Operencia: The Stolen Sun – recenzja

Kasjan Nowak | @Kasjan_Nowak | | Przeczytasz w 5 min.
Operencia Logo
Operencia Logo

Przyznaję się, że nie jestem jakimś wielkim fanem dungeon crawlerów, ale nawet fani tego typu gatunku mogli przegapić taki tytuł jak Operencia: The Stolen Sun. Produkcja ukazała się pod koniec marca na tylko dwóch platformach – Xbox One i PC. Jakby tego mało, gra jest czasowym ekskluzywem na Epic Games Store, więc wszyscy bojkotujący nowy sklep, mogą co najwyżej sprawdzić kartę Operencii na Steamie lub zostawić łapkę w dół na zwiastunie gry na YouTube. Tam jednak widnieje informacja, czarno na białym – w tym roku na Steama nie wyjdzie. W sekrecie Wam napiszę, że produkcję Zen Studios możecie jeszcze znaleźć na Xbox Game Pass.

Operencia The Stolen Sun (1)

Ten troszkę przydługi wstęp miał na celu wyjaśnić parę spraw, ale trzeba przejść do sedna. Operencia: The Stolen Sun to dungeon-crawler RPG, który skupia się na węgierskich legendach i z nich tworzy historię całkiem zgrabną i z dobrze nakreślonymi postaciami. Dlatego w grze odwiedzimy chociażby zamek Deva, jak i urokliwą wioskę Balvanyos, a głównym motywem przewodnim jest to, że pewna nieznana siła porwała Króla Słońca Napkiraly, pozostawiając krainę Operencia w stanie wiecznej ciemności i ewentualnej zagłady. Po samouczku, w którym kierujemy legendarnym wodzem Atillą, tworzymy bohatera i ruszamy w długą przygodę. Kampania składa się z 13 dużych poziomów, w większości z nich spędzimy godzinkę, a nawet i więcej. Jak to w starych RPG typu dungeon crawler bywa, poruszamy się niczym pionek po planszy zbudowanej z kwadratów, rozwiązujemy dużo zagadek środowiskowych i wdajemy się w potyczki.

Wszyscy nasi protagoniści posiadają podstawowe umiejętności w walce jak atak bezpośredni, z dystansu i osłonę. W zależności od ustawienia przeciwnika (blisko nas, daleko i średnio) ataki mają różną efektywność w działaniu.  Każdy bohater posiada odpowiednią klasę, a co za tym idzie zdolności, które rozwijane są w ciągu gry. Wtedy dostępne są lepsze ataki zadające więcej obrażeń. Od czasu do czasu napełniona zostaje umiejętność drużynowa, będąca najczęściej mocnym atakiem, która może odwrócić przebieg walki. Ekipa poruszająca się po mapie może wynosić maksymalnie cztery osoby, więc musimy wyważyć odpowiednio jej charakter – potrzebny jest bohater mogący więcej przyjąć, ale i taki, co uleczy pozostałych. Autorzy nie zmuszają nas jednak do wielkiego kombinowania, gdyż potyczki są jednak dosyć łatwe, rzadko zdarzało się żebym przegrywał – bardziej przypominało to spacerek niż wyzwanie. Mówię to jako niezbyt doświadczony gracz w tego typu produkcjach, dlatego weterani zapewne będą kręcić trochę nosem, ewentualnie skorzystają z możliwości wybrania dodatkowych opcji utrudniających rozgrywkę – np. permanentnej śmierci.

Operencia The Stolen Sun (2)

Poruszając się po mapach natrafić można na ogniska. Jest to miejsce pozwalające na odpoczynek drużyny, czyli wyleczenie ekipy, a w późniejszych etapach gry skorzystanie ze sklepu i kupienie przedmiotów. Za bardzo jednak nie ma czego tam kupować, gdyż loot zdobywany po wygranych potyczkach jest wystarczający. Przy ogniskach znajduje się też kociołek, w którym możemy warzyć misktury – eliksirów można używać w walce, zwykle do leczenia lub odnowienia energii. Gra pod tym względem nie wnosi niczego nowego do gatunku, wyróżnia się settingiem, świetnie napisaną historią, ale w mechanice jest absolutnie klasyczna. Podsumowując całokształt rozgrywki w Operencii najbardziej boli ten mało wyśrubowany poziom trudności. Zagadki pozwolą nam się trochę nagłowić, ale walka dość szybko zamienia się w rzeź niewiniątek. Reszta jest całkiem przyjemna.  Gra potrafi też przykuć uwagę na dłuższy czas, dosyć sprawnie przechodziłem kolejne poziomy i nie nudziłem się ani przez moment.

Operencia The Stolen Sun (3)

Oprawa audiowizualna to chyba najmocniejszy punkt Operencia: The Stolen Sun. Gra wygląda prześlicznie, a modele wrogów, tła, czy efekty, prezentują równy, wysoki poziom. W kwestii audio też nie mam zastrzeżeń. Każda z postaci została świetnie zagrana, a muzyka w tle również robi swoją robotę. Jedyną uwagę mam do interfejsu – ten podczas walki jest bardzo czytelny, ale zarządzanie ekwipunkiem, czy karty postaci, mogły zostać przygotowane dosyć czytelniej. Należy też podkreślić, że Operencia: The Stolen Sun to gra porządnie przygotowana pod względem technicznym, bez błędów technicznych czy bugów. Do optymalizacji również nie mogę się przyczepić, co to dobrze świadczy o debiutującym studiu.

Operencia The Stolen Sun (4)

Wiem, że znajdą się osoby, które i tak skreśliły Operencię tylko dlatego, że dali czasową wyłączność Epicowi. Mają jednak czego żałować, gdyż to kawał dobrego kodu. Operencia zachwyca oprawą, daje się wykazać przy łamigłówkach i choć trochę gorzej z poziomem trudności jeśli chodzi o walkę, tak to ciągle kilkanaście godzin świetnej rozgrywki. No i pamiętajcie o tej dostępności na Xbox Game Pass. Ja trafiłem na Operencia: The Stolen Sun przypadkiem, ale kolejnym produkcjom studia Zen będę się już baczniej przyglądał, bo warto.

Plusy
  • długa, ciekawa kampania
  • dużo niezłych łamigłówek
  • humor, nieźle nakreśleni bohaterowie
  • świetna oprawa audiowizualna
Minusy
  • mimo wszystko - zbyt prosta na normalnym poziomie trudności
  • można się było pokusić o czytelniejszy interfejs
8
Ocenił
Kasjan Nowak
Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz