Guns, Gore and Cannoli 2

Ocenił dnia


Guns, Gore and Cannoli 2 – recenzja

Guns, Gore and Cannoli z 2015 roku było całkiem przyjemnym side-scrollerem, krótkim, ale intensywnym, w dodatku ze świetną oprawą, bohaterem i klimatem. Choć była to rozgrywka na jeden, może dwa wieczory, to podobała mi się na tyle, że z chęcią zagrałem w drugą część gry. Byłem ciekaw, czy Crazy Monkey Studios po tych trzech latach dało nam kolejną dobrą produkcję, a trochę kazali nam na nią czekać. Przejdźmy zatem do omawiania Guns, Gore and Cannoli 2.

Guns Gore and Cannoli 2 wygląda prześlicznie – spójrzcie na te tła!

Vinnie is back!

Akcja Guns, Gore and Cannoli 2 dzieje się kilkanaście lat po wydarzeniach z części pierwszej. Trwa II Wojna Światowa, kraj zajęty wojną, a mafiosi dalej mają się dobrze i polują na naszego bohatera. Vinnie oczywiście nie daje za wygraną i szybko sam staje się łowcą – droga protagonisty do szczęśliwego końca wiedzie przez znajome Thugtown, ale i Europę. Nie zabrakło walki z gangsterami, niemieckimi żołnierzami, zombiakami i bestiami. Autorzy znów zaserwowali „zaskakujący” zwrot akcji z tym samym nemezis, byle tylko dać powód do spuszczenia manta kolejnym tabunom wrogów. Po pokonaniu pierwszego bossa, czyli mniej więcej w połowie gry, kolejne wydarzenia dzieją się już znacznie szybciej, jak gdyby autorom zaczęło brakować miejscówek w których Vinnie mógłby walczyć.

Poziomy są jednak świetnie zaprojektowane i wyglądają fantastycznie – nie chodzi nawet o dbałość o szczegóły, ale o to, jak przemyślano pojedynczy kawałek mapy. Na każdym rogu są wybuchające beczki, możliwość przejścia górą, dołem, a w bunkrach co chwila można natrafić na stacjonarne karabiny – no i ta destrukcja, to wszystko powoduje, że nawet pomimo niepowodzeń chce się grać i szukać alternatywnego rozwiązania. W miarę częste checkpointy pozwalają na możliwość próby pędzenia na hura, ale na wyższych poziomach trudności to nie przejdzie. Trzeba cały czas zbierać amunicję, być w ruchu, czyli to co dawało radę w jedynce, daje i teraz. Sprawę ułatwia to, że autorzy usprawnili sterowanie bohaterem – Vinnie celuje w polu 360 stopni, dzięki temu, że teraz strzelamy za pomocą myszki. Przystosowanie się do tego trwa 2 sekundy, a strzelanie bawi aż do napisów końcowych.

Takie kwiatki w spolszczeniu zdarzały się też w pierwszej odsłonie…

Szybki koniec

Arsenał względem „jedynki” został troszkę wzbogacony, głównie dzięki umiejscowieniu gry w takich, a nie innych realiach. Pojawia się MP40, MP44, ale i tak największą frajdę daje oczywiście miotacz ognia. Również bardziej podobały mi się starcia z bossami, w które zostały całkiem nieźle przemyślane, choć oczywiście działają na zasadzie schematów i do takiego Cuphead w ogóle nie mają startu. W Guns, Gore and Cannoli 2 jeśli coś rozczarowuje to przede wszystkim długość gry. Po 3 latach od premiery pierwszej części dostajemy grę na dwa-trzy podejścia. Jesteście w stanie zmieścić się w czterech godzinach, co nie jest przyciągające. Owszem, nie zdążymy się tytułem wynudzić, ale Crazy Monkey Studios pokazuje momentami, że mają wiele ciekawych pomysłów i byliby w stanie jeszcze grę wydłużyć, ale i urozmaicić. Replayability ratuje sieciowa kooperacja – tej brakowało w pierwszej odsłonie. Zawsze przyjemniej przechodzi się etapy z kimś.

Guns, Gore and Cannoli 2 wyróżnia się też komiksową oprawą – naprawdę piękne i ręcznie rysowane grafiki oraz świetne animacje. Gra bardzo dobrze wygląda w ruchu, ale na screenach widać też jak bardzo graficy przyłożyli się do szczegółów. W warstwie dźwiękowej też za wiele się nie zmieniło – jest dobrze, a Vinniego zawsze warto posłuchać.

Niby kolejny D-Day w grach, ale przyznam się, że Vinniego w Allied Assault nie spotkałem.

Podsumowanie

Guns, Gore and Cannoli 2 jest dobrym przykładem tego, jak robić kontynuację „indyka”. Crazy Monkey Studios usprawniło elementy związane z mechaniką, choć nie wydłużyło swojej produkcji poza dodaniem sieciowego co-opa. Druga część to zatem dobra propozycja dla wszystkich, których polubili odsłonę pierwszą. Znowu dostajemy tych kilka godzin szybkiej akcji z fajnym bohaterem, humorem i plugastwem do wybicia – nie można zbytnio narzekać.

Guns, Gore and Cannoli 2 – galeria (PC)

Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Plusy

  • świetna oprawa graficzna
  • usprawnione sterowanie
  • level design
  • dodany sieciowy co-op

Minusy

  • zbyt krótka
8

Autor: Kasjan Nowak

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz

TWEETS

Kolejny przeciek dotyczący rozpiski PlayStation Plus październik 2018 - https://t.co/gPkB6pNsm4 https://t.co/itT94Kh6q7
Pillars of Eternity II: Deadfire – najnowsze rozszerzenie już dostępne - https://t.co/lPlJhrh6MI https://t.co/2MxTzub7Ak

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch