The Great Whale Road

Ocenił dnia


The Great Whale Road – recenzja

Przypomnijmy sobie pewną grę z gatunku RPG, w której główna rozgrywka polegała na ciągłej podróży, zarządzaniu karawaną i podejmowaniu wyborów natury moralnej. Jeśli nic nie przychodzi wam do głowy, to już podpowiadam. A właściwie podaję tytuł – chodzi o The Banner Saga. Ta produkcja niezależnego studia Stoic pozwalała nam wsiąknąć w nordyckie klimaty i niczym w dobrej powieści drogi, przemierzać kolejne nieznane nam tereny. The Banner Saga jest jedną z fajniejszych produkcji tego typu. I chociaż na rynku jest ich niezbyt wiele, to na horyzoncie majaczy nam kolejna – The Great Whale Road.

Jak wynika ze wstępu, jest to tytuł bardzo podobny do serii The Banner Saga, lecz oczywiście nie identyczny. W skrócie można rzec, że jest to wcześniej wymieniona gra w trybie osiadłym. Ktoś mógłby złapać się za głowę i spytać, gdzie jest ta rzekoma opowieść drogi, skoro gra ma tryb osiadły? Odpowiedź na to pytanie już za moment. W tym tytule wcielamy się w przywódcę duńskiej wioski Ulfarrsted leżącej w pobliżu duńsko-saksońskiego pogranicza.

Gra podzielona jest na dwa etapy bezpośrednio wynikające z warunków pogodowych. Porę jesienno-zimową i porę wiosenno-letnią. W tej pierwszej tytułowa droga morska pokrywa się lodem, a przywódca wioski wraz ze swoją drużyną musi na jakiś czas osiąść w domu. Ta faza rozgrywki polega w głównej mierze na podejmowaniu decyzji mających na celu jak najlepsze przeżycie zimy. Gdy już nadejdzie wiosna, żeglarze obsadzają swój statek i ruszają w rejs. W tej fazie podczas żeglugi załatwiamy swoje sprawy i mniej bądź bardziej sprawnie docieramy do celu misji. Gdy to uczynimy, nadchodzi pora jesiennego powrotu do domu i zbierania zapasów na zimę. Wykonanie jednego zadania głównego bądź pobocznego trwa więc cały rok.

Podróże są głównym elementem gry i naprawdę przypominają rozgrywkę z The Banner Saga. Gdzie tam widzieliśmy posuwającą się z wolno karawanę, tu naszym oczom ukazuje się sunący po morzu statek. The Great Whale Road stawia mocniej akcent na aspekt zarządzania wprowadzając do rozgrywki prosty system ekonomiczny. Dla przykładu nasza wioska zajmuje się obróbką bursztynu, więc przed wyruszeniem możemy załadować nasze zapasy na statek i sprzedać je w którejś z kolei wiosek napotykanych na szlaku. Kosztem miejsca w ładowni, które moglibyśmy równie dobrze zapełnić żywnością na podróż.

Jednocześnie gra nie zmienia się przez to w symulator średniowiecznego ekonomisty. I dobrze, ale takie obecne tutaj lekkie pójście w kierunku większego nastawienia na zarządzanie jest rzeczą jak najbardziej pozytywna. Tak samo musimy uważać, by dobrze zebrać zapasy na przeżycie pory zimowej. W trakcie losowych zdarzeń również określamy nasze działania. Jeśli zwierzęta zachorują, to możemy je oczywiście zabić, szukać sposobu na uzdrowienie lub też złożyć w ofierze dla bogów. Musimy zadecydować, co w danym momencie będzie dla wioski korzystniejsze.

Podobnie to działa w sferze czysto podróżniczej. Tu również występują losowe zdarzenia. Sztorm, szczury na statku, albo wroga galera mogą być tego prostym przykładem. Niestety wiąże się z tym jeden problem. Wydarzenia te są strasznie powtarzalne. To nie The Banner Saga, gdzie podczas kolejnej podróży wszystko wyglądało niemal zupełnie inaczej. W The Great Whale Road nawet podczas jednej misji,  to samo  zdarzenie może nastąpić kilkukrotnie, choć sposób jego rozwiązania zwykle jest inny.

Nie zmienia to jednak faktu, że po jakimś czasie obcowania z grą, będziemy znali na pamięć wszystkie możliwe warianty wydarzeń losowych. Twórcy jednak mają nad tym popracować i w kolejnych łatkach zmniejszać ich powtarzalność. Z tego problemu wynika jednocześnie kolejny mankament – średni system walki. Jest to chyba największa wada produkcji od studia Sunburned Games. Potyczki wcale nie są takie złe, ale szybko zaczynają się nudzić. Problemem ponownie jest powtarzalność. Prawie każde starcie wygląda tak samo. Brak tutaj jakiegoś urozmaicenia. Po dwóch godzinach gry robimy wszystko, by potencjalnej potyczki uniknąć.

I jak już pisałem, ona naprawdę nie jest zła. Starcia toczone są w quasi turowy sposób. Ilość bohaterów dostępnych podczas potyczki zależna jest od tego, w jakim stopniu ulepszymy pojemność statku. Wraz z postępem można również rozwijać ich umiejętności aktywne, a coraz lepszy ekwipunek nabywamy od kowali. System rozwoju postaci nie jest jakoś bardzo rozwinięty, a wszystko zabija powtarzalność, bo walczymy z takimi samymi przeciwnikami na bliźniaczo podobnych planszach i w ten sam sposób za każdym razem ich pokonujemy.

Co ciekawe, w The Great Whale Road nie ma elementów fantastycznych. Są oczywiście wierzenia, ale wynikają one bezpośrednio z realiów historycznych. Nawet jeżeli postać w dialogu wspomina o jakimś potworze, to nie jest możliwe, by go spotkać. Gra jest przyziemna i w ciekawy  sposób odwzorowuje swoje realia historyczne. Oprócz Duńczyków, mamy w niej Sasów, Franków, czy też Fryzów. Sama opowieść wiele na tym  zyskuje.

Wartą pochwalenia jest postawa twórców dążąca do ciągłego rozwoju gry. Zapowiedzieli oni kolejne dwie kampanie, które zamierzają dodać w najbliższym okresie. Rozmawiają również ze swoimi odbiorcami i wygląda na to, że rozwój gry wcale nie ustanie w momencie wyjścia z early access. W dyskusjach pomiędzy graczami i twórcami pojawił się nawet wątek edycji pudełkowej tytułu, czego im oczywiście życzę. Muszą jeszcze poprawić kilka błędów, ale nie wpływają one w jakiś znaczący sposób na rozgrywkę.

A jeśli chodzi o grafikę, to z racji zostawienia tego elementu na koniec, mogliście wyrobić sobie swoje własne zdanie na podstawie screenów. Według mnie taki ręcznie rysowany styl jest jak najbardziej  pasuje do tego typu produkcji. Co prawda inspiracje The Banner Saga widać jak na dłoni, ale to dobrze – jak się uczyć, to od najlepszych. Warto również dodać, że w atmosferę realiów tamtej epoki historycznej, wprowadza nas bardzo udana oprawa dźwiękowa.

The Great Whale Road to niezła produkcja. Cierpi jednak z powodu braku różnorodności, w kluczowych elementach rozgrywki. Aż by się prosiło o urozmaicenie walki i dodanie wydarzeń losowych. Mimo tego można to przecierpieć i podążać tokiem ciekawej fabuły opowiadającej o potyczkach Duńczyków z ludami zamieszkującymi dawne tereny Francji i Niemiec. Dla niektórych przeszkodą może być brak polskiej wersji językowa, ale jeśli nie stanowi to problemu,  to powinniście się dobrze bawić. The Great Whale Road jest udaną pozycją.

Recenzja The Great Whale Road – galeria

Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Plusy

  • Realia historyczne
  • Rysowana grafika
  • Ciekawa opowieść drogi

Minusy

  • Powtarzalność w starciach oraz zdarzeń losowych
  • Drobne błędy
7.5

Autor: Robert Chełstowski

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz