Nigdy nie lubiłem i na 99% nigdy nie polubię musicali. Kompletnie tego nie czuję, nie rozumem popularności gatunku i nie widzę nic ciekawego w wyśpiewywaniu fabuły i zastępowaniu dialogów i akcji piosenkami. Przyznam jednak, że byłem trochę zaciekawiony informacją, że na konsole i komputery ma trafić gra musical. Zwłaszcza że za wydanie produkcji zabiera się Nippon Ichi, które stoi za wieloma z moich ulubionych gier SRPG. Dlatego zdecydowałem się dać Etrange Overlord szansę. Czy ta produkcja pozytywnie mnie zaskoczy? Może to tylko kolejna dziwna, niszowa gierka, o której zapomina się w kilka minut po zagraniu?
Etrange Overlord to nowa produkcja wydana przez Nippon Ichi Software znane chyba najbardziej ze swoich gier strategicznych i RPG. Ja od czasów PlayStation 2 mam zaufanie do tej firmy i zawsze z chęcią sprawdzam ich tytuły. Tym razem grałem na PlayStation 5, ale Etrange Overlord dostępne jest także na PC i Nintendo Switch.
Podbój piekła
Główną bohaterką gry jest szlachcianka Étrange von Rosenburg. Zostaje ona oskarżona i spisek i zabójstwo króla i skrócona o głowę na gilotynie. Kobieta była tak naprawdę niewinna i wszystkie wydarzenia to machinacje jej zazdrosnej kuzynki. Mimo to Etrange trafia do piekła, gdzie ma cierpieć do końca swoich dni. Bohaterka me jedna zupełnie inny pomysł i decyduje się na coś naprawdę niecodziennego. Etrange zabiera się za podbój piekła i buduje swoją armię, by zostać władczynią tej krainy.
Pomysł na historie jest tutaj naprawdę oryginalny i osobiście nie kojarzę gry o podobnej tematyce. Zwłaszcza jeśli doda się do tego fakt, że spora część historii przekazana jest w formie musicalu z piosenkami i tanecznymi układami. Co kilka misji przy ważniejszych wydarzeniach fabularnych czeka nas pioseneczka. Zazwyczaj w wykonaniu głównej bohaterki, która z ofiary spisku szybko staje się zachłannym władcą przewodzącym piekielnej armii. Historia idzie w całkiem ciekawym kierunku, ale ogólnie jest absurdalna.
Taka siepanka
O ile fabuła w Etrange Overlord jest dosyć ekstrawagancka, tak rozgrywka jest raczej bardzo prosta i przyziemna. Mamy raczej prymitywną grę akcji z odrobiną strategii na wierzchu. Gameplay to misje, gdzie na miniaturowych arenach walczymy z przeciwnikami. Czasem naszym zadaniem jest pokonanie fal wrogów. Innym razem celem może być ubicie bossa czy ochrona sojuszników. Zdarzają się tez jakieś bardziej rozbudowane cele w stylu zbierania przedmiotów, kontroli punktów czy trzymania klucza przez określony czas. Wszystko jednak w gruncie rzeczy sprowadza się do atakowania bardzo wielu przeciwników, którzy spawnują na małej arenie.
Najważniejszym elementem systemów unikatowych dla Etrange Overlord jest mechanika polegająca na tym, że elementy na planszy takie jak wzmocnienie ataku, bomby, ciasteczka przywracające życie poruszają się po okrężnych torach wyglądających jak pięciolinia muzyczna. Oznacza to, że pole walki jest dynamiczne i stale się zmienia. Trzeba reagować na ruch obiektów, przewidywać ich trajektorie i wykorzystywać momenty, w których pojawiają się bonusy lub zagrożenia. To rozwiązanie wprowadza element chaosu i wymusza aktywne podejście do walki. Nie można po prostu stać w miejscu i atakować – trzeba się poruszać, planować i dostosowywać. Przynajmniej tak to wygląda w założeniu. Bo w praktyce nie zauważyłem tutaj jakiejś wielkiej różnicy w porównaniu z innymi grami. Nie daje to też jakiejś super warstwy strategicznej. Już lepiej wypada inny element designu.
Dodatkowo poziomy zawierają różne elementy specjalne: strefy leczenia, broń automatyczną czy nawet efekty zmieniające grawitację. To sprawia, że każda walka ma potencjał być inna, ale jednocześnie wprowadza pewien chaos, który nie zawsze jest kontrolowany. W bardziej zaawansowanych etapach może to prowadzić do sytuacji, w których bez korzystania z tych rzeczy będzie nam naprawdę trudno.
Multiplayer
Jest też tryb multiplayer, ale nie miałem okazji w niego grać, bo przed premierą nie było zbyt wielu chętnych. Po premierze raczej też nie zapowiada się, żeby Etrange Overlord było hitem online, wiec raczej ni liczyłbym na zbyt wiele okazji do multi.
Chibi style
Wizualnie Etrange Overlord stawia na styl chibi i kolorową estetykę. Projekty postaci autorstwa Shinichiro Otsuki nadają grze charakterystyczny wygląd, który wyróżnia ją na tle innych RPG-ów. Na pierwszy rzut oka tytuł wygląda trochę jak nowsze odsłony serii Disgaea. Nawet ogólna stylistyka jest podobna przez wykorzystanie motywu piekła, demonów i aniołów.
Świat piekła przedstawiony jest w sposób lekki i niemal bajkowy. Zamiast mroku i grozy mamy całą paletę barw i humorystyczne projekty przeciwników. Daje to całkiem fajny efekt i dobrze komponuje się z klimatem musicalu i ogólną estetyką chibi. Na pewno działa to na korzyść gry, ponieważ pozwala ukryć ograniczenia techniczne i nadaje całości spójny styl. Nie jest to produkcja wysokobudżetowa, ale nadrabia to artystyczną wizją. Do tego dla mnie szata graficzna ma ten styl starszych produkcji z konsol poprzednich generacji czy PS Vity.
Warstwa audio to jeden z najmocniejszych elementów produkcji. Muzyka nie tylko towarzyszy rozgrywce, ale stanowi jej integralną część. Sceny musicalowe, pełne udźwiękowienie i wyraźna stylizacja sprawiają, że gra przypomina interaktywny spektakl. Nie wszystkie utwory są równie zapadające w pamięć, ale całość tworzy spójny klimat, który trudno pomylić z jakąkolwiek inną grą.
Problemy
Największym problemem Etrange Overlord jest brak rozwoju mechanik w czasie. Początkowe godziny są dynamiczne i świeże, ale później gra zaczyna się powtarzać. System walki, mimo ciekawego pomysłu, nie ewoluuje wystarczająco. Nowe elementy pojawiają się zbyt rzadko, by utrzymać zaangażowanie. To sprawia, że gra najlepiej sprawdza się w krótszych sesjach. W dłuższej perspektywie może nużyć, szczególnie graczy oczekujących głębi i wyzwań. Nie rozwinięto tutaj pomysłów, rozbudowano elementów strategicznych ani nie zadbano o większą różnorodność rozgrywki. Przez to gra cierpi i nie realizuje swojego potencjału.
Niszowy tytuł
Etrange Overlord to jedna z tych mega niszowych produkcji, które przenoszą człowieka do innej epoki niczym wehikuł czasu. Grając w ten tytuł na PlayStation 5 miałem wrażenie jakbym odpalił jakiś zapomniany tytuł z Vity lub nawet epoki PlayStation 2. Słowa tego dobrze nie oddadzą, ale produkcje te miały specyficzny feeling i często bazowały na jakimś dziwnym pomyśle, który był ambitniejszy od budżetu danego tytułu. Etrange Overlord to taki relikt tamtych czasów i mega niszowa gra do bardzo specyficznego grona odbiorców. Tak się składa, że ja się do niego zaliczam i mam olbrzymi sentyment do tego typu produkcji i takich japońskich eksperymentów. Tylko nie wiem, czy specyficzna gra, która wypada średnio jeśli chodzi o gameplay czy fabułę będzie miała jeszcze siłę przebicia? Mamy olbrzymią konkurencję w tym sporo gier indie, które dostarczają tego co kiedyś dziwne japońskie gierki. Do tego jak mam być kompletnie szczery to nie miałem za dużo frajdy z Etrange Overlord. Gameplay jest zbyt surowy i gra szybko się nudzi. Momentami jest fajnie, ale brakuje tutaj głębi, która mogłaby uciągnąć rozgrywkę na dłuższą metę.
Dla nielicznych
Mam wrażenie, że Etrange Overlord będzie jednym z tych tytułów, który trafi do pewnego grona graczy i oni naprawdę będą mieć frajdę z podboju piekła, nieba i nie tylko. No bo jest tutaj zalążek czegoś naprawdę ciekawego. Dużo jednak zależy od naszej tolerancji i tego co dla nas najbardziej liczy się w grze. Etrange Overlord to tytuł, który trudno jednoznacznie ocenić. Z jednej strony oferuje coś naprawdę świeżego – połączenie RPG, musicalu i komedii w unikalnej formie. Z drugiej strony nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału.
To gra, która bardziej zapada w pamięć ,niż zachwyca wykonaniem. Eksperyment, który momentami działa świetnie, ale nie zawsze utrzymuje poziom. Dlatego mimo w miarę pozytywnej opinii trudno mi polecić ten tytuł każdemu.

