Blues and Bullets (epizod 2) – recenzja

Damian Stefański | @DStefanski | | Przeczytasz w 3 min.

Blues and Bullets, przygodowa gra autorstwa A Crowd of Monsters nareszcie otrzymała drugi odcinek pt. Shake The Hive (Kij w mrowisko). Recenzję pierwszego epizodu napisał Dawid i możecie się z nią zapoznać tutaj. Czy historia nadal jest wciągająca i intrygująca?

Tak, wszystko co było dobre w pierwszym odcinku, znajdziemy również w drugim. Do tego dochodzi wiele wspomnieć głównego bohatera z okresu kiedy pracował w policji. Wydarzenia rzucają zupełnie nowe światło na fabułę i dodają jej pikanterii.

Drugi epizod skupia się oczywiście na przedstawieniu dalszej historii śledztwa prowadzonego przez byłego szefa legendarnych Nietykalnych – Eliota Nessa. Dla przypomnienia warto w kilku zdaniach opisać główny zarys historii, który został zaprezentowany w pierwszym epizodzie.  Główny bohater odszedł wiele lat temu z policji.  Postanowił porzucić wyniszczającą pracę i na stare lata zająć się prowadzeniem małej restauracji. Eliot starał się trzymać z dala od wszechobecnej korupcji i przestępczości, która trawi jego miasto Santa Esperanza. Sprawy jednak nie potoczył się tak jak zaplanował. Jego dawny wróg i morderca przyjaciół Al Capone wyszedł z więzienia i skierował do niego bardzo intrygującą prośbę.

Blues and Bullets (4)

Były gangster po wieloletniej odsiadce w więzieniu, swoje lata świetności ma już za sobą. Na domiar złego okazuje się, że jego ukochana wnuczka została uprowadzona. Al Capone choć miał uraz do Nessa (to on wsadził go do więzienia), wiedział że tak naprawdę jest on jedyną osobą do której może zwrócić się o pomoc. Główny bohater oczywiście nie może odmówić i wplątuje się w wielka tajemniczą intrygę.

Drugi epizod dalej kontynuuje ciekawą opowieść. Nadal cała otoczka jest w mrocznych klimatach noir, wszystko jest czarno-białe poza kolorem czerwonym. W czasie około dwóch godzin dzieje się sporo, a autorzy dają graczowi coraz więcej wątpliwości i kolejnych pytań. Ciekawe są zwłaszcza wspominki głównego bohatera, które rzucają na niego zupełnie inne światło.

Oczywiście nie mogło zabraknąć podobnie jak w pierwszym epizodzie sceny przestępstwa. W czasie tej części rozgrywki zbieramy w lokacji dowody zbrodni i łączymy je w logiczną całość. Jest to najbardziej brutalny fragment tego epizodu, tak więc krwi w nim nie brakuje. Przyjdzie nam stoczyć o wiele więcej dynamicznych scen akcji i postrzelamy nawet z wielkiego karabinu maszynowego. Niestety elementy związane z wymianą ognia są bardzo uproszczone. Praktycznie nie ma możliwości w nich zginąć i trzeba je traktować jako element odskoczni od gęstej fabuły.

Blues and Bullets (1)

Lokacje są urozmaicone. Poza kilkoma retrospekcjami głównego bohatera, zwiedzimy m.in. łódź podwodną i wrócimy na wielki sterowiec.  Miejsca po których przyjdzie nam podróżować są średnio dopracowane jeśli chodzi o szczegóły. Po prostu grafika nie jest najlepszą stroną Blues and Bullets i można ją określić jako pochodzącą ze wcześniejszej generacji. Przyczepić się również można do nienaturalnie poruszających się postaci. Elementy te nie przeszkadzają jednak w odbiorze tej świetnie opowiadanej historii.

Blues and Bullets to produkcja w którą warto zagrać. Fabuła w drugim epizodzie zyskuje jeszcze większy pazur, a przedstawiona historia jest oryginalna i wciągająca.  Do tego zachęcająca jest cena, za dwa epizody przyjdzie nam zapłacić jedynie 30 zł (są polskie napisy, na przejście gry potrzeba około 4-5 godzin).

Autor: Damian Stefański

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz