Metro Exodus

Ocenił dnia


Metro Exodus – recenzja. Postapokalipsa jak malowana

Na trzecią odsłonę cyklu Metro opartego na bestsellerowych powieściach Dmitrija Głuchowskiego, czekali nie tylko fani uniwersum i gatunku, ale również gracze, którym poprzednie dwie gry niezbyt przypadły do gustu. Metro Exodus miało bowiem wnieść nową jakość do serii, dając graczom więcej swobody i unikając błędów poprzednich części. Wysokie oczekiwanie spotęgowała również klapa jaką był Fallout 76. Sprawiła ona, że gracze spragnieni postapokaliptycznych klimatów, zaczęli postrzegać nową produkcję ukraińskiego studia jako receptę na złamane serce. Czy nowe przygody niestrudzonego Artema potrafią angażować jak wcześniej i czy Metro bez metra to wciąż Metro? Postaram się odpowiedzieć na te pytania w poniższej recenzji.

Stoi na stacji lokomotywa

Exodus ponownie zabiera gracza do Rosji zniszczonej przez nuklearną wojnę. W moskiewskim metrze od przeszło dwóch dekad ukrywa się kilka tysięcy ocalałych, których przed wyjściem na powierzchnię powstrzymuje promieniowanie i grasujące na jego skutek mutanty. Fabuła gry rozgrywa się w 2036 roku, czyli zaraz po wydarzeniach z powieści Metro 2035. Artem wraz ze swoją żoną Anną wciąż zamieszkuje podziemne tunele i choć dla większości takie życie stało się czymś naturalny, bohatera ciągnie na powierzchnię. Pewnego razu usłyszał głos w radiu, który jednak szybko zniknął wśród szumów. Dla Artema był to niezbity dowód, że istnieje życie poza wąskimi korytarzami metra. Jednak dla Anny oraz jej ojca Młynarza, był to tylko objaw przemęczenia Artema.

Metro Exodus 20190212111729

Podczas kolejnej próby nawiązania kontaktu radiowego towarzyszyła mu Anna, wówczas tuż przed nimi sunie po torach rozpędzona lokomotywa. Był to niezbity dowód na to, że jednak Artem nie popadł w obłęd, a powietrze już na obrzeżach Moskwy nadaje się do oddychania.

Metro Exodus 20190209011752

Nasz dzielny bohater wspólnie z żoną i zbuntowanym maszynistą porywają pociąg, a w całą akcję wplątuje się Młynarz i kilku członków Zakonu. Rozpoczyna się trwająca kilkanaście miesięcy podróż po zniszczonej Rosji, a celem podróży parowozem nazwanym Aurora, są góry Ural, gdzie mieści się rządowy bunkier. Teść Artema wciąż wierzy, że Rosja jest w stanie wojny, a okupant może czaić się wszędzie, problem jednak w tym, że dotąd nikt go nie spotkał.

Metro Exodus 20190209010635

No to w drogę

Tak w telegraficznym skrócie rozpoczyna się trwająca około 20 godzin przygoda. Nie chciałbym zdradzać więcej, gdyż to właśnie fabuła jest jednym z mocniejszych elementów Metro Exodus. Samych smaczków, chociażby związanych z relacjami Artema z teściem czy innymi towarzyszami oraz ich osobiste historie, jest naprawdę sporo i wielka szkoda, że część z nich nie została bardziej rozwinięta.

Po torze, po torze, po torze, przez most, przez góry, przez tunel, przez pola, przez las…

Artem wraz towarzyszami opuścili metro, które od tej pory będzie już miało jedynie wymiar metaforyczny. Dla jednych dom, dla drugich więzienie, ale jednak dające schronienie, o które tak  trudno na powierzchni. Brak promieniowania nie oznacza braku kłopotów. Mimo iż można odetchnąć pełna piersią, Rosja wciąż jest niezwykle niebezpiecznym miejscem, w którym grasują przeróżne mutanty, bandyci, ludożercy i agresywne sekty. Twórcy stworzyli bardzo różnorodny świat, w który nie wrzucają gracza od razu, a pozwalają mu się nim stopniowo delektować. Odwiedzimy oddalone kilkaset kilometrów od Moskwy podmokłe i zmarznięte tereny w okolicach Wołgi, czy spalone słońcem wybrzeże Morza Kaspijskiego. Każda lokacja raczy nas innymi zjawiskami atmosferycznymi oraz cyklem dnia i nocy.

Metro Exodus 20190213012429

Burze piaskowe bywają bardzo niebezpieczne

Metro Exodus szuka kompromisu pomiędzy grą akcji w otwartym świecie, a typową  liniową strzelanką, jakimi były dwie pierwsze części Metro. Tak więc otrzymujemy kilka liniowych misji, by w końcu trafić na okazałej wielkości mapę i wykonać na niej kilka zadań potrzebnych by ruszyć dalej. Nie ma typowych misji pobocznych, ale są za to na mapie znaczniki, których wyczyszczenie wiąże się zazwyczaj z eliminacją, większej ilości wrogich jednostek i splądrowaniem okupowanych przez nich terenów. Akcje są opcjonalne, a dotarcie do zaznaczanych na mapie miejsc same w sobie jest sporym wyzwaniem, gdyż świat gry jest niezwykle agresywny i nie trudno wpaść w pysk gigantycznego wodnego potwora, czy też zostać rozszarpanym przez humanoidalne mutanty przypominające zombie. Ekipa z 4A Games zadbała o rozbudowanie bestiariusza Metro i w zależności od terenu i klimatu, w którym się znajdujemy, mamy do czynienia z różnymi rodzajami potworów. Oczywiście nie brakuje starych znajomych jak chociażby znanego z poprzednich Metro Last Light demona, który załapie nas w szpony i rzuci o glebę.

Metro Exodus 20190210232218

Ile Metra jest w Metro Exodus?

Opuszczenie klaustrofobicznych tuneli metra i rozgrywka w półotwartym świecie to dwa aspekty, które miały tchnąć nowe życie w serię, ale też wzbudzały nieco obaw, czy przypadkiem nie straci ona przez to swojego unikalnego klimatu. Przyznam się, że sam miałem wątpliwości i jeszcze po kilku godzinach rozgrywki, wciąż nie byłem pewien czy wszystko idzie w dobrym kierunku. Problemu nie stanowił dla mnie klimat, bo twórcy zrobili wszystko by fani serii poczuli się jak w domu. Mechanika gry, podejście do egzekucji, crafting i elementy survivalowe to aspekty, które praktycznie nie uległy zmianie. Nawet arsenał i sposób zarządzania nim jest zbliżony do tego co mogliśmy doświadczyć w 2033 i Last Light. Oczywiście brakuje sklepów, bo najzwyczajniej nie ma z kim handlować, ale nowe modyfikacje i naboje możemy uzyskiwać ze znalezionych śmieci, w specjalnie wyznaczonych do tego celu miejscach. W trasie też możemy otworzyć mały warsztat, ale paleta artykułów do stworzenia ogranicza się do filtrów, naboi do broni pneumatycznej, noży oraz apteczek.  Pod tym względem Metro Exodus jest kontynuacją idealną, gdyż zmiany nie są wrzucane na siłę, lecz podyktowane odmiennymi warunkami, w których rozgrywa się fabuła.

Metro Exodus 20190212091047

Czego najbardziej się obawiałem? Otóż tego, że w trakcie wypełniania kolejnych misji  i przemierzeniu obszernych terenów stracimy z oczu wątek główny. Bałem się, że otwarty świat wpłynie negatywnie na dynamikę akcji i spłyci historię, która do tej pory była motorem napędowym serii. Nic takiego jednak się nie stało. Twórcy umiejętnie przeplatają fragmenty liniowej rozgrywki z postojami w otwartych lokacjach. Gra nie wymusza na nas wypełniania misji dodatkowych i nie przedłuża sztucznie czasu gry. Sami o nim decydujemy. Możemy biec od celu do celu i ukończyć grę w kilkanaście godzin lub rozkoszować się świetnie zaprojektowanym, różnorodnym uniwersum i spędzić w nim dobre 30 godzin.

Nie tylko strzelanka

Siłą Exodusu, podobnie zresztą jak poprzednich odsłon jest różnorodność rozgrywki. Gra jako czysty postapokaliptyczny shooter w niczym nie góruje nad innymi przedstawicielami gatunku. Jednak jeśli doprawimy go bardzo solidnym survivalem oraz elementami skradanki i możliwością rozwiązywania misji „po cichu” lub nawet bez ofiar, to otrzymujemy bardzo interesującą mieszankę. W tych aspektach ekipa z 4A Games również nie starała się wymyślić koła na nowo. Sama mechanika skradania nie została rozbudowana i działa na dość prymitywnych zasadach trzymania się ciemności. Gasimy więc wszelkie lampy naftowe, świece i pochodnie. Nawet koksowniki i ogniska gasimy i zapalamy w dosłownie w 2 sekundy. Nie pytajcie mnie jak to Artem robi, ale zastosowanie animacji zwłaszcza do tej pierwszej czynności byłoby ciekawym, acz kontrowersyjnym zabiegiem.

Metro Exodus 20190211234647

Świat gry jest niezwykle brutalny

Pisałem, że większość misji można wykonać po cichu. Czasami takie podejście do rozgrywki nie jest kwestią wyboru, ale koniecznością spowodowaną survivalowym charakterem produkcji. Metro Exodus jest grą wymagająca, może nawet bardziej niż poprzednie odsłony. Już na normalnym poziomie trudności brawurowe wpadnięcie w lokacje gęsto rozsiane wrogami, jest wręcz samobójstwem. Kluczem jest rozsądne dysponowanie amunicją oraz dobieranie odpowiedniej broni do rodzaju przeciwnika i dystansu, który nas od niego dzieli.

Sama eksploracja również daje ostro w kość. Potwory czają się wszędzie, pogoda potrafi zmienić się w mgnieniu oka, a w niektórych lokacjach promieniowanie bywa jeszcze na tyle silne, że bez sprawnej maski i filtrów się nie obejdzie.

Metro Exodus 20190213000559

Co tu dzisiaj zjeść na kolację?

Kolejną sprawą, której zaniedbanie może nas kosztować życie, jest stan naszej broni. Uniwersum  wykreowane przez Głuchowskiego, nie jest światem pędzącego rozwoju technologicznego, wręcz przeciwnie jest to świat degradacji i recyklingu. Wszystko może się przydać, a broń z której korzystamy jest ręcznej, chałupniczej roboty. Jeśli nie będziemy dbać o jej czystość i konserwację, ta będzie się często zacinać.

Takie trochę dziwne te moje zachwalanie, że Exodus taki fajny, bo nic w nim nowego, ale nie do końca tak jest. Twórcy zachowali trzon mechaniki i najważniejsze elementy zarządzania ekwipunkiem. Dodano jednak kilka zmian i udogodnień, które są poniekąd podyktowane ewolucją serii. Największe nowości są wypadkową osadzeniem akcji gry w świecie o częściowo otwartej strukturze. By przemieszczanie się po rozległych lokacjach nie była zbyt uciążliwe, w niektórych miejscach możemy skorzystać z mechanicznej drezyny, łódki, zjechać na tyrolce czy podróżować autem. Taka mieszanka Mad Maxa i Far Cry’a wyszła ekipie z Ukrainy naprawdę nieźle.

Metro Exodus 20190213093857

Piękna ta zniszczona Rosja

Oprawa graficzna w Metro Exodus to zdecydowanie pierwsza liga. Twórcy osadzili swoją grę w różnych sceneriach, gdyż wciągu 12 miesięcznej podróży doświadczamy zmian miejsca akcji oraz pór roku.  Taka konstrukcja gry to dla twórców nie lada wyzwanie. Jednak deweloperzy poradzili sobie z nim znakomicie. Dosłownie każda lokacja wygląda fenomenalnie i jest wykonana z dbałością o najdrobniejsze szczegóły. Widoki podczas eksploracji są fantastyczne i aż chce się pstrykać kolejne zrzuty ekranu. Świetnie zaprojektowane zostały także dręczące nas mutanty, zwłaszcza te żyjące w wodnym środowisku. Gdy z rzeki wyłoniła się bestia o gabarytach pokaźnego wieloryba, dosłownie zbierałem szczękę z podłogi. Bez dwóch zdań Exodus to najlepiej wyglądają postapokaliptyczna produkcja, w jaką do tej pory grałem.

Metro Exodus 20190213235814

Pstryk

Co nie wyszło

Dobrze wiemy, że nie ma gier idealnych, tak więc również Metro Exodus ma swoje słabe strony. Jedną z nich są animacje. Choć graficznie gra wygląda świetnie i również projekty postaci wyglądają bez zarzutu, tak w ruchu wiele tracą. Jest to element, który nieco zdradza budżetowe korzenie serii. Żadne bowiem motion capture, lecz rzemieślnicza robota, której efekty rażą czasami sztywnością ruchów i gestami nie do końca pasującymi do sytuacji. Również ruchy ust nie zawsze są odpowiednio zgrane z dźwiękiem i to zarówno w języku rosyjskim jak i angielskim. Jak już jesteśmy przy dźwięku, to Exodus funduje nam jeden z najgorszych odgłosów kroków w historii gier. Całe szczęście zazwyczaj nie są one dominującym odgłosem, ale są fragmenty kiedy podczas biegu dociera do nas dźwięk galopującego kucyka stworzony za pomocą bazarowego keyboarda za 30 zł.

Metro Exodus 20190213100437

Kolejna sprawa to drobne błędy. Choć od strony technicznej Metro Exodus przed premierą prezentuje się lepiej niż 2033 i Las Light rok po premierze, to jednak bugi się zdarzają. Można trafić na snajpera lewitującego 15 metrów nad ziemią, a nawet oberwać błędem krytyczny wywalający nas do systemu konsoli.

Metro Exodus 20190212002307

Taka sytuacja

O takie Metro nic nie robiłem

Metro Exodus nie zawiodło. Trzecia odsłona serii, choć zdecydowanie inna od dwóch poprzednich, nie wyrzekła się rodowodu. Fani uniwersum i postapokaliptycznych klimatów będą usatysfakcjonowani, a cała reszta po prostu powinna spróbować. Piękne zaprojektowane uniwersum, różnorodny gameplay i angażująca historia – Exodus to świetna gra, która zachwyca i nawet na chwilę nie pozwala się nudzić. Twórcy z 4A Games z każdą kolejną produkcją udowadniają, że są jedną z najzdolniejszych ekip deweloperskich w Europie i aż strach pomyśleć, jak dobra może być ich kolejna gra.

Recenzja PlayStation 4

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z konsoli PlayStation 4

Plusy

  • Świetna historia
  • Dopracowane, obszerne lokacje
  • Oprawa graficzna
  • Różnorodna rozgrywka
  • Zarządzenie ekwipunkiem

Minusy

  • Animacje postaci
  • Drobne błędy techniczne i bugi
8.5

Autor: Kamil Kościelniak

Dyskusja

Komentarzy ( 2 )

  1. Kamil Maciejewski (@kmaciejewski) pisze:

    Przecież noktowizor był też w poprzednich częściach, to żadna nowość. Karabiny z celownikami noktowizyjnymi też były.

    • Kamil Kościelniak pisze:

      Masz rację, zupełnie o nim zapomniałem. Last Light ogrywałem 5 lat temu, a pamięć już nie ta sama. Wielkie dzięki i już poprawiam.

Dodaj komentarz

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch

POLECAMY

Łowcy Trofeów