Town to City – piękny, voxelowy city-builder

Town To City
Town To City

Gatunek city builderów przeżywa w ostatnich latach prawdziwy renesans, co oczywiście nas bardzo cieszy. Warto wspomnieć, że mamy do czynienia również ze sporą różnorodnością w tym aspekcie. Z jednej strony otrzymujemy ogromne i skomplikowane produkcje, które każą nam zarządzać transportem, gospodarką, energią i setkami innych zależności. Jednak z drugiej, coraz większą popularność zdobywają gry nastawione przede wszystkim na kreatywność i relaks. Recenzowane przez nas Town to City zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.

Town to City zwiastun

Studio Galaxy Grove dało się już poznać graczom dzięki produkcji Station to Station. Była to niewielka, ale niezwykle przyjemna strategia o pociągach i kolei, która zdobyła uznanie za wyjątkowo relaksujący charakter. Tym razem twórcy postanowili pójść krok dalej i stworzyć pełnoprawny city builder. Nie mieli jednak chęci, aby konkurować chociażby z Cities: Skylines czy serią Anno. Ich marzeniem było stworzenie kolejnej gry, która pozwoli graczowi usiąść wygodnie w fotelu, włączyć spokojną muzykę i budować wymarzone miasto bez stresu oraz presji.

Brzmi jak przepis na sukces? W wielu aspektach zdecydowanie tak. Town to City ma bowiem w sobie coś, czego często brakuje współczesnym strategiom, po prostu zwyczajny urok. Jednocześnie jest to produkcja, która nie uniknęła pewnych problemów i uproszczeń. Po kilkunastu godzinach zabawy trudno oprzeć się wrażeniu, że pod piękną fasadą kryje się gra nieco mniej rozbudowana, niż mogliby oczekiwać najbardziej doświadczeni fani gatunku. Założenia rozgrywki są bardzo proste. Rozpoczynamy jako zarządca niewielkiej osady położonej w malowniczej scenerii inspirowanej XIX-wieczną Europą Południową. Naszym zadaniem jest stopniowa rozbudowa miejscowości poprzez wznoszenie domów, sklepów, zakładów usługowych oraz budynków publicznych. Wraz ze wzrostem liczby mieszkańców odblokowujemy kolejne możliwości rozwoju. Pojawiają się nowe technologie, bardziej zaawansowane budynki i dodatkowe potrzeby obywateli. W teorii jest to schemat znany niemal z każdego city buildera. Różnica polega na tym, że Town to City znacznie mniej skupia się na wyzwaniach ekonomicznych, a dużo bardziej na samym procesie projektowania miasta. I tutaj znajdziemy sporą przewagę Town to City nad innymi produkcjami.

Nie musimy tutaj analizować skomplikowanych tabel finansowych ani tworzyć wielopoziomowych łańcuchów produkcyjnych. Gra oferuje ekonomię, ale w mocno uproszczonej formie. W praktyce najczęściej skupiamy się na tym, by mieszkańcy mieli dostęp do odpowiednich usług i byli zadowoleni z życia. Dzięki temu próg wejścia w grę jest niezwykle niski. Nawet osoby, które nigdy wcześniej nie miały kontaktu z city builderami, szybko odnajdą się w podstawowych mechanikach. Wszystko zostało zaprojektowane tak, by nie przytłaczać gracza nadmiarem informacji. To gra, która wręcz obsesyjnie stara się zapewnić graczowi komfort. Nieustannie mamy poczucie, że jesteśmy zachęcani do eksperymentowania i tworzenia, a nie rozliczani z każdego błędu. Gdybym miał wskazać jeszcze jeden element, który wyróżnia Town to City na tle konkurencji, byłaby to swoboda projektowania. Większość city builderów opiera się na sztywnych siatkach. Budynki można stawiać wyłącznie w określonych miejscach, a układ ulic często przypomina geometryczny eksperyment matematyczny. Town to City pozwala umieszczać budynki niemal dowolnie. Możemy tworzyć nieregularne place, kręte uliczki i zwarte dzielnice przypominające historyczne miasta Europy. Dzięki temu każda osada wygląda bardziej naturalnie niż w wielu dużo większych produkcjach. To właśnie ten aspekt sprawia, że bardzo szybko zaczynamy traktować nasze miasto jak własny projekt architektoniczny. Jest to jedna z lepszych gier tego roku, musicie w nią zagrać – koniecznie!

Town to City możecie zakupić za 100 złotych, a wcześniej spróbować dema na Steamie.