Lemuria: Lost in Space

Ocenił dnia


Lemuria: Lost in Space – recenzja

Każdego tygodnia na Steam wychodzi mnóstwo małych tytułów. Oczywiście, nie sposób ograć i orientować się we wszystkich, bo najzwyczajniej w świecie nie starcza na to czasu. Tym razem mi się poszczęściło i za sprawą EJRGames oraz ich produkcji Lemuria: Lost in Space, już przed końcem pierwszego kwartału mam mocnego kandydata do tytułu najgorszej gry roku. Chylę czoła.

To, że Steam powinien robić konkretniejszy przesiew gier, które wypuszcza do sprzedaży, to temat na inną dyskusję. Jednak notka z opisem, którą umieszcza na platformie wydawca gry, to już sprawa czysto marketingowa, a więc nikt nie uchroni nas przed klasyczną niezgodnością towaru z opisem. Idealnym przykładem tego jest Lemuria.

Lemuria: Lost in Space to unikatowa przygoda, pełna niespodzianek, zagadek i szokujących odkryć. To kombinacja gier przygotowych typu point ‘n click, RPG i survival.

Tak, „przygotowych”. Brzmi nieźle, prawda? Szkoda tylko, że jedyną cechą mającą odzwierciedlenie w rzeczywistości jest zastosowanie point ‘n click, jako cechy, która może przypisać ten twór do gatunku gier przygodowych. Całość sprawia wrażenie, że twórcy bardzo chcieli zrobić jakąś grę, ale nie mieli za bardzo pomysłu, jaką . W grze wcielamy się w robota operacyjnego Abrix, jego oczami będziemy musieli odkryć “unikatową historię” zaginionego statku. Scenariusz nie jest najwyższych lotów i z całą pewnością ze stworzeniem tak miałkiej i wtórnej historii, poradziłby sobie przeciętny gimnazjalista. Tak więc, historia nie jest ciekawa, nie jest emocjonująca i nie trzyma w napięciu. A gameplay opiera się na zbieraniu kart dostępu, które z niewiadomych przyczyn pochowane są w różnych miejscach.

Do gry podchodziłem na dwóch poziomach trudności. Zacząłem od średniego i po ponad godzinie poległem. Dlaczego nie kontynuowałem wyzwania? Przecież to survival? Przecież musi być ciężko. Z tego samego powodu, dla którego nie nazywamy survivalem chodzenia w obcierających butach, nawet jak są ładne, to i tak głupota. Na poziomie łatwym dałem radę ukończyć rozgrywkę. Chciałbym powiedzieć, że był to spacerek, ale prawdę mówiąc pędziłem do przodu, by jak najszybciej skończyć i zwrócić życie pojemności dyskowej, którą zajęła Lemuria.

Wszyscy dobrze znamy sceny z filmów akcji, w których hakerzy tłuką w klawiaturę wszystkimi palcami naraz i w dwie minuty przełamują nawet najtwardsze zabezpieczenia. Oni tak naprawdę rozwiązują Quizy – z matematyki, geografii i literatury. Tak właśnie wygląda hakowanie w grze od EJRGames. Chciałoby się powiedzieć, że fajnie, bo można się czegoś dowiedzieć lub sprawdzić w logicznym myśleniu. Finalnie jednak pasuje do tej gry jak skarpetki do sandałów. Podobnie sprawa wygląda z minigrą, której możemy użyć do neutralizowania śmiercionośnych, pałętających się po statku robotów. Każda z plansz zaprojektowana jest tak, że wygrać można tylko określonym schematem. Dochodzimy do tego metodą prób i błędów, nie jest to ani ciekawe, ani przyjemne.

Jako, że RPG to mój ulubiony gatunek, oficjalnie wnoszę o karanie ludzi przypisujących ten skrót do każdej gry, w której zbieramy XP. Ludzie, tak nie można! Szanujmy się. Na koniec wisienka na torcie, czyli system walki oparty na naprawdę mocarnej koncepcji. Mianowicie, na robota z żółtym paskiem życia, użyjemy żółtego pistoletu, a na tego z czerwonym, czerwonego. Wierzcie mi na słowo, że w praktyce walka jest tak samo emocjonująca jak w powyższym opisie.

Malutki plusik przyznałbym wyłącznie za kilka zabawnych easter eggów. Spotkamy nawiązanie do Pana piłki, Wilsona z filmu Cast Away czy smaczek przeznaczony tylko dla polskich graczy, w postaci Jaruzelskiego przemawiającego na jednym z monitorów.

Moją uwagę przykuła jeszcze jedna kwestia, która niestety wydaje się bardzo podejrzana. Jeśli słusznie, to jest naprawdę ogromnym dowodem braku szacunku ze strony twórców. W momencie pisania tego tekstu, gra na Steam ma 10 pozytywnych recenzji, 6 z nich, to osoby, które mają na koncie 1 grę i 1-2 recenzje. Cóż, wnioski możecie wyciągnąć sami.

Od Lemuria: Lost in Space trzymajcie się daleko, nie jest warta waszej uwagi, nawet jeśli byłaby w pełni darmowa. Mam nadzieję, że jeśli twórcy nie porzucą branży gier, to przynajmniej wyciągną wnioski, poszukają inspiracji w lepszych tytułach i następnym razem dostarczą nam ciekawy produkt.

Jak się tutaj kliknie to można przelecieć za teksturami do następnego pomieszczenia

Recenzja Lemuria: Lost in Space – galeria

Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Plusy

  • Ładna dziś pogoda, nieprawdaż?

Minusy

  • Fatalny system walki
  • Brak ciekawej fabuły, a to podstawa w grach przygodowych
  • Irytujący gameplay
  • Niezgodność gry z opisem
3

Autor: Jakub Smolak

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz