Recenzja Tank Mechanic Simulator

Konrad Noga | @Pykmis | | Przeczytasz w 6 min.
Tank Mechanic Simulator
Tank Mechanic Simulator

Miłość od pierwszego uruchomienia, jaką okazała się gra Tank Mechanic Simulator, była niezmiernie odświeżającym uczuciem. Wszystko jest teraz tak bardzo skomplikowane, że pierwsze kilka godzin z nowym tytułem wymaga mozolnego i pieczołowitego zgłębiania jego gameplayowych niuansów i to pomimo, że ciągle słyszymy o tym, jak bardzo gry nie są upraszczane. Tank Mechanic Simulator z kolei wcale taki nie jest. Wręcz przeciwnie, jest to bardzo prosta w założeniach gra i to właśnie dzięki temu rola właściciela muzeum „czołgownictwa” tak mnie pochłonęła.

Tank Mechanic Simulator (4)

Co prawda nie obyło się bez drobnych zgrzytów, bo samouczek, choć w teorii uczy gracza wszystkich mechanik gry, nie jest niestety najlepszy. Kolejne jego etapy rozwleczone są na kilka kontraktów, które dzieli na tyle dużo czasu, że wszystkie zasady działania Tank Mechanic Simulatora poznamy na wylot na zasadzie prób i błędów po prostu wykonując normalne zlecenia. Kolejne kroki, które należy podjąć w celu przywrócenia czołgu do jak najlepszego stanu spokojnie można byłoby zawrzeć w ramach jednego lub maksymalnie dwóch zleceń. Zwłaszcza, że zamysł rozgrywki absolutnie nie należy do skomplikowanych. Ot, klient zwraca się do nas z prośbą o odrestaurowanie jednej ze znalezionych w przydomowym ogródku maszyn wojennych, bierzemy ją na warsztat, a po kilkunastu minutach odbieramy zapłatę za należycie wykonaną robotę.

Zdaję sobie sprawę, ze nie brzmi to w żaden sposób intrygująco, ale to właśnie dzięki tej prostocie rozgrywki Tank Mechanic Simulator wciąga jak diabli. Jest to także zdecydowanie gratka dla fanów tych kilkutonowych, opancerzonych bestii dająca im szansę na rozebranie na czynniki pierwsze dwunastu maszyn. Liczba ta może nie powala, ale w trakcie zabawy ani razu nie czułem znużenia różnorodnością pojazdów. Swoje umorusane smarem łapki położyć możemy zatem na większości najsłynniejszych czołgów z okresu drugiej wojny światowej, a zatem w Tank Mechanic Simulator znajdziemy m.in. Shermana, T34/85, Tygrysa czy nawet transporter opancerzony SdKfz.251, który wydaje mi się być pewnego rodzaju żartem w grze o naprawianiu czołgów.

Tank Mechanic Simulator (1)

Tego samego nie jestem w stanie powiedzieć o rozgrywce. Początkowy zachwyt niestety stosunkowo szybko zamienia się w znużenie wykonywania w kółko tych samych czynności. Nie spotkałem się jeszcze ze zleceniem, które wymagałoby od gracza czegokolwiek innego poza osiągnięciem pewnego procenta odrestaurowania czołgu. Rozumiem, że czołgi w przeciwieństwie do samochodów z Car Mechanic Simulator nie są pojazdami codziennymi, więc Janusz przyjeżdżający do warsztatu w swojej panterze, bo coś mu stuka w lewym kole jezdnym raczej miałoby mało sensu (choć wizja ludzi jeżdżących do pracy czołgami jest całkiem ciekawa), ale wciąż można było pokusić się o trochę urozmaiceń.

Na chwilę obecną każda, ale to każda naprawa wygląda niemalże identycznie. Odrdzewianko, piaskowanko, gruntowanko, a na koniec jeżeli czujemy taką potrzebę możemy jeszcze położyć lakier. Zdarzało się, że czołg klientowi oddawałem wciąż w stanie agonalnym, ale kompletnie mu to nie przeszkadzało, bo wypiaskowanie wieżyczki i siedzenia kierowcy w zupełności wystarczałoby osiągnąć wymagany procent ogólnej naprawy czołgu. Jedynie dłubiąc przy swoich własnych maszynach robiłem to z wymaganą pieczołowitością, reperując nawet najgłębiej zaszyte śrubeczki i dokupując brakujące części. No, ale zakładając muzeum wypadałoby mieć do pokazania coś, co zachęci gawiedź do kupna biletów. Poza tym zawsze można takowych udać na przejażdżkę po torze testowym lub postrzelać do celów na poligonie (choć w zasadzie to samo można zrobić z cudzym czołgiem).

Tank Mechanic Simulator (2)

Co ciekawe, dość prędko okazuje się, że ekonomia w Tank Mechanic Simulator jest kompletnie zepsuta. Nie tylko już po kilku kolejnych kontraktach mamy więcej pieniędzy niż możemy wydać, ale sytuację dodatkowo może pogorszyć fakt, że za zdobywaną w trakcie zabawy reputację możemy poza dodatkowymi pomieszczeniami w warsztacie czy też ulepszeniami narzędzi odblokować także zniżki na zakupy, dzięki czemu komplet brakujących części do czołgu nabędziemy niemalże za śrubki.

Gdzieś w tym wszystkim radość z obcowania z czołgami powoli umyka. Nieco ekscytacji dają sporadyczne wyprawy poza warsztat by na cudzej miedzy przy pomocy wykrywacza metalu poszukiwać zakopanych maszyn. Niemniej nawet w końcu zaczyna bardziej męczyć niż ekscytować. Zwłaszcza, kiedy jeszcze nie odblokowaliśmy pozwalającego na szybsze zlokalizowanie skarbu magnometru czy też drona skanującego. Niemniej nawet z dodatkowymi zabawkami znów wpadamy w powtarzalny cykl szukania, kopania i w kończy czyszczenia odkopanego czołgu, a i tak nie mamy pewności czy akurat gra nie „zniknie” nam go sprzed oczu, bo i błędów Tank Mechanic Simulator nie jest pozbawiony. Nie są to może znaczące problemy, ale zablokowana możliwość zamontowania jakiegoś elementu pancerza podyktowana kaprysem gry potrafi zirytować.

Tank Mechanic Simulator (3)

Rudego oczywiście zabraknąć nie mogło.

Jestem w pełni świadomy, że recenzja ta posiada nieco negatywny wydźwięk, ale wbrew pozorom z Tank Mechanic Simulator da się wycisnąć sporo zabawy. Faktyczne zmęczenie niekończącym się cyklem odkopywania i naprawiania kolejnych czołgów poczułem dopiero po jakichś dziesięciu godzinach gry, co przy niezbyt wygórowanej cenie jest całkiem niezłym wynikiem. Bardzo dawno siedząc w pracy nie tupałem nóżką nie mogąc się doczekać powrotu do domu i porządnego wypiaskowania lufy w swoim dopiero co wykopanym Shermanie, a militariami wcale jakoś bardzo się nie interesuje. Nie przeszkodziło mi to jednak w przekonaniu do kupna gry swojego kolegi, z którym później wymienialiśmy się efektami swoich wykopalisk. Wydaje mi się więc, że jeżeli naprawdę pasjonujecie się drugą wojną światową, a pół mieszkania zawalone macie modelami czołgów – spokojnie możecie dodać +1. Ja tymczasem idę jeszcze raz obejrzeć Czterech Pancernych i Psa.

Plusy
  • Wciąga jak diabli
  • Możliwość podłubania przy legendarnych czołgach
  • Relaksująco odmóżdża
  • Całkiem ładna
Minusy
  • Mała różnorodność zleceń
  • Sporadyczne błędy
  • Zepsuta ekonomia
7.5
Ocenił
Konrad Noga
Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Recenzje gier OpenCritic

Dodaj komentarz

avatar