Branża gier wideo jest w dosyć trudnej sytuacji. Koszty i czas tworzenia produkcji ciągle rosną i są niewspółmierne do tego, co oferuje ostateczny produkt. Do tego ciągłe podwyżki cen, zwolnienia ludzi i upadki marek, które były synonimem jakości. Wydaje się, że jesteśmy już w trakcie kryzysu. Każdy radzi sobie z tym, jak może. Jedni wypuszczają masę DLC, mikropłatności i liczą na cud w postaci nowego hitu gry usługi. Inni polegają na klasykach. Firma Koei Tecmo decyduję się na trochę bardziej ryzykowny ruch dania drugiej szansy na sukces raczej niszowego cyklu Blue Reflection. Czy zestaw zawierający w sobie 4 gry z tej marki może zostać hitem?
Blue Reflection Quartet to dosyć ciekawa kompilacja czterech produkcji z dosyć unikatowego uniwersum fantasy. Tytuły są stworzone przez Gust i wydane przez Koei Tecmo. Ja miałem okazję już wcześniej grać w dwie główne odsłony tego cyklu i wydawały mi się całkiem niezłe. Nie jestem jednak do końca przekonany czy ta składanka odniesie sukces. Quartet zostało wydane na konsole i komputery osobiste. Ja grałem w wersję gry przeznaczoną na PlayStation 5.
Blue Reflection Quartet to cztery tytuły. Dwa z nich były wcześniej wydane na Zachodzie, jeden jest adaptacją anime emitowanego w 2021 roku, a ostatnim elementem kolekcji jest nowa wersja gry mobilnej, która funkcjonowała w Japonii ledwo przez rok. Mamy więc zestawienie następujących tytułów Blue Reflection, Blue Reflection Ray, Blue Reflection Sun i na koniec Blue Reflection: Second Light. Mamy dwie spore gru JRPG, przy których spędziłem kiedyś sporo czasu i dwa mniejsze projekty raczej skierowane do największych fanów. Dlatego skupię się raczej na tych ciekawszych moim zdaniem pozycjach.
Fabuła
Jeśli chodzi o fabułę to Blue Reflection skupia się na młodej dziewczynie – uczennicy, która po wypadku musi zakończyć swoją karierę baletnicy. Takie zdarzenie potrafi doprowadzić człowieka do niezłej depresji. Nasza bohaterka stara się jednak radzić z tym problemem poprzez nawiązanie nowych niezwykłych przyjaźni. Tutaj wkrada się typowy twist i fantazja każdego nastolatka. Dziewczyna pozyskuje specjalne umiejętności pozwalające jej na odwiedzanie magicznej krainy, gdzie walczy z potworami i innymi bestiami. Bohaterka wraz z dwoma towarzyszkami stawia czoła wrogom zagrażającym naszemu światu. Nagrodą z pokonanie potworów ma być spełnienie jednego marzenia.
Fabuła jest dość interesująca ze względu na to, że energia, jaką zdobywają bohaterki, pochodzi od nieszczęścia, jakie przeżywają uczniowie szkoły odczuwający wpływ potworów. Mamy więc pewnego rodzaju konflikt pomiędzy ideą ochrony ludzi a zdobywaniem siły potrzebnej do walki z bestiami. Dodatkowo gra bawi się w nawiązywanie relacji z innymi uczniami. Mamy więc schemat podobny trochę do tego znanego z nowszych odsłon cyklu Persona, gdzie dzielimy swój czas pomiędzy walkę o ludzkość a budowę więzi z pobocznymi postaciami.
Second Light
Z kolei Second Light opiera się na dwóch elementach. Pierwszym jest tajemnicza kraina, w której wylądowaliśmy. W trakcie gry staramy się rozwiązać zagadkę tego miejsca, dowiedzieć się jak ono działa i wydostać się do normalnego świata. Drugim elementem są relacje pomiędzy bohaterkami i wspólne pokonywanie ich problemów i traumy. Rozdziały poświęcone są światom kolejnych postaci i podczas eksploracji poznajemy skrawki wspomnień bohaterek. W ten sposób dowiadujemy się o nich wcięcie i szykujemy się do konfrontacji z traumą czy problemami.
Opowiadana historia wypada dosyć dobrze, ale to postacie są najmocniejszym elementem Blue Reflection: Second Light. Każda z napotkanych bohaterek ma nam sporo do przekazania i poznajemy je lepiej podczas tak zwanych randek. Wtedy dowiadujemy się prostych szczegółów na temat ich życia i ulubionych potraw czy innych upodobań. Jest to przedstawione w bardzo naturalny sposób i sprawdza się tutaj naprawdę dobrze.
Mamy do czynienia z tytułem, gdzie nacisk wyraźnie kładziony jest na interakcje pomiędzy bohaterkami. Większość gry to pogadanki, oglądanie scenek wspomnień czy poznawanie kolejnych dziewczyn, które trafiły do tajemniczej krainy. Z tego powodu Blue Reflection: Second Light jest dosyć specyficzną produkcją. Walka jest tutaj na dalszym planie, a eksploracja kolejnych krain to dodatek i przerywnik pomiędzy scenami poznawania dziewczyn i budowania relacji pomiędzy nimi.
Ray
Ray przedstawia natomiast konflikt pomiędzy Reflectorami reprezentującymi odmienne poglądy i wartości. W Quartet wydarzenia z anime zostały przedstawione w skróconej, interaktywnej formie z wykorzystaniem modeli 3D oraz nowych scen łączących tę historię z pozostałymi odsłonami cyklu. Dzięki temu nawet osoby, które nie oglądały serialu, otrzymują wszystkie najważniejsze informacje bez konieczności sięgania po dodatkowe materiały. To bardzo rozsądne rozwiązanie, które pozwala zachować ciągłość fabuły bez sztucznego wydłużania całości.
Sun
Jeszcze ciekawiej wypada adaptacja Blue Relfection Sun. Mobilna gra została całkowicie przebudowana na potrzeby konsol i komputerów osobistych. Twórcy wykorzystali mechaniki znane z Second Light, usuwając typowe dla gier mobilnych ograniczenia i przebudowując kampanię w klasyczne RPG. Dodatkowo pojawiają się nowe wydarzenia rozwijające bohaterki, dzięki czemu SUN przestaje być jedynie ciekawostką dla fanów, a staje się pełnoprawnym elementem całej historii.
Rozgrywka
Fabuły w tych grach jest sporo i na nia kładziony jest nacisk. Nie oznacza to jednak, że gameplay jest tutaj minimalny. Należy się jednak liczyć, że twórcom zależało na podkreśleniu konkretnych elementów gry i to one są tutaj na pierwszym planie. Zwiedzanie lokacji, zbieranie przedmiotów itd. Tyma się schematu znanego z cyklu Atelier. Mamy małe, połączone ze sobą mapki, które tworzą kolejne lokacje. Na nich znajdziemy trochę rzeczy do podniesienia, które później można wykorzystać to tworzenia przedmiotów i rozbudowywania atrakcji w szkole. Natkniemy się także na wrogów, których możemy zaatakować lub chować się przed nimi przechodząc w (słabo zrobiony) tryb skradania.
Walki opierają się na wariacji trybu turowego rodem z systemu ATB z Final Fantasy. Przed wykonaniem jakiejkolwiek czynności musimy czekać, aż pasek akcji naładuje się do odpowiedniego poziomu. Podstawowy atak kosztuje np. 1000 punktów i obserwujemy ładowanie się energii, by móc go wykonać. Połączony jest z tym system biegów, które są automatycznie przełączane. Na wyższym poziomie nasz pasek pozwala na naładowanie go bardziej, dając dostęp do innych ataków lub wykonywania kobo z podstawowych ciosów. Na trzecim biegu nasza postać niczym w Czarodziejce z Księżyca przeobraża się w swoją silniejszą, magiczną formę.
Mamy także całkiem ciekawy system powalenia przeciwników, gdzie gra przechodzi w coś, co nazwałbym namiastką bijatyki i wykonujemy akcje w czasie rzeczywistym, unikając lub blokując ciosy wroga. Na deser mamy dodatkową postać służącą jako wsparcie i możliwość opóźniania ataków wroga. Całość jest więc całkiem solidnie rozbudowana i prezentuje nam stosunkowo dużo opcji toczenia potyczek z przeciwnikami.
Przy odpowiednim doszlifowaniu i odrobinie rozbudowy to mógłby być naprawdę interesujący wariant systemu walk z przeciwnikami. Niestety problemem tu jest to, że podczas walk ze zwykłymi przeciwnikami wszystkie opcje wydają się być w gruncie rzeczy zbędę. Większość starć w Blue Reflection: Second Light jest bardzo wtórna i monotonna. Rzadko zdarza się, byśmy musieli robić coś innego niż klepać przycisk ataku i ustawić nasze towarzyszki na automatyczne działanie. Szkoda, bo przez to gra nie wykorzystuje w pełni potencjału naprawdę interesującego systemu walki, który mógłby być ciekawą odskocznią od tego, do czego przyzwyczaiły nas inne gry JRPG. Mam jednak wrażenie, że jest to problem, który dotyka nie tylko Blue Reflection: Second Light, ale także inne gry JRPG z oryginalnymi systemami walki.
Poza walkami zbieramy rozsypane po mapach rzeczy, które służą nam później do tworzenia przedmiotów i rozbudowywania szkoły. Oba elementy wzmacniają nasze postaci i są powiązanie z systemem questów pobocznych. Dodatkowe zadania są bardzo proste i to typowe zbierz x, pokonaj kilku przeciwników, stwórz dany przedmiot. Nie przeszkadza to jednak zbytnio, bo nagrodą za wykonywanie tych zadań są punkty służące do ulepszania postaci, a także więcej scenek przybliżających nam bohaterki.
Blue Reflection: Second Light prezentuje się naprawdę dobrze. Gra ma ten sam urok co cykl Atelier i tą samą, pogodną paletę barw, która świetnie współgra z klimatem produkcji. Lokacje są bardzo ładne, chociaż mogłyby być trochę większe.
Upgrade
Ogromnym atutem całej kolekcji pozostają usprawnienia techniczne. Pierwsza odsłona otrzymała tekstury w wyższej rozdzielczości, poprawione modele postaci, lepsze efekty świetlne, szybsze poruszanie się podczas eksploracji oraz automatyczny zapis stanu gry. Second Light zyskało możliwość przyspieszenia walk, szybszą eksplorację oraz przewijanie wydarzeń fabularnych. To pozornie niewielkie zmiany, jednak znacząco poprawiają komfort zabawy, szczególnie podczas ponownego przechodzenia historii.
Nie sposób pominąć oprawy graficznej. Styl Mela Kishidy nadal zachwyca delikatną kolorystyką, subtelnym projektowaniem postaci oraz niezwykłą atmosferą. Światy odwiedzane przez Reflectory balansują pomiędzy rzeczywistością a surrealistycznym snem. Dominują pastelowe kolory, odbicia światła oraz fantastyczne konstrukcje przypominające obrazy bardziej niż klasyczne lokacje z gier RPG. Nawet po kilku latach od premiery pierwszej części seria zachowuje własną, niepowtarzalną tożsamość wizualną.
Jeszcze większe wrażenie robi muzyka. Kompozycje doskonale oddają melancholijny charakter opowieści, przechodząc od spokojnych, niemal relaksacyjnych utworów podczas eksploracji do dynamicznych motywów w czasie walk. To jedna z tych ścieżek dźwiękowych, które nie dominują wydarzeń, lecz nieustannie budują emocjonalny klimat całej przygody. W połączeniu z bardzo dobrym japońskim dubbingiem sprawia to, że bohaterki wydają się autentyczne, a ich relacje nabierają jeszcze większej wiarygodności.
Czas gry
Na sam koniec muszę wspomnieć o jeszcze jednej stosunkowo ważnej kwestii. Blue Reflection nie należy do najdłuższych gier. Z przygodą uporamy się w jakieś 20 godzin. Wykonanie wszystkich zadań wydłuży ten czas nieznacznie, ale nie ma co liczyć na olbrzymią przygodę w stylu najnowszej Persony. Z jednej strony to dobrze. W końcu komu chciałoby się poświecić 100 godzin na zbyt prostą grę JRPG? Z drugiej strony siedzi we mnie przekonanie, że gra RPG na mniej niż 60 godzin to pikuś, a nie RPG. Powoli się przyzwyczajam do nowej sytuacji, ale na pewno minie jeszcze sporo czasu, zanim zaakceptuję „krótkie” gry role playing.
Chyba warto?
Z jednej strony Blue Reflection Quartet to produkt dla fanów. Mają oni okazję zagrać w dotychczas niewydaną u nas grę i wersje anime. Jest to wiec spora okazja dla największych miłośników serii. Jednocześnie taki zgrabny pakiet może być też wprowadzeniem dla nowicjuszy. Nienajgorsza cena sprawia, że Blue Reflection Quartet to niezła paczka, nawet jeśli jakość gier jest trochę różna. Moim zdaniem dla samych dwóch głównych części warto sprawdzić zbiór a pozostałe dwie odsłony serii to taki miły dodatek, jeśli podpasuje nam klimat. Nie jest to seria dla wszystkich,ale i tak cieszy mnie, że Blue Reflection ma ponownie szansę zabłysnąć.

