką scenę. Starcia bramkarza ze strzelcem zostały rozbudowane i otrzymały bardziej interaktywny charakter. Przy potężnych uderzeniach musimy odpowiednio reagować i próbować przewidzieć kierunek akcji. Jednocześnie golkiper posiada własne zasoby, które można stopniowo wyczerpywać. Dzięki temu zdobycie bramki staje się procesem, a nie wyłącznie kwestią wciśnięcia odpowiedniego przycisku w odpowiednim momencie. To taka trochę zgaduj, zgadula gdzie musimy szybko wybrać kierunek/obszar bramki, który chcemy bronić/atakować. Jest to całkiem zgrabny i fajny pomysł, który dodaje dynamiki tym sekwencjom gry.

Ogólnie Captain Tsubasa 2: World Fighters ma sporo fajnych systemów, które całkiem dobrze ze sobą współpracują i dają ciekawą wariację na temat meczu piłki nożnej, plus dobrze odwzorowują dawny serial telewizyjny i mangę, która ukazuje się obecnie na naszym rynku dzięki JPF. Wydaje mi się, że osoby bardziej hardkorowe mogą się tutaj wkręcić i doszukać całkiem rozbudowanej rozgrywki. Jednocześnie widowiskowość sprawia, że nawet niedzielny gracz może fajnie się bawić przy tym tytule.

Jest w co grać i kim

Warto przy tym podkreślić, że World Fighters nie ogranicza się wyłącznie do kampanii. Produkcja oferuje również tryby nastawione na rywalizację, zarówno lokalną, jak i sieciową. Możemy więc po przejściu historii sprawdzić swoje umiejętności przeciwko innemu graczowi. To naturalne rozwinięcie formuły, ponieważ system walki został zaprojektowany w taki sposób, aby odpowiednie wykorzystanie specjalnych technik, zarządzanie zasobami oraz znajomość możliwości konkretnych zawodników miały znaczenie. W pewnym sensie tryb fabularny jest tutaj trochę wprowadzeniem i tutorialem do różnych mechanik, które stopniowo poznajmy w kolejnych rozgrywkach, by na koniec wymiatać w pojedynczych meczach czy zabawie online. Działa to całkiem dobrze, bo gra ma całkiem sporo głębi.

Ogromną rolę odgrywa również liczba dostępnych postaci. Twórcy przygotowali ponad 110 grywalnych zawodników, 22 reprezentacje narodowe oraz ponad 150 animowanych scen prezentujących specjalne zagrania. Co ważne, obok znanych drużyn pojawiają się także zespoły wcześniej nieobecne w serii oraz oryginalne postacie i drużyny przygotowane specjalnie na potrzeby gry. To robi różnicę, bo Captain Tsubasa zawsze był serią opartą na charakterystycznych osobowościach. Każdy zawodnik ma być kimś więcej niż kolejnym członkiem jedenastki. Ma mieć własną technikę, styl i moment, w którym może wejść na pierwszy plan. Fajnie zobaczyć powracających bohaterów, którzy będą nam znani z mangi i anime. No i zawsze ciekawie jest zobaczyć pośród tego wszystkiego naszą postać. No bo jako dzieciak pewnie nie byłem jedyną osobą ,która marzyła, żeby znaleźć się w świecie bajki i zasadzić gola niczym bohaterowie?

Anime pełną gębą

Jeśli chodzi o oprawę graficzną to Captain Tsubasa 2: World Fighters zalicza udanego gola. Mamy stylistykę anime i patrząc na ten tytuł w akcji, kręci się łezka w oku. Udało się zachować ducha serii i mamy ten sam świetny klimat. Różne akcje i ataki specjalne mają bardzo fajne, filmowe ujęcia i animacje z fajnymi efektami graficznymi. To samo z manewrami bramkarzy, by złapać piłkę za wszelką scenę. Wślizgi wyglądają kosmicznie i całość to właśnie taka piłka nożna w wersji anime. Najlepiej prezentują się oczywiście specjalne techniki. Kiedy kamera zaczyna dynamicznie zmieniać perspektywę, pojawiają się efekty świetlne, a zawodnik wykonuje swoją charakterystyczną akcję, gra osiąga dokładnie ten poziom przesady, którego oczekuje się po adaptacji legendarnego anime. Po prostu w tej kwestii jest bardzo, bardzo dobrze.

Równie dobrze wypada warstwa muzyczna. Tadayoshi Makino, odpowiedzialny za muzykę poprzedniej części, powrócił z ponad setką utworów przygotowanych dla World Fighters. To ważny element, bo muzyka w tego typu produkcji nie może być jedynie tłem. Musi podkręcać tempo, budować napięcie i sprawiać, że zwykły fragment spotkania nagle zaczyna wyglądać jak finał mistrzostw świata. Audio dowozi podobnie jak grafika, ale nie będzie tutaj hat-tricka.

Spalony?

No bo niestety nie wszystko w tej produkcji jest idealne. Bombastyczność gry, która jest zaletą, może też trochę wadzić. Kiedy niemal każda poważniejsza akcja otrzymuje własną animację, a na boisku nieustannie uruchamiają się kolejne specjalne zagrania, widowiskowość zaczyna walczyć z czytelnością. Jest pewien przesyt tych wszystkich specjali, wybujałych ataków i animacji. Dzięki nim gra ma własny styl i urok,ale mam trochę wrażenie, że co za dużo to niezdrowo. Zwłaszcza jak przeciwnik co chwilę serwuje nam jakiś taki super atak z animacją i nagle granie w piłkę to tylko momenty przerwy pomiędzy oglądaniem animacji. Może to tylko moje wrażenie i inni nie mają z tym tak dużego problemu, ale to jest jedna kwestia, która trochę negatywnie wpłynęła na mój odbiór gry.

Poza tym jedyne, na co warto zwrócić uwagę to specyficzność tej produkcji. Zakręcona, widowiskowa i do bólu arcadowa wersja piłki nożnej w wersji anime pewnie nie będzie dobrą opcją dla każdego. No ale tutaj raczej sam tytuł powinien wszystkim uświadomić, z czym mamy do czynienia.

Pucharek

Captain Tsubasa 2: World Fighters to solidny sequel, który fajnie buduje na poprzedniej odsłonie i ulepsza rozgrywkę w różnych obszarach. Otrzymujemy efektowną, dynamiczną i pełną anime i wypasu produkcję, która bardzo dobrze rozumie, dlaczego historia Tsubasy od dekad potrafi przyciągać kolejne pokolenia. Z perspektywy nostalgii i fana Jastrzębia zabawa jest przednia i udało się to, co najważniejsze, czyli przenieść klimat materiału źródłowego. Jako gra piłkarska w wersji arcade World Fighters też wypada całkiem fajnie. Mamy więc tytuł, który powinien trafić w gusta fanów mangi i anime oraz tych, którzy szukają bardziej zakręconej alternatywy dla piłkarskiej gry od EA. Mamy więc sukces i produkcja Tamsoft zasługuje na jakiś puchar.

Plusy
  • Fajnie wygląda
  • Widowiskowe akcje
  • Klimat mangi i anime
Minusy
  • Czasem przekombinowane ilości animacji ataków
  • Sporo gadania w kampanii
7
Ocenił Tomek Piotrowski

Recenzja powstała na podstawie rozgrywki z konsoli PlayStation 5

Recenzje gier OpenCritic