Thea 2: The Shattering

Ocenił dnia


Thea 2: The Shattering – recenzja

Thea: The Awakening w 2015 skradła serca domorosłych strategów. Gra rodzimego studia MuHa Games spotkała się z ciepłym przyjęciem graczy, tytuł zaskakiwał dużą ilością ciekawych pomysłów oraz inspiracjami czerpanymi z mitologii słowiańskiej. Pamiętam, że recenzując pierwszą odsłonę, odkryłem w niej jednak sporo drobnych bolączek oraz nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że nie do końca udało się wykorzystać jej potencjał.  Thea 2: The Shattering wydawała się więc kontynuacją jak najbardziej uzasadnioną. Miało być więcej, lepiej i stabilniej, a pomóc miał w tym chociażby pobyt w steamowym Early Access.

Thea 2 The Shattering Screen4

Słowiański panteon

Fabuła to praktycznie powtórka tego, co pamiętamy z poprzedniej części. Mimo naszych wcześniejszych starań zła nie udało się wyplenić całkowicie. Przyjmując rolę wybrańca, będziemy reprezentować swojego boga, by w jego imię zapobiec upadku świata. Dzieła tego dokonamy wraz z grupą innych ocalałych. Thea 2: The Shattering podobnie jak poprzedniczka oferuje sporo ciekawie napisanych tekstów, które intensywnie oddziałują na naszą wyobraźnię. Pomimo tego, że sama historia nie jest szczególnie wciągająca, to jednak uniwersum Thea nadrabia całokształtem. Mix mitologii słowiańskiej z tym, co ogólnie znamy z fantastyki daje temu światu unikatowość. Duża ilość losowych zdarzeń i aktywności pobocznych powoduje, że przez większość gry będziemy dawali się tej zawartości zaskakiwać.

Thea 2 The Shattering Screen1

Tu na razie jest ściernisko

Rozgrywkę zaczynamy z małą grupą ocalałych oraz unikalnym surowcem pozwalającym na założenie osady. Najlepiej gdy powstanie ona w miejscu bogatym w surowce. Do przeżycia potrzebne jest nam pożywienie oraz opał. Reszta materiałów posłuży do rozbudowy czy produkcji sprzętu. Nic nie stoi na przeszkodzie, by porzucić wizję ciepłego domu na rzecz koczowniczego trybu życia i wraz z całym majdanem podróżować po mapie. Każda z opcji ma swoje plusy i minusy. Warto zaznaczyć, że w przeciwieństwie do poprzedniczki, w Thea 2: The Shattering mamy możliwość posiadania więcej niż jednej osady. Aktywności, które mogą wykonywać nasi protegowani jest sporo: crafting, badania, budowanie czy odprawianie rytuałów. Każda z mechanik ma mocno uwarunkowane zastosowanie. Zdobywając doświadczenie oraz lepszy ekwipunek będziemy obserwować jak nasza osada się rozwija i wzbogaca o kolejnych mieszkańców. Narodziny zdarzają się dość losowo, co często prowadzi do absurdalnych sytuacji. Nie ma przeszkód by dziecko miało dwóch tatusiów czy było owocem miłości pomiędzy kobietą a szczurem. W naszych szeregach mogą znaleźć się nie tylko ludzie, a także zwierzęta, duchy czy nieumarli. Wszystko zależy od tego gdzie pokieruje nas przygoda.

Thea 2 The Shattering Screen7

Zrób to sam

Eksplorując świat, napełnimy swoje juki rozmaitym sprzętem oraz surowcami. Te mają swoją określoną jakość oraz przeznaczenie. Oczywiście, im bardziej unikatowy materiał, tym ciężej o jego zdobycie. Crafting jest jednym z głównym elementów rozgrywki. Na szczęście mechanika ta została zrealizowania na prostych, intuicyjnych zasadach. Z przyjemnością wytworzymy pierwsze potężne miecze czy pierścienie, znacząco podnoszące statystki naszych postaci. Nie bez znaczenia jest użyty przez nas materiał, gdyż w zależności od jego rodzaju, przedmioty bądź budynki będą różnić się statystykami. Niestety, podobnie jak większość mechanik w Thea 2: The Shattering, z biegiem czasu zacznie nam to wychodzić bokiem, a bieganie za unikalnymi surowcami przestanie sprawiać frajdę.

Thea 2 The Shattering Screen6

Wojownik, zbieracz czy upiór?

Nasza drużyna składa się z postaci o różnych zdolnościach i profesjach. Znajdziemy tam zbieraczy, rzemieślników, wojowników i uzdrowicieli. Nie wszystkie konflikty i napotkane przeciwności rozwiążemy siłą, dlatego warto jest mieć pod ręką kogoś o wyjątkowych zdolnościach. Wszelkiej rodzaju potyczki podzielone zostały na trzy kategorie. Ciężko jest mi je jednoznacznie opisać, dlatego używając skrótu myślowego powiem, że są to zmagania fizyczne, retoryczne oraz magiczne. Nasza ewentualne przewaga w tych kategoriach będzie uwarunkowana profesją oraz indywidualnymi statystykami każdej z postaci. Niezależnie od tematyki starcia, porażka może być śmiertelna w skutkach. Straty członków ekspedycji są bolesne, a śmierć głównej postaci przerywa grę. Co prawda mamy kilka opcji na wyratowanie się z takiego stanu, ale jeśli już jest to możliwe, to musimy słono za to zapłacić. Częste i regularne zapisy będą waszym sprzymierzeńcem, gdyż zaczynanie rozgrywki od początku jest boleśnie nieprzyjemne, a mozolność i powtarzalność dają w kość.

Thea 2 The Shattering Screen2

Karty na stół!

Zmian oraz rozbudowania doczekał się system walki. Oczywiście ciągle pozostaje to system znany z karcianek, jednak stał się on nieco bardziej złożony. W moim odczuciu jest teraz mniej czytelny i bardziej chaotyczny. Spowodowało to, że jeszcze szybciej niż w przypadku pierwszej części, przerzuciłem się na system automatycznego rozstrzygania walk. Przez większość czasu będziemy ścierać się ze słabszymi wrogami, których pokonamy z łatwością. Te najbardziej wymagające pojedynki zdarzają się dość okazjonalnie i raczej powiązane są wątkiem fabularnym. Brak nabycia odpowiedniej praktyki i wyśrubowania zasad czy taktyk spowodował, że koniec końców nie byłem mistrzem stołu. W Thea 2: The Shattering walczymy dość często i nie wyobrażam sobie rozgrywania tego wszystkiego ręcznie.

Thea 2 The Shattering Screen3

Do rzeczy

Pokrótce wyjaśniając zasady, walka podzielona jest na dwie fazy – zagrywania kart oraz rozstrzyganie. Strony zagrywają karty naprzemiennie w systemie turowym. W zależności od rodzaju oraz sposobu zagrywania karty, koszt oraz jej umiejscowienie będą różne. Postacie opatrzone są podstawowymi atrybutami takimi jak: punkty życia, siła uderzenia i pancerze. Oprócz tego posiadają unikalne umiejętności wpływające na sposób ataku czy wywołujące inne wpływy na uczestników pojedynku. Gdy tura zagrywania kart zakończy się po kilku kolejkach, następuje tura rozstrzygania. Kolejność akcji dyktowana jest inicjatywą. Jeśli popatrzymy na całość z dystansu, to system walki zainicjowany w Thea 2: The Shattering sprawia wrażenie taktycznie głębokiego oraz złożonego. I w rzeczywistości tak jest, jednak pomimo tego, że cenię wszelakie karciane formy rozgrywki, to nie mogłem się do niego przekonać. Wydaje mi się, że gra nie zmotywowała mnie w odpowiedni sposób do jego poznania oraz nauczenia.

Thea 2 The Shattering Screen5

Jeszcze jedna tura?

Niestety, pomimo dużo bogatszej zawartości Thea 2: The Shattering nie radzi sobie z monotonią. Po kilku godzinach rozgrywka staje się powtarzalna i przewidywalna. Twórcy zachęcają nas do kilkukrotnego ukończenia gry. Za zdobyte za wcześniejszą grę punkty możemy odblokować nowych bogów czy bonusy startowe. Oczywiście, kolejne wyzwania podkręcić możemy poprzez zmianę poziomu trudności. Ja jednak po jednorazowym przebrnięciu przez wątek fabularny miałem dość. Zbyt dużo pustych tur, powtarzalnych akcji i zbędnych kliknięć spowodowało niechęć do ponownego brnięcia w rozgrywkę. I nie będę ukrywał, że czuję niedosyt. Spodziewałem się, że ekipa z MuHa Games wyciągnie z tego tytułu nieco więcej. Kończąc przygodę z  Thea 2: The Shattering mam bardzo zbliżone odczucia do tych, które miałem przy ogrywaniu pierwszej części. Duży potencjał, przysłonięty zbytnim chaosem i kilkoma przestrzelonymi pomysłami.

Thea 2 The Shattering Screen8

Thea 2: The Shattering – podusmowanie

Oczywiście nie twierdzę, że Thea 2: The Shattering jest grą złą. Przez pierwsze dziesięć godzin bawiłem się przyzwoicie. Odkrywania świata opatrzonego ciekawymi opisami i pięknymi grafikami sprawiało mi frajdę. Dobrze spisali się także umiejscowieni w wątku fabularnym aktorzy głosowi. Całokształt sprawia, że Thea utrzymała swój unikalny klimat. Powtarzalność sprawia jednak, że w moim przypadku jest to gra na jeden raz. Ja wyrobiłem się w 14 godzin, co daje całkiem przyzwoity czas. No i oczywiście jeśli zakochaliście się w Thea: The Awakening, to koniecznie musicie sięgnąć po kontynuację, raczej nie będziecie rozczarowani.

Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Plusy

  • Miks mitologii słowiańskiej i fantastyki
  • Ciekawy miks gatunków
  • Odkrywanie świata gry potrafi wciągnąć
  • System craftingu
  • Ciekawe opisy wydarzeń

Minusy

  • Powtarzalność i przewidywalność
  • Nie do końca czytelny system walki
  • Niewykorzystany potencjał kilku pomysłów
7

Autor: Jakub Smolak

Dyskusja

Komentarzy ( 1 )

  1. vpac pisze:

    w 2005? serio?

Dodaj komentarz

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch

POLECAMY

Łowcy Trofeów