Worms W.M.D

Ocenił dnia


Worms W.M.D – recenzja

Worms to bardzo popularna seria – gości na naszych komputerach już od kilkunastu lat i ciągle cieszy się sporą popularnością. Jednak marka ta, choć mająca w całej swej historii parę dobrych odsłon, kilka lat temu zaczęła dołować. Momentami odbijała się od dna, ale nie potrafiła przeskoczyć pewnego poziomu, aż do teraz. Worms W.M.D spokojnie strąca kolejne mierne i niezłe tytuły, a zatrzymuje się dopiero tuż za Armageddonem, za którym i tak już jest sufit.  Ciekawe jest to, że do tego potrzeba było umiejętne powrócenie do klasyka i dołożenie kilku ciekawych rozwiązań.

Z redakcyjnego obowiązku należy napisać, czym w ogóle jest Worms W.M.D, a jest to gra o walczących ze sobą robalach. Każdy gracz ma do dyspozycji swoją drużynę robaków (w tej odsłonie maksymalnie 6 drużyn po 8, co daje 48 dżdżownic), które randomowo są rozstawione na generowanych mapach. Cel jest prosty – zniszczyć drugą drużynę. Rozgrywka toczy się w systemie tur, a gracz może skorzystać z różnego rodzaju arsenału, począwszy od zwykłej bazooki, po coraz to wymyślniejsze bronie jak święty granat, superowca, czy bomba bananowa. I teraz najważniejsze, co wyróżnia Worms W.M.D to pojawienie się pojazdów, budynków, dział stacjonarnych i craftingu – po raz pierwszy w długiej historii serii Worms.

Worms WMD screen (1)

Muszę przyznać, że jest to strzał w dziesiątkę! Zaskakuje tutaj kilka rzeczy, ale może po kolei. Przede wszystkim warto zaznaczyć, że choć obecność tych nowości w kampanii dla jednego gracza jest nie do zmiany, tak ich dostępność w dowolnej potyczce zależy tylko od naszego widzimisię. Także spokojnie można te rzeczy ominąć, ale odradzałbym to. Wprowadzenie czołgów czy helikopterów odświeżyło zabawę, wcale jej nie psując. Zawsze jest to jakiś element taktyczny i nie powoduje on znacznego handicapu nad wrogiem. Przynajmniej w rozgrywce z prawdziwym graczem, bo w kampanii często jest to klucz do wygranej. Ważnym elementem jest też to, że maszyny można zniszczyć, a w dodatku robaki nie są do nich „przyspawane”. Po prostu, jeśli jest Twoja tura to możesz wejść do każdego pojazdu i skorzystać z wszystkich dział – nawet jeśli przed chwilą były w rękach wroga. Jeszcze kilka słów o działkach – oprócz takich, których moglibyśmy się spodziewać jak miotacz ognia, czy karabin snajperski – znalazło się miejsce dla dubstep guna*…

W arsenale nie zabrakło też użytecznej liny, bazooki, świętego granatu, superowcy itd. Jakby tego było mało, oprócz podstawowych broni, możemy sobie stworzyć do nich ulepszenia. Przykład – posiadając strzelbę oraz odpowiednie składniki, da się z niej stworzyć strzelbę z laserem, dzięki której trudno spudłować. Co warte zaznaczenia, craftować można nawet podczas tury przeciwnika. Kolejnym novum dla serii to budynki – następny element taktyczny, gdyż przeciwnik dopóki do budynku nie wejdzie, nie wie ile robali się w nim znajduje. Schrony te, jak każdy element na mapie, podlegają destrukcji, ale oczywiście w środku można się odpowiednio zabezpieczyć przed dywanowym nalotem, czy pociskami samonaprowadzającymi. Ode mnie duży plus dla autorów, bo rzuca to nowe spojrzenie na rozgrywkę. Ja świetnie się bawiłem dzięki tym elementom, a jednocześnie wiedziałem, że w każdej chwili grając z kumplem, mogę je wyłączyć jeśli się znudzą.

Worms WMD screen (2)

Warto jednak, oprócz nowości, opisać z jaką zawartością mamy do czynienia. Kampania to zbiór niepowiązanych ze sobą misji, które są sprawdzeniem naszych umiejętności na tle komputera. Robaków komputer ma zwykle więcej, ale posiadają zdecydowanie mniejszą ilość zdrowia. Nie każda misja musi polegać na wyrżnięciu wszystkich w pień – czasem wystarczy ukatrupić VIPa albo przechwycić jakąś paczkę. Przydatny, nie tylko dla nowych graczy, jest trening, w którym dowiemy się wiele o obsłudze czołgu, helikoptera, jak również i podstawowych broni. Ostatnia ważna kwestia w tym temacie – wyzwania i dodatkowe misje. Wyzwania są dosyć konkretne jak np. zabicie jednego robala, mając do dyspozycji również jednego robala…i tylko plecak odrzutowy. Misji tych jest kilkanaście i są one raczej łamigłówkami, ale ciekawie zrobionymi i na pewno warto do niektórych zajrzeć. Generalnie największy problem w Worms W.M.D mam z kampanią, niektóre misje były dosyć słabe i przechodziłem je, byle tylko je przejść, czasem bywały też zbyt łatwe na tle pozostałych. Doceniam jednak to, że każda kolejna potyczka miała zróżnicowane cele, dzięki czemu można było mieć powód by ukończyć ją raz jeszcze. Jeśli jeszcze czegoś się przyczepię to z pewnością AI – cudów nie ma, robale przeciwnika nie zawsze są rozumne, choć nadrabiają celnością.

Worms WMD screen (15)

Tak czy inaczej, Wormsy to gra imprezowa – stworzona do rozgrywki między ludźmi, czy to w grze na jednej klawiaturze/padzie, czy też w sieci. Tutaj Worms W.M.D rządzi totalnie – gry rankingowe, zwykłe, na jednym komputerze…multum zabawy, po prostu. Dowolne ustawienie rozgrywki, czyli coś co znamy z tych najlepszych części gier, daje szansę na kilkadziesiąt świetnie spędzonych godzin. Być może zawiedzeni będą fani fortów z Worms World Party, bo tutaj ich brakuje, ale ja nie uważam tego za jakieś rozczarowanie. Ewentualnie może jest mi szkoda tego, że nie można rysować swojej własnej planszy. W tym przypadku edytor jest niestety uboższy i pozwala jedynie na wybranie rozmiaru, motywu, typu oraz dostępności budynku. Customizacja dosięgła oczywiście również własnego zespołu – tworzymy drużynę składającą się z ośmiu robaków, wybierając do tego hymn grany po naszym zwycięstwie, strój, głos, taniec i nagrobek, bo jak wiadomo, śmierć w Wormsach przychodzi dosyć szybko. Z kolei oprawa audiowizualna nowej odsłony Wormsów stoi na wysokim poziomie. Bardzo mi się podobają zarówno wyraziste kolory, jak i styl – znacznie lepszy od ostatnich części. Na uznanie zasługuje optymalizacja – praktycznie brak spadków oraz nie awaryjność gry. W dodatku świetne animacje i efekty – absolutnie bez najmniejszych zastrzeżeń.

Worms W.M.D to tytuł, który zasługuje na bardzo wysoką ocenę. Wiele rzeczy w tej grze po prostu…gra i nie pozostaje nic innego jak zagrywać się ze znajomymi. Nie wiele brakuje mu do Armaggedona, czy World Party – to, moim skromnym zdaniem, najlepsza odsłona serii od czasu tych dwóch gier i śmiało można wydać te kilkadziesiąt złotych na nową część. Team 17 w końcu dało graczom produkt na wysokim poziomie – miejmy nadzieję, że za sprawą jakiś dodatków i Warsztatu Steam, Worms W.M.D szybko na popularności nie straci.

* on akurat wziął się z Saints Row IV, w ramach pakietu All Stars Pack, który dołączany by za darmo do przedpremierowych zamówień – dzięki temu pakietowi możemy uzyskać dostęp do specjalnych przedmiotów nawiązujących do kilku znanych serii jak wspomniany SR, Goat Simulator, Rocket League czy PayDay.

Worms W.M.D – galeria (PC)

Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Plusy

  • Świetna rozgrywka
  • Nowe elementy dobrze się sprawdzają w akcji
  • Oprawa audiowizualna
  • Starczy na długie godziny

Minusy

  • Nierówny poziom kampanii
9

Autor: Kasjan Nowak

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch

POLECAMY

Łowcy Trofeów