Connect with us

Cześć, wpisz czego szukasz.

RECENZJE GIER

Recenzja Super Crush KO

Super Crush Ko Wyróżniający
Super Crush KO

Zastanawialiście się kiedyś, co zrobilibyście w sytuacji, w której władająca armią robotów kosmitka pod osłoną nocy próbowałaby ukraść Waszego ukochanego kociaka? Myśl ta z pewnością pojawiła się kiedyś w głowach developerów z Vertex Pop, bowiem streściłem Wam właśnie fabułę ich najnowszej produkcji – uroczego brawlera Super Crush KO. Z pewnością pomysł na grę brzmi interesująco, ale czy produkt końcowy jest czymś więcej niż zwykłym robomordobiciem i czy warto poświęcić mu swój jakże wartościowy czas?

Super Crush Ko 3

Z pewnością próżno szukać tutaj głębokiej i zawiłej fabuły. To jedno zdanie na początku recenzji w zupełności wystarcza by wyczerpać temat historii Super Crush KO, bowiem w założeniu ma to być tylko wymówka. Nie należy zatem spodziewać się ani zwrotów akcji, ani intrygujących postaci. Ukradli nam kota, kropka. Niemniej jak na rolę, którą fabuła odgrywa w tej grze, spisuje się ona całkiem nieźle. To przyjemna i żartobliwa opowiastka, która w połączeniu z uroczą, pełną pastelowych kolorów estetyką nadaje całości swoistej lekkości.

Wyraźnie czuć to w trakcie rozgrywki. Grając w Super Crush KO łatwo wpaść jest w pewien trans i bezwiednie czyścić z przeciwników kolejne plansze. Niemniej choć fabuła i art-design dorzucają do tego stanu rzeczy swoich pięć groszy, nie udałoby się to bez perfekcyjnie płynnej rozgrywki. Nie mam tu jednak na myśli ilości klatek na sekundę (choć i z tym nie ma najmniejszego problemu), a mechanikę walki. Super Crush KO nie będzie raczej stanowić wyzwania dla nikogo, kto ma jakiekolwiek doświadczenie z grami. Większość przeciwników pada po zaledwie kilku ciosach, a każdego ze zmierzających w naszą stronę wrogich ataków można z łatwością uniknąć przy pomocy dużo wybaczającego dasha.

Super Crush Ko

O ile z początku może to nie być tak wyraźne, bo dysponujemy zaledwie najbardziej podstawowymi atakami i karabinkiem o ograniczonej amunicji, o tyle prędko w nasze łapki wpadają zdolności specjalne. Co prawda wymagają one do działania specjalnej energii, ale odnawia się ją tak szybko, że nim się obejrzymy Super Crush KO zamienia się w festiwal wyrzucających przeciwników w powietrze stąpnięć i powietrznych korkociągów, wzbogacany od czasu do czasu o niszczący wszystko na swojej drodze strumień potężnego lasera. Momentami wygląda to niezwykle widowiskowo, a prostota sterowania sprawia, że czujemy się niczym bogowie siejąc zamęt i zniszczenie, niekiedy likwidując całe zastępy wrogów nie dotykając nawet podłoża.

Brzmi to absolutnie fantastycznie i przez pierwszych kilka poziomów zdecydowanie tak jest. Ba, łatwo można nabawić się syndromu jeszcze jednej tury. Niestety im dłużej gramy, tym coraz mocniej zaczyna doskwierać nam powtarzalność rozgrywki wynikająca poniekąd z niskiego poziomu trudności i braku jakiegokolwiek wyzwania, ale jest to niestety najmniejsza z bolączek Super Crush KO. Dużo bardziej bolesny jest fakt, że przez całą grę praktycznie nic się nie zmienia. Wszystkie zdolności specjalne dostajemy już w po kilku pierwszy poziomach, a większość napotykanych na naszej drodze przeciwników nie różni się od siebie w żaden znaczący sposób. Nawet kolejne etapy wyglądają niemalże identycznie, nie licząc jedynie kolorystyki. Przez to wszystko gracza bardzo szybko ogarnia uczucie znużenia, a kolejne walki zamiast relaksować lub ekscytować, zaczynają frustrować.

Super Crush Ko 2

A wiecie co jest w tym wszystkim najsmutniejsze? Całość ukończyć można w jakieś dwie godziny. Zatem nie tylko jest to tytuł diabelnie krótki, ale dodatkowo twórcom zabrakło kreatywności by utrzymać grę świeżą te zaledwie kilka godzin. Co prawda nieco dodatkowej zabawy i replayability można zapewnić sobie śrubując czasy i ilości zdobywanych punktów w kolejnych poziomach, pnąc się w ten sposób na szczyt tabeli wyników, ale jeżeli to was nie złapie, Super Crush KO nie zaoferuje Wam zbyt wiele poza uroczą opowiastką i chwilowym poczuciem wpadnięcia w trans w trakcie rozgrywki.

Advertisement. Scroll to continue reading.
Plusy
  • Przyjemna dla oka
  • Uczucie wpadania w trans
  • Urocza, choć pomijalna historyjka
Minusy
  • Króciutka
  • Banalnie prosta
  • Powtarzalna w każdym aspekcie
6
Ocenił
Konrad Noga
Nintendo Switch

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z konsoli Nintendo Switch

Recenzje gier OpenCritic
Kliknij, by skomentować

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

Advertisement

Zobacz także...

QUIZY

Jeśli odpowiecie prawidłowo na 15 pytań, możecie być z siebie zadowoleni.

QUIZY

Dla naszych czytelników przygotowaliśmy kolejny quiz. Tym razem sprawdzamy czy znacie wszystkie bohaterki z gry Wiedźmin 3: Dziki Gon. Mamy dla Was 16 screenów...

QUIZY

W dzisiejszym quizie sprawdzimy waszą wiedzę na temat konsoli Xbox 360. Przekonajcie się czy rzeczywiście należycie do teamu zielonych. Mam dla Was 17 pytań, w których...

QUIZY

Święta za pasem, niby już zima, a śniegu ni ma – a do tego na dworze niemal wiosenna temperatura. Na szczęście, gracze by poczuć prawdziwy...

Advertisement