Kholat – recenzja (PC)

| @Dawidci | | Przeczytasz w 5 min.

Czy jesteście przygotowani na podróż pełną znaków zapytania, podczas której nawet cień może być wrogiem? Witajcie w grze od IMGN.PRO, która bazuje na autentycznych wydarzeniach, mających miejsce w 1959 roku. Wówczas to dziewięcioro studentów wybrało się na wyprawę po uralskich górach, jednak nie zakończyło się to dla nich szczęśliwie. Ich ciała zostały odnalezione, przez wyprawę ratunkową, na zboczu Cholat Sjakl, co oznacza „Górę Umarłych”.

Właściwa rozgrywka rozpoczyna się w bliżej nieokreślonym czasie, jednak już po tych tragicznych wydarzeniach. W Kholat więcej jest niewiadomych niż faktów i tak samo nie jesteśmy pewni naszej postaci, jej wyglądem, ani tego co myśli. Nasz bohater milczy przez całą wyprawę przez Przełęcz Diatłowa. Początkowo trafiamy do małej wioski, wyglądającą na wymarłą, a jedyny transport w okolicy zapewnia pociąg, którym się dostaliśmy w to miejsce, ostatnie przyjazne miejsce. Brak jakichkolwiek podpowiedzi zmusza nas do podążania jedyną ścieżką, ciągnącą się przed naszymi oczyma, a wszelkie próby oddalenia się od niej na dłuższy dystans kończy się zderzeniem z niewidzialną ścianą. Po niezbyt długim czasie rozpoczyna się burza śnieżna, ale na szczęście gdzieś w oddali świeci się pojedyncze światło, jak się okazuje, zostaliśmy uratowani dzięki schronieniu w namiocie. Znajdujemy w nim kompas, mapę, latarkę i dziennik pełen pustych stron.
2015-07-03_00002
Po zakończeniu śnieżycy nasza przygoda rozpoczyna się na dobre, trafiamy na pierwszą notkę do naszego zbioru. Jeszcze nie raz natrafimy na zostawione luzem kartki na śniegu, które przybliżają nam całą sytuację. Jedne z nich to artykuły, inne są kartkami z pamiętników członków pamiętnej wyprawy. Dzięki mapie, na której mamy opisanych 9 współrzędnych, wiemy czym mamy się zająć, nic nie wymusza na nas z góry jakiekolwiek działanie i te miejsca możemy zwiedzić w dowolnej kolejności. Każde z nich kryje pewną ważną wiadomość, istotną dla zrozumienia tego co się stało w 1959, a poznanie ich wszystkich odblokowuje nam możliwość zmierzenia się z zakończeniem. Nie jest to obowiązkowe, gdyż trzeba wyruszyć do odpowiedniej lokacji, a do tej pory można kontynuować swobodną eksplorację. Jednak prawda, którą odkrywa przed nami Kholat na samym końcu, potrafi wprowadzić w lekkie zaskoczenie i zmusić do refleksji, choć mnie nie do końca usatysfakcjonowało, to zwolennikom niedopowiedzeń powinno przypaść do gustu.
2015-07-04_00020
Przez całą grę towarzyszy nam tajemniczy męski głos, który przy ważniejszych momentach gry wspiera nas lapidarnymi komentarzami. Z przyzwyczajenia miałem włączone też napisy, by nie zgubić choćby jednego słowa przez rozproszenie i muszę przyznać, że przy dłuższych wypowiedziach zapis wyrazów na ekranie nie zgrywał się z dźwiękiem, co mnie raziło. Na szczęście nie jest to jedyny głos, który będziemy mieli przyjemność usłyszeć, gdyż każda kartka z pamiętnika jest opatrzona adnotacją głosową. Ścieżka dźwiękowa wpasowuje się w klimat i go podkręca, szczególnie w momentach niebezpieczeństwa, podwyższając poziom niepewności. Równie wysoko mogę ocenić oprawę wizualną opartą na silniku Unreal Engine 4, jednak by móc grać płynnie należy zmniejszyć intensywność efektu rozmycia. Otoczenie zachwyca każdym detalem, szczególnie podczas dynamicznych i oświetlonych akcji, których niestety nie jest zbyt dużo. Świat Kholat nie jest duży, wystarczy kilkanaście minut, by dotrzeć z jednego krańca na drugi, choć ten czas mógłby się wydłużyć ze względu na górzyste tereny i wysoką lesistość.
2015-07-03_00065
Początkowo poruszanie się i znalezienie odpowiednich miejsc z mapy jest nie lada wyzwaniem, nie mamy żadnych punktów odniesienia, oprócz naszej startowej pozycji. Po pewnym czasie można się przyzwyczaić do poruszania w terenie, a zaznaczanie kolejnych punktów już nie jest takim wielkim udogodnieniem, choć po dłuższym czasie można mieć dość tej żmudnej i monotonnej wędrówki. Na całym obszarze naszego działania przy punktach ważnych dla fabuły rozmieszczone zostały namioty, pełnią one funkcje checkpointów, a także punktów szybkiej podróży, co znacznie ułatwia to życie i jest przydatne zwłaszcza pod koniec gry. Nie raz podczas naszej samotnej wędrówki możemy natrafić na ciała astralne. Możemy spotkać dwa typy tych dusz. Jedne, otoczone żółtą poświatą są tylko wspomnieniami zmarłych tu osób, gorzej spotkać te ciemne, zostawiające za sobą czerwone ślady stóp. Od nich należy trzymać się z dala, gdyż bliższy kontakt zapewnia natychmiastową śmierć, szkoda jedynie, że nie są zbyt żwawe, ponieważ ucieczka przed nimi nie jest zbytnim wyzwaniem.
2015-07-03_00020
Kholat nie jest tytułem który wszystkim przypadnie do gustu. Dzięki zastosowaniu poczucia strachu przez odpowiednią muzykę i reakcję otoczenia w pewnych momentach potrafi naprawdę wciągnąć w swe szpony, ale po dłuższej wędrówce i ciszy wkoło władzę nam naszymi odczuciami przejmuje monotonia. Brak stałego źródła niepokoju, niczym w Slenderze, sprawia, że często wkrada się nuda. Straszy, ale między tymi chwilami często trudno doczekać się czegoś niespodziewanego. Zaczynając zabawę należy być przygotowanym na sporą dozę eksploracji i niestety krótki czas rozgrywki. Gra nie jest zbyt dynamiczna, ale gęsty i mroczny klimat nam to rekompensuje. Polecam fanom wszelkiej szwendaczki i szczerze nie mogę się doczekać kolejnej produkcji od IMGM.PRO.

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz

TWEETS

BioWare poprowadzi livestream z Anthem - https://t.co/wfADosqjZQ https://t.co/p7a8szUQbL
Master Raid na pierwszych zrzutach ekranu z Dragon Ball Xenoverse 2 - https://t.co/MzJCRSycr9 https://t.co/l4mxR1r8tW

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch