Fade to Silence

Ocenił dnia


Fade to Silence – recenzja

Jeśli studio indie bierze się za tworzenie survivalu, to najprawdopodobniej zaliczy on pobyt w steamowym Early Access. Wsparcie graczy, przy pracy nad przedstawicielami tego gatunku, wydaje się wręcz nieocenione. Pomogą zbalansować rozgrywkę, wyłapią błędy, a i dobrych pomysłów im nie brakuje. Nie inaczej było w przypadku Fade to Silence od studia Black Forest Games. Tytuł spędził w inkubatorze Valve niespełna półtora roku. Nie wszystkim mankamentom udało się zaradzić, ale ciężko pozbyć się wrażenia, że twórcy robili co mogli. Podejrzewam, że podobnie jak w przypadku wielu innych ambitnych projektów z tego segmentu, zabrakło nieco czasu i funduszy.

Fade To Silence Screen1

Zmrożone pustkowie

Wcielający się w postać Asha gracz będzie walczył o przetrwanie w opustoszałym, dręczonym przez wieczną zimę oraz spaczenie świecie. Z biegiem czasu odkryjemy innych ocalałych, którzy zasilą szeregi naszego obozu. Jako lider będziemy odpowiedzialni za zasoby oraz kierunek rozwoju naszej grupy. Twórcy starali się dodać grze horrorowego charakteru, co nie do końca sprawdziło się we wszystkich aspektach i Fade to Silence raczej nie zjeży nam włosów na głowie. Fabuła pełna jest niejasności i niedopowiedzeń, przez co ciężko się w nią zaangażować. O tym, co stało się ze światem, możemy domniemywać na podstawie okazjonalnie nawiedzających naszego bohatera krótkich koszmarów. Ukończenie gry również nie przyniosło mi bezpośredniej odpowiedzi na fabularne zagwozdki. Pomimo dobrze zapowiadającego się konceptu historii, relacja Asha z siłami nadprzyrodzonymi oraz będący na krawędzi zniszczenia świat nie stanowią motoru napędowego dla naszych działań.

Fade To Silence Screen6

Odmrożenia i pusty żołądek

Żeby przetrwać w tym pełnym niebezpieczeństw uniwersum musimy zadbać o dwa aspekty – pożywienie oraz drewno na opał. Bez tych surowców zarówno my, jak i nasi towarzysze, szybko zginiemy. Na szczęście dość łatwo jest zapełnić nasz magazyn. Wszystkie z wymaganych materiałów możemy wydobyć lub po prostu znaleźć na pustkowiu. Oczywiście ich pozyskiwaniem możemy obarczyć naszych podopiecznych. Zrobią to mniej efektywnie od nas, ale jednak, co dwa łuki to nie jeden. Źródła surowców z czasem się wyczerpują, co automatycznie wywiera na nas presję ekspansji na nowe tereny. Mapa świata podzielona jest na regiony, które wyzwalamy spod panowania złowrogich sił deformujących rzeczywistość. Dalej wysunięte terytoria gwarantują materiały lepszej jakości, jednak zwiększa się trudność ich zdobycia, między innymi przez niższą temperaturę i coraz trudniejszych przeciwników. Fade to Silence nie jest jednak grą przesadnie trudną, a postępy przychodzą w sposób naturalny.

Fade To Silence Screen2

Do trzech razy sztuka

Fade to Silence posiada także cechy typowe dla gatunku roguelike. Przygodę zaczynamy z określoną liczbą żyć, a każda porażka odbiera nam jeden promień nadziei. Jeśli stracimy wszystkie, musimy zacząć rozgrywkę od nowa. Statystyki naszej postaci zostają jednak odpowiednio zwiększone, a my możemy wybrać kilka udogodnień, które pomogą nam w kolejnym podejściu. W moim przypadku udało się za trzecim razem. Fade to Silence to gra, której nauczymy się szybko i jeśli opanujemy wariant walki dla każdego z przeciwników, to raczej nic nie będzie w stanie nas zaskoczyć. Podczas swojej trzeciej próby byłem już w zasadzie gotowy na wszystko. Czyni to produkcję studia Black Forest Games grą na jeden raz. Na jej ukończenie poświęciłem niespełna 20 godzin.

Fade To Silence Screen7

Mieczem przeciwko demonom

Pomimo dużego potencjału, system walki okazał się wydmuszką. Niezależnie od tego czy walczymy łukiem, czy mieczem gra potraktuje nas po macoszemu i pomoże naszemu orężu w drodze do celu. Większość przeciwników jest kompletnie niewymagająca i pokonamy ich dzięki prostej zależności unik – atak. Powtarzalność daje się tutaj mocno we znaki i już po kilku godzinach będziemy traktować ten element gry jako nieprzyjemny obowiązek. Tak samo jest w przypadku cyklicznych ataków nieprzyjaciela na nasz obóz. Dostajemy cały wachlarz narzędzi, które pomogą nam w pokonaniu najeźdźców. Z niestanowiącym żadnego wyzwania przeciwnikiem rozprawimy się w minutę i nie ma potrzeby tracenia czasu na budowę umocnień. Na kiepskim systemie walki traci kolejna mechanika, dzięki której możemy zabrać na wyprawę poza mury jednego z naszych towarzyszy. W jego skórę może wcielić się żywy gracz. Niestety na pustkowiach nie ma za dużo brudnej roboty dla dwojga, a bardziej docenilibyśmy dodatkowy plecak niż miecz.

Fade To Silence Screen5

Zaplecze strategiczne

Do przeżycia na pustkowiach wymagany jest specjalny ekwipunek. Przedmioty, takie jak zbroja, broń i narzędzia, możemy wyrobić w naszym obozowisku. Podstawowe, te najniższej jakości, stworzymy samodzielne przy ognisku. Do pozyskania tych lepszej jakości będziemy potrzebowali specjalnego warsztatu oraz umiejętności wyspecjalizowanego w danej dziedzinie technologii towarzysza. Oczywiście, im cenniejszy sprzęt, tym więcej zachodu będzie wymagało jego wykonanie. W wybudowanych w osadzie warsztatach stworzyć możemy wszystko, od strzał po magiczne mikstury. Mechanika craftingu w Fade to Silence zrealizowana została na bardzo prostych, przejrzystych zasadach. Od żmudnego biegania za składnikami ma ratować nas wilczy zaprzęg. Sanie z wilkami znacznie przyśpieszą naszą podróż po mapie. Problem w tym, że sprawdzają się one wyłącznie na drogach. W terenie radzą sobie znacznie gorzej, przez co ciągle będziemy z nich spadać.

Fade To Silence Screen3

Od strony technicznej

Nie wiem jak sprawowało się Fade to Silence w Early Access, ale kilka dodatkowych miesięcy testów z pewnością by grze nie zaszkodziło. Na kiepski odbiór całokształtu składa się wiele drobnostek. Tu się zatniemy w teksturach, tam jakieś okno dialogowe się nie zamknie. Błędów jest sporo, na szczęście nie przytrafiło mi się nic, co w znaczący sposób wpłynęłoby na samą rozgrywkę. Jak na grę z segmentu indie, Fade to Silence wygląda całkiem przywozicie. Całość utrzymana jest w spójnym klimatycznie koncepcie, a poszczególne lokacje eksploruje się z przyjemnością. Słabo wypadają natomiast modele postaci, szczególnie podczas przerywników dialogowych. Polskie tłumaczenie jest słabe, a rozmowy między postaciami brzmią sztucznie. Twórcy od dnia premiery wypuszczają kolejne łatki, także z biegiem czasu cześć błędów powinno udać się naprawić.

Fade To Silence Screen8

Fade to Silence – podsumowanie

Fade to Silence to dobra zapowiedź tego, że Black Forest Games może nas w przyszłości zaskoczyć całkiem dobrymi tytułami. Wydaje mi się, ze potrzebują nieco lepszych warunków, by w pełni rozwinąć skrzydła. Nie ma wątpliwości, że nie brakuje im dobrych pomysłów. Pomimo wszelkich niedociągnięć i niezbyt udanego wątku fabularnego,  Fade to Silence wciągnęło mnie na tyle, że do napisów końcowych dotrwałem z przyjemnością. Jeśli lubcie delikatne survivale, które nie ciągną się w nieskończoność, to będzie to dobry wybór.

Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Plusy

  • Klimatyczny świat
  • Przyjemny survival
  • Wciągająca

Minusy

  • Kiepski system walki
  • Fabuła mnie nie przekonała
  • Dużo drobnych błędów
7

Autor: Jakub Smolak

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch

POLECAMY

Łowcy Trofeów