KYN – recenzja (PC)

| | Przeczytasz w 8 min.

Cravit Ozturg i Victor Legerstee wchodzący w skład dwuosobowego studia Tangrin Entertainment mieli jeden cel – stworzyć świetne taktyczne RPG na autorskim, opartym na mitach nordyckich, świecie. Ogólne założenie było proste – wciągająca historia z sześcioma bohaterami i taktycznym systemem walki okraszone elementami, które sprawdziły się już w klasykach gatunku role play. Przypadek KYN pokazuje, że pasja i umiejętności dwóch osób wystarczą do stworzenia czegoś świeżego, nawet, jeśli nie będzie w stanie nawiązać walki z wysokobudżetowymi tuzami gatunku.

Grę zaczynamy, gdy Bram i Alrik, świeżo upieczeni wojownicy Magni, kończą na naszych oczach tajemniczy rytuał. Szybko okazuje się, że pod nieobecność herosów w okolicy źle się działo. Rasa Aeshirów, która do tej pory żyła spokojnie gdzieś obok ludzi, nagle zwróciła się przeciw swoim sąsiadom. Wojna wisi na włosku, a Bram i Alrik muszą jak najszybciej wrócić do swojego rodzinnego miasta Viborg, by sprawdzić czy wszystko jest w porządku i dowiedzieć się, co sprowokowało pokojowo nastawionych Aeshirów do ataku. Historia w KYN rozwija się powoli, a scenarzyści z misji na misję raczą nas coraz większą ilością informacji o świecie. Tego typu rozwiązanie sprawia, że nie czujemy się przytłoczeni wielkością lore i łatwiej odnajdujemy się w wydarzeniach dziejących się na ekranie. Fabuła nie jest banalna, stara się być oryginalna i czasami się to udaje. Niestety, na tle dość dobrej historii słabo wypadają sami bohaterowie, których jednowymiarowe osobowości nie wykraczają poza kanon typowych postaci z sesji RPG. Znalazło się oczywiście kilka wyjątków, jak na przykład cierpiący na rozdwojenie jaźni uczony, czy obdarzony talentem do niszczenia kowal, jednak role jednego i drugiego są dość marginalne.
KYN 5
Wszyscy, którzy w KYN liczyli na rozwiązania rodem ze staroszkolnych erpegów mogą czuć się zawiedzeni. Produkcji Tangrin Entertainment bliżej do trzeciego Warcrafta niż Baldurs Gate’a. Kolejne misje przechodzimy jak po sznurku, nie mając przy tym możliwości dokonywania wyborów ani nawet prowadzenia dialogów.

Na szczęście, same questy bywają bardzo różnorodne, przez co nigdy nie miałem wrażenia, że robię to samo, tyle że w innej scenerii. Wielka w tym zasługa licznych zagadek logicznych, które stanowią miłą odskocznię od potyczek z przeważającymi siłami wrogów. Musiałem przesuwać rury z gorącą wodą tak, by ta stopiła śnieżną barierę blokującą mi drogę do kolejnego zadania, grać w bombową wersję hokeja, czy za pomocą przełączników osuszać kolejne części zalanej świątyni. A to tylko wierzchołek góry lodowej, bo niemal w każdej misji czeka na nas kilka zagadek, które na dodatek nigdy się nie powtarzają.KYN 6

KYN to taktyczne RPG, więc walczy się tu dużo i często. System walki opiera się na umiejętnościach naszych postaci. Nie ma tu jednak suchego podziału na klasy. Zamiast tego, twórcy oddali nam do dyspozycji trzy cechy odpowiadające za trzy różne sposoby prowadzenia potyczek. Umysł rozwijający umiejętności walki kosturem, ciało wzmacniające broń białą oraz kontrolę odpowiedzialną za to, jak postać posługuje się łukiem. Po każdym zadaniu bohaterowie wracają do Viborga, który jest naszą bazą wypadową. Otrzymują również kolejne punkty doświadczenia, które, będąc w mieście, możemy wydać do wzmacniania wymienionych atrybutów. Niestety, punktów nie opłaca się rozdzielać, a najlepsze rezultaty otrzymamy pakując wszystko, co zarobiliśmy w cechę odpowiedzialną za broń, której używa dana postać. W miarę rozwoju konkretnej cechy odblokowujemy też nowe umiejętności, trzy zwykłe i jedną główną, którą później możemy dodatkowo ulepszyć za pomocą specjalnych kamieni mocy, potężnych artefaktów zmieniających działanie danej umiejętności w zależności od ładunku jakim dysponuje. A rodzajów kamieni w świecie gry jest sporo, od prostych sił żywiołów, jak ogień i lód po bardziej wymyślne, jak krew, życie, czy mrok. Kamienie potrafią zupełnie zmieniać działanie danej umiejętności, dla przykładu pierwsza specjalna moc umysłu naładowana kamieniem życia będzie uzdrawiać sojuszników, jednak gdy podepniemy do niej kamień lodu stworzy potężny sopel, który z hukiem zwali się na przeciwników. Do korzystania ze specjalnych, połączonych z kamieniami umiejętności potrzebny jest jednak odpowiedni ładunek. Artefakty związane z siłami żywiołów ładują się same, gdy tylko zbliżymy się do reprezentujących je sił natury w grze. Na lodowych mapach kryształy lodu nigdy się nie kończą, podobnie jak ich ogniste odpowiedniki wewnątrz wulkanu. Kamienie możemy ładować dowolną formą danego żywiołu, a w skrajnych przypadkach pomogą nam w tym sami wrogowie, jeśli tylko zaatakują nas siłą żywiołu powiązaną z kamieniem, który mamy aktualnie podpięty pod naszą umiejętność. Mimo, że ten system wydaje się nieco skomplikowany, w praktyce jest niezwykle prosty i, co najważniejsze, działa. Moce ładowane w poszczególnych lokacjach zmuszają do rozsądnego planowania i eksperymentowania z coraz to nowszymi kombinacjami kamieni i umiejętności. Ponadto, same kamienie w świecie gry są dość rzadkie i żeby zdobyć je wszystkie będziemy musieli się sporo nabiegać.KYN 7

Gdy już wybierzemy odpowiednie umiejętności, przyjdzie czas na bezpośrednią konfrontację, a ta często wymagać będzie od nas dobrego taktycznego podejścia. Przeciwników jest więcej i atakują w grupach, co zmusza do efektywnego wykorzystania terenu i wspomnianych wcześniej mocy drużyny. Na każdym z sześciu poziomów trudności (z których trudny jest dopiero trzecim po casual i normal) wrogowie starają się współpracować, często się wycofują, by znaleźć lepsze pozycje lub w krytycznej sytuacji oddalić się i zregenerować nadszarpnięty pasek życia. Grałem na pierwszym, drugim i trzecim poziomie trudności i muszę przyznać, że zbalansowano je niemal idealnie, dostosowując wyzwanie do umiejętności konkretnych graczy. Niestety, w samej walce największym problemem są nie wrogowie, a kiepskie sterowanie. Za zaznaczanie przeciwników odpowiada ten sam przycisk, co za poruszanie się, więc gdy tylko nie trafimy kursorem w atakującego wroga, nasi bohaterscy wojacy wbiegną w sam środek grupki radośnie szarżujących niemilców, co w tej grze oznacza niechybną śmierć w bardzo krótkim czasie. Na szczęście, twórcy dali nam do dyspozycji specjalny klawisz spowalniający czas, którego po kilkunastu minutach rozgrywki będziemy używać notorycznie do samego tylko zaznaczania przeciwników. Sporo zastrzeżeń mam też do zachowania postaci. Bardzo często zdarza im się zawieszać i nie reagować na stojącego obok, albo i atakującego ich, wroga tylko po to, by za chwilę szaleńczo pobiec za stojącym kilkanaście metrów dalej szkieletem na drugi koniec mapy. Dużo problemów sprawia sama kamera, która niemal uniemożliwia wydawanie poleceń naszym postaciom, gdy znajdą się one pod jakimś większym mostem lub za drzewem.

Jak wspomniałem wcześniej, pomiędzy misjami odwiedzamy kwaterę główną, czyli miasto Viborg, w którym przygotowujemy naszych wojaków na kolejne pozamiejskie wyprawy. Poza wspomnianym rozwojem postaci, możemy odwiedzić kupców, wziąć kilka pobocznych zadań lub udać się kowala, który za darmo wykona dla nas przedmioty, jeśli tylko dostarczymy mu potrzebne komponenty. System craftingu jest dość bogaty i pozwala wytworzyć bardzo dobre wyposażenie ze stosunkowo łatwo dostępnych materiałów. Wraz z rozwojem głównej osi fabularnej, Viborg powiększa się o nowych sprzedawaców, schematy rzemieślnicze i npc-ów, którzy w przyszłości mogą zlecić nam jakieś dodatkowe zadania. Możemy też porozmawiać z kręcącymi się po okolicy członkami drużyny, jednak zazwyczaj odpowiadają oni jednym, powtarzającym się zdaniem. A szkoda.KYN 2

Jak na produkt dwuosobowego studia, KYN prezentuje się wyśmienicie. Rysunkowa grafika na najwyższych ustawieniach śmiało może konkurować z wieloma wysokobudżetowymi produkcjami. Na szczególne uznanie zasługują świetne projekty lokacji, przejrzysty interfejs i bardzo ładne efekty magiczne. Gra, mimo dość sporych wymagań, radzi sobie bezproblemowo na sprzęcie sprzed kilku lat. Zdarzają się oczywiście drobne chrupnięcia, spadki fps czy proste błędy. Podczas jednej rozgrywki zostałem kilkukrotnie wyrzucony do pulpitu, jednak po zainstalowaniu przedpremierowego patcha zdarzyło mi się to tylko dwa razy. Muzyka w KYN występuje i w zasadzie tylko tyle można o niej powiedzieć. Poszczególne utwory spełniają swoją rolę, jednak od czasu do czasu lubią się powtarzać, co trochę burzy odbiór całości.

Kyn to produkcja nietypowa pod każdym względem. Tworzona przez dwójkę zapaleńców, nieco inna i oderwana od nakreślonego przez lata kanonu RPG, co nie znaczy, że zła. Jestem pewien, że jeśli studio się nie rozpadnie i, co najważniejsze, nie straci pewności siebie i pasji do gier RPG, możemy spodziewać się bardzo ciekawego tytułu. Jeśli zjadłeś zęby na grach Baldur’s Gate, Divinity czy Pillarsach, to ta gra prawdopodobnie nie jest dla ciebie. Jeśli jednak masz ochotę na wypróbowanie czegoś nowego, to KYN może cię pozytywnie zaskoczyć.

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz