Recenzja The Legend of Heroes: Trails Beyond the Horizon

The Legend Of Heroes Trails Beyond The Horizon
The Legend Of Heroes Trails Beyond The Horizon

Ostatnie 12 miesięcy to naprawdę mocny okres dla gier role playing. Zwłaszcza w przypadku japońskich i trochę bardziej niszowych produkcji. Obrodziło się fajnymi produkcjami, solidnymi powrotami marek i naprawdę porządnymi remasterami i remake. Zapowiada się, że ten trend będzie kontynuowany i w 2026 na rynek trafi sporo wybornych RPG. Pierwszym z tych tytułów jest The Legend of Heroes: Trails Beyond the Horizon. Czy nowa gra z zyskującej popularność serii Trails jest pierwszym mocarnym tytułem nowego roku?

The Legend of Heroes: Trails Beyond the Horizon to najnowsza, trzynasta odsłona cyklu Trails, który jest częścią większej marki The Legend of Heroes. Tytuł debiutował 20 lat po starcie wielkiej przygody i jest początkiem finału serii. Za grę odpowiada legendarne studio Nihon Falcom, a wydawcą jest Nippon Ichi Software. Trails Beyond the Horizon wylądowało na konsolach PlayStation, PC i Nintendo Switch 1 i 2. Ja grałem w wersję na PS5, bo na tym systemie ogrywałem wcześniej ostatnie odsłony serii.

Po raz kolejny uwaga

Pisanie o kolejnych odsłonach cyklu Trails jest dosyć trudne. To produkcje, których rozgrywka buduje na sobie i kolejne odsłony są do siebie podobne graficznie i gameplayowo. Trails Beyond the Horizon nie różni się zbytnio od poprzedzających części Daybreak. Na dodatek gry mają sporo powiązań fabularnych i są czymś w rodzaju wielkiej sagi z masą postaci, gdzie wiele aspektów historii odnosi się do innych części. Dlatego sięganie po The Legend of Heroes: Trails Beyond the Horizon bez znajomości poprzednich gier to jak odpalanie świetnego serialu w połowie 8 sezonu. Wiele rzeczy się po prostu traci i można nie połapać się w sporej ilości kwestii. Jest to tutaj jeszcze bardziej widoczne, bo głównymi bohaterami są tutaj postacie z Daybreak, Cold Steel i In the Sky. Mamy więc odsłonę, gdzie do czerpania pełni satysfakcji potrzeba znać wszystkie poprzedzające części. Wspominam o tym, bo fabuła gry i ilość postaci, które powinno się znać może po prostu przytłoczyć. Z drugiej strony jest to prawdziwa uczta dla fanów i już w pierwszych minutach gry miałem uśmiech od ucha do ucha, widząc wszystkie postacie na jednym ekranie. To tyle drobnej uwagi na wstęp.

Ciekawy świat

Akcja Trails rozgrywa się w świecie Zemuria, który jest mieszanką elementów fantasty, science fiction i świata z XX wieku, co daje ciekawy efekt. Jednym z wątków najnowszej części są pierwsze próby podboju kosmosu i wysłanie astronautów w przestrzeń powietrzą. Z drugiej strony w świecie istnieją techniki pozwalające rzucać czary a po świecie biegają potwory przypominające te z innych gier role playing. Cała saga toczy się wokół perypetii postaci z różnych stron tego świata i ich przygód, konfliktów pomiędzy państwami wolnymi miastami i masę innych ważnych wydarzeń. Mamy serię ukazująca rozwój, postęp technologiczny i przemiany świata stworzonego z rozmachem i pomysłem. Trails beyond the Horizon stanowi jeden z najważniejszych punktów w historii całego cyklu. Jest to tytuł, który nie tylko zamyka i rozwija wątki rozpoczęte w poprzednich częściach linii Calvard, ale również symbolicznie przesuwa granice narracyjne serii. Gra koncentruje się na idei przyszłości, postępu i tego, co czeka świat Zemurii, gdy ludzkość zacznie dosłownie spoglądać poza znane sobie granice. Motyw horyzontu nie jest tu jedynie metaforą, lecz osią fabularną, wokół której zbudowano zarówno główny konflikt, jak i osobiste historie bohaterów.

Akcja gry rozgrywa się w Republice Calvard, państwie nowoczesnym, dynamicznym i wewnętrznie rozdwojonym pomiędzy tradycją a gwałtownym rozwojem technologicznym. W przeciwieństwie do militarystycznej Erebonii czy bardziej klasycznych regionów znanych z wcześniejszych odsłon serii, Calvard jawi się jako miejsce pełne sprzeczności. Z jednej strony to kraj innowacji, różnorodności kulturowej i postępu, z drugiej przestrzeń, w której napięcia społeczne, polityczne interesy i walka o wpływy są niemal namacalne. To właśnie tutaj narodził się ambitny projekt eksploracji kosmosu, który staje się punktem zapalnym wydarzeń przedstawionych w Trails beyond the Horizon.

Trzech bohaterów

Fabuła gry skupia się na losach kilku kluczowych postaci znanych fanom serii, ale również pełni funkcję narracyjnego pomostu pomiędzy różnymi erami Trails. Van Arkride, prywatny detektyw balansujący na granicy prawa i moralności, ponownie staje w centrum wydarzeń jako postać reprezentująca szarą strefę świata. Jego pragmatyzm, doświadczenie i cynizm kontrastują z bardziej idealistycznymi bohaterami, co nadaje dialogom i relacjom dodatkowej głębi. Obok niego pojawia się Rean Schwarzer, symbol minionej epoki i jeden z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów całej serii, którego obecność ma znaczenie nie tylko fabularne, ale i symboliczne. Do tego grona dołącza Kevin Graham, postać o skomplikowanej przeszłości, reprezentująca duchowy i filozoficzny wymiar opowieści. Mamy więc bohaterów trzech wcześniejszych gier, którzy spotykają się w tym tytule i wokół losów ich grupek toczy się fabuła tej części. Całość jest skonstruowana tak, że co jakiś czas zmieniamy postać którą sterujemy i przyjdzie nam poznać losy Vana, Reana i Kevina.

Relacje pomiędzy tymi bohaterami są jednym z najmocniejszych elementów gry. Trails beyond the Horizon nie traktuje ich jak narzędzi fabularnych, lecz jak osoby z własnym bagażem doświadczeń, traum i refleksji. Rozmowy pomiędzy nimi często dotyczą nie tylko bieżących wydarzeń, ale również sensu działań podejmowanych w przeszłości, ceny poświęceń i odpowiedzialności za przyszłość. To właśnie w tych momentach gra pokazuje swoją dojrzałość, pozwalając wybrzmieć emocjom bez potrzeby uciekania się do taniego patosu.

Polityka i rozwój

Jedną z ciekawych kwestii dotyczących Trails jest to, że seria stawia na naprawdę pomysłową i oryginalną fabułę. Każda z gier kreci się wokół ciekawego pomysłu i eksploruje go w fajny sposób. Na dodatek kolejne części rozbudowują całość i tworzą naprawdę wciągające uniwersum i intrygującą sagę. Podobnie jest w przypadku The Legend of Heroes: Trails Beyond the Horizon, które zajmuje się bardzo oryginalnym tematem. Centralny wątek związany z programem kosmicznym stanowi interesujące odejście od dotychczasowych tematów serii. O ile wcześniej Trails skupiało się głównie na konfliktach politycznych, militarnych i technologicznych w obrębie jednego kontynentu, tak tutaj perspektywa zostaje rozszerzona. Pojawia się pytanie o to, czy ludzkość Zemurii jest gotowa na kolejny krok ewolucyjny i jakie konsekwencje niesie ze sobą niekontrolowany postęp. Gra bardzo umiejętnie splata te rozważania z osobistymi historiami bohaterów, pokazując, że wielkie decyzje polityczne zawsze mają wpływ na zwykłych ludzi.

Wielka przygoda

Pod względem rozgrywki Trails beyond the Horizon kontynuuje kierunek obrany w poprzednich odsłonach, rozwijając dobrze znane patenty i systemy. W gruncie rzeczy mamy gameplay w klasycznym stylu role playing.Rozgrywka oparta jest na questach i interakcji z otoczeniem z odrobiną eksploracji. Mamy główne zadania, popychające fabułę do przoduj i całą masę zadań pobocznych i misji, jakich możemy się podjąć. Misje są różnorodne od typowej eksterminacji przeciwników po pogadanki i zadania koncentrujące na poznaniu świata i lokalnej kultury. Dużo gadania i sporo postaci zawsze są mocnym elementem cyklu. Tutaj na dodatek mamy masę powracających postaci, które dorzucają sporo kontekstu do swoich wcześniejszych przygód i naprawdę fajnie rozbudowują cały świat gry. Naprawdę warto na to zwrócić uwagę, bo jak dla mnie jest to jeden z najmocniejszych aspektów całego cyklu. Udało się stworzyć coś naprawdę unikatowego i prawdziwego, co nie jest łatwą sztuką w grach.

Świat gry, jak przystało na serię Trails, jest niezwykle szczegółowy i pełen życia. Każda lokacja, od tętniących życiem miast Calvardu po bardziej odizolowane regiony, posiada własną tożsamość i historię. Niezależni bohaterowie nie są jedynie tłem, lecz pełnoprawnymi uczestnikami świata, których losy zmieniają się wraz z postępami fabuły. Rozmowy z nimi często dostarczają dodatkowego kontekstu do wydarzeń głównego wątku, a czasem nawet subtelnie go komentują. Dzięki temu świat Zemurii sprawia wrażenie autentycznego i reagującego na działania gracza.

Zadania poboczne w Trails beyond the Horizon zasługują na szczególne wyróżnienie. Zamiast prostych aktywności polegających na eliminacji przeciwników czy zbieraniu przedmiotów, oferują one miniopowieści, które pogłębiają tematykę gry. Często poruszają problemy społeczne, osobiste dramaty lub konsekwencje decyzji podejmowanych przez władze. Wiele z nich pozostawia po sobie emocjonalny ślad i sprawia, że gracz zaczyna postrzegać świat gry jako coś więcej niż planszę do eksploracji.

Do tego warto zwrócić uwagę na to, że struktura rozgrywki powraca do rozwiązania znanego z Trails into Reverie. Mamy trzech głównych bohaterów i cała przygoda to ich trzy, przeplecione ze sobą przygody. Co jakiś czas będziemy przełączać się pomiędzy bohaterami i kontynuować ich perypetię. Gra jest raczej zdominowana przez losy najnowszego bohatera, czyli Vana z Daybreak i to z nim spędzimy pewnie jakieś 50% czasu z Trails beyond the Horizon.

Jeszcze lepsza walka

Piszę o tym praktycznie za każdym razem, ale trzeba to podkreślać. Cykl Trails od lat może pochwalić się jednym z najlepszych systemów walki jeśli chodzi o JRPG. Za każdym razem jestem przyjemnie zaskoczony i dotychczas wszystkie gry z serii robiły na mnie spore wrażenie. Trails beyond the Horizon kontynuuje kierunek obrany w poprzednich odsłonach, rozwijając hybrydowy system walki łączący elementy turowe z akcją w czasie rzeczywistym. Udaje się wycisnąć z całości jeszcze więcej i dopakować mechaniki i sprawdzić nowe opcje ataków zarówno w czasie rzeczywistym jak i w walkach turowych. Możemy swobodnie przełączać się pomiędzy precyzyjnym planowaniem ruchów a dynamicznymi starciami, co daje dużą elastyczność i pozwala dostosować styl gry do własnych preferencji. Walki są bardziej płynne, a nowe systemy wspierające, takie jak zaawansowane zdolności drużynowe i strefy kontroli pola bitwy, sprawiają, że starcia wymagają nie tylko odpowiedniego poziomu postaci, ale również myślenia taktycznego. Do tego oba systemy super się ze sobą uzupełniają.

Podstawowe ataki, wykorzystywanie energii, specjalne ataki zwane Crafts. Do tego jeszcze możliwość wzmocnienia naszych ataków. Wykonywanie mega potężnych ciosów, czy system pozwalając na robienie combo umiejętności. Opcji jest naprawdę dużo i do tego mamy masę skilli i różnych zagrywek.

Wykorzystywanie wszystkich możliwości obecnego tutaj systemu walki jest po prostu niezwykle miodne. Szybki atak w czasie rzeczywistym, by ogłuszyć wroga i zadać mu dodatkowe obrażenia przenosząc się w tryb turowy, po czym odpalamy jakiś atak specjalny wykorzystujący słabość bestii i na koniec jeszcze odpalamy widowiskową akcję zadającą obrażenie niczym combo z bijatyki.

Naprawdę muszę powiedzieć, że najlepszy system walki staje się jeszcze lepszy. Zwłaszcza jeśli chodzi o siekanie niczym w slasherach, które było wcześniej miłym dodatkiem na przyspieszenie prostszych strać. Teraz dorzucono trochę nowych ataków i opcji, które czynią ten element bardziej atrakcyjnym. Nie jest to może jeszcze absolutne mistrzostwo, ale zauważyłem, że coraz więcej walk toczyłem właśnie w tym trybie przełączając się jedynie no klasycznych turowych potyczek na finishery lub ważniejsze starcia.

Rozwój postaci wciąż opiera się na znanych fanom serii mechanikach, ale został dodatkowo pogłębiony. System umiejętności, wyposażenia i synergii pomiędzy bohaterami zachęca do eksperymentowania i budowania drużyny na podstawie konkretnej strategii. Szczególnie istotną rolę odgrywają momenty przebudzenia i specjalne zdolności, które potrafią diametralnie zmienić przebieg walki. Ich użycie wymaga jednak wyczucia, ponieważ niewłaściwy moment może skutkować utratą przewagi.

Super mieszanka

The Legend of Heroes: Trails Beyond the Horizon to taki kolejny krok w stronę ewolucji wybornej serii. Nie ma może gigantycznego postępu i całość bazuje na tym co już widzieliśmy. Jednak to budowanie naprawdę się sprawdza i rozgrywka z gry na gry staje się jeszcze lepsza i bardziej wciągająca. Jest to naprawdę fajne osiągniecie i coś, czego osobiście nie widzę w zbyt wielu seriach. Ciekawie jest też przyjrzeć się temu jak to wszystko ewoluowało przez dwadzieścia lat i kilkanaście gier.

Nie dla każdego?

Ja uwielbiam cykl Trails i chyba zawsze będę starał się zwracać uwagę na te serię, bo jest to moim zdaniem niedoceniona perełka JRPG, która zasługuje na uznanie. Zdaje sobie jednak sprawę, ze nie jest to tytuł dla wszystkich. Zwłaszcza dla osób szukających czegoś szybkiego i niezbyt zobowiązującego. Wynika to z tego, że tempo narracji pozostaje charakterystyczne dla serii i może stanowić wyzwanie dla osób nieprzyzwyczajonych do długich dialogów i obszernej ekspozycji. Gra nie spieszy się z ujawnianiem kluczowych informacji, pozwalając historii rozwijać się stopniowo. Dla fanów jest to ogromna zaleta, ponieważ daje czas na budowanie napięcia i zrozumienie motywacji bohaterów. Dla nowych graczy może to jednak oznaczać konieczność cierpliwości i zaangażowania, zwłaszcza na początku przygody.

Na pewno trudno zacząć swoją przygodę od tego tytułu. Do tego systemy walki i opcje mogą być trochę przytłaczające. Jest po prostu cała masa opcji i jeśli nie zna się serii ,może być trochę trudno połapać się ze wszystkim. Niby są tutoriale i próby wytłumaczenia, ale mam wrażenie, że nowicjusz się w tym wszystkim pogubi.

Dlatego w takim ogólnym rozrachunku Trails jest raczej bardziej powolne pod względem fabuły i chłonięcia naszej przygody z dużym naciskiem na dialogi i interakcje pomiędzy postaciami. Do tego tutaj znajomość wcześniejszych gier jest wręcz niezbędna, by nie pogubić się w historii i rozgrywce. Z jednej strony nie są to gigantyczne problemy, ale mogą stanowić sporą barierę wejścia. Na szczęście na rynku jest Recenzja Trails in the Sky 1st Chapter, które może służyć jako fajny punkt wejścia, bo oferuje początek historii tego cyklu i do tego dopracowaną rozgrywkę bez archaizmów. Jeśli tamta gra nam przypadnie do gustu, wtedy możemy zostać wciągnięci w resztę serii.

Oprawa graficzna

Oprawa audiowizualna Trails Beyond the Horizon stoi na solidnym poziomie. Styl graficzny, choć nie rewolucyjny, skutecznie oddaje klimat świata i pozwala na czytelne przedstawienie wydarzeń. Modele postaci, animacje oraz projekty lokacji są spójne i estetyczne. Nie jest to jednak pokaz mocy obecnej generacji. Tutaj nadal brakuje sporo do tego co pokazuje cykl Final Fantasy, Persona czy gry takie jak Nier. Do tego estetyka trochę w klimacie anime nie będzie sprawdzać się dla każdego. Ja nie mam problemu z tym jak Trails Beyond the Horizon wygląda i lubię ten styl.

Ścieżka dźwiękowa tradycyjnie odgrywa istotną rolę w budowaniu atmosfery, podkreślając zarówno spokojne chwile refleksji, jak i epickie momenty konfrontacji. Muzyka i głosy są pierwsza klasa i tutaj nie ma do czego się przyczepić.

Przesyt

W ostatnich latach na rynek trafiła cała masa odsłon cyklu Trails. Praktycznie co kilka miesięcy na konsolach i komputerach pojawiał się jakiś nowy tytuł lub odświeżona wersja starszych gier z tej świętującej dwie dekady podserii Legend of Heroes. Dzieki temu reszta świata w końcu dogoniła Japonię i już nie jesteśmy kilka gier w tyle za Krajem Kwitnącej Wiśni. To fajnie i osobiście cieszy mnie, że udało się nadrobić lata zaległości. Jednak istnieje ryzyko przesytu. W końcu mowa o rozbudowanych grach na wiele godzin rozgrywających się w jednym uniwersum. Czasami można mieć problem z ukończeniem jednej części, zanim na rynek trafi sequel. Przez to istnieje ryzyko przesytu. Co prawda nie trzeba być na bieżąco z każdą kolejną częścią w dni premiery, ale z drugiej strony może to powodować uczucie przytłoczenia tym ile jeszcze przed nami. Ja ciesze się, że udało się zachować takie tempo i najwyraźniej nie odbiło się ono na sprzedaży tych gier, bo za kilka miesięcy czeka nas kolejny remake gry z serii.

Jedziemy!

The Legend of Heroes: Trails Beyond the Horizon to kolejne dobra odsłona wyśmienitej serii JRPG. Nowy tytuł rozbudowuje system walki i gameplay, oferuje super fabułę i świetne postacie, z których słynie ta marka. Co prawda nowicjusze mogą być wystraszeni przez kilkanaście wcześniejszych gier, które wypada znać dla pełnego kontekstu nowego tytułu, ale warto dać tej serii szansę. Trails Beyond the Horizon to kawał solidnej roboty i prawdziwa uczta dla fanów gatunku. Szczere mówiąc każdy, kto miał styczność z tą serią, wie czego może się spodziewać i Nihon Falcom tutaj po prostu dostarcza. Ja jestem mega usatysfakcjonowany i podekscytowany na to co nadejdzie dalej, bo zbliżamy się do końca serii Trails i recenzowany tytuł jest początkiem tego finałowego etapu. Zapowiada się na to, że Trails będzie najlepszą sagą JRPG w histor

Plusy
  • Najlepszy system walki JRPG
  • Mega klimat
  • Świetne postacie
  • Fabuła ma moc
Minusy
  • Można się pogubić
  • Trzeba znać poprzednie części
8,5
Ocenił Tomek Piotrowski

Recenzja powstała na podstawie rozgrywki z konsoli PlayStation 5

Recenzje gier OpenCritic