Stranger Things 3: The Game

Ocenił dnia


Stranger Things 3: The Game – recenzja

Czwartego lipca na Netfliksie zadebiutował trzeci sezon Stranger Things. Wydaje mi się, że nie ma sensu przedstawiać zarysu fabuły czy bohaterów tego telewizyjnego widowiska. Przygody kilku dzieciaków z miasteczka Hawkins odcisnęły już swoje piętno w popkulturze w takim stopniu, że o serialu słyszał każdy i nawet największy laik bez wykupionego abonamentu w serwisie z wielkim czerwonym „N” wie, o co mniej więcej chodzi. Naturalne jest więc to, że przy takiej popularności marki, będzie nam dane poznawać losy bohaterów nie tylko poprzez oglądanie serialu. W ten oto sposób, tego samego dnia co serial, na rynku pojawiła się produkcja pod tytułem Stranger Things 3: The Game.

Suzie, słyszysz mnie?

Stranger Things 3: The Game przedstawia nam dokładnie tą samą historię, z którą mamy do czynienia w trzecim sezonie serialu. Produkcja rozpoczyna się zatem od sceny w podziemiach świeżo wybudowanego centrum handlowego Starcourt, gdzie banda facetów z Rosji pracuje nad tajemniczą maszyną. Nie chcę pisać więcej, żeby nie psuć zabawy tym czytelnikom, którzy jeszcze trzeciego sezonu nie widzieli. Gra przedstawia to jednak w znacznie przyspieszony i bardzo komiczny sposób, gdzie pojedyncze sceny budzące w serialu najróżniejsze emocje i często powodujące gęsią skórkę na całym ciele, tutaj są rozgrywane ekspresowo i powodują jedynie szybkie parsknięcie śmiechem. Zapoznawanie się pierwszy raz z fabułą trzeciego sezonu Stranger Things poprzez grę nie jest zatem najlepszym pomysłem – produkcja to ciekawe odświeżenie sobie serialu i uzupełnienie po ośmiu godzinach seansu.

Poczuj moc bejsbolowej pały Mike’a, ty śmierdzący szczurze!

No dobrze, ale czym tak naprawdę jest ta gra? Stranger Things 3: The Game to izometryczna bijatyka 2D. W grze możemy przemieszczać się między kilkoma lokacjami, z którymi fani serialu powinni być już zapoznani – odwiedzimy tutaj chociażby centrum miasteczka Hawkins, nowo powstałą galerię Starcourt, dom Jima Hoppera i Nastki, czy wzgórze, na którym to Dustin starał się połączyć ze swoją (ponoć prawdziwą) dziewczyną Suzie. Główne zadania to najważniejsze wątki z serialu – chociażby w pierwszym rozdziale zajmiemy się przywitaniem Dustina i pomożemy mu rozłożyć wielką antenę, a później jako Nancy oraz Jonathan weźmiemy pod lupę sprawę zarażonych szczurów. Tutaj jednak studio BonusXP mocno mi zaimponowało, ponieważ w mieście czeka na nas masa zadań pobocznych. Chociaż te questy są bardzo powtarzalne i – nie da się ukryć – mało ciekawe, bowiem w większości polegają one na pójściu od punktu A do B i pod drodze skopaniu paru tyłków i podniesienia jakiegoś przedmiotu. Naprawdę nie spodziewałem się w tej grze misji pobocznych.

E pluribus unum

W grze dostępnych jest w sumie aż dwanaście postaci. Nie mamy dostępu od początku do wszystkich – kolejnych członków ekipy odblokowujemy wraz z postępem fabuły. Każdy z bohaterów ma swoje umiejętności specjalne i inaczej przydaje się w walce, która paradoksalnie jest najsłabszym punktem produkcji, ale o tym trochę później. Po małym miasteczku leżącym w stanie Indiana będziemy się jednak przemieszczać w dwie osoby – jeden bohater jest kierowany przez nas, drugi za to przez komputer lub drugiego gracza. Produkcja oferuje kanapowy co-op, chociaż w moim mniemaniu nigdy nie zostanie kooperacyjnym królem, ani nawet atrakcyjną propozycją.

Moja ulubiona scena z trzeciego sezonu. Tutaj trochę mniej śmieszy, ale nadal jest wspaniała.

Jak w takim razie jest z tą walką? To jest dość ciężki temat. Sekwencje walki są tutaj na każdym kroku, ale wszystkie potyczki wyglądają dokładnie tak samo, czyli na wybraniu najsilniejszego bohatera i klikaniu w kółko X na padzie, co chwilę tylko podbiegając do kolejnych przeciwników, którzy się praktycznie w ogóle od siebie nie różnią. Na pewnym etapie gry już wszystko mi było jedno z kim się mierzę – po prostu zależało mi na jak najszybszym zaliczeniu tej sekwencji. Jest to o tyle beznadziejna sytuacja, że im dalej jesteśmy w grze, tym tylko więcej rywali na nas czeka. Po kilku godzinach rozgrywki zaczęło mnie to niemiłosiernie nużyć – bicie rosyjskich agentów pałą bejsbolową Mike’a czy strzelanie procą Lucasa do szczurów to przyjemna zabawa, ale na piętnaście minut, nie osiem godzin. Trochę to przykre, bowiem naprawdę widać, że twórcy się starali przy tworzeniu systemu walki. Mamy w końcu do wyboru wielu bohaterów, każdy z nich ma swoją specjalną umiejętność, poza tym możemy nawet w automatach kupować Colę, aby zwiększyć swoje HP w razie problemów. Niestety, wszystko to i tak spłyca się do monotonnego maszowania jednego przycisku na padzie.

Gra nie jedzie tylko na popularności serialu – widać starania twórców

Twórcy jednak zaskoczyli mnie po raz kolejny. Może to kwestia dość niskich oczekiwań – nie ukrywam, że oglądając trailery, byłem nastawiony na liniową grę z paroma głównymi bohaterami, których wybierać nam będzie sama gra. Okazało się, że Stranger Things 3: The Game to produkcja znacznie bardziej rozbudowana na wielu płaszczyznach – pojawia się tu nawet system craftingu. Chodząc po różnych lokacjach możemy napotkać się na skrzynie z różnymi przedmiotami, z których następnie w odpowiednim miejscu tworzymy gadżety pomagające w rozgrywce. Są tutaj nawet znajdźki w postaci krasnalów ogrodowych, które są poukrywane na całej mapie i jest ich masa. Mała rzecz, a cieszy.

Ciekawe, o czym myślała pani Wheeler… Pewnie o nauce pływania, coby nie dokładać roboty ratownikom!

Na wyróżnienie zdecydowanie zasługuje również oprawa audiowizualna. Grafika to styl 16-bitowy, który nie każdemu przypadnie do gustu, ale moje serce akurat skradł w pełni. Muzyka piekielnie pasuje do całości i pozwala tylko jeszcze bardziej zagłębić się w klimat przygody pełnej tajemnic.

Podsumowanie

Stranger Things 3: The Game to bardzo krótka i przeciętna gra. Jako samodzielny tytuł – nie porywa, jednak jako uzupełnienie do serialu, jest naprawdę porządna. Jeśli jesteście fanami netfliksowego widowiska, to powinniście się zaopatrzyć w tę grę. Cena niewielka, a parę godzin zabawy gwarantowane, pomimo męczącej walki. Jest to jedna z ciekawszych propozycji growych w lipcu, która da trochę frajdy i zagospodaruje wolny czas podczas obecnie trwającego sezonu ogórkowego. Dostałem więcej, niż się spodziewałem i muszę przyznać, że ekipa BonusXP odwaliła kawał dobrej roboty.

Recenzja PlayStation 4

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z konsoli PlayStation 4

Plusy

  • Ciekawe uzupełnienie po serialu
  • Oprawa audiowizualna
  • Mnóstwo postaci
  • Sporo lokacji
  • Znajdźki oraz system craftingu
  • Misje poboczne...

Minusy

  • ...które są dość powtarzalne i nużące
  • Praktycznie identyczni wrogowie
  • Kulejący system walki
6.5

Autor: Kacper Cembrowski

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch

POLECAMY

Łowcy Trofeów