Recenzja The Unholy Society

Robert Chełstowski | @Zdzichsiu | | Przeczytasz w 4 min.
The Unholy Society
The Unholy Society

Pierwszy raz w The Unholy Society od polskiego studia Cat-astrophe Games miałem okazję zagrać na Pixel Heaven w 2018 roku i już wtedy gra przykuła moją uwagę. Z mojej własnej woli było to krótkie podejście, gdyż nie chciałem sobie zdradzać zbyt wiele, oczekując na rychłe wydanie pełnej wersji. Czekałem, premiera była kilka razy przekładana, aż tu ku mojemu zaskoczeniu, wchodząc na jej stronę na Steamie, okazało się, że ma wyjść na przełomie lutego i marca.

No i się ukazała, a ja po moim długim oczekiwaniu w końcu mogłem zasiąść do jej ogrywania. Co tak bardzo spodobało mi się wówczas w The Unholy Society, że z anielską cierpliwością nie przestałem jej wypatrywać? Atmosfera. Dzieło autorów i autorek ze studia Cat-astrophe Games to tytuł bardzo stylowy. No i gra zapowiadana była jako przygodówka, a ja lubię przygodówki.

Wcielamy się tu w Bonaventurę Horovitza, kapłana, który wyrusza na specjalną misję, by udzielić ślubu dawno nie widzianej siostrze, a przy okazji skopać tyłek paru bestiom z piekła rodem. Nie jest to jednak klasyczny ksiądz, jakiego możecie spotkać na niedzielnej mszy. To gość, który pali fajki, chleje whisky i jeździ na desce. No i ma brodę, więc bardziej cool być nie może.

The Unholy Society to również gra, która aż ocieka nawiązaniami do popkultury. Właściwie każdy potwór, z którym mierzy się Bonaventura podczas trwania opowieści, to ktoś lub coś wzięte z popularnych horrorów. Nic więc dziwnego, że pełno tu humoru. Co najlepsze, to działa. Nie natrafiłem na potencjalnie mogące się pojawić suchary i cringe.

Bonaventura wszystkie demony przegania za pomocą egzorcyzmów, będących jedną z głównych mechanik gry. Na jej przestrzeni dostajemy kilka ataków do wyboru. Ich wyprowadzanie odbywa się za pomocą łączenia w odpowiedniej sekwencji symboli pojawiających się na ekranie. Oprócz tego możemy wykorzystać kilka przedmiotów, np. leczących.

System ma ten mankament, że symbole są niewidzialne i odkrywają się dopiero, gdy najedziemy na nie myszką, a tura jest mierzona w sekundach, więc czasami zdarzy się, że zmarnujemy czas na szukanie odpowiednich znaków po ekranie, by w rezultacie nie rzucić żadnego egzorcyzmu. Nic straconego, gdyż potyczki nie są mocno wymagające.

I właśnie zdałem sobie sprawę, że być może będzie to najkrótsza recenzja, jaką kiedykolwiek zrobiłem. Dlaczego? The Unholy Society to gra na poniżej dwie godziny! A może nie? Nie wiem… To było dla mnie ogromne zaskoczenie, gdy po tej godzinie coś gra wyświetliła mi panel kończący rozdział, a potem ni z tego, ni z owego, skończyła się. To produkcja epizodyczna? Od kiedy? Na Steamie nigdzie nie ma takiej informacji!

Widnieje tam tylko takie zdanie: „The Unholy Society, pierwsza część zwariowanej historii zmęczonego życiem egzorcysty…”. Czyli że co, to jednak nie jest gra epizodyczna, tylko pełnoprawny tytuł, będący częścią jakiejś większej serii? Oczekiwałbym od tej produkcji czegoś większego. Jeśli nie jest to gra epizodyczna, to w teorii, gdy się ktoś postara, może ją równie dobrze przejść, a potem zrefundować! W osiągnięciach jednak ukończenie obecnej fabuły widnieje jako skończenie Aktu I, więc to jednak gra epizodyczna? Sam już tego nie rozumiem!

To okropne, że twórcy tego nie tłumaczą. Nie wiem przez to, jak ten tytuł ocenić. Jako część gry epizodycznej? Nie pojawiła się żadna informacja, kiedy kolejnego fragmentu można się spodziewać. A może jako pełny tytuł? Serio, twórcy, to bardzo słaba sytuacja…. Bo już nie z perspektywy recenzenta, ale jako konsument, taka niejasność psuje i tak już zaburzoną podczas długiego oczekiwania bez dawania znaku życia relację producent-odbiorca.

I to tyle. The Unholy Society to lekka i bardzo przyjemna gra, jeżeli chcecie się zrelaksować. Elementy przygodowe zostały tu ograniczone do minimum, przez co osoby nie będące w wielkiej miłości z tym gatunkiem, nie zaznają trudnych i odrzucających zagadek. Klimat i nawiązania do popkultury są świetne, walka mogła być lepsza, a niejasna sytuacja z długością tej gry jest… niejasna. Bardzo.

Plusy
  • Oprawa i atmosfera
  • Humor i nawiązania
  • To bardzo przyjemna gra
Minusy
  • To w końcu gra epizodyczna czy nie?
  • Walka mogła być lepsza
7
Ocenił
Robert Chełstowski
Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Recenzje gier OpenCritic

Dodaj komentarz

avatar