Recenzja Children of Morta. Baśniowa przygoda, o której trudno zapomnieć

Mikołaj Ciesielski | @MiChU_0l7 | | Przeczytasz w 16 min.
Children Of Morta
Children Of Morta

Children of Morta czaruje od samego początku. Wybitna pixelartowa oprawa wizualna, która w ruchu wygląda jeszcze lepiej, niż na zrzutach ekranu, niepowtarzalny głos narratora, wprowadzający magiczny, baśniowy wręcz klimat i szybkie wrzucenie nas w sam środek akcji, nie zapominając o przedstawieniu zarysu fabuły, a także postaci. Tak, dobrze przeczytaliście, Children of Morta, mimo że zalicza się do przedstawicieli gatunku tzw. rogalików (roquelike lub roquelite), posiada fabułę. I to nie byle jaką trzeba dodać. Kończąc perypetię rodziny Bergsonów, pojawiło się u mnie uczucie, że już nic nigdy nie będzie takie samo. Opuszczałem magiczną krainę i wyraziste postacie, które już na zawsze zostaną w moim sercu. Nie mówiłem jednak „do widzenia”, ale „do zobaczenia”, bo wiem, że jeszcze nie raz wrócę, aby ubić kilka goblinów, oczyścić parę lochów i po raz kolejny przeżyć tę niesamowitą przygodę. Odstawmy jednak sentymenty na bok i zacznijmy od początku.

Children Of Morta 20191012180211

Chwila wytchnienia w rodzinnym gronie.

Baśniowa przygoda

Głównymi bohaterami gry jest rodzina Bergsonów, która żyje u podnóża tytułowej Morty, pod którą znajduje się źródło życia, zasilające całą krainę. Od wielu pokoleń zadaniem wspomnianej familii jest strzec wspomnianej góry przed wszelkimi niebezpieczeństwami. Przygodę rozpoczynamy w momencie, w którym tajemnicza siła sprawiła, że życiodajne źródło zostało skażone, zmieniając jednocześnie wszelkie żyjące stworzenia w krwiożercze bestie. Podczas zabawy wcielamy się w członków rodziny i wyruszamy na spotkanie ze złem, aby przywrócić spokój w zamieszkanej przez naszych bohaterów krainie. Twórcy niemal od samego początku wrzucają nas w wir akcji, poznajemy pierwszego członka rodziny. Po krótkim samouczku docieramy do rodzinnego domu, gdzie znajdują się nasi krewni i skąd dość szybko wyruszamy na naszą pierwszą ekspedycję. W ten oto sposób rozpoczyna się prawdziwa i niezapomniana przygoda.

Historia podana jest w niezwykle zręczny i barwny sposób. Po każdym zakończonym podejściu nieważne czy udanym, czy nie, przenosimy się do domu Bergsonów, gdzie narrator, głosem godnym najlepszych bajarzy, przedstawia nam kolejne fragmenty opowieści. Jesteśmy więc świadkami rodzinnych narad, kłótni, a także chwil nostalgii i zapomnienia o wszechobecnym źle. Po zakończonym opowiadaniu warto przez chwilę pokręcić się po naszej bazie wypadowej, podejrzeć czym zajmują się członkowie rodziny. Dzięki temu poznamy więcej smaczków i pobocznych historii, które mogą umknąć graczom, preferującym pośpiech. Niekiedy po zakończonym podejściu do kolejnego poziomu, narrator skupi się na jednej postaci, ukazując nam jej rozterki i obawy.

Children Of Morta 20191010142739

Tylko Bergsonowie mogą powstrzymać tajemniczą siłę.

W ten sposób twórcy przedstawiają nam nie tylko wątek główny, ale również motywację bohaterów, dając nam jednocześnie okazję do bliższego poznania członków rodziny. Trzeba przyznać, że wątek główny, choć na początku wydawać się może do bólu sztampowy, jest niezwykle angażujący i z wypiekami na twarzy poznajemy kolejne skrawki historii. Podobnie czynimy z Bergsonami. Z wielką chęcią przeczytałem wszelkie notki o postaciach, które znaleźć można w biblioteczce, znajdującej się w rodzinnym domu naszych wojów. Dzięki nim nie tylko lepiej poznałem główne postacie, ich motywacje i charaktery, ale też szybko znalazłem swoich ulubieńców. Postacie są świetnie napisane i choć przez całą grę nie wypowiadają ani słowa, to trudno jest się z nimi nie identyfikować i jeszcze trudniej jest o nich zapomnieć.

Poza głównym wątkiem Children of Morta oferuje również szereg misji i historii pobocznych. Podczas naszych wędrówek warto dokładnie badać odwiedzane przez nas tereny, ponieważ natrafić możemy nie tylko na minigry, za których wygranie otrzymamy przydatne przedmioty, ale również na opcjonalne zadania. Czasem uratujemy kupca z rąk niemilców, dzięki czemu przy kolejnych podejściach będziemy mogli skorzystać z jego oferty, innym razem zaprowadzimy zagubionego chłopca do jego rodzicielki, chroniąc go przy tym własną piersią, za co zostaniemy sowicie wynagrodzeni, a przy kolejnym podejściu napotkamy na osierocone wilczątko, które, jeśli dostatecznie dokładnie przeczeszemy kolejne poziomy, stanie się nowym członkiem rodziny. Niekiedy podczas eksploracji natrafimy również na zniszczone biblioteki, w których znajdziemy różnego rodzaju notatki lub dzienniki, które znajdziemy później w rodzinnej bibliotece. Warto więc dokładnie przeczesywać poziomy, ponieważ dzięki temu dowiemy się jeszcze więcej o historii całej krainy i całym przedstawionym w grze świecie. Wszystkie te elementy sprawiają, że w najnowszej produkcji studia Dead Mage, każda wyprawa jest wyjątkowa i zaskakująca i nie ma mowy o nudzie czy też powtarzalności.

Children Of Morta 20191012182546

Obowiązkowa wizyta w bibliotece.

„Przed wyruszeniem w drogę…”

W tym miejscu warto poświęcić chwilę samej rozgrywce. Children of Morta to RPG akcji z mocno zaznaczonymi elementami gier z gtaunku roquelike, hack’n’slash i dungeon crawlera. Osią rozgrywki jest walka z niezliczonymi zastępami oponentów, przeczesywanie kolejnych poziomów, zbieranie punktów doświadczenia i złota (w tym przypadku nazwanego Morvą), rozwój naszej postaci, a także ekwipunku, dzięki czemu członkowie naszej rodziny stają się potężniejsi, a potyczki z wrogami łatwiejsze, szybsze oraz bardziej efektowne i efektywne. Poukładajmy to jednak w sensowną całość.

Zacznijmy od początku. Przechodząc do odpowiedniego pomieszczenia w rodzinnej posiadłości Bergsonów, wybieramy odpowiedni poziom, postać i wyruszamy na wyprawę. Na początku do naszej dyspozycji oddanie zostanie dwójka bohaterów. John, korzystający z miecza oraz tarczy, a także Linda, której głównym orężem jest łuk. Jak możemy zauważyć na początku, w Children of Morta będziemy mieć do czynienia z dobrze znanymi, przynajmniej dla fanów gier RPG, klasami postaci. Szybko jednak grono protagonistów się powiększa, a do walki przystępują kolejni członkowie rodziny, jak np. Kevin, korzystający z typowych dla łotrzyka sztyletów, Mark, korzystający ze swojej biegłości w sztukach walki, Lucy, która potrafi kontrolować ogień (TAK, w Children of Morta nie mogło zabraknąć typowego maga, który ciska w oponentów kulami ognia), a także Joey, który dzierży w swych dłoniach ciężki, dwuręczny młot.

Każda z wymienionych postaci znacząco się od siebie różni. Mowa tutaj nie tylko o orężu, z którego korzystają, ale również z szybkości i sposobu poruszania się, a także wytrzymałości. Każdy członek rodziny posiada także własne drzewko rozwoju. W nim znajdują się zarówno umiejętności, które przypisane są do danego bohatera oraz jego ataki specjalne, jak i tzw. Cechy rodzinne, które mają wpływ również na pozostałych. Doświadczenie zdobywamy w trakcie walki. Następnie, gdy wbijemy poziomy, otrzymujemy punkt, który możemy rozdysponować wedle własnego uznania. Nie wszystkie zdolności są dostępne od początku. Kolejne odblokowujemy wraz z wydaniem odpowiedniej liczby punktów w danym drzewku, a każdy następny poziom nowych zdolności, automatycznie sprawia, że nasi wojowie zyskują nową cechę rodzinną. W przeciwieństwie do innych gier z gatunku roquelike, umiejętności naszych bohaterów zostają z nimi na zawsze. Nie tracimy więc tego postępu po śmierci naszego bohatera.

Children Of Morta 20191015125603

Nie można zapominać o rozwoju.

Deweloperzy ze studia Dead Mage na pewno dobrze zdawali sobie sprawę, że niektóre postacie znacznie bardziej przypadną graczom do gustu od pozostałych. W Children of Morta nie ma jednak możliwości, aby całą grę przejść jednym bohaterem. Twórcy zaimplementowali w swojej produkcji pewien system, który zmusza nas do ciągłego żonglowania dostępnymi postaciami. Polega on na tym, że jeśli trzy razy z rzędu poślemy do boju danego Bergsona, to będzie on trawiony Zepsuciem. W praktyce oznacza to tyle, że wspomniana postać otrzyma minusową wartość wyrażoną w procentach do bazowej liczby punktów życia i będzie musiała odpoczywać przez kilka kolejnych podejść, aby wrócić do pełni sił. Zabieg zastosowany przez twórców sprawia, że nie ma mowy o pomijaniu podczas rozgrywki kogokolwiek. Z jednej strony można to uznać za zaletę, ponieważ żaden członek drużyny nie zostanie wyraźnie w tyle, względem reszty, jednak z drugiej strony, po kilku podejściach każdy ma już swoich ulubieńców, których styl gry najbardziej mu odpowiada, a jednak przez zaimplementowany system, zmuszony jest do grania postaciami, które po prostu mu się nie podobają. Mimo że często musiałem grać postaciami, które nie do końca mi odpowiadały, to dość szybko się do tego przyzwyczaiłem i po poznaniu bojowego potencjału każdego bohatera nie było to tak uciążliwe, choć bez wątpienia niektórym graczom taki zabieg może się nie podobać.

Co dzieje się w lochu, zostaje w lochu

Skupmy się jednak w tym momencie na kolejnym aspekcie. Children of Morta to tytuł, w którym nie brakuje elementów typowych dla gier z gatunku roquelike. Mamy więc losowo generowane poziomy, na których znajdujemy różnego rodzaju przedmioty, które po śmierci znikają, a my przy kolejnym podejściu zaczynamy praktycznie od nowa. Praktycznie, bo w produkcji studia Dead Mage nie brakuje systemu rozwoju postaci, o którym wspomniałem wyżej, a także możliwości podnoszenia bazowych statystyk naszych postaci. Te ulepszamy za sprawą zbieranej w lochach Morvy. W domu Bergsonów znaleźć możemy warsztat, w którym to zwiększymy bazową ilość punktów życia, szansę na unik lub trafienie krytyczne czy też siłę ataku i kilka innych elementów. Na początku dostęp mamy jedynie do dwóch wartości (punktów życia i siły ataku), a wraz z każdym ubitym bossem, zyskujemy dostęp do kolejnych.

Children Of Morta 20191013180917

Rodzinka w komplecie.

Tak, w Children of Morta nie brakuje potyczek z bossami. Czekają oni na nas na końcu każdego poziomu. W tym miejscu muszę przyznać, że starcia z nimi są naprawdę emocjonujące, a każdy z nich posiada unikalne umiejętności, z którymi niektórzy członkowie naszej drużyny poradzą sobie znacznie lepiej od pozostałych. Choć początkowi bossowie nie stanowią większego wyzwania (co nie oznacza, że nie musimy uważać, jeden fałszywy ruch może okazać się opłakany w skutkach), to każdy kolejny jest znacznie trudniejszy do ubicia. W starciach tych często same umiejętności nie wystarczają. Trzeba mieć również sporo szczęścia, zarówno podczas samej walki, jak i w trakcie przeczesywania lochów, ponieważ niekiedy przedmioty, które uda nam się znaleźć w trakcie eksploracji, mogą nam bardzo ułatwić pokonanie końcowego bossa.

Zgadza się, w Children of Morta nie brakuje różnego rodzaju przedmiotów, które wpływają na statystyki naszego bohatera. W grze znaleźć możemy błogosławieństwa, które pozytywnie i pasywnie wpływają na postać podczas jej pobytu w lochu, boskie relikty, z których korzystamy w wybranym przez nas momencie i aby ponownie go użyć musimy odczekać dłuższą chwilę, obeliski, za których sprawą przez pewien czas dana statystyka bohatera zostaje podniesiona, talizmany, które znikają po użyciu, a także runy, dzięki którym nasze ataki, czy to główne, czy specjalne, zyskają dodatkowe efekty. Jest tego cała masa i co najważniejsze, wszystkie te przedmioty mają realny wpływ na rozgrywkę i niejednokrotnie mogą okazać się zbawienne. Oczywiście po każdym zgonie tracimy wszystkie zebrane artefakty i kolejne podejście rozpoczynamy bez bonusów, które zdobyliśmy poprzednio.

Children Of Morta 20191013170121

Lepiej nie zadzierać z Johnem.

Audiowizualna magia

Omawiając najnowszą produkcję studia Dead Mage nie sposób nie wspomnieć o oprawie audiowizualnej. Children of Morta wykorzystuje klasyczną, pixelartową grafikę. Starsi gracze na pewno rozpoznają tutaj wpływy produkcji, które debiutowały na rynku na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku. Twórcy postarali się jednak o kilka efektów, które sprawiają, że ich tytuł budzi podziw również dziś. Wybitne efekty świetlne, sposób poruszania się zarówno Bergsonów, jak i naszych oponentów, wybitne efekty specjalne towarzyszące atakom specjalnym nie tylko wyprowadzanym przez naszych protagonistów, ale również przeciwników, sprawiają, że w Children of Morta można wpatrywać się godzinami. Wszystkie wypisane elementy dają nam poczucie obcowania z tytułem, który jest wprost przepełniony magią i baśniowością.

Magii, a także baśniowości dodaje również warstwa audio. Wspominałem już w tekście o głosie narratora. Ed Kelly przybliża nam losy krainy, a także samych Bergsonów, w taki sposób, że aż chce się tych opowieści słuchać bez przerwy. Za każdym razem, gdy narrator milkł, żałowałem, że historia, którą tym razem mi zaprezentował, nie była o kilka lub nawet kilkanaście sekund dłuższa. Oprócz wybitnej roli narratora, w budowaniu klimatu ważne miejsce zajmuje również sama muzyka. Ścieżka dźwiękowa zawsze idealnie wpasowuje się w sytuacje, która jest przedstawiona na ekranie i potęguje doznania w taki sposób, że podczas rozgrywki czujemy się jak prawdziwy bohater, godny najpopularniejszych serii fantasy. Nie ma w tym ani krztyny przesady. Melodie, za które odpowiedzialne był Hamidreza Ansari, zostają z nami na długo i jestem pewien, że jeszcze niejednokrotnie w moich słuchawkach zagości ścieżka dźwiękowa, która towarzyszyła mi oraz Bergsonom podczas naszych przygód.

Children Of Morta 20191015130205

Chwila na ulepszenie ekwipunku oraz statystyk i czas na kolejną przygodę.

Ideał niepozbawiony wad

Na tym diamencie znajduje się jednak kilka rys. Zacznijmy od strony technicznej. Grę testowałem na standardowym PlayStation 4 w wersji Slim. Wiele do życzenia pozostawiał czas wczytywania gry. Tłumaczyłem sobie, że poziomy wczytują się tak długo, ponieważ są generowane losowo. Mógłbym przymknąć na to oko, gdybym zmuszony był spoglądać na pasek ładowania tylko w przypadku ładowania się kolejnych plansz. Niestety miało to miejsce również podczas odpalania gry, a także po ukończonym dungeonie. Uważam, że gra tego typu nie jest zbyt wymagająca, nawet dla podstawowej wersji PS4 i czasy ładowania powinny być znacznie krótsze. W końcu nie jest to gra AAA, która wyciska z najnowszej konsoli Sony ostatnie soki.

Drugą skazą na tym pięknym produkcie jest płynność. Niestety Children of Morta lubi się zakrztusić, zwłaszcza gdy na ekranie w jednym momencie znajduje się wielu oponentów, a nasza postać wypuszcza masę specjalnych ataków i korzysta z różnego rodzaju artefaków. A trzeba podkreślić, że w najnowszej produkcji studia Dead Mage dość często mamy do czynienia z całą chmarą niemilców i jesteśmy zmuszeni korzystać z niestandardowych metod eksterminacji. Na szczęście sytuacja ta nie powtarzała się za każdym razem, gdy na moją postać ruszał tabun przeciwników, ale była na tyle częsta, że nie mogę o niej nie wspomnieć. Spadki płynności bolą bardzo, ponieważ Children of Morta to dynamiczna gra, w której niejednokrotnie czas naszej reakcji zależy od tego, czy zginiemy, czy też uda nam się ujść z życiem. Parę razy doświadczyłem również drobnych spadków w momencie, w którym na ekranie nie działo się dosłownie nic. Były one jednak na tyle rzadkie, że nie muszą być czymś pewnym i być może podczas waszej rozgrywki nie będą mieć miejsca.

Children Of Morta 20191015125803

Lucy choć mała ciałem, to wielka duchem. Lepiej jej nie lekceważyć.

Kończąc kwestie techniczne, należy wspomnieć o jeszcze jednej wadzie, związanej już z samą rozgrywką. Wspominałem już wcześniej o konieczności żonglowania postaciami. Niejednokrotnie, po klęsce w walce z bossem, sami stwierdzimy, że musimy znacząco ulepszyć nasz ekwipunek, a także umiejętności naszych bohaterów. Zaczynamy więc grindować. Wyruszamy do lochów naszą ulubioną postacią, zdobywamy kolejne punkty doświadczenia, przynosimy do domu całe worki Morvy, cieszymy się, że możemy poprawić statystki naszej rodzinki. Chcemy więc wyruszyć na kolejną ekspedycję, aby znów podreperować stan naszego konta. Gra szybko jednak zmusza nas do wybrania innej postaci, ponieważ nasz ulubieniec męczony jest Zepsuciem. Grind jak to grind, może być nużący sam w sobie. Jeśli dodamy jednak do tego konieczność grania bohaterem, który nie do końca nam odpowiada, to wyprawy do lochów w celach zarobkowych stają się jeszcze bardziej męczące.

Children Of Morta 20191013174728

Z tej komnaty Linda wróciła z przysłowiową tarczą, choć nie było łatwo.

Podsumowanie

Mimo wymienionych przeze mnie wad nie sposób nie zakochać się w Children of Morta. Produkcja studia Dead Mage to tytuł wybitny, magiczny, wciągający i czarujący, od którego nie można się oderwać. Po każdym zakończonym podejściu już myślimy, kogo tym razem wyślemy do boju i jakie przygody przyjdzie nam tym razem przeżyć. Gdy już jednak uda nam się wyłączyć konsolę, to wciąż myślimy, jak wydamy zdobytą Morvę oraz jakie umiejętności wykupimy w drzewku naszego ulubionego bohatera. Bez wątpienia Children of Morta to jedna z najbardziej wciągających gier, w jakie kiedykolwiek miałem okazję zagrać. Świetnie poprowadzona narracja, genialna rozgrywka i jeszcze lepsza oprawa audiowizualna. Wszystkie te elementy sprawiają, że dzieło amerykańskich deweloperów może pewnie stanąć do walki o tytuł gry roku i co najważniejsze, wcale w tym wyścigu nie będzie na straconej pozycji.

Plusy
  • Fabuła podana w klimatyczny, baśniowy sposób
  • Wyraziści i zapadający w pamięć bohaterowie
  • Różne klasy postaci, posiadające własne zdolności i styl gry
  • Masa różnych znajdziek i pobocznych historii
  • Prosty, ale satysfakcjonujący system rozwoju postaci
  • Wiele przedmiotów, wpływających na rozgrywkę i statystyki postaci
  • Przyjemna i wymagająca walka, zarówno z bossami, jak i zwykłymi przeciwnikami
  • Wybitna oprawa audiowizualna
  • Klimat potęgowany przez narratora
Minusy
  • Spadki płynności
  • Nieco długi czas wczytywania
  • Grind może nieco męczyć, zwłaszcza, że jesteśmy zmuszani do żonglowania bohaterami
9
Ocenił
Mikołaj Ciesielski
Recenzja PlayStation 4

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z konsoli PlayStation 4

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz