Tannenberg

Ocenił dnia


Tannenberg – recenzja

Jeżeli swoje doświadczenie w wieloosobowych FPSach zdobywaliście w Call of Duty lub nawet Battlefieldzie, możecie sobie je schować do plecaka, bo w przypadku Tannenberga nie przyda się Wam ono ani ociupinkę. Jasne, umiejętność celowania i strzelania przy pomocy myszki jest tutaj dość przydatna, ale jakiekolwiek taktyki czy wyuczone manewry sprawdzające się we wspomnianych wcześniej tytułach, raczej daleko Was nie zaprowadzą. Osadzony w trakcie pierwszej wojny światowej Tannenberg należy bowiem do grona hardkorowych sieciowych strzelanek pokroju Army oraz Red Orchestry.

20190224102600 1

To nie jest gra, w której można lecieć na pałę przed siebie i naparzać granatami, kiedy tylko przeciwnik wyjdzie na przysłowiowego „banana”. To znaczy można, ale prawdopodobnie zostanie się ściągniętym po postawieniu zaledwie kilku kroków. Jest to konsekwencja próby zwiększenia realizmu rozgrywki poprzez ustanowienie każdego pocisku śmiertelnym. Wystarczy jeden strzał, abyśmy pożegnali się z życiem na kilka lub kilkanaście najbliższych sekund. Będąc zupełnie szczerym, jest to jedyna zmiana odróżniająca Tannenberga od pozostałych strzelanek, ale w połączeniu z settingiem i ograniczeniami na nas przezeń nałożonymi, diametralnie wpływa na odczucia płynące gry.

Gracz staje się dużo czujniejszym niż byłby normalnie, ponieważ wystarczy sekunda nieuwagi i zagapienia, aby stracić kilkanaście kolejnych, w trakcie których moglibyśmy wspomagać naszych kompanów w walce. Czasem nie potrzeba nawet zbytnio wychylać się z okopu, a wystawić tylko głowę w celu rozejrzenia się, aby zaraz ją stracić. W konsekwencji dużo bardziej świadomie podchodzimy do tego, jak poruszamy się po wirtualnym polu bitwy i staramy się przemykać pomiędzy przeszkodami, żeby jak najkrócej być całkowicie odsłoniętym. Poczucie ciągłego zagrożenia jest naprawdę świetne, a absolutnie najlepszym elementem gry są momenty, w których wraz z naszymi towarzyszami broni odpieramy wrogie ataki bądź też sami przypuszczamy szturm na pozycje przeciwnika i obserwując jak kolejni nasi kamraci padają wokół nas, modlimy się w duchu, abyśmy mieli więcej szczęścia od nich i udało nam się dobiec do tego cholernego kamienia kilkanaście metrów dalej. Fantastyczny klimat zaszczucia i poczucie ciągłego zagrożenia potęgowany jest przez pośmiertne animacje postaci oraz ich krzyki pełne bólu i cierpienia.

20190214223639 1

Niestety dość szybko do gry wkrada się monotonia. Wszystkie udostępnione przez twórców mapy są do siebie bardzo podobne i choć niektóre z nich spowite są mgłą, a inne przykryte warstwą śniegu – koniec końców wszystkie zlewają się w pamięci gracza w jedną, bezkształtną masę. Jasne, pamiętam niektóre znajdujące się w nich lokacje, np. wykolejony pociąg czy zrujnowany kościółek, ale zdecydowaną większość tych naprawdę sporych rozmiarów plansz zajmują identycznie wyglądające lasy lub polany. Owszem, dziejący się na, umówmy się, dość małej powierzchni Tannenberg nie pozostawia wiele miejsca do popisu pod względem różnorodności terenu, jednak zapchanie map krzakami to w mojej ocenie pójście na łatwiznę.

20190215175427 1

Brakuje również jakieś sensownego systemu progresji, bo choć za rozegrane mecze otrzymujemy doświadczenie, a każdy kolejny nabity poziom oznacza kilka punktów, które można wydać na odblokowanie nowych klas lub zestawów broni – w żaden sposób nie wpływa to na rozgrywkę. Okres pierwszej wojny światowej niestety nie pozwala na zbytnie szaleństwo w kwestii ekwipunku żołnierzy. W efekcie absolutnie każdy jeden zestaw składa się z karabinu powtarzalnego i/lub pistoletu oraz dodatków w postaci granatów czy też szabli. Odblokowywanie kolejnych broni nie ma zatem większego sensu, bo praktycznie wszystkie działają tak samo. Zatem jeżeli już w coś pakować te punkty mamy, wpakujmy je w klasy dodające odpowiednie boosty do statystyk naszej postaci.

Ciekawej robi się w kwestii umiejętności specjalnych dowódców poszczególnych oddziałów, z których składają się drużyny. Aby takowym zostać trzeba mieć po prostu szczęście, bo odbywa się to losowo, ale dzięki temu zyskujemy dostęp do bajerów niedostępnych dla zwykłych szeregowych. Możemy na przykład poprosić o samolot zwiadowczy, który ujawni pozycje przeciwników na mapie, bądź też obrzucić wskazaną przez nas lokację granatami dymnymi lub gazem musztardowym. Szczególnie ten ostatni jest efektywny, bo pozwala w bezpieczny sposób rozprawić się z przeciwnikami, którzy zbyt wolno zakładali maski przeciwgazowe na głowy.

20190215174156 1

Pora jednak wyjaśnić na czym tak naprawdę polega rozgrywka w Tannenbergu. Zwlekałem z tym trochę, ponieważ to, co teraz napiszę łączy się z największą wadą tej gry, która zdyskwalifikuje ją u większości graczy. Nie chodzi o tryby gry, skądże. Te są jak najbardziej kompetentne. Bawić możemy się w przechrzczonym na „maneuver” trybie dominacji oraz odpowiadającym kolejno klasycznemu team deatchmatchowi i deatchmatchowi – attrition warfare i rifle deathmatch. Problem jednak w tym, że w rzeczywistości zagrać da się tylko w ten pierwszy, bo serwery pozostałych świecą pustkami. Niestety także maneuver nie może poszczycić się znaczącą liczbą grających. W Tannenberga w porywach gra jednocześnie około dwustu graczy. Oczywiście, jest to gra dla entuzjastów i możliwe, że będą oni szaleć na grunwaldzkich polach jeszcze bardzo długo, ale szczerze powiedziawszy kupowanie tego tytułu to spore ryzyko. Niby nigdy nie ma problemu ze znalezieniem pełnego lobby, bo puste miejsca zajmują boty, ale nie po to przecież kupuje się grę sieciową.

Tannenberg sam w sobie jest jak najbardziej kompetentnym tytułem i choć zdecydowanie nie jest to gra dla każdego, to niezbyt wygórowana cena mogłaby skutecznie zachęcać do jego sprawdzenia. Jasne, bywa monotonnie, a ciągnące się przez 40 minut mecze potrafią ostro zmęczyć, ale z drugiej strony w mało której produkcji można doznać podobnego klimatu zaszczucia i bezustannego zagrożenia. Sama tematyka również  zachęca, choć ostatnimi laty zaczęło pojawiać się coraz więcej gier z akcją osadzoną w czasie pierwszej wojny światowej. Trzeba sobie jednak zadać jedno ważne, ale to bardzo ważne pytanie. Co z tego, skoro prawie nikt w to nie gra?

Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Plusy

  • Świetny klimat
  • Ciekawy setting
  • Potrafi być ładna

Minusy

  • Niezbyt ciekawe mapy
  • Po kilku meczach robi się monotonnie
  • Brak sensownego systemu progresji
  • Znikoma liczba graczy
6

Autor: Konrad Noga

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch

POLECAMY

Łowcy Trofeów