Inner Chains

Ocenił dnia


Inner Chains – recenzja

Na głęboką wodę skoczyło polskie studio Telepaths Tree ze swoim debiutanckim projektem Inner Chains.  Połączenie soczystego FPS-a z grami przygodowymi o charakterze horroru, a wszystko okraszone wysokiej jakości oprawą graficzną, która buduje unikalny klimat gry. Zdaje się, że takie były cele jakie postawili przed sobą twórcy Inner Chains. Ile z nich udało się osiągnąć? Sprawdziłem to na własnej skórze.

Ale o co chodzi?

Po krótkim filmiku wprowadzającym nas do świata gry, nie jesteśmy w stanie zorientować się, o co właściwie chodzi i czym jest mroczny świat Inner Chains. Lektor informuje nas, że celem gry jest dogrzebanie się do najgłębszych zakamarków własnego jestestwa i uwolnienie się od tytułowych wewnętrznych łańcuchów. To, że świat który przyjdzie nam przemierzyć jest okrutny, odczujemy na samym początku. Władza w tym świecie leży w rękach lubujących się w cierpieniu i krwawych rytuałach, religijnych fanatyków. Muszę przyznać, że klimat gry w pierwszych godzinach kupił mnie całkowicie. Nie wiedziałem co się dzieje, ślepo podążając do celu z nadzieją, że z czasem dowiem się więcej na temat siebie i swojej roli w Inner Chains. Niestety kolejne godziny przynosiły więcej pytań niż odpowiedzi, a ja dalej nie wiedziałem, co tak właściwie tu robię. Odniosłem wrażenie, że ten aspekt twórcy pozostawili wyobraźni gracza i dali mu wolną rękę w interpretacji tego, co dzieje się na ekranie. Oczywiście stworzyłem sobie własną wersję, ale w jakim stopniu jest ona zgodna z wizją Telepaths Tree? Nie jestem w stanie dociec. Brak jakichkolwiek notatek czy dialogów nie pomaga w rozwikłaniu tajemnicy. Początkowo buduje to klimatyczną otoczkę tajemniczości, ale z czasem gubimy potrzebę dowiedzenia się więcej. Owocuje to tym, że wszystko co widzimy na ekranie, sprawia wrażenie zamaszystej, ale wyolbrzymionej historii pozbawionej konkretów. Duże i straszne słowa, które niewiele za sobą niosą.

Chciałoby się powiedzieć WOW!

Jeszcze nie raz wspomnę o tym, jak klimat świata Inner Chains skradł moje serce. Wszystko dlatego, że nie mogę się pogodzić z jego niewykorzystanym potencjałem. Wspaniała baza na fabularny horror, który mógłby zafundować nieprzespaną noc niejednemu graczowi. Mroczna architektura, zdeformowani mutanci, skażona natura, a wszystko podszyte fanatyzmem religijnym praktykowanym w najokrutniejszy sposób. Wszystko to brzmi bardzo mrocznie, jednak przez brak konkretnych sytuacji fabularnych nie jest nam dane zanurzyć się w tym mroku. W całej grze znajdą się dwa, trzy momenty, podczas których poczujemy się niepewnie, ale nic więcej. Wręcz przeciwnie, wszechobecna krew, ciała, złowieszcze rzeźby, szybko przyzwyczają nas do tego, że ten świat tak wygląda i tyle. Jest straszny, ale nie ma mocy, by zasiać w nas niepokój.

Broń się

Broń wpada w nasze ręce szybko, dając nadzieję na to, że słaby aspekt przygodowy zrekompensuje nam rozwalenie kilku oponentów. Pierwsi wrogowie przypominający zniewolonych zombie, pozbawiają nas również tego złudzenia. Są wolni i niewymagający, równie dobrze można pokonać ich wręcz, oszczędzając amunicję. Zdawałoby się, że sytuacja ulegnie poprawie kiedy staniemy oko w oko z lepiej uzbrojonym rywalem większego kalibru. Niestety, sztuczna inteligencja jest mocno nieudana, a przyjemność płynąca z walki, żadna. Opcje są dwie, możemy wystrzelać wrogów lub wykorzystać otoczenie, które wyeliminuje ich za nas. Możemy więc zepchnąć przeciwników w przepaść, sprowokować ich do wejścia w szpony zabójczej rośliny lub rozwalić gniazdo robali, które rzucą się na wrogów. Zdarzają się też sytuacje, w których stoimy kilka kroków od wroga, ale ten nas nie zauważa lub zwracamy uwagę jednego, a drugi dalej ze spokojem siedzi sobie na ławeczce kontemplując otoczenie. Uzbrojeni wrogowie są zaprojektowani w taki sposób, by w miarę możliwości dążyli do starcia wręcz. Dlatego schwytanie ich w jedną z wymienionych pułapek nie jest trudne. Na plus ocenić należy sposób w jaki wyglądają ataki bezpośrednie. Bardzo dobra animacja połączona z ich złowieszczym wyglądem, prezentuje się niezwykle efektownie. Ciekawie rozwiązany został również system zaopatrywania się w amunicje.  Bronie możemy naładować w specjalnych stacjach, a brak amunicji danego rodzaju, obchodzimy poświęcając w zamian punkty życia. Jeśli ktoś chciałby kupić Inner Chains ze względu na przynależność do gatunku FPS, może być jednak rozczarowany.

No to może spacer?

W moim odczuciu Inner Chains sprawdza się najlepiej jako symulator chodzenia. Ciekawie zaprojektowane lokacje o mrocznej naturze eksploruje się bardzo przyjemnie. Jednak i tutaj daleko do ideału. Otóż obierając alternatywną ścieżkę, często nagrodzeni zostajemy literą.  Tablice z kolejnymi literami alfabetu pozwalają nam nauczyć się języka fanatyków. Zaczynając grę, nie jesteśmy w stanie odczytać napisu na ścianie, z czasem nic nieznaczące XXX zastępują litery, a my dowiadujemy się czegoś nowego o ideach przyświecających panującej sekcie. O ile początkowo bardzo spodobał mi się ten koncept i byłem przekonany, że zmotywuje mnie do kolejnego przejścia gry, to teraz muszę go skrytykować. Po pierwsze, teksty umieszczone na ścianach nie są zbyt przełomowe, a po drugie, w drugiej połowie gry szukanie kolejnych liter straciło impet. Stało się tak z powodu powtórek. Znane nam już litery zaczęły pojawiać się w zbyt oczywistych miejscach, odbierając przyjemność z poszukiwań.

Ale ładne to to jest

Szata graficzna w Inner Chains oparta jest na silniku Unreal Engine 4 i prezentuje się naprawdę dobrze, co możecie zobaczyć na screenach, których z czystej przyjemności zrobiłem dość dużo. Zdziwił mnie sposób w jaki twórcy podeszli do opcji ustawień graficznych. Sprowadza się to do wybrania pomiędzy niskimi lub wysokimi, nie ma nic pośrodku, żadnych regulacji suwaków czy ustawień poszczególnych opcji. Pomiędzy dostępnymi opcjami jest wizualna przepaść. Przed zakupem jeszcze raz sprawdźcie czy wasz blaszak sprosta wyższym wymaganiom, w innym przypadku pozbawicie się resztki przyjemności płynącej z rozgrywki. Nie mam żadnych zastrzeżeń co do oprawy dźwiękowej, która naturalnie dopełnia grę.

Inner Chains – podsumowanie

Mimo całej mojej sympatii do Inner Chains, nie da się przejść obojętnie obok rażących niedociągnięć. Ciekawy pomysł i sposób wykreowania świata nie poszedł w parze z jakością gameplayu. Widać, że Telepaths Tree podeszło do swojej produkcji bardzo ambitnie, nie udało się jednak sprostać zamierzeniom i w konsekwencji tytuł nie sprawdza się najlepiej ani jako FPS, ani jako straszna gra przygodowa. Nie mniej jednak z wielką przyjemnością zobaczyłby ich kolejną grę, wykreowaną w podobnej do Inner Chains, mrocznej stylistyce.

Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Plusy

  • Mroczny klimat świata Inner Chains
  • Grafika
  • Początek robi pozytywne wrażenie

Minusy

  • Słaby FPS
  • Słaba przygodówka
  • Słaby horror
  • Niski poziom sztucznej inteligencji
  • Nie do końca wiadomo o co tak naprawdę chodzi w fabule. Może taki był zamysł
6

Autor: Jakub Smolak