Oriental Empires

Ocenił dnia


Oriental Empires – recenzja

Z grami 4X lubię się, choć ciężko jest mi wygospodarować mnóstwo godzin na to, by zanurzyć się bez końca w dany świat, wszelkie frakcje i zasady, które panują w danej produkcji. Ostatnim takim tytułem był najnowszy Master of Orion, mający swą premierę rok temu. Nic więc dziwnego, że moja tęsknota przybrała niedawno na sile, a wybór padł na Oriental Empires, na którego miałem chrapkę już wcześniej, gdyż tytuł znajdował się przez kilkanaście miesięcy w fazie wczesnego dostępu. Premiera pełnej wersji, mająca miejsce w ubiegłym tygodniu, tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że wypadałoby sprawdzić co przygotowało nam Shining Pixel Studios.

Oriental Empires może kusić graczy osadzeniem akcji w starożytnych Chinach. Gracz staje na czele jednej z dwudziestuczterech frakcji. Każda różni się od siebie bonusami na starcie kampanii, co nie jest w sumie wystarczające, o czym przypomnę później. Gracz zaczyna z jedną osadą i musi w ciągu ustalonej liczby tur odnieść zwycięstwo: wojenne (kontrola 65% całej populacji), kulturowe (należy zdobyć 50 punktów kultury i posiadać ich 2 razy więcej niż drugi najlepszy gracz) lub punktowe (największa ilość punktów na końcu rozgrywki). Jest jeszcze jedno zwycięstwo specjalne, gdy 75% populacji uzna gracza za cesarza. By do niego doszło, należy przekonywać inne frakcje, by zostały naszymi wasalami.

Rozgrywka toczy się w turach, na heksagonalnych polach. W czasie swojej “kolejki” skupiamy się chociażby na rozwoju osad, budując nowe budynki, drogi, farmy. Osada przy górach może mieć również budynki specjalne, jak świątynie, czy kopalnie, a osada przy rzekach, przystanie i stocznie. Nie zabrakło rozwijania popularnych drzewek technologii – do odblokowywania są kolejne rzeczy z siły, rzemiosła, myśli i wiedzy. Dzięki wspomnianym początkowym ustawieniom dla każdej z frakcji, jedne rozwijamy szybciej, a inne wolniej. Kolejne odblokowywania powodują to, że jesteśmy w stanie projektować nowe budynki, jednostki, czy też zdobywamy potrzebne punkty kultury i autorytetu. Co mi się w Oriental Empires nie podoba i co jest w zasadzie kryminałem w tego typu grach, to te same drzewko badawcze dla każdej z frakcji! Naprawdę nie dało się zaimplementować chociaż kilku? Konsekwencje są znane – po jednej rozgrywce widziało się już praktycznie wszystko.

Oczywiście nie jest też tak, że nie próbowano ciekawych rozwiązań, bo np. na mapie znajdują się czasem specjalne wydarzenia – np. nauczyciel, który za odpowiednią opłatą, jest w stanie nas czegoś nauczyć i na przykład dowiemy się  gdzie są ławice ryb, powiększające zapasy żywności danej osady. Wydawane przez nas edykty również mogą zmienić coś w naszym cesarstwie. Dyplomacja to jednak standard – sojusze, rozejmy, informacje o wrogach. To wszystko jest nam dobrze znane. Sztuczna inteligencja wykonuje czasem ruchy irracjonalne. Udało mi się naciągnąć jedno cesarstwo dwa razy – dostałem od nich dużą ilość pieniędzy za zaatakowanie wroga. Zrobiłem to, jednak szybko uzgodniłem rozejm. Po kilkunastu turach znowu naciągnąłem tych samych “przyjaciół”, uzgadniając nawet kwotę trochę wyższą od poprzedniej. Inna sprawa, że będąc jednym z największych graczy, atakowali wroga zaledwie dwoma jednostkami, a jedną z nich był sam władca.

Po naciśnięciu przycisku odpowiedzialnego za koniec tury, wszystkie nasze wojska (o ile zadaliśmy im rozkazy) zaczynają się poruszać. Może zatem dojść do bitwy, podczas której nie sterujemy naszymi wojskami jak np. w serii Total War. Jeszcze w trakcie naszej kolejki, możemy co najwyżej, ustalić zachowanie danej jednostki, tj. kazać im się wycofać, szturmować, czy okrążać wroga. Niestety, choć na papierze nie wygląda to źle, tak w trakcie potyczki na mapie trwa jeden wielki chaos. Nie sposób jest dowiedzieć się, czy nasza taktyka w ogóle wypaliła. Być może pomógłby jakiś tutorial, który nawet poprowadziłby gracza w niektórych aspektach za rękę, ale…zapomnijcie. Brakuje nawet minimapy, która by się zdecydowanie przydała.

Od strony oprawy audiowizualnej nie można się do czego przyczepić, a należy nawet Shining Pixel Studios pochwalić. Grafika może i nie przetestuje naszych kart graficznych, ale na uznanie zasługuje wzornictwo i dbanie o detale. Widok możemy przybliżać do tego stopnia, że bez problemu widzimy rolników na farmie, czy mieszkańców naszej osady. Zmiany pory roku, czy pogody również mogą robić wrażenie. Do tego, gra utrzymuje bez problemu 60 klatek, optymalizacja jest więc wykonana na wysokim poziomie, nawet podczas bitew. Oprawa audio to z kolei najjaśniejszy punkt Oriental Empires – muzyka świetnie dopasowana – relaksująca, budująca klimat.  Nie chce się jej wyłączać nawet na chwilę.

Twórcy Oriental Empires prochu nie wymyślili. Gra nie jest nawet godną kalką największych przedstawicieli gatunku, którą można by było z czystym sumieniem polecić każdemu fanowi gier 4X. Trochę jednak szkoda, że tak ciekawy setting został zmarnowany przez kilka mniejszych i większych niedoróbek.

Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Plusy

  • dobra oprawa dźwiękowa
  • parę ciekawych rozwiązań

Minusy

  • jeden wielki chaos podczas bitew
  • małe zróżnicowanie frakcji
  • brak wprowadzenia (tutorialu) do gry
5.5

Autor: Kasjan Nowak

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz

TWEETS

12 okazji na Boże Narodzenie 2017 – oferta nr 7 - https://t.co/kt8Fa9i7gN @Ubisoftpl https://t.co/rFBSrHNvHD
Premiery gier – PlayStation 4, Xbox One, Nintendo Switch – 11-17 grudnia - https://t.co/29obdkGtvi https://t.co/9VIIaRJqml