Guacamelee! 2 – recenzja

Mikołaj Ciesielski | @MiChU_0l7 | | Przeczytasz w 10 min.
Guacamelee! 2
Guacamelee! 2

Ekipa DrinkBox Studios powraca ze swoją ikoniczną już platformówką. Kontynuacja wydanego w 2013 roku Guacamelee! trafia dziś na konsole PlayStation 4 oraz na komputery osobiste. Czy podobnie jak poprzednia odsłona jest warta uwagi i potrafi przyciągnąć do ekranu na kilka godzin? Muszę przyznać, że pierwsza część nie porwała mnie i nie zachwyciła tak jak innych, którzy polecali mi ten tytuł. Oczywiście bawiłem się nieźle, a samą grę uważam za dobrą, nie było jednak tzw. „efektu wow”. Dlatego do kontynuacji podchodziłem z lekkim dystansem, ale również ciekawością i nadzieją, że tym razem będzie lepiej i że nowa produkcja DrinkBox Studios wciągnie mnie do swojego świata bez reszty? Czy rzeczywiście tak się stało? Zapraszam do lektury.

Guacamelee! 2

Guacamelee! 2

Powrót luchadora

Akcja Guacamelee! 2 rozpoczyna się w dość nietypowy sposób. Główny bohater poprzedniej odsłony, czyli Juan, po zakończeniu swoich przygód przedstawionych w „jedynce”, założył rodzinę, ustatkował się i nieco zapuścił. Nie tylko wąsa, ale również swoją sylwetkę. Pokaźny brzuszek to raczej obraz typowy dla faceta po 50, którego jedyną rozrywką jest siedzenie na kanapie i wcinanie chipsów. Wygląda na to, że Juan w podobny sposób spędza swój czas, a po ciele godnym Luchadora, nie ma ani śladu. Szybko okazuje się jednak, że nasz protagonista po raz kolejny będzie musiał przeciwstawić się złu i uratować świat. Najpierw trzeba jednak pozbyć się zbędnych kilogramów.

Guacamelee! 2

Guacamelee! 2

Nie martwcie się, nie musicie chodzić na siłownie i mozolnie przygotowywać Juana do powrotu do formy. Szybko bowiem znajduje się magiczny sposób, który przywraca naszemu bohaterowi dawne gabaryty, a my możemy ruszać ratować świat. Fabuła, podobnie jak ta przedstawiona w pierwowzorze, skupia się na pokonaniu i pokrzyżowaniu planów głównemu złemu i jest raczej miłym tłem dla rozgrywki. Nie oznacza to jednak, że nie jest warta uwagi, ale umówmy się, nie to w Gucamelee! jest najważniejsze i na pewno nie stanowi o sile tejże produkcji. Na uwagę zasługują niektóre dialogi, które podobnie jak w pierwszej części są nieme, a my przeklikujemy kolejne kwestie. Zdarzają się oczywiście zabawne nawiązania do popkultury, w końcu nie mogło tego zabraknąć w grze autorstwa DrinkBox Studios. Nie wszystkie kwestie śmieszą, bo często żarty są wciskane na siłę, ale kilka razy uśmiechnąłem się sam do siebie, a to już można uznać za sukces.

Ewolucja zamiast rewolucji

Mechanika nie doczekała się drastycznych zmian, ponieważ nie było chyba takiej potrzeby. Osią rozgrywki jest oczywiście eksplorowanie dwumiarowego świata, skakanie po platformach i pokonywanie kolejnych przeszkód. Elementy platformowe naprawdę dają sporo frajdy, a niektóre poziomy bywają wymagające. Przydają się zręczne palce i cierpliwość. Mimo, że Gucamelee! większość graczy kojarzy z widowiskowymi i szybkimi walkami z hordą oponentów, to w Guacemelee! 2 najbardziej urzekły mnie wspomniane elementy platformowe. Dużo tutaj ciekawych zagadek środowiskowych. Ich natężenie wzrasta, gdy Juan otrzymuje zdolność przemieszczania się pomiędzy wymiarami. Daje to ogromne możliwości i sprawia, że pokonywanie kolejnych poziomów jest nie tylko ciekawsze, ale również bardziej wymagające, a zręczne palce i zdolność do szybkiego podejmowania decyzji przydają się jak nigdy wcześniej.

Guacamelee! 2

Guacamelee! 2

Drugim niezwykle ważnym elementem, o którym wspomniałem już wcześniej, jest walka z przeciwnikami. Ta nie różni się założeniami względem pierwszej części. Ponownie mamy zestaw zwykłych uderzeń, zapaśniczych chwytów oraz specjalnych ciosów, które nie tylko zadają wrogom większe obrażenia, ale również zużywają kondycję naszego bohatera. Owe unikatowe zdolności zyskujemy wraz z postępem w grze. Gracze, którzy mieli okazję zagrać w pierwszą część na pewno pamiętają w jaki sposób Juan zyskiwał umiejętność wyprowadzania ciosów specjalnych. W drugiej części jest dokładnie tak samo. Znajdujemy starożytny posąg, rozbijamy go na kawałki, a nasz mentor uczy nas nowego ciosu. Łatwo, szybko i przyjemnie. Przyznam, że walka w Guacamelee! 2 daję masy frajdy, a wykręcania niesamowitych kombinacji składających się z ponad setki ciosów robi wrażenie.

Droga do chwały

W tym miejscu warto pochylić się na chwile nad walkami z bossami. Te również prezentują się dobrze i są dość wymagające, ale nie na tyle by odrzucić nas od konsoli. Wystarczy uważna obserwacja przeciwnika, kilka nieudanych podejść, dzięki którym przestaniemy popełniać te same błędy oraz szybkie palce. Większość potyczek z bossami jest naprawdę widowiskowa i dzieli się na kilka segmentów, co dodatkowo podnosi ich trudność. Muszę jednak Wam przyznać, że satysfakcja z pokonania pierwszego, jak i ostatniego dużego przeciwnika jest naprawdę ogromna. Wiele walk z  zmusza nas także do wykorzystywania otoczenia oraz naszych specjalnych umiejętności. Dzięki temu walki nie są monotonne, a każdy gracz może podejść do nich nieco inaczej, co na pewno jest sporym atutem.

Guacamelee! 2

Guacamelee! 2

Pozostając przy walce nie możemy również zapominać o rozwoju naszego bohatera. W Guacamelee! 2 dostępne są 4 drzewka rozwoju. Ulepszenia uzyskujemy poprzez ich zakup. Każda umiejętność kosztuje określoną ilość złota, które zdobywamy podczas walki i eksploracji świata. Przed zakupem konkretnej zdolność musimy ją najpierw odblokować. Dla przykładu, jeśli chcemy zwiększyć siłę jednego z naszych ciosów specjalnych, to musimy najpierw zabić daną ilość oponentów, właśnie za pomocą tego ruchu. Prosty i bardzo intuicyjny system, który sprawia, że w Gucamelee! 2 pojawia się tzw. „syndrom jeszcze jednego poziomu”. Wciąż chcemy zbierać więcej złota, aby móc odblokować kolejną umiejętność lub wzmocnić już posiadaną. A różnicę w sile zadawanych ciosów specjalnych naprawdę widać gołym okiem.

Ale Meksyk!

Pod względem technicznym nie mam Guacamelee! 2 nic do zarzucenia. Tytuł ten odznacza się kolorową, rysunkową oprawą graficzną, którą mieliśmy okazję oglądać w pierwszej odsłonie. Pod tym względem produkcja DrinkBox Studios nie przeszła większych zmian. Nie jest to jednak minus, bowiem tego rodzaju oprawa graficzna idealnie wpasowuje się w klimat gry, no i cieszy oko. Podobnie jak muzyka, która towarzyszy nam w tle. Jest ona dobrze dobrana do tego, co aktualnie dzieje się na ekranie. Meksykańskie melodie potęgują klimat i niemal przenoszą nas do tego państwa. Podczas rozgrywki nie doświadczyłem żadnego rodzaju błędów technicznych, czy też spadków płynności. Bardzo się z tego powodu cieszę, ponieważ w tytule, w którym wszystko dzieje się w zawrotnym tempie, błędy tego typu nie są mile widziane. Widać jednak, że twórcy przyłożyli się, aby już w dniu premiery gracze mogli cieszyć się tym tytułem w pełni.

Guacamelee! 2

Guacamelee! 2

Warto również podkreślić, że podobnie jak w pierwszej części, tak i w Guacamelee! 2 istnieje możliwość zabawy w kooperacji. Jednocześnie możemy grać z aż trójką znajomych. Jeśli mam być szczery, to wydaje mi się, że zarówno pierwowzór, jak i kontynuacja, to idealne tytuły na wieczór ze znajomymi. Miska nachosów, kanapa, cztery pady, zimne i piwo i Guacamelee! Choć nie miałem okazji sprawdzić na własnej skórze jak prezentuje się ten tryb, to jestem przekonany, że przy tak luźnej, przyjemnej i widowiskowej produkcji nikt nie będzie się nudził.

Co nie wyszło?

Co na pewno trzeba Guacamelee! 2 zarzucić? A no to, że nie ma tu zbyt wielu nowości względem pierwszej odsłony. Tak naprawdę najnowsza produkcja ekipy DrinkBox Studios jest rozwinięciem niektórych pomysłów z poprzedniej części, dodaniem nowej osi fabularnej i to właściwie tyle. Myślę, że to największy minus tej gry. Oczywiście większość z Was powie, że to przecież nic złego. Gra nie potrzebowała rewolucji, bo była dobra. Nie trzeba było nic zmieniać, skoro wszystko działało dobrze, a graczom tytuł ten się podobał. Jednak warto to podkreślić, bo gracze którzy odbili się od pierwszej części przygód Juana, raczej w drugiej części nie odnajdą nic, co przykułoby ich do ekranu.

Guacamelee! 2Guacamelee! 2

Drugim, znacznie mniejszym i będącym raczej kwestią gustu, minusem jest poczucie humoru. Większość żartów jest nieśmieszna lub po prostu nie trafiła w mój gust, nie wykluczam tego i istnieje dużo prawdopodobieństwo, że Wam się spodobają. Rozumiem, że taki jest klimat gry. Rozumiem, że Guacamelee! To tytuł, przy którym mamy się dobrze bawić i nie brać nic na poważnie, ale wciskanie różnego rodzaju dowcipów do niemal każdej kwestii potrafi być męczące. Szanuje jednak twórców za to, że potrafią śmiać się i krytykować samych siebie. Podczas eksploracji natrafiłem na jedną z bocznych ścieżek, dzięki której przeniosłem się do innego wymiaru, gdzie dane mi było napotkać mieszkańców pewnej osady, którzy narzekali na to, że w Guacamelee! jest za dużo żartów i memów, które wciskane są do gry na siłę. Cieszę się, że twórcy podchodzą do tego z dystansem i wiedzą, że nie każdemu taki sposób narracji może przypaść do gustu.

Podsumowanie

Guacamelee! 2 to naprawdę świetna gra platformowa, która wzbogacona jest o elementy bijatyki. Produkcja DrinkBox Studios potrafi wciągnąć, a odkrywanie świata daje sporo frajdy. Zwłaszcza wtedy, kiedy natrafiacie na zadanie poboczne, a system walki z dynamicznego, pełnego fajerwerków i chaosu, zmienia się na turowy, spokojny i taktyczny. Nie żartuje, w Guacamelee! 2 naprawdę możecie znaleźć taki quest, wystarczy tylko dobrze poszukać. Nie brakuje też nawiązań do innych gier, jak np. do Limbo, gdy jeden z wymiarów przenosi nas w miejsce, w którym oprawa graficzna z kolorowej i humorystycznej, zmienia się na tą, znaną z produkcji studia Playdead. Takie elementy sprawiają, że podczas rozgrywki, na naszej twarzy co jakiś czas pojawia się uśmiech. Podsumowując, tytuł ten to bardzo dobra gra, jeśli graliście w poprzednią odsłoną, to w kontynuacji będziecie bawić się również dobrze, a moim zdaniem nawet lepiej. Jeśli natomiast nie graliście w pierwowzór, to nie martwcie się, na początku gry, możecie wybrać opcję, by przypomniano Wam wydarzenia przedstawione w Guacamelee! . Jeśli szukacie gry platformowej, która zaoferują Wam dynamiczną rozgrywkę, ciekawe zagadki oraz miejscami wymagające elementy platformowe, to Guacamelee! 2 wydaję się być idealnym kandydatem. Grę polecam z czystym sumieniem i mam nadzieję, że Wam również przypadnie do gustu.

Plusy
  • Oprawa audiowizualna
  • Elementy platformowe
  • Przyjemny system walki
  • Satysfakcjonujący i wciągający rozwój postaci
Minusy
  • Żarty, które są wciskane na siłę
  • Trochę zbyt mało nowości względem pierwszej części
8
Ocenił
Mikołaj Ciesielski
Recenzja PlayStation 4

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z konsoli PlayStation 4

Recenzje gier OpenCritic

Dodaj komentarz

avatar