Konkurs!!! Do wygrania DLC Serce z Kamienia do gry Wiedźmin 3 na PS4 oraz niespodzianki

Kamil Kościelniak | @kamilgamerweb | | Przeczytasz w 2 min.

Dawno nie mieliśmy na naszej stronie konkursu, ale wychodzimy z założenia, że jak już coś robić to z rozmachem. Tym razem mamy do rozdania trzy gorące klucze do gier na PlayStation 4.

Za nami już pierwsza połowa 2016 roku, dlatego kilka dni temu opublikowaliśmy redakcyjny zestaw 10 najlepszych tytułów pierwszego półrocza. Jednak zdajemy sobie sprawę, że wytypowanie najciekawszych tytułów nie jest trudne, gdy debiutowały takie hity jak Uncharted 4 czy Wiedźmin 3: Krew i wino, dlatego mamy dla was nieco trudniejsze zadanie.

By wziąć udział w konkursie musicie napisać na stronie (komentarz), bądź naszym facebookowym profilu, jaka gra was najbardziej zawiodła w pierwszych sześciu miesiącach tego roku i uzasadnić dlaczego. Oczywiście będzie nam miło jeśli przymilicie się trochę do nas, tak więc lajkujcie, obserwujcie, subskrybujcie. Wśród osób, które wezmą udział w konkursie zostanie wybrany jeden zwycięzca oraz dwie osoby, które otrzymają tajemnicze nagrody.

A do wygranie dodatek Serce z Kamienia do gry Wiedźmin 3: Dziki Gon oraz dwie nagrody niespodzianki.

Powodzenia!!!

[Konkurs zakończono – zobacz wyniki]

Regulamin konkursu:

  • Giveaway trwa do 24.07.2016 r.
  • Spośród osób biorących udział w konkursie wybranych zostanie trzech laureatów.
  • Aby wziąć udział w konkursie należy napisać o grze, która najbardziej zawiodła oczekiwania w pierwszym półroczu  2016 r.
  • Przy wpisywaniu komentarza należy posłużyć się aktualnym adresem e-mail, gdyż na niego będzie wysyłana nagroda.
  • Biorąc udział w konkursie, wyrażasz zgodę na wykorzystanie w celach informacyjnych swojego imienia oraz adresu e-mail.
  • Zwycięzca przed wysłaniem nagrody zostanie zweryfikowany pod względem spełnienia warunków konkursu.

Dyskusja

Komentarzy ( 27 )

  1. Robert Namysłowski pisze:

    Choć pojadę teraz po bandzie, ale mnie najbardziej zawiodło Overwatch. Miodna strzelanka, ale tylko dla zgranych ekip. Aż się prosi o kampanie dla jednego gracza. Tak więc chwilę pograłem i załamany osamotnieniem (trafiałem na samych debili) oraz znudzony graniem wciąż w te same tryby sieciowe sprzedałem grę.

  2. Karol pisze:

    Jak dla mnie Uncharted 4.
    Hype mega, nietykalne Naughty dog a jak dla mnie gra to taki średni produkt mający hiper budżet.
    Powód jest prosty. Liczyłem, że w nowej generacji usuną takie żałosne patenty jak nie możność podskoczenia przy 5cm skałce..
    I, że jednak ruchy nie będą tak obleśnie oskryptowane. Jak skrypt zaskoczy robię nie realny skok. Jak nie, to robię podskok na poziomie 6-latka i ginę..
    Gram teraz w pierwsza część na PS3 i to są te same problemy.. Tylko, że to gra z (chyba) 2007 roku i w dodatku pierwsza część więc tutaj to tak bardzo w oczy nie raziło.

  3. Krzysztof pisze:

    Doom to jak dla mnie największa porażka. Myślałem, że przez tak długi oczekiwania, zapowiadania, „napalania się” producenci wydają grę na miarę Dooma z 1993 roku, który był przełomowy i wprowadził rozgrywkę całkiem w inny wymiar. Niby jest lepszy niż średniak, ale nie jest to to na co Ja czekałem. Kultowy, stary Doom jednak nadal pozostanie kultowym i nic go nie zastąpi. Gra nie musi być brutalna, ale innowacyjna i wprowadzająca „świeży powiew” w danym gatunku. Takiego „powiewu” nowy Doom według mnie nie wprowadza. Szkoda, ta gra jak i sam tytuł ma wielki, a nawet ogromny potencjał. Może kiedyś doczekamy się np. Doom 2 w 2020 roku, który podobnie jak ten z 1993 roku będzie kultowy i każdy będzie chciał w niego zagrać!!!

  4. Aleksander pisze:

    Przyznam szczerze, że wiele oczekiwałem po Homefront: The Revolution, prawdopodobnie jestem jednym z nielicznych którym podobała się część pierwsza która mnie zaskoczyła podejściem do tematu i jego kontrowersyjnym przedstawieniu np. publiczne egzekucje na grafikę nigdy nie zwracam za bardzo uwagi bo jak gra jest grywalna to schodzi ona na dalszy plan i muszę przyznać, że mnie wciągnęła, wreszcie poziom hard oznaczał hard więc gra stanowiła dla mnie wyzwanie. Jak pokazała historia chyba faktycznie byłem jednym z niewielu, gra nie odniosła sukcesu, a studio rozwiązano. Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, że powstaje The Revolution, pełny nadziei że nowa ekipa z silnikiem Cry Engine pod pachą poprawi wszystkie błędy poprzednika i będzie hit bo wszystkie znaki na niebie i ziemi (trailery i pierwsze gameplay’e) na to wskazywały więc tym razem nastawiłem się na piękną oprawę oraz ciekawy gameplay i nie zawiodłem się ale tylko połowicznie, weźmy grafikę, jest ona dużo więcej niż przeciętna, pięknie prezentuje się zwłaszcza w budynkach, dużo detali, ładna gra światłem ale to miała być rewolucja, a nie zrzynka z Far Cry, pół biedy gdyby chociaż dotrzymali kroku dziełu Ubisoftu ale nie, skradanie kuleje, strzelanie raz jest dobre raz kuleje, więź z bohaterem kuleje (ma się wrażenie jakby grało się pacynką) no i bugi, te to potrafią napsuć krwi, a to nie uruchomi się skrypt, a to utkniemy w jakiejś skrzyni tudzież framudze od drzwi, a to znów mam wrażenie jakbym strzelał żołędziami (czasami pociski potrafią przeniknąć przez wroga nie wyrządzając mu krzywdy). Podsumowując gra wzbudziła we mnie mieszane uczucia, dużą frajdę sprawia kustomizacja broni, także podpatrzony parkur z Dying Light może się podobać oraz wspomniana oprawa, po drugiej stronie barykady są ci źli czyli glitche, bugi, przenikanie tekstur, czekałem tylko aż przeniesie mnie w toi – toi do Limbo, a nic tak nie potrafi zepsuć rozgrywki jak siedzenie na kiblu w próżni ;-)

  5. Bartosz pisze:

    Moim zdaniem jest to gra „The Division”

    Cholera, Ubisoft potrafi nieźle nakręcić graczy na swoją grę, pokazując piękną grafikę, otwarte i rozległe przestrzenie, ciekawą mechanikę gry i więcej. Oferują nam na gorące dni zimne piwo w szklanej butelce, z wyższej półki, a ostatecznie dostajemy rozgazowane, rozwodnione i ciepłe pomyje z nalewaka.

    Tak pojechali ten tytuł, że to się w głowie nie mieści. Grafika osmalona moocnym downgrad’em (tekstury, ilość polygonów i obiektów na mapie, efekty cząsteczkowe, teselacja, odbicia…). Nie wspominając o mapie, która miała być bardzo duża (jak na duże miasto przystało), a koniec końców wycięli chyba połowę treści.

    Ach ta rozgrywka, jakaż wspaniała! Nie! Firma ją z deczka przeceniała… W sieciówce idzie się nawet bawić, ale grając samemu robi się ciągle to samo, w koło, Macieju. Masakrycznie szybko się nudzi. Cała formuła, moim zdaniem, nie wypaliła. Podobnie miałem z pierwszym Assasynem. Historia lubi się powtarzać.
    I te problemy z serwerami Ubicrapu, ale to chyba nieodzowna cecha gier od nich ;) Spodziewałem się 9/10, a dostałem takie, hm… 5-/10? Generalnie zawiodła po całości, nie polecam (tak jak i cała masa ludzi na świecie). Kaszanka,

    Pozdrawiam

  6. Mateusz pisze:

    Zdecydowanie Homefront Revolution,totalny nie wypał mnóstwo błędów mimo że wydano poprawiające patche.Gra mocno spadła już z ceny,i wiadomo czemu.

  7. Krzysztof Jonkisz pisze:

    Największym rozczarowaniem? Mimo wszystko Uncharted. Klątwą tej serii jest fakt, że mam ogromne oczekiwania po boskiej dwójce. Dlaczego czwórka mimo wszystko mnie zawiodła mimo, że grałi się bardzo dobrze? Przede wszystkim dalej strzelanie nie daje mi zbyt dużej frajdy i trzeba się naprawdę czasami namęczyć żeby kogoś trafić. Dodatkowo historia jest bardzo przewidywalna, a ”epickość” niektórych momentów już nie zachwyca jak dawniej. Dodatkowo to pierwsza część w której postawiono na powagę. Wcześniej była to lekko-fabularna historia o buntowniku ”męskim” odpowiedniku Lary z przymrużeniem oka. Teraz mamy dwóch braci i z tym mam bardzo duży problem, bo w kilku momentach pachniało mi inną grą ze studia, a konkretnie z The Last Of Us…

  8. Rafał pisze:

    Największy zawód to do tej pory Overwatch. Niby wszystko jest na miejscu – ciekawe postaci, kolorowe i dobrze ułożone mapy, grywalność, ale im dłużej się gra i częściej trafia na niekompetentych graczy („die die die”..:) tym bardziej widoczne są wady i monotonia rozrywki. W pomoc nie przychodzi tryb competetive, który pełen jest trujących jadem hater’ów i wyłamuje się z założenia szybkiej rozgrywki, która miała być atutem tego tytułu.

  9. Piotr pisze:

    Największy zawód to do tej pory Battleborn. Po wspaniałej serii gier Borderlands spodziewałem się czegoś lepszego po studiu Gearbox Software. Battleborn jest po prostu nudny. Posiada nieporywającą fabułę, multi też niczym nie zachwyca więc nie ma się co dziwić że serwery są prawie. Lekkim minusem jest również brak polskiej wersji językowej. Nie dziwie się że już tak mało ludzi gra w Battleborna, a szkoda bo spodziewałem się naprawdę świetnej gry.

  10. Edward pisze:

    W ciągu ostatniego półrocza były gry lepsze i gorsze ale jeśli zamierza się wejść na rynek z grą mającą w tytule ‚Resident evil’ to jakiś poziom wypadało by zachować. Niestety nie udało się to w przypadku Resident evil: umbrella corps – zawodzi na całej linii. Sama idea tej części/odsłony Residenta oraz mechaniki w teorii zapowiadała się ciekawie, ale najwidoczniej producent spiesząc się z wydaniem gry nie dopracowali zbytnio swojego produktu, a szkoda bo dla fanów serii mogła by to być ciekawa odskocznia w oczekiwaniu na kolejna pełnoprawną cześć serii. Wprowadza kilka ciekawych pomysłów w gatunku FPS, lecz to nie zmienia faktu że jest to nieudana produkcja do której nie warto nawet na chwilę zasiąść – szkoda czasu.

  11. Marcin pisze:

    Miał być RPG a jest the Sims. Kompromitują się takimi dodatkami bo w świecie post apokaliptycznym będę miał czas na budowę kozackich baz . W Fallout jest już za dużo wszystkiego.

  12. Maciek pisze:

    Jeśli chodzi o mnie to najbardziej zawiodłem się na The Division. Czekałem na tę grę z wywieszonym jęzorem o pierwszego trailera z gameplayem. Super grafika, świetny gameplay, jeden wielki soczysty multiplayerowy świat – po prostu miodzio. Z myślą o niej kupiłem za w czasu ps4. Nastąpiła premiera i mega zawód. Nie to że gra jest zła, ale po prostu rozczarowuje. to nie jest to czego się spodziewałem. Grafa zdowngradeowana, gameplay monotonny na dłuższą metę, zawartość na premierę wg mnie niewystarczająca i mocno okrojona. Można by się czepiać jeszcze innych elementów ale jak wspomniałem wcześniej nie jest to zła gra ale po prostu mocno rozczarowująca względem hucznych zapowiedzi.

  13. Łukasz pisze:

    Mnie zawiodła gra Dead Island na PS4, bo była jedynie wydaniem na PS4 bez zmian, a ponadto, nawet nie da się importować stanu gry z PS3. Grafika nie robi żadnej różnicy, gameplay jest taki sam, generalnie mierna sprawota…

  14. Mateusz pisze:

    Jak sięgam pamięciom, to mnie natomiast rozczarowała gra pt; mirror’s edge catalyst, który pomimo tego całego szumu, jak i prezentacji na różnego rodzaju targach. Zawiódł mnie, bo twórcy życzą sobie za nią sporo, pomimo tego, że jest to gra na raz, bez multiplayera. Po pierwsze – postaci, są płaskie, nieciekawe. Nie pamiętam żadnych ich cech i gdyby ktoś mnie zapytał o jakąkolwiek z nich (oprócz głównej bohaterki), to bym nie potrafił żadnej przywołać z pamięci. Następna rzecz, otoczenie – jest jedną wielką wydmuszką, niczym więcej jak pustymi, białymi ścianami bez jakiejkolwiek historii – nudne i monotonne. Ostatnia rzecz – stan techniczny nie mogłem zagrać na moim sprzęcie, bo miał procesor od AMD – noż ….. Musiałem grać na innym sprzęcie z Intelem na pokładzie. Jak i w grze, ten tak zwany GPS – w pewnych miejscach stracił orientację i trza było go resetować. W grze takiego typu nie mogę tego przeboleć. Mógłbym napisać więcej, ale nie chcę zarazić kogoś moją sceptyczną opinią.

  15. Sebastian pisze:

    Mnie najbardziej zawiódł Battlefront… Wiem, że jego premiera miała miejsce we wrześniu 2015 ale ciągle wychodzą nowe dodatki, a wraz z nimi mija moja nadzieja na rozbudowany single player jak w Battlefront II. Ta seria kojarzyła się z możliwością wcielenia się w żołnierza podczas najsłynniejszych bitew w uniwersum Star Wars. Chodziło o to, żeby być częścią sagi. A tu dostaliśmy przepięknego graficznie multiplayera z doczepionymi na siłę misjami dla jednego gracza… Mam nadzieję, że ludzie w EA ogarną się i w 2017 zaprezentują godnego następce!

  16. Adam pisze:

    Zdecydowanie zawiódł mnie Overwatch.
    No ale jak to?! Przecież się tak miodnie w niego gra!
    Świetna mechanika? Jest!
    Różnorodność klas które się świetnie dopełniają? Jest!
    Super mapy są? Są!!!!
    Szerokie pole do popisu dla zgranych teamów? NO JACHA!
    itp. itd….

    To o co Ci kurna chodzi człowieku?
    Ano chodzi mi o to że nie podoba mi się klimat tej gry, nie potrafię się wczuć w postacie którymi gram. Gra nie ma dla mnie syndromu kolejnej rozgrywki – męczy mnie ‚profesjonalym gamingiem’.
    Odrzuca mnie sam hype na tę grę – jakby była to zupełna rewolucja w rozgrywce i niespotykana nigdzie jakość. Rozumiem że to jest Blizzard itd. Ale wiecie co? Wydaje mi się że ta gra nie ma duszy – jak chcę pograć w coś bez duszy to odpalam CSa albo LoLa. A tak to Overwatch kojarzy mi się z Evolvem albo Titanfallem – zobaczymy jak skończy i ile kasy Blizzard wpompuje żeby ta gra miała jakiś wyraz.
    A jeśli chodzi o mnie to jak szukam swoich klimatów, humoru i duszy to wolę po stokroć starego dobrego, nieśmiertelnego Team Fortress 2.

  17. Karolina pisze:

    Wielkim bólem serca dla mnie okazał się Metal gear solid :/ jako iż przed każdą premierą nie mogę doczekać się kolejnych „historyjek” wplecionych w grę tak teraz tego po prostu nie było… to takie na 40h gry co 3h króciutka historyjka. Uważam, że jestem (prawdziwym) fanem, który łaknie jak największej ilości historyjek, oglądając chcę poczuć się nie tylko graczem, ale i widzem zagłębiającym się w grę! Niestety według mnie zrobili to jak gta V… gdzie więcej grania niż zawsze było a mało fabuły, którą mogłabym pooglądać. Metal gear solid zawsze kojarzył mi się z pewnego rodzaju odskocznią od samego machania padem, szkoda, że ta część pod tym względem tak bardzo się różni.

  18. Erwin pisze:

    Za pierwsze półrocze tego roku wskażę The Technomancer.
    Przemierzamy lokacje już w pełni poznane z Mars: War Logs, to opatrzone drętwymi animacjami twarzy i sztywnością mechaniki gry, płynna wymiana ciosów, zamienić się może i to często w jatkę na naszej postaci. Poznawanie grafiki ukazanych w grze terenów skończone tym, że bohater przemieszcza się po planszy biegiem. Pomysł z przemieszczaniem się w mieście jak labiryncie potrafi podnieść skutecznie ciśnienie, tak samo jak wcześniej wspomniana jatka jak nas biją w związku z mechaniką gry. Z pewnością przydałoby się urozmaicić misje, które z biegiem minut spędzonych nad grą nużą. Wspomniana sztuczność jest także męcząca podczas słuchania dialogów.
    Jest nużąco, sztucznie, a w związku z tym, że drogo to odpychająco.

  19. Jarek pisze:

    Rozczarowanie roku? Quantum Break. Ogromna kampania reklamowa. Nowatorskie podejscie: połaczenie serialu i gry. Wszystko świetnie wygląda na papierze. Ale w praktyce już tak różowo nie jest. Z jednej strony mamy brawurowo przedstawioną historie w kilku odcinkach na małym ekranie by następnie przebijać się przez kilkanaście stron maily i notatek( z resztą w nieciekawej formie) tylko po to żeby kropnąć paru gości. Można powiedzieć ,że sie czepiam, w końcu co za problem coś poczytac. Ale to nie Bloodborne, brak tu klimatu, nie czuję tej chęci żeby wyłapywac fabułę ze strzępu informacji. Wygląda to tak jakby Remedy miało problem z budżetem: sorry, kończy się hajs, chcieliśmy nakręcić jeszcze kilka odcinków, no ale nie wyszło. Co teraz? A no, wepchniemy cała resztę w formie bazgrołów. I wiecie co? Zawsze myślałem, że nie może być gorzej niż w Asasynie. I się pomyliłem. Wiekszość interakcji, relacji miedzy bohaterami i ich przeszłości upakowano własnie do natatnika. Chcesz sie czegoś dowiedzieć o Beth- znajdz zapiski, William? No problem, otwórz notatnik. To jest najwiekszy bład. Przez to nie czujemy bohaterów, nie czujemy z nimi więzi. Co więcej ich los jest nam obojętny. A był potencjał. Teraz troszkę o rozgrywce. No niby nie jest źle, momentami nudnawo. Szkoda że wszystkie pukawki mają podobne zachowanie. Jak komuś nie zależy to może przejść grę z pistoletem. Ciekawie zaczyna się robić gdy do akcji wkraczają żołnierze Monarch. Fajnie jest mierzyć się z gościami o takich samych jak nasze zdolnościach manipulowania czasem. Niektórym mogą przeszkadzać zamknięte areny ale da sie je przeżyć. Miałem nie odparte wrażenie, że jest to troche droga na skróty. Damy graczowi arene, ma wykosić typków i może iść dalej. Podsumowując, nie mogę powiedzieć, że Quantum Break to zła gra. Bo tak nie jest, ale po ekskluziwach oczekuje się więcej. Historia ma nas wciągać, bohaterzy intrygować, a po ukończeniu gry mamy chcieć więcej. Quantum temu zadaniu nie sprostało.

  20. Sebastian pisze:

    Bardzo zawiodłem się na grze Mirror’s edge Catalyst, ponieważ gra według mnie była za krótka, samo znajdowanie sekretów, porozrzucanych po otwartym świecie który trochę niepasowal do tej gry, było strasznie monotonne i nie chciało się tego robić. Historia faith była dobrze opowiedziana i za to chwalę twórców którzy włożyli w stworzenie tej gry dużo pracy , co naprawdę widać na pierwszy rzut oka, ale gdyby fabuła była bardziej rozwinięta, i dodano więcej misji pobocznych to napewno spędziłbym przy grze wiecej czasu. Po obejrzeniu zwiastunów liczyłem na bardziej rozbudowaną grę ponieważ zapowiadało się na naprawdę bardzo dobry tytuł.

  21. Michał pisze:

    Najbardziej zawiódł mnie wiedźmin 3 i ostatni dodatek do niego Krew i Wino ponieważ w przypadku obydwu powyższych towarzyszyło mi uczucie, że tak dobrego RPG już nie będzie. Właśnie dlatego się zawiodłem na tym tytule – ponieważ coś tak dobrego się kończy i to już po pierwszym razie – Z całym szacunkiem to jedyna dobra gra serii WIEDZMIN bo Wiedzmin 1 miał świetną fabułę, zrytą mechanikę gry i grafikę nieco „opóźnioną” względem podobnych tytułów z tamtego okresu,Z kolei Wiedźmin 2 to kompletne przeciwieństwo – słaba fabuła (bo krótka) lecz fajna grywalność i grafika. Liczę na jakiś remake z uniwersum Wiedźmińskiego w przyszłości

  22. Kacper pisze:

    Według mnie najbardziej zawiódł far cry primal. Moglismy zobaczyc niby odmianę od karabinów, granatów itd. Ale jednak seria się powtarza nie ma nowości mósimy wykonywać to samo. Ten całkowity brak broni palniej wręcz może przeszkadzac niektórym uzytkownikom. Chętnie zobaczył bym np: czołgi łodzie balony. dla odmiany a nie tylko samochody, łodzie, niby helikopery i lotnie. I przede wszystkim powinno być więcej ester egów ponieważ to jeden z najciekawszych doznań w grze kiedy coś odkryjemy. Dziękuje pozdrawiam

  23. Damian pisze:

    Myślę, że Overwatch. Nie jest to gra zła, powiedziałbym nawet, że bardzo dobra – ma grywalność, grafikę, jest interesująca i przyjazna użytkownikowi. Jednak brakuje mi w niej czegoś, co kiedyś miały wszystkie gry Blizzarda a po drodze do wielkich pieniędzy gdzieś to zaginęło, – duszę. Jeszcze nie tak dawno ich gry miały w sobie to coś, ten element głębi, który sprawiał, że do gry wraca się wielokrotnie.
    Choć jak wspomniałem na starcie, jest to zarzut nie tyle do Overwatcha co raczej postawy blizzarda. Choć jednocześnie ten element sprawił, że się srodze zawiodłem.

  24. Piotr pisze:

    Seria gier znanych pod ogólną nazwą Total War w krótkiej, wszak zaledwie trochę ponad ćwierćwiecznej historii gier komputerowych, zdążyła już niejednokrotnie zabłysnąć kreatywnością oraz nietuzinkowością. Pamiętny oraz po dziś dzień używany system przeprowadzania bitew w czasie rzeczywistym, który studio The Creative Assembly wdrożyło do swoich produkcji oraz połączyło w jedną całość z, na początku trochę topornym, systemem turowego zarządzania posiadanym imperium, zarówno w płaszczyźnie gospodarczej jak i politycznej oraz technologicznej, tworząc ciekawą miksturę, jednak, co wychodzi dopiero po latach, dość łatwopalną. Sukcesy takich części tej serii jak TW: Rome czy TW: Shogun (zarówno 1. jak i 2.) nie zapewniły jednak pozostałym, nie aż tak udanym pozycjom wystarczającej miodności, by gry spod znaku Total War stały się najbardziej oczekiwanymi na rynku gier. Nie zmienia to jednak faktu, iż fani tej serii niepomni takich porażek, jak wydany zbyt wcześnie TW: Rome II czy rozpoczęcie prowadzenia polityki dodawania masy nowych, małych i średnio użytecznych DLC o często dość wygórowanej cenie, szczególnie w dniu premiery, nie zaniechali pokładania swoich nadziei w nadejście nowej, wyśmienitej części, której główne zasady i przewodnie motywy miały się tym razem zmienić. Zmieniły się? Motywy rzeczywiście, a zasady…? Częściowo na gorsze. Mowa tu oczywiście o dziesiątej odsłonie serii, TW: Warhammer, która premierę swą miała w tym roku w maju. Wielkie nadzieje, które nie tylko ja, lecz również wielu innych graczy pokładało w tym tytule okazały się jednak po głębszym zastanowieniu niespełnione. Wielki triumf świętować w tej części miała magia, która, ze względu na względną realistyczność poprzednich odsłon, po raz pierwszy ukazać się miała na olbrzymich polach bitew (które na domiar złego zostały znacznie zminimalizowane w porównaniu z wcześniej wymienionymi, czołowymi częściami serii). Jednak już w ciągu paru pierwszych starć przeciętny gracz dość szybko wyjdzie z założenia, iż owe niezwykle czary i zaklęcia są niemalże zupełnie bezużyteczne, a obrażenia, jakie zadają, z wyjątkiem może dwóch czy trzech, są aż nadto skąpe. Również jednostki latające, takie jak krasnoludzkie żyrokoptery, okazały się pomysłem co najmniej zbyt słabo wykorzystanym, albowiem pomimo ciekawej stylizacji są one nazbyt mało skuteczne. „Ale ale – ktoś powie – przecież praktycznie żadna z serii gier TW nie bazuje na samych bitwach”. I rzeczywiście. Twórcy chcąc skupić się na wprowadzaniu tych wszystkich niuansów zdaje się zapomnieli trochę, iż krasnal czy ork też człowiek, albowiem cały szereg ciekawych rozwiązań gospodarczych, które znane były w poprzednich częściach, zastąpiony został jednym budynkiem. Cóż, najwyraźniej ludzkość, ogarnięta wpływami chaosu i wampiryzmu postanowiła przejść na dietę i zając się niczym innym jak modą. Imperium rzeczywiście więc taniej karmić, niż ubierać, ponieważ pomysł ustanowienia zakładu krawieckiego jedynym budynkiem przemysłowym zdaje się być tragikomicznym. Powiedzenie tak krawiec kraje, jak mu materii staje, również zdaje się nie być w tym przypadku wystarczające, ponieważ budżet, jaki na realizację tej gry ustanowiono, lepiej wyglądałby w grze, nie zaś w oglądanych przed premierą zapowiedziach. Tak więc chcąc zakończyć swój wywód na temat tego, przynajmniej z moim, subiektywnym zdaniem, dość przykrego rozczarowania pierwszej połowy 2016 roku, należałoby zaznaczyć, iż pomimo tymczasowej porażki dziesiątej odsłony serii nie wszystko jest jeszcze stracone, a w toku dalszych zmian TW: Warhammer być może jeszcze stanie na nogi. The Creative Assembly, czy stworzysz nową grę, która przetrwa próbę czasu?

  25. Paweł pisze:

    Może to głupie, ale po zagraniu Fallouta 4 zapragnąłem odpalić Fallout Shelter (nie mam androida, więc musiałem czekać na wersję PC) i powiem wam szczerze, że zawiodłem się jak cholera, ponieważ ta gra może się podobać przez pierwsze 15 minut, a potem zaczyna tak bardzo nużyć, że człowiekowi odechciewa się grać w sami – wiecie – co.
    Jedyną zaletą tej gry było to, że była na podstawie Fallout, ale to niestety zbyt mały plus, by usiedzieć długo przed ekranem.

  26. mika19 pisze:

    Overwatch- i szału nie było………..

  27. Mirka Wawrzyniak pisze:

    POKEMON GO. Tak, zawiodła mnie ta gra, choć nigdy jej nie zainstalowałam. Po prostu ze zdumieniem patrzę, jak moi znajomi cofają się w rozwoju o 10-20 lat i ganiają po mieście, podniecając się jakimiś potworkami. Albo jak licytują się, kto co znalazł w łazience, sklepie spożywczym lub biurze.
    Przerażają mnie takie zjawiska, bo ludzie, zamiast się ze sobą spotykać, wolą łazić po świecie z nosami w tabletach i komórkach. To ja już wolę strzelanki.

Dodaj komentarz

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch

POLECAMY

Łowcy Trofeów