Hitman 2

Ocenił dnia


Hitman 2 – recenzja

Najbardziej charakterystyczny cyfrowy łysol wrócił w drugim sezonie restartu serii Hitman – listopadowe wieczory zapowiadały się więc wybornie. Hitman jest w zasadzie serią, której nie trzeba ani przedstawiać, ani tłumaczyć zasad rozgrywki. Jest to poniekąd produkcja jedyna w swoim rodzaju. Były oczywiście tytuły, próbujące naśladować pierwowzór stworzony przez duńskie IO Interactive, ale nigdy nie udało się przygotować ani drugiego tak charakterystycznego bohatera, ani równie grywalnej rozgrywki. Z dużymi nadziejami zasiadłem więc przed monitor i sprawdziłem, czy kolejne misje trzymają poziom bardzo dobrego sezonu pierwszego.

Piękna, amerykańska jesień.

Tym razem w całości

Pierwszy sezon dał wiele godzin świetnej zabawy, ale nie wszystkim przypadło do gustu to, że IO Interactive postanowiło podzielić swój produkt na odcinki. Hitman 2 wydany został już w całości, oferując 6 misji, które, za pierwszym podejściem (w zależności od sposobu podejścia do gry), powinniśmy przejść do 10 godzin. Tych, którzy pamiętają Hitmana z poprzedniej dekady, niech nie dziwi mniejsza ilość misji – przekłada się to na znacznie większą swobodę w działaniu, a przede wszystkim, nowy Hitman daje wiele możliwości rozwiązywania problemów (czyli likwidacji celów), co pozwoli nam bawić się nawet i z 3-4 razy dłużej. Odpowiednia ścieżka do zrealizowania zadania wiedzie przez misje fabularne, w formie podsłuchanej konwersacji różnych osób lub porzuconych akt i dokumentów. Sprawa staje się wtedy prostsza – gra prowadzi nas po sznurku do likwidacji celu. Możemy jednak postawić na improwizację – satysfakcja wcale nie będzie mniejsza. Odblokowywanie i realizacja kolejnych misji fabularnych powoduje wzrost tzw. „poziomów mistrzostwa” w danej misji, a te z kolei przekładają się na możliwość rozpoczęcia danego rozdziału już w przebraniu i innej lokacji początkowej.

A tutaj scena żywcem wyjęta z gamerwebowych imprez. Wynajęty fotograf robi zdjęcie naszemu naczelnemu (ja to ten z kapturem).

Agent do wynajęcia

W historii głównymi bohaterami są Agent 47 oraz Diana Burnwood, agentka z ICA, która kontaktuje się z „łysym” przed i w trakcie każdej misji.  W części pierwszej mieliśmy okazję zwiedzić Tajlandię, Japonię, czy Maroko. Urokliwych miejscówek nie zabrakło również w kontynuacji – mamy śliczną zatoczkę Whittleton, czy egzotyczną, kolumbijską Santa Fortunę. Trafimy też chociażby do Miami, w którym odbywają się wyścigi samochodowe – cel Agenta 47 jednak się nie zmienia i nie ma dla niego znaczenia gdzie trafia – kolejne osoby trzeba zlikwidować. Nie sposób z jednej strony docenić dbałość o szczegóły i szczególiki twórców, ogrom pracy wykonanej w zaprojektowanie miejscówek i włożenie w nich wiele różnorodnych aktywności. Z drugiej jednak, widać pewien schemat w tworzeniu poziomów do sezonu 2, co skutkuje chociażby tym, że gracze z pewnością dostrzegą podobieństwa pomiędzy poziomami z 1 i 2 sezonu. Choćby bardzo dobry epizod z jedynki – Sapienza, był wielką inspiracją do stworzenia epizodu w Kolumbii.

Przez te kilka wieczorów z łysym zabójcą bawiłem się jednak dobrze. Ciężko nawet przyczepić się do jakiś rozwiązań. To bardzo dobra gra i bardzo dobry Hitman – fani skradanek poczują się jak w niebie. Nie umiem nadziwić się kreatywności twórców, w tworzeniu dróg wiodących do likwidacji naszych celów. Tylko w samym Miami, raz przebrałem się za Flaminga, innym razem jako lekarz wstrzyknąłem truciznę kierowcy wyścigowemu, a przy kolejnym podejściu majstrowałem przy pit-stopie.

Pierwszy rozdział nowego sezonu rozczarowuje. Miejscówka śliczna, ale niezbyt wiele do roboty.

Inne tryby rozgrywki

Hitman 2 nie samą kampanią stoi. Do gry dołączono jeszcze dwa tryby. Pierwszy z nich, Sniper Assassin był już dostępny dla posiadaczy pre-orderów. Schemat jest prosty, Hitman wciela się w wyborowego strzelca, który ze swojego karabinu snajperskiego musi ustrzelić 3 cele. Nie jest to długa zabawa, bo na wykonanie misji mamy kwadrans, a do dyspozycji tylko jedną mapę. Jednak i w tym trybie możemy na chwilę pozostać – znowu wachlarz „wydarzeń” jest całkiem spory i dużo satysfakcji daje likwidacja celi bez podniesionego alarmu.

Miałem także okazję zagrać w tryb Zjawy, w założeniach całkiem ciekawy pomysł, któremu również dolega brak zawartości. Rozgrywka polega na rywalizacji dwóch graczy. Każdy z nich ląduje w tym samym momencie w lokacji Miami (i niestety tylko tej, innych w tym trybie nie ma) i musi zlikwidować dowolnie wskazany przez grę cel. Gdy to zrobi, a zabójstwo nie zostanie wykryte, dostaje punkt. Dodatkowo, gdy zrobi to szybciej od przeciwnika, ten ma tylko 20 sekund na zrobienie tego samego. Choć mamy ten sam cel, widzimy siebie nawzajem i tak naprawdę dzieje się to w dwóch osobnych rzeczywistościach. Tryb ten potrzebuje jednak poprawek i testów, na ten moment nie wypada on najlepiej, ma on jednak bardzo duży potencjał.

Jakby komuś było mało, to posiadacze Legacy Pack z pierwszego sezonu Hitmana, mogą zagrać w „odnowione” poziomy z jedynki w Hitmanie 2. Mała rzecz, a cieszy – drobne usprawnienia pozwolą wrócić z wielką ochotą do wcześniejszych lokacji. Krótko jeszcze o oprawie audiowizualnej. W kwestii audio nie mam żadnych uwag, bo to zawsze w Hitmanach była robota wykonana na wysokim poziomie. Oprawa wizualna z kolei stoi na przyzwoitym poziomie, choć do najładniejszych gier tej generacji Hitmanowi 2 trochę brakuje. O ile ciężko przyczepić się do projektów lokacji, optymalizacji, czy ilości detali, tak tekstury czasami prezentują stan z poprzedniej generacji.

Pana generała to bez problemu do hotelu wpuszczą.

Warto!

Drugi sezon nowego Hitmana trzyma wysoki poziom. Produkcja została przygotowana starannie, nowe misje nie ustępują (poza pierwszą) wcześniejszym, a Miami zaliczyłbym nawet do najlepszych misji w całej serii. Niektórzy mogliby napisać, że bardziej przypomina to rozbudowane DLC, czy też mission packa do części pierwszej, ale na pewno z takimi uwagami bym się nie zgodził. Hitman 2 jest konkretną kontynuacją i zapewnia minimum kilkanaście godzin porządnej zabawy. W nawale premier tej jesieni, Hitman 2 jest jedną z najlepszych pozycji na rynku.

Grę do recenzji dostarczył Kinguin.net. Dziękujemy!

Kinguin Banners Promo 599x182 170928 V1

Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Plusy

  • dalej świetnie zaprojektowana rozgrywka
  • niektóre epizody - jednymi z najlepszych misji w serii
  • dużo możliwości przejścia danej misji
  • usprawnione etapy z części pierwszej
  • oprawa audiowizualna
  • Sniper Assassin

Minusy

  • tylko jedna misja w trybie Zjawy
  • przerywniki fabularne
  • słaby 1 rozdział
8.5

Autor: Kasjan Nowak

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz

TWEETS

Wesołe Święta we Frostpunk? Dodatek zatytułowany Opowieść Wigilijna jest już dostępny https://t.co/h06k2U6fza https://t.co/k3avucCMcJ
Sheltered – indyk w postapokaliptycznych klimatach już dostępny https://t.co/N18hrzkdTb https://t.co/OLZxu63xHa

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch