Colonial Conquest – recenzja

Krzysztof Meckier | | Przeczytasz w 4 min.

Oklepany temat planszówek od dziesiątek lat naciera na branżę gier komputerowych, developerzy produkują różne gry, które są najzwyczajniej w świecie multimedialną wersją planszowych tytułów, takich jak Stratego, czy Monopoly. Jednym z takich przypadków jest Colonial Conquest.

Colonial Conquest to strategiczna gra turowa, która bazuje na zasadach klasycznej gry planszowej – Ryzyko, a jej głównym celem jest wyeliminowanie wszystkich pozostałych przeciwników (państw), byśmy to my mogli wieść prym na świecie. Wyprodukowaniem gry zajęło się studio Argonauts Interactive, a fundusze na swój produkt zbierali na popularnym Kick Starterze. Strony fabularnej Colonial Conquest niemalże nie posiada, natomiast zdecydowanie nie jest to wadą, ze względu na ciekawe rozwiązanie przy doborze trybu gry. Kontrolować możemy dowolnie wybrane przez nas mocarstwo, do wyboru mamy Anglię, USA, Japonię, Niemcy, Francję oraz Rosję. Do wyboru mamy też jeden z trzech trybów gry, pierwsze dwa to luźne symulacje historyczne, zaczynające się w 1880 roku, lub roku 1914, a mapa odzwierciedla rzeczywistą sytuację ekonomiczną i gospodarczą z tamtych czasów. Trzeci tryb gry, jest trybem otwartym, gdzie każde z państw posiada tylko i wyłącznie swoje terytoria początkowe, a nie ich odzwierciedlenia z konkretnych lat. Na uwagę zasługuje również fakt, iż po wybraniu konkretnego państwa,  które chcemy kontrolować, wcielimy się w jednego z historycznych władców mocarstw, pośród których znajdują się między innymi prezydent USA Teodore Roosvelt, Królowa Wiktoria, czy Car Aleksander III.

Colonial Conquest 4

Rozgrywka w Colonial Conquest polega na grze turowej, co interesujące – jedna tura odpowiada jednemu kwartałowi, więc cztery tury w naszej grze przeniosą nas o rok do przodu. Tura wiosenna jest najbardziej rozbudowana, ponieważ tylko w tej turze można szkolić więcej wojska (do dyspozycji mamy piechotę lub marynarkę), przekupywać inne państwa, czy szpiegować je (daje nam to informacje o ich stanie obronnym, czy też sile ekonomicznej). Możemy też po prostu umocnić swoją pozycję ekonomiczną i militarną, przez budowanie fortów i zbieranie funduszy. W pozostałych porach roku możemy jedynie przemieszczać swoje wojska lub starać się podbijać inne tereny, co prawdopodobnie daje najwięcej frajdy. Grę wygrywa państwo, które pierwsze osiągnie odpowiedni pułap VP, (punktów, przyznawanych za wygrane potyczki i podbite tereny) lub podbije wszystkie inne kraje.

Oprawa audiowizualna gry jest skromna, aczkolwiek bardzo estetyczna i zadbana, mapa świata jest bardzo dokładna, a ścieżka dźwiękowa (która zawiera takie klasyki jak np. Walkiria, Ryszarda Wagnera) nawet przy dłuższej rozgrywce nie męczy i jest przyjemna. Przejrzysty interfejs jest przyjazny dla gracza, absolutnie nie da się w nim pogubić, dostępne są też opcje podpowiedzi dla początkujących graczy, co znacznie ułatwia wciągnięcie się w rozgrywkę. Dostępne są też dwa poziomy gry, standardowy i trudny. Tryb standardowy ma przyzwoity poziom i nie jest za łatwy, natomiast by grać na poziomie trudnym, zdecydowanie musimy poświęcić grze odpowiednią ilość czasu.

Jedynym mankamentem gry może być jej prostota. Colonial Conquest nie jest zbyt skomplikowane, jeżeli chodzi o samą mechanikę gry. Tytuł jest po prostu rozbudowaną wersją starego Ryzyka. Gdyby Argonauci dodali kilka innych trybów gry,  lub po prostu dodali więcej współczynników potrzebnych do osiągnięcia zwycięstwa, przy grze można by spędzić zdecydowanie więcej czasu. Mimo to, dla wielbicieli gatunku strategii turowych jest to pozycja, którą należy sprawdzić, bo pomimo braku rozbudowania, gra spełnia swój cel – daje dużo frajdy, którą tak wszyscy kochamy w prostych grach planszowych. Gra kosztuje jedyne 9,99 Euro, co nie jest zbyt wygórowaną ceną za wiele godzin zabawy, jakie mamy możliwość zyskać dzięki Colonial Conquest i rozwinąć swoje zdolności strategiczne.

Temat multimedialnych wersji gier planszowych nie jest nowością, ale nie bez powodu powstają coraz to nowe gry tego typu. W przypadku Colonial Conquest nie ma to najmniejszego znaczenia, gdyż jest to solidna produkcja, zrobiona w odpowiedni sposób, bez fajerwerków, ale też bez wpadek i niedociągnięć, co może dać każdemu graczowi wiele satysfakcji z toczenia bitew na całym świecie i podbijania świata.

Ocena: 7,5
Recenzowana wersja: PC

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch

POLECAMY

Łowcy Trofeów