Tooth and Tail

Ocenił dnia


Tooth and Tail – recenzja

W RTSach, których zaliczyłem kilkanaście, a może i kilkadziesiąt, walczyłem już praktycznie wszystkim. Sięgam pamięcią i przypominam sobie zacięte boje między niebieskimi i czerwonymi robotami (Z od Bitmap Brothers), plastikowymi żołnierzykami (Army Men), rycerzami na białych koniach (Knights of Honor), a takie Empire Earth żonglowało epokami, więc mogłem posłać siedemnastowieczną kawalerię na rzymskich łuczników. Zatem nie zdziwiło mnie to, że w recenzowanej przeze mnie grze zatytułowanej Tooth and Tail, musiałem posłać zwierzęta przeciwko zwierzętom.

Tooth And Tail Screen (4)

Musicie przyznać, że RTS z takim settingiem, jest czymś, co może gracza bardzo zaciekawić. Autorzy, czyli studio Pocketwatch Games, znane z Monaco: What’s Yours Is Mine, postanowiło przedstawić rewolucję w świecie składającym się tylko ze zwierząt. Cztery frakcje walczą między sobą, o to, która…ma zjeść którą. Tooth and Tail składa się z czterech kampanii, a w nich czeka nas kilka misji dla każdej ze stron konfliktu.

Produkcja wyróżnia się nie tylko bohaterami, oprawą (pixel art, jak miło znowu cię widzieć!), ale również sposobem podejścia do niektórych rozwiązań względem klasycznych RTSów. Gracz oczywiście zbiera surowce (konkretnie jedzenie), tworzy jednostki poprzez budowanie nor, jednak jest kilka “ale”. Po pierwsze, kierujemy jedynie głównym bohaterem, który niejako został sprowadzony do roli kursora. Jeśli więc chcemy zbudować wspomnianą norę w danym miejscu, musimy tam stanąć. To samo tyczy się farm – musimy najpierw podejść do młyna i, jeśli jest jeszcze dostępne miejsce, stanąć w polu farmy i nacisnąć przycisk, by zaczęła się jej budowa. Sam pomysł jest niezwykle interesujący i na początku bardzo mi się spodobał. Mimo wszystko ma to swoje, według mnie wcale niemarginalne, minusy, o których wspomnę później.

Tooth And Tail Screen (2)

Misje są różne, czasem musimy po prostu zniszczyć młyn naszego przeciwnika, ale nie zabrakło urozmaiceń. Czasem gra zmienia się nawet w tower defense, gdzie musimy ochronić pojedyncze jednostki naszego sojusznika, bywają misje związane z przetrwaniem kilku minut, bądź uwolnieniu jeńców. Generalnie jest co robić i gracz za każdym razem podejmuje ciekawe wyzwanie i to się podoba. Każde wyzwanie trwa zaledwie kilka minut, tak więc Tooth and Tail stawia na szybką rozgrywkę, gdzie wszystkie błędy przeciwnika trzeba wykorzystać w stu procentach. Problemem mogą być zmieniające się za każdym razem mapy. Randomowość, według samych twórców, ma niwelować “grę na pamięć”, choć nie do końca mogę się z tym zgodzić. Ta losowość powoduje, że poziom trudności zwiększa się diametralnie, a czasem po prostu dostaje się taki układ na mapie, że można tylko ręce rozłożyć. Nie wszystkim będzie to przeszkadzać, jednak nie jest to dobre dla strategii, gdy mapa raz będzie działać na twoją korzyść, a innym razem będzie główną przyczyną porażki.

Co również może czasem denerwować, to to, że sterowanie jednostkami potrafi być uciążliwe. Chodząc sobie po mapie naszym generałem kierujemy również oddziałem. Jednym przyciskiem myszy możemy ściągnąć w miejsce na którym jesteśmy całą armię. Drugim przyciskiem tylko jeden typ jednostki. Na papierze brzmi nieźle, ale jednak oznacza to tyle, że nie możemy zostawić np. 1/3 danego rodzaju jednostki do pilnowania młyna. To już rodzi pewne utrudnienia w planowaniu ataku i obrony. Nieraz trzeba po prostu wyczekać odpowiedni moment z kontrą, żeby wróg już po niej się nie podniósł. Zdarzało się więc, że wygrywałem nie przez totalną dominację, a dzięki desperackiemu atakowi. I co ciekawe, dalej mi się chciało w Tooth and Tail grać, bo pomimo tych niedogodności, gra wciąga i daje dużo frajdy i to także w trybie wieloosobowym. W grze sieciowej można dobrać sobie najbardziej nam pasujące jednostki (w singlu mamy narzucone) pod nasz styl. Na szybkie partie gra sprawdza się bardzo dobrze.

Tooth And Tail Screen (3)

Nowa produkcja studia Pocketwatch wyróżnia się wieloma rodzajami jednostek, świetną oprawą audiowizualną, ciekawymi pomysłami i nawet nie wiecie, jak ciężko jest mi tutaj wystawić ocenę. Z początku miałem wrażenie, że “na pewno ósemka”, ale po kilku misjach kampanii, moja optyka na niektóre rozwiązania szybko się zmieniła.

Podsumowując raz jeszcze, Tooth and Tail to dobra produkcja z wieloma oryginalnymi rozwiązaniami, które jednak nie zawsze okazują się trafione. Tytuł ten oczywiście polecam miłośnikom strategii, a jeśli nimi nie jesteście, myślę, że na teraz możecie sobie go odpuścić i poczekać na promocje.

Gra do recenzji dostarczona przez GOG.com

Tooth and Tail można zakupić tutaj

Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Plusy

  • wciąga
  • oprawa audiowizualna
  • dobra i szybka zabawa w trybie dla wielu graczy

Minusy

  • losowo generowane mapy
  • uciążliwe sterowanie jednostkami
7.5

Autor: Kasjan Nowak

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz