Arms of God, czyli survivors-like, którego warto sprawdzić

Arms Of God
Arms Of God

Na pierwszy rzut oka Arms of God wygląda jak kolejny przedstawiciel gatunku bullet heaven, czyli gry, w której bohater porusza się po arenie, broń strzela automatycznie, a z każdą kolejną sekundą na ekranie pojawia się coraz więcej przeciwników. Tyle że tutaj całość została podana w znacznie cięższym klimacie. Zamiast kolorowych potworów, bo tak najczęściej w tym gatunku bywa, mamy hordy demonów, ponure lokacje, mnóstwo krwi i metalową muzykę, która dobrze pasuje do tempa rozgrywki. Za Arms of God odpowiada polskie małżeństwo, które założyło Dark Jay Studio.

Najciekawszym pomysłem jest możliwość korzystania z pięciu broni jednocześnie. Nie chodzi jednak wyłącznie o wybieranie kolejnych bonusów do obrażeń. Każdą broń można rozwijać i modyfikować, a dobrze dobrane ulepszenia zaczynają się wzajemnie uzupełniać. Jedna broń sprawdza się przeciwko dużym grupom przeciwników, inna zadaje wysokie obrażenia pojedynczym celom, a kolejna pozwala utrzymać demony na bezpieczny dystans. Kiedy uda się stworzyć skuteczny zestaw, rozgrywka daje sporo satysfakcji. Na ekranie pojawiają się eksplozje, pociski i fragmenty przeciwników, ale mimo dużego chaosu zazwyczaj wiadomo, co się dzieje. Sterowanie jest proste, unik działa sprawnie, a poruszanie się pomiędzy przeciwnikami nie sprawia wrażenia ociężałego. Nie wystarczy jednak biegać bezmyślnie w kółko. Niektórzy wrogowie atakują z dystansu, inni próbują otoczyć bohatera, więc trzeba cały czas pilnować swojej pozycji.

Pomiędzy kolejnymi wyprawami wracamy do Katedry, która pełni funkcję głównej bazy. Można tam rozwijać statystyki, ulepszać uzbrojenie i odblokowywać kolejnych bohaterów. Postacie różnią się umiejętnościami, dzięki czemu nie każdy run wygląda dokładnie tak samo. Szkoda jedynie, że rozwój poza misjami bywa trochę zbyt wolny. Po udanym podejściu dostajemy czasem bonus, którego wpływ na rozgrywkę jest niemal niezauważalny. Początkowo trzeba też poświęcić sporo czasu, zanim gra udostępni ciekawsze możliwości. Z czasem daje o sobie znać również powtarzalność. Lokacje różnią się wyglądem, a przeciwnicy nie zawsze zachowują się tak samo, ale podstawowy schemat pozostaje niezmienny. Część ulepszeń jest wyraźnie bardziej opłacalna od pozostałych, przez co po kilku godzinach gracz zaczyna wybierać podobne rozwiązania. Nie wszystkie bronie są też równie przyjemne w użyciu.

Trzeba jednak pamiętać, że Arms of God nadal znajduje się we wczesnym dostępie. Już teraz widać, że twórcy mają solidny fundament. Walka jest dynamiczna, bronie dają sporo możliwości, a klimat skutecznie odróżnia grę od bardziej kolorowej konkurencji. Brakuje jeszcze lepszego balansu, ciekawszej metaprogresji i większej liczby naprawdę zmieniających rozgrywkę ulepszeń. Mimo tych problemów Arms of God potrafi wciągnąć. To dobra propozycja dla osób, które lubią gry w stylu Vampire Survivors, ale szukają czegoś cięższego, szybszego i bardziej brutalnego. Nie jest to rewolucja w gatunku, ale bardzo przyzwoity początek, z którego może jeszcze powstać naprawdę świetna gra.