The Division 2 – recenzja

Radosław Krajewski | @Kr4ju | | Przeczytasz w 20 min.
The Division 2
The Division 2

The Division nie miało łatwego startu wyłącznie z powodu graficznego downgrade’u, tak charakterystycznego w tamtym okresie dla wszystkich produkcji Ubisoftu, ale przede wszystkim przez brak porządnego endgame’u, który utrzymałby graczy na dłużej. Twórcy potrafili jednak naprawić swój błąd i to wystarczyło, aby produkcją zainteresowali się nowi graczy, a starzy spędzili kolejne godziny w zasypanym śniegiem Nowym Jorku. Ubisoft dał marce kolejną szansę, aby tym razem wystartować jak należy i uniknąć problemów, z jakimi borykała się poprzedniczka. The Division 2 może stać się waszą ulubioną grą na najbliższe kilka miesięcy, o ile dacie grze szansę rozwinąć skrzydła oraz macie z kim podbijać stolicę USA.

The Division 2 to w gruncie rzeczy podrasowana jedynka, bardzo zbliżona do stanu poprzedniczki po wszystkich aktualizacjach i płatnych dodatkach. Jednak krzywdzące byłoby dla najnowszej produkcji Massive Entertainment, przypięcie jej łatki jedynie poprawnej kontynuacji. Choć wiele mechanik pozostało takich samych, a trzon rozgrywki prawie w ogóle się nie zmienił, to druga odsłona serii już od dnia premiery oferuje zabawę na wiele dziesiątków godzin i to jeszcze zanim osiągniemy maksymalny poziom doświadczenia i poznamy wszelkie możliwości endgame’u. Ubisoft wiele sobie po The Division 2 obiecuje i już teraz wiemy, że pierwszy rok obecności gry na rynku będzie obfitował w masę nowej zawartości, w tym fabularnej. Atrakcji więc na długo nie zabraknie, dlatego warto dać grze Massive Entertainment szansę, szczególnie jeżeli pierwsze godziny gry nie do końca będą was przekonywać.

The Division 2 (3)

Czasem słońce…

Atrakcje atrakcyjnej stolicy

Waszyngton to nie Nowy Jork, a wiosna to nie zima. Zmiana settingu w drugiej części pozwoliła grze zaczerpnąć świeżego powietrza, ale nie każdemu ta zmiana przypadnie do gustu. Praktycznie cały klimat w pierwszej części budowany był przez śnieg i niesprzyjające warunki pogodowe. Niezależnie czy walczyliśmy z burzą śnieżną w środku nocy, czy wypatrywaliśmy pierwszych promieni słonecznych na horyzoncie, śnieg towarzyszył nam podczas przygody bez przerwy, co mocno wyróżniało The Division na tle konkurencji. Dodatkowymi atrakcjami były świąteczne ozdoby i dekoracje, rozsiane po całym Wielkim Jabłku. Tak wyrazistego stylu i klimatu w drugiej części brakuje. Wiosna zdaje egzamin, szczególnie w bardziej otwartych lokacjach (chociażby parkach czy łąkach), których w Waszyngtonie nie brakuje, co dodaje grze uroku, ale w żaden sposób nie sprawia, że za ten aspekt gry zapamiętamy The Division 2. Jest urokliwie i czasem sielsko, a zmienne warunki pogodowe tworzą ciekawe efekty, ale nie sprawia to jednak, że klimat gry jest aż tak odczuwalny jak w pierwszej części.

Stolica Stanów Zjednoczonych to miasto o zupełnie innej urbanizacji niż Nowy Jork. Zapomnijcie więc o ciasnych uliczkach, sięgających chmur wieżowcach, czy ogrodach na dachach budynków. D.C. to o wiele szersze ulice, więcej przestrzeni rekreacyjnej i cała masa ciekawych miejsc do zwiedzenia. Waszyngton został bardzo wiernie odwzorowany przez twórców i nie brakuje charakterystycznych miejsc jak Biały Dom, Kapitol oraz Pomnik Waszyngtona. Stolica jest zdecydowanie mniejsza od Nowego Jorku, co jest odczuwalne również w samej grze, gdzie mapa nie jest już tak rozległa, jak w pierwszym The Division. Twórcy jednak poradzili sobie z tym problemem, zagęszczając liczbę patroli wrogich gangów, zwiększając liczbę wydarzeń losowych, oraz samych znajdziek, dlatego co chwilę będziemy zbaczać z trasy, aby wykonywać poboczne aktywności, dzięki czemu podróż z jednego punktu do drugiego, okazuje się równie czasochłonna co w poprzedniczce.

The Division 2 (4)

…czasem deszcz…

Jako, że historia w The Division 2 jest równie pretekstowa co w pierwszej odsłonie serii i nawet kilka przerywników filmowych nie sprawia, że jakkolwiek można się w fabułę zaangażować, to poza przyjemnym i absorbującym systemem strzelania i rozwoju postaci, głównym powodem do dalszego grania, staje się sam Waszyngton. Konkretniej rzecz biorąc lokacje, które będziemy odwiedzać w misjach czy podczas swobodnej zabawy. Twórcy genialnie zaprojektowali pomieszczenia i oprócz standardowych biurowców czy kompleksów badawczych, odwiedzimy chociażby muzea i galerie. Gwarantuje wam, że jedną z misji zapamiętacie na długo, nie ze względu na jakiś zwrot akcji, czy ciekawego antagonistę na końcu, ale właśnie ze względu na wygląd lokacji, która skutecznie potrafi odciągnąć od strzelania do kolejnych wylewających się z każdych drzwi przeciwników, tylko po to, aby bliżej przyjrzeć się detalom otoczenia i licznym dekoracjom. Jeżeli The Division 2 potrafi czymś zaskoczyć, to właśnie projektom pomieszczeń, których wizualny aspekt pozostaje bez zarzutów. Na gracza czeka również spora liczba podziemnych przejść oraz kanałów, do eksploracji których zachęca mnogość poukrywanych skrzyń z zaopatrzeniem czy nowymi przedmiotami.

Twórcy zachęcają do eksploracji Waszyngtonu również licznymi znajdźkami. W świecie gry czekają do odnalezienia zaginione nagrania wideo, nagrania z audiologami, znane z poprzedniej części echa oraz artefakty, czyli dzieła sztuki (obrazy), pamiątki (figurki i szklane kule) oraz relikty (zabytkowe eksponaty). Trzy pierwsze rodzaje znajdziek poszerzają naszą wiedzę o świecie gry, zaś artefakty, to wyłącznie znajdźki kolekcjonerskie. Szkoda, że w The Division 2 zabrakło znanych z poprzednich części dronów, ale przede wszystkim zaginionych agentów. Odnalezienie dronów było w pierwszym The Division ciekawym urozmaiceniem, gdzie często otrzymywaliśmy zagadkę logiczną ze znalezieniem właściwej ścieżki do celu. Bardziej żal mi jednak braku misji z odnajdywaniem agentów. Był to zdecydowanie najlepszy typ znajdziek w poprzedniczce, gdzie szukanie drogi do owego agenta, potrafiło sprawić więcej frajdy, niż niejedna wymiana ognia z przeciwnikami.

The Division 2 (5)

…a czasem noc tak ciemna, że ledwo widać czubek własnego nosa.

Dobry karabin podstawą sukcesu

Nawet najciekawsze wizualnie miejscówki i masa różnych aktywności nic by nie znaczyła, gdyby The Division 2 poległo na najważniejszych aspekcie rozgrywki, czyli modelu strzelania. Ten jest identyczny jak w pierwszej części, więc kluczem do czerpania satysfakcji ze strzelania jest posiadanie odpowiedniego uzbrojenia dostosowanego do własnych potrzeb. Zmiana broni potrafi zupełnie odmienić zabawę. Przez pierwsze kilka godzin gry męczyłem się z karabinem, który miał bardzo duży celownik, a przy tym odrzut. Broń idealnie nadawała się na krótki dystans, ale na średnim i długim dystansie była bezużyteczna, bo tylko kilka pocisków z trzydziestu w magazynków, trafiało w przeciwników. Zabawa szybko przerodziła się w męczarnie, a frustracje wynikające z częstych zgonów sprawiały, że miałem dosyć tej gry. Po jakimś czasie z poległego przeciwnika wypadł mi nowy, lepszy pod względem statystyk karabinek szturmowy. Tym razem z o wiele mniejszym celownikiem, dającym się opanować odrzutem i lepszymi obrażeniami oraz szybkostrzelnością, która powalała każdego wroga w maksymalnie kilka sekund. To był dla mnie moment zwrotny, który nie tylko nauczył wnikliwszego sprawdzania każdego elementu uzbrojenia, ale także czerpania przyjemności z zabawy.

Tak jak i poprzednim razem, w grze możemy nosić do dwóch broni głównych, których wybierzemy z całkiem pokaźnego arsenału oferowanego przez The Division 2, w którym znajdziemy różnego rodzaju karabiny, strzelby czy snajperki oraz jednej przybocznej, czyli pistoletu. Zadbać również będziemy musieli o odpowiednie wyposażenie, składające się z sześciu elementów: maski, pancerza, kabury, torby, rękawic oraz nakolanników. Każdy przedmiot ma swoje własne statystyki, a im rzadszy przedmiot i wyższy jego poziom, tym oferuje większą wartość pancerza oraz dodatkowe bonusy. Wiele przedmiotów posiada talenty, mające wpływ na procentowe zwiększenie obrażeń konkretnym celom, czy więcej punktów pancerza. Elementy wyposażenia charakteryzują się również wartościami współczynników podzielonych na trzy kategorie: obrażeń, zdrowia i pancerza oraz siły umiejętności. Wybierając przedmioty możemy skupić się na zwiększaniu wyłącznie jednego współczynnika i w nim się specjalizować, ale znacząco wpłynie to na efektywność pozostałych dwóch. Dodatkowo gra oferuje także zestawy wyposażenia, składające się z trzech elementów, których założenie da nam dodatkowe profity w postaci zwiększenia obrażeń od broni, zdrowia, czy właśnie siły umiejętności. Możliwości wyposażenia naszego bohatera (którego samodzielnie tworzymy w prostym edytorze na początku przygody z grą) jest więcej bardzo dużo, a dzięki opcji tworzenia gotowych kompletów, w locie możemy zmieniać całe wyposażenie oraz uzbrojenie postaci, dostosowując się tym samym do warunków panujących na polu bitwy.

The Division 2 (6)

W grze odwiedzimy wiele prawdziwie istniejących miejsc Waszyngtonu.

Nawet z topowym czy legendarnym wyposażeniem nie będziemy się dobrze prezentować, jeżeli nie zadbamy o własny wygląd. Naszego bohatera możemy upiększyć dzięki dziewięciu elementom ubioru. Czapka, bandana, koszula, spodnie czy brelok do plecaka sprawią, że nasza postać będzie wyróżniać się na tle postaci innych graczy. Niektóre elementy ubioru możemy znaleźć w świecie gry, ale wypadają o wiele rzadziej niż w pierwszym The Division. Nie ma już sytuacji, że co chwilę podnosimy po pokonanych przeciwnikach nowe czapki, zamiast elementy wyposażenia czy nowe bronie. Ubrania pozyskamy przede wszystkim poprzez mikropłatności, które ograniczają się wyłącznie do elementów kosmetycznych, więc nie zyskamy żadnej przewagi za prawdziwą gotówkę. Z niektórych wrogów wypadają również klucze do zasobników, czyli niczego innego, jak lootboxów, zawierających nowe ubrania. Od pewnego momentu w grze, odblokujemy w bazie głównej fryzjera, który za walutę z gry pozwoli na zmianę fryzury, zarostu czy tatuaży.

Zabójcze drony kontratakują

Aby zwiększyć skuteczność bojową naszej postaci, już na początku gry zyskamy dostęp do dwóch umiejętności. Tych jest osiem podstawowych, takich jak: mina poszukująca, dron, wieżyczka, impuls, UI, wyrzutnia chemiczna, ćma oraz tarcza. Każda umiejętność ma kilka wariantów. I tak dron może pomóc nam ostrzeliwać wrogów, bądź chronić nas przed pociskami. Inny wariant zakłada odnawianie pancerza naszego bohatera, bądź prowadzenie zwiadu, dzięki czemu wszyscy przeciwnicy w promieniu kilku metrów zostaną zaznaczeni. Niestety wariantów nie możemy łączyć i musimy zdecydować się na jeden konkretny. Warto dobrze przemyśleć swoją decyzję, bo odblokowanie pierwszego z każdej umiejętności kosztuje tylko jeden punkt, zaś za każdy kolejny wariant zapłacimy już po pięć punktów. Każdą umiejętność możemy również ulepszyć dzięki modyfikacjom (tak samo jak broń). Ulepszenia wymagają jednak konkretnej siły umiejętności, więc minie sporo czasu, zanim jakkolwiek zdołamy zmodyfikować którąkolwiek z umiejętności.

The Division 2 (7)

Projektanci lokacji odwalili kawał doskonałej roboty.

U kwatermistrza w Białym Domu, gdzie zdobywamy umiejętności, możemy także wykupić atuty. Do tego potrzebne będą nam punkty technologii SHD, które zdobędziemy po każdej misji, awansowaniu na kolejne poziomy doświadczenia, czy zbierając zasobniki SHD rozsiane po mapie całego Waszyngtonu. Atuty zwiększają liczbę slotu w ekwipunku czy skrytce, a także liczbę noszonych przez naszą postać granatów oraz regeneracji pancerza. Dzięki atutom możemy również odebrać nagrody w postaci modyfikacji do broni, jak lepsze magazynki, lunety czy wyloty lufy. Początkowo wydaje się, ze atutów jest dużo, ale bardzo szybko odblokujemy większość z nich (niektóre dostępne są dopiero od 30 poziomu postaci) i większość z nich nie wpływa w żaden znaczący sposób na rozgrywkę.

Samotność w killroomie

Gdy odpowiednio dostosujemy naszego bohatera pod każdym względem, zarówno bojowym, jak i wizualnym, możemy przystąpić do szeregu różnych misji i aktywności. Oprócz misji, zarówno głównych oraz pobocznych, czekają na nas wyzwolenia dzielnic, projekty wspomagające osady, polowania oraz zdarzenia losowe. Misje główne oraz poboczne nie różnią się od tego, co oferowała poprzedniczka. Prowadzeni przez grę za rączkę, przemierzamy kolejne korytarze prowadzące do mniejszych, bądź większych killroomów. Tam czekają na nas przeciwnicy, często pojawiających się falami. Zdecydowana większość lokacji zaprojektowana jest w taki sposób, że przeciwnicy mogą zajść nas flanki lub pojawić się nagle z tyłu, co wymusi na nas podjęcie ryzyka zmiany osłony. Wrogowie do inteligentnych jednak nie należą i umiejętności oraz spryt nadrabiają liczebnością. Przede wszystkim w głównych misjach, w jednym killroomie możemy spędzić sporo minut, zanim załatwimy wszystkich wrogów. Ci jednak potrafią czasami zaskoczyć taktyką, czy to rzucając granatem, czy podchodząc do naszej osłony z dwóch stron, ale zdecydowanie częściej po prostu ładują się po dwóch, czy trzech, pod lufę naszej broni, czy w niezrozumiały sposób przebiegając obok nas, chowając się za osłoną, która zabezpiecza ich, ale przed ostrzałem własnych kolegów, a już niekoniecznie naszym. W odróżnieniu od jedynki, w The Division 2 przeciwnicy nie mogą przyjąć na siebie nieskończonej ilości pocisków, więc nawet fioletowych wrogów tym razem zabijemy bardzo szybko. Nawet bossowie zdają się mniej wytrzymali, ale wciąż wymagają od nas wystrzelania w ich kierunku kilku magazynków. Ma to jednak sporą wadę w postaci wytrzymałości naszego bohatera. Ten również nie może przyjąć już tyle kul co poprzednio i o wiele częściej będziemy musieli liczyć na umiejętności, dobrą osłonę, bądź kolegów z drużyny.

The Division 2 (8)

Przeciwnicy nie są już gąbkami na naboje, ale nadrabiają za to liczebnością podczas każdego starcia.

The Division 2 jest grą o wiele bardziej wymagającą, niż inne tego typu gry. Ginie tu się często i czasami w niesprawiedliwy sposób. Dlatego granie w pojedynkę, przynajmniej w misjach głównych, jest z góry skazane na porażkę. Główne misje są wymagające i nawet jeżeli gładko przebrniemy do finałowej walki, ta szybko zrewiduje nasze zdolności. Możemy wykończyć wszystkich przeciwników i cieszyć się, że pozostał na naszej drodze wyłącznie boss, ale po chwili i tak pojawi się kolejna fala zwykłych przeciwników i wtedy łatwo o śmierć. Szczególnie, że pasek życia odnawia się podczas walki niezwykle powoli, a korzystanie z przywracania pancerza jest nie dość, że ograniczona do liczby posiadanych sztuk w ekwipunku, to dodatkowo trwa dobre kilka sekund, które wróg może wykorzystać na przybliżenie się do naszej pozycji. Jedynym ratunkiem na taką sytuację jest gra z innymi graczami. Niektóre jednak misje nie oferują znalezienia graczy przed rozpoczęciem zadania, zaś sam matchmaking działa różnie. Nieraz gra potrafiła znaleźć mi innych graczy po kilkunastu sekundach szukania, żeby innym razem wyszukiwać graczy przez kilka minut. Jednak już jeden dodatkowy gracz potrafi zdziałać cuda. Jeżeli więc liczycie, że fabułę w The Division 2 przejdziecie bez udziału innych graczy, to zapomnijcie o tym. Tym bardziej, że poziom trudności misji jest z góry zdefiniowany i dopiero po ukończeniu danego zadania, możemy przejść go ponownie, tym razem na jednym z dwóch wyższych poziomach trudności.

Gangi nowego Waszyngtonu

Misje główne polegają więc wyłącznie na tych samych czynnościach, czyli pokonaniu wszystkich przeciwników w danym pomieszczeniu, przejścia do kolejnego killroomu i od czasu do czasu aktywowania jakiegoś przełącznika. Brak tu jakichkolwiek zagadek środowiskowych, czy innych odskoczni od strzelania do przeciwników. Na ten sam problem cierpią misje poboczne. O wiele ciekawiej prezentuje się wyzwolenie dzielnic, choć również polegają one na powtarzalnych aktywnościach. Każda dzielnica władana jest przez jedną z trzech frakcji: Hien, Wiernych Synów, bądź Wygnańców. Przejmując punkty kontrolne, przyczyniamy się do odbicia dzielnicy oraz zyskujemy nowy punkt na mapie, do którego możemy szybko się przenieść. Odbicie całej dzielnicy poskutkuje zmniejszoną liczbą patroli wrogich gangów, a także mniejszej liczby wydarzeń losowych, takich jak powstrzymanie publicznej egzekucji, zaprzestanie nadawania audycji propagandowych oraz przejęcia kontroli nad danym obszarem.

The Division 2 (9)

Nadeszła wiosna, a wraz z nią bardziej otwarte i zielone tereny.

Wykonywanie misji ze zdarzeń losowych obligatoryjne jest do wykonywania projektów, czyli kolejnej kategorii misji. Każda osada, czy to początkowo Teatr, czy w dalszej kolejności Kampus, ma kilka poziomów rozwoju. Aby zwiększyć poziom osady musimy wykonywać zadania poboczne oraz realizować projekty. Poza ukończeniem określonej liczby aktywności ze zdarzeń losowych w danej dzielnicy, musimy osadzie podarować także konkretny typ wyposażenia (jak chociażby rękawice czy plecaki) oraz daną liczbę surowca (stal, poliwęglan, czy materiały ceramiczne). Na mapie znajdziemy również miejsca z węzłami zaopatrzeniowymi z częściami, żywnością oraz wodą, które możemy przekazać u oficera w punkcie kontrolnym, aby wypełnić jeden z celów potrzebnych do odbicia dzielnicy. Znane z poprzedniczki skrzydła w głównej bazie, zostały zastąpione więc rozbudową osad, a co za tym idzie, rekrutowaniem personelu, który odblokowuje nowe możliwości w Białym Domu, jak strzelnicę, gdzie wypróbujemy nowy rodzaj broni, czy stół do craftingu, gdzie stworzymy nowe uzbrojenie, wyposażenie oraz modyfikacje.

Realizacja niektórych projektów odblokuje polowania, czyli misje, w których jesteśmy ograniczeni czasowo do znalezienia i pokonania bossa. Misje te są bardzo wymagające i zrobienie ich w pojedynkę jest ogromnym sukcesem. Na szczęście po zgonie naszej postaci, bądź przekroczeniu limitu czasowego, misja nie znika na zawsze i po pewnym czasie możemy ją powtórzyć. Odbicie dzielnicy sprawia również, że zaczną pojawiać się na mapie ikony z zrzutem zaopatrzenia. Tutaj również mamy ograniczony czas na dotarcie do nich. Jednak przeciwnicy również czatują na cenny loot ze skrzyń, więc tym bardziej musimy się śpieszyć, aby przeciwnik nas nie ubiegł. Na szczęście przechwycenie przedmiotów ze skrzyń przez wrogów nie spowoduje, że ci z czasem staną się lepiej wyposażeni, więc jedyną karą, jest odebranie nam, często bardzo dobrych przedmiotów.

Strefa endgame’u

W The Division 2 aktywności jest więc bardzo dużo i zaliczenie ich wszystkich, pomijając szukanie znajdziek, zajmie nam około 40-50 godzin gry. Twórcy już teraz zadbali, aby po osiągnięciu trzydziestego poziomu, nie pochłonął nas mozolny grind coraz lepszych przedmiotów. Możemy więc odwiedzić którąś z trzech Stref Mroku – specjalnych obszarów, w których nie ma żadnych zasad i każdy sprzymierzeniec, może błyskawicznie stać się wrogiem. Wchodząc do takiej strefy, gdzie możemy walczyć nie tylko z innymi graczami, ale i o wiele mocniejszymi przeciwnikami sterowanymi przez sztuczną inteligencję, zdobywamy poziomy strefy mroku, dzięki czemu możemy liczyć na znalezienie lepszego sprzętu.

The Division 2 (10)

Wspomnienia z Wietnamu.

Kolejnym trybem jest Konflikt, czyli rozgrywki PvP przeznaczone dla ośmiu graczy. Jest to klasyczny team deathmatch, po cztery osoby w każdej drużynie, których zadaniem jest zabicie większej liczby graczy, niż zrobi to przeciwnik. W każdym meczu, drużyny mają po 16 biletów odrodzeń. Wygrywa ta drużyna, która zmniejszy tę liczbę u przeciwnika do zera. Starcia są szybkie i dynamiczne, a dzięki arenom pełnym tajnych przejść, nie brakuje w nich taktycznego elementu. Ogromnym wyzwaniem czekającym na graczy są również Twierdze, czyli bardzo wymagające obszary, będące głównymi bazami wrogich frakcji. Są trzy Twierdze do ukończenia, ale tak jak główne misje, możemy powtarzać je na wyższych poziomach trudności w zamian za zdobycie lepszych przedmiotów. Zanim jednak odblokujemy dostęp do Twierdzy, musimy wykonać określone misje, które przeznaczone są dla wysokopoziomowych postaci.

Wiosna w tym roku przyszła szybciej

Oprawa graficzne nie uległa znaczącej poprawie względem poprzedniczki. Gra prezentuje się ładnie, szczególnie urokliwie, gdy świeci słońce, a my jesteśmy pośrodku polany, gdzie obok nas przebiegają dzikie zwierzęta, ale jakość tekstur modeli, czy to budynków, obiektów, czy postaci, pozostała niemal taka sama. Podczas grania nie natrafiłem na ani jeden moment, gdzie konsola złapałaby zadyszkę, czy doświadczyłbym problemu doczytywania się tekstur. Również nie natrafiłem na żadne błędy i glitche graficzne, co jest sporym ewenementem, jak na tego typu produkcję. Jedynym problemem okazały się dla mnie zbyt ciemne noce. W jedynce zawsze było wystarczająco jasno, dzięki leżącemu na ulicach śniegowi. Tym razem noce potrafią być bardzo ciemne, a widoczność dodatkowo potrafi być ograniczona przez ulewę. Wtedy łatwo jest wpakować się w sam środek patrolu przeciwnika, czy przez kilka sekund szukać dalszego przejścia przez zaśmiecone i zastawione samochodami ulice Waszyngtonu.

The Division 2 (11)

Czerwone niebo, a w tle Kapitol, najtrudniejsza twierdza gangu. To zapowiedź, że tej nocy, po Waszyngtonie spłynie rzeka krwi.

Nieco gorzej jest pod względem infrastruktury sieciowej. Choć gra ani razu nie wyrzuciła mnie z serwerów, nawet podczas kilkunastominutowej nieaktywności, to od czasu do czasu pojawiają się drobne lagi. Nie jest to jednak nic wielkiego i póki co nie uświadczyłem ich podczas starć. Jak wspomniałem wcześniej, studio musi za to popracować nad usprawnieniem matchmakingu, który działa bardzo różnie.

Podsumowanie

The Division 2 jest logiczną i dobrze przemyślaną ewolucją formuły pierwszej odsłony. Gra doczekała się wielu zmian, ale fani, przynajmniej ci, którzy nie będą kręcić nosem na zmianę miasta oraz pory roku, od samego początku będą czuli się w nowej grze Massive Entertainment jak w domu. Nowi gracze mają za to bardzo dobrą okazję przekonać się, że loot-shooter od dnia premiery może być bogaty w zawartość i utrzymywać zainteresowanie graczy, aż do kolejnej dużej aktualizacji. Trzeba jednak pamiętać, że solowe granie będzie w misjach głównych bardzo stresujące, jeżeli nie niemożliwe. Gra jednak ułatwia integracje z innymi graczami, dzięki możliwościom stworzenia lub dołączenia do istniejącego już klanu. The Division 2 w kooperacji rozwija skrzydła, a dzięki solidnemu endgame’owi i bardzo obiecującym zapowiedziom dodatkowych trybów rozgrywki i nowych kampanii fabularnych, gra może mieć przed sobą długą przyszłość. Już dawno w żadnej produkcji wymiany ognia nie sprawiały mi takiej frajdy, a syndrom jeszcze jednej misji, udzielał mi się przy każdej sesji z grą.

Plusy
  • Świetny model strzelania
  • Często i gęsto wypadające przedmioty z przeciwników
  • Mnogość możliwości stworzenia własnego kompletu uzbrojenia, wyposażenia i umiejętności
  • Wierne odwzorowanie Waszyngtonu
  • Lokacje, szczególnie w misjach głównych, robią ogromne wrażenie
  • Mnóstwo różnych aktywności pobocznych
  • Sporo do roboty w endgamie
  • Granie w kooperacji daje sporo zabawy
  • Funkcja klanów
  • Brak problemów technicznych
Minusy
  • Przejście głównego wątku w pojedynkę graniczy z cudem
  • Kiepski matchmaking
  • Głupi przeciwnicy
  • Niektóre znajdźki są zbędne
  • Wszystkie główne misje polegają na tym samym
  • Brak matchmakingu przed rozpoczęciem niektórych misji głównych
  • Wątek fabularny mógłby nie być aż tak pretekstowy i nieistotny
  • Rozgrywka w nocy bywa zbyt intuicyjna
8
Ocenił
Radosław Krajewski
Xbox One

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z konsoli Xbox One

Recenzje gier OpenCritic

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz