Slime-san: Superslime Edition

Ocenił dnia


Slime-san: Superslime Edition – recenzja

Jestem wielkim miłośnikiem gier Indie i choć z wiadomych względów większość z nich to nie są wybitne tytuły, to czuć w nich pracę i serce włożone przez twórców. Nie inaczej było w przypadku Slime-san: Superslime Edition, platformówki, za którą odpowiedzialne jest niezależne studio Fabraz. Dla dewelopera nie jest to pierwsza produkcja, bowiem pojawiło się już kilka produkcji spod jego skrzydeł, jak między innymi Planet Diver, Cannon Crasha czy SpiritSphere DX.

Slime-san jest platformówką 2D. Wydanie Superslime Edition poza główną kampanią zawiera dwie dodatkowe historie i jeden tryb pozbawiony fabuły. W produkcji wcielimy się w tytułowego śluza, który przyjmuje postać zielonego gluta w kształcie kuli. W podstawowej kampanii protagonistę połyka wielki wąż, a naszym zadaniem jest wydostanie się z ciała podłużnego gada. Droga do wyjścia prowadzi nas przez łącznie pięć światów, a każdy z nich składa się z dwudziestu poziomów. Ostatni etap w każdym ze światów, stanowi walka z bossem. W pierwszym dodatku zatytułowanym „Blackbird’s Kraken”, podczas ekspedycji głównego bohatera wraz z rodziną na tratwie pożera tytułowy morski stwór. Jak można się domyślić, również musimy się wydostać z ciała ogromnej kreatury. Fabuła w drugim dodatku jest już jednak nieco bardziej pomysłowa. W „Sheeple’s Sequel” spotykamy się z tematyką natury moralnej. Tytułowy Sheeple zaczyna rozumieć, że jest tylko neutralną postacią i za wszelką cenę pragnie zmienić taką kolej rzeczy. Wtedy nasza owca staje się antagonistą z prawdziwego zdarzenia, przygotowując wyjątkowo wymagające poziomy dla Slime’a. Ostatni tryb jest już pozbawiony fabuły, jednak nie traci na atrakcyjności – oferuje dziesięć poziomów i w każdym sterujemy innym glutem.

Slimesan 20180625131948

Sheeple jest naczelnym hejterem naszego protagonisty na Chirperze.

Muszę przyznać, że poziomy w Slime-san są cudowne w swej prostocie. Nie możemy spodziewać się tutaj ogromnej palety kolorów czy przeciwników, a lokacje wizualnie są bardzo do siebie zbliżone, co można tłumaczyć faktem, że znajdujemy się we wnętrzu węża czy innego stwora. Podczas rozgrywki zauważamy tylko kilka barw – białą, granatową, zieloną i czerwoną. Granatowe jest tło lokacji oraz wypełnienie większości elementów. Wszystko, co jest pokryte białym kolorem, jest dla nas neutralne i bez przeszkód możemy się po tym poruszać. Czerwone elementy nas zabijają, a zielone są dla nas przyjazne, lecz wybijają nas w powietrze. Nie spotkamy na swojej drodze wiele rodzajów przeciwników, bowiem możemy zmierzyć się tylko z takimi kreaturami jak ptaki, różnego rodzaju ryby czy robaki. Oczywiście bossowie są trochę lepiej zaprojektowani, ale żaden z nich nie robi dużego wrażenia. Przeciwnicy też mają swoje kolory, które oddziaływają na nas tak samo jak w otoczeniu . Każdy poziom zawiera opcjonalne elementy do zebrania. W zależności od kampanii jest to jabłko, banan lub owad. Służą one głównie jako waluta w sklepie, jednak aby ukończyć dany świat w 100%, również musimy wszystkie je zebrać.

Slimesan 20180623172218

Zwykła przejażdżka „windą”.

Sterowanie w grze jest banalne. Nasz śluz może naturalnie poruszać się w lewo i prawo, skakać i robić krótkie szarże. Za pomocą jednego przycisku Slime zmienia się w przezroczystego gluta i w takiej postaci możemy przenikać przez zielone ściany, a czas ulega spowolnieniu. Brzmi mało skomplikowanie, prawda? Tak też w istocie jest, jednak półgodzinna rozgrywka szybko zweryfikuje umiejętności gracza. Gra nie wybacza błędów, musimy być opanowani, precyzyjni i przede wszystkim szybcy w podejmowaniu decyzji, aby udało nam się przejść poszczególne etapy. Wszystkie te mechaniki w połączeniu z lecącymi w naszą stronę czerwonymi kulami czy wodnymi poziomami, na każdym kroku stanowią dość duży problem. Mało tego, jeśli spadniemy na sam dół lokacji danego poziomu, nie mamy jak wrócić na górę, ponieważ czas nam na to zwyczajnie nie pozwala. W zależności od etapu, po danym okresie, z którejś ze stron ekranu zaczyna zmierzać w naszą stronę czerwona materia, po dotknięciu której zaczynamy poziom od początku. Nie są to jednak jedyne utrudnienia. W późniejszych etapach musimy znaleźć odpowiednie klucze do otworzenie drzwi czy aktywować wszystkie bloki, które odblokują nam drogę.

Slimesan 20180623172543

Podwodne ekspedycje.

Gra zawiera również kilka mniej znaczących funkcji. Takową jest między innymi sklep, gdzie możemy zakupić za wcześniej wspomniane znajdźki na przykład elementy kosmetyczne, jak okulary, czapki i włosy dla naszego protagonisty, czy inne rodzaje glutów. Każdy z nich ma swoje własne właściwości, które pozwalają graczowi na spersonalizowanie rozgrywki. Gra oferuje również tryb Nowa Gra Plus, gdzie zmierzymy się z jeszcze większym poziomem trudności, Boss Rush czy Speedrunu. Mamy również możliwość przeniesienia się do miejsca zamieszkania Slime’a i poznania jego rodziny oraz sąsiadów. Z każdym z nich możemy rozpocząć rozmowę i lepiej ich poznać.

Slimesan 20180625170429

Jakiś specyficzny ten Donkey Kong…

Grafika w Slime-san jest wprost oszałamiająca. Pikselowy świat wygląda wyjątkowo pięknie i jest bardzo przyjemny dla oka. Jest to jednak nic w porównaniu z warstwą audio. Soundtrack to prawdziwe dzieło sztuki. Podczas grania niejednokrotnie zdarzało mi się nucić melodię, która zostawała mi w głowie nawet po wyłączeniu konsoli. Warto również wspomnieć, że muzyka zmienia się, kiedy zbliża się do nas wspomniana wcześniej czerwona materia i jesteśmy blisko śmierci. Dźwięk wtedy ulega powolnemu zniszczeniu, co jeszcze bardziej nas uświadamia, że jesteśmy w sytuacji bez wyjścia.

Slimesan 20180623173154

Główny bohater nie jest zbyt dobrze traktowany, jednak bardzo dobrze radzi sobie z krytyką.

Slime-san: Superslime Edition – podsumowanie

Slime-san to jedna z najlepszych platformówek w jakie grałem. Jeśli graliście w fenomenalnego Super Meat Boya i poszukujecie tytułu, który jest tak samo świetny, to właśnie go znaleźliście. Slime-san jest wymagający, ale i naprawdę satysfakcjonujący. Do tego warstwa audiowizualna sprawia, że nie mogłem się od tej produkcji oderwać. Ta 8-bitowa stylistyka to miód na serce każdego miłośnika gier retro. Fabuła nie jest najmocniejszym elementem produkcji, jednak w takich grach jest to normą. Wszystkie dialogi, pomimo że mało znaczące, są naprawdę zabawne – humor to kolejna duża zaleta tytułu. Mam ogromną nadzieję, że na rynku zacznie pojawiać się więcej tak dobrych gier jak Slime-san, bo zdecydowanie takich perełek brakuje.

Recenzja PlayStation 4

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z konsoli PlayStation 4

Plusy

  • Wprost świetna oprawa audiowizualna
  • Humor
  • Dynamika rozgrywki
  • Poziom trudności
  • Ogrom zawartości
  • Różnorodność poziomów

Minusy

  • Drobne błędy
  • Mało ciekawa fabuła
8

Autor: Kacper Cembrowski

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz

TWEETS

South Park: Kijek Prawdy trafi na Nintendo Switch - https://t.co/wTSXMwgcI8 https://t.co/nJLbIy0TLd
South Park: The Fractured but Whole - dodatek Bring the Crunch zadebiutuje w tym miesiącu - https://t.co/grnIt30EJX https://t.co/rZ60UotnY3

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch