Dynasty Warriors: Godseekers

Ocenił dnia


Dynasty Warriors: Godseekers – recenzja

Wyraz swojej miłości do Dynasty Warriors dałem spędzając tysiące godzin z kolejnymi odsłonami tego cyklu. Gry SRPG uwielbiam od dnia, gdy po raz pierwszy zasmakowałem Final Fantasy Tactics. Z tego powodu połączenie tych dwóch rzeczy powinno być moim marzeniem. Marzenie to ziściło się już za czasów PlayStation 2, kiedy to na rynku pojawiło się Dynasty Tactics. Od 2003 roku czekałem na pojawianie się kolejnej gry łączącej moje dwie olbrzymie miłości. Na półkach sklepowych wylądowało właśnie Dynasty Warriors: Godseekers. Czy ten duchowy następca Dynasty Tactics może mierzyć się z legendą swojego protoplasty?

Fabuła gry po raz kolejny przedstawia nam dobrze znany okres z epoki antycznych Chin. Powstanie Żółtych Turbanów i następujący po nim chaos, w rezultacie którego różni wodzowie starają się sięgnąć po władze nad Państwem Środka. Tym razem zaprezentowana jest nam trochę inna perspektywa na wydarzenia znane z jednej z najważniejszych chińskich powieści. Dwóch młodych wojowników napotyka bowiem olbrzymi kryształ, w środku którego znajduje się dziewczyna. Wybudzają oni ją z trwającego wieki snu i wyruszają na wielką przygodę. Podczas wypełnienia misji tajemniczej bogini, młodzieńcy biorą udział w najważniejszych wydarzeniach epoki. Bohaterowie napotykają na swojej drodze legendarne postacie takie jak Cao Cao, Liu Bei czy niepokonany wojownik Lu Bu.

Historia opowiedziana Dynasty Warriors: Godseekers jest trochę dziwna. Wydarzenia znane z poprzednich odsłon Dynasty Warriors zostają zaprezentowane tutaj z dodatkowym elementem fantastycznym. Historyczne zdarzenia otrzymują mityczny kontekst i zyskują drugie dno. Nie jestem do końca przekonany czy takie coś mi się podoba. Perspektywa osób wciągniętych w wir wydarzeń, które zmienią antyczne Chiny jest naprawdę ciekawa. Jednak motyw z bogami, poszukiwaniem magicznych kul jest mocno naciągany. Z tego powodu całość zdaje się mieć trochę dziwne tempo i nie do końca się klei. Skaczemy z bitwy do bitwy i powodem dla naszych akcji ma być, to że w danym miejscu może być jakiś artefakt.

Pod tym względem zdecydowanie lepiej wypada element ścieżek losu. Są to dodatkowe scenki i misje związane z przeznaczeniem danych postaci. Po spełnieniu określonych warunków historyczne postacie dołączają do naszej drużyny. Jest to interesujący element pokazujący jak bardzo splątane ze sobą były losy różnych bohaterów epoki Trzech Królestw. Dodatkowo pełni on funkcję urozmaicającą nam rozgrywkę. Aby odblokowywać kolejne postacie musimy zaliczać różne zadania związane z liczbą pokonanych wrogów, posiadaną fortuną czy przedmiotami w naszym ekwipunku.

Nie wiem czy dobrze świadczy to o całej grze, ale to właśnie ten element interesował mnie bardziej od fabuły zaprezentowanej w Godseekers. Moim celem było odblokowanie Cao Cao i za sukces uznawałem nie pokonywanie kolejnych plansz, tylko przybliżenie się do momentu, kiedy władca Wei będzie w szaragach mojej armii.

Część akcji gry toczy się na mapie Chin. Wybieramy tam spośród szeregu misji. Mamy dostęp do głównych poziomów popychających akcje do przodu, treningowych wyzwań, pobocznych misji a także plansz związanych z losami poszczególnych bohaterów. Dodatkowo ta część rozgrywki pozwala nam na kupowanie, sprzedawanie i ulepszanie orężu naszych bohaterów a także na inwestowanie punktów w ich olbrzymie drzewka umiejętności.

Same misje są dość różnorodne. Możemy mieć za cel wykończenie jakiegoś przeciwnika, powstrzymanie wroga przez określoną ilość tur, ochronę danej jednostki lub dostanie się w dany punkt mapy. Sporo typów zadań nie wpływa jednak w znaczący sposób na rozgrywkę. Dynasty Warriors: Godseekers jest strategią RPG. Mamy więc do czynienia z grą w stylu produkcji takich jak Fire Emblem czy Disgaea. Turowy system, gdzie pierw my poruszamy się swoimi jednostkami po kwadratowych polach, po czym wróg wykonuje swój ruch. Nie ma tutaj nic nadzwyczajnego bo kolejka danej jednostki opiera się na dwóch fazach – ruchu i akcji.

Interesującym jest tutaj wprowadzenie zmiany w stosunku do większości gier gier SRPG. Zamiast jednego ataku wykonywanego w fazie akcji mamy tutaj system punktowy. Każda z postaci posiada określona ilość punktów akcji (z których 3 odnawiają się na początku nowej tury). Różne typy ciosów kosztują różną ilość punktów. Możemy sami decydować jak rozdysponujemy te punkty. Mamy opcję wykonania potężnego ataku na jednej jednostce albo zaatakowanie kilku z mniejszą siłą. Możemy oszczędzać punkty by zorganizować zmasowany atak na silniejszego przeciwnika. Pod tym względem Godseekers daje nam olbrzymie pole do główkowania. Dodatkowo mamy jeszcze tradycyjny dla cyklu Warriors atak typu Musou, który odpalamy po nabiciu specjalnego paska związanego z zadawaniem i otrzymywaniem obrażeń. Każdy z bohaterów może posiadać przy sobie kilka przedmiotów jednorazowego użytku. Jest także system zespołowych ataków, które można odpalić po naładowaniu specjalnego paska. Element ten jest ciekawy bo to kto wykona grupową akcję zależy od rozmieszczenia jednostek na mapie. Grupowe ataki są potężne, bo odnawiają pule punktów akcji, pozwalają ponownie poruszyć się jednostkom, które wykonały już ruch w danej turze i kończą się epickim grupowym atakiem, którego siła uzależniona jest od tego jak szybko klepiemy „X”.

Wspominałem już o rozwoju naszych postaci. Wraz z postępami w grze zdobywamy poziomy doświadczenia, za które nagradzani jesteśmy punktami do wydania na olbrzymich drzewkach umiejętności. Mamy tam pełno różnorodnych skilli a także ulepszeń naszych statystyk. Możliwości są tutaj naprawdę olbrzymie i ten system przypominał mi trochę Sphere Grid z Final Fantasy X w wersji eksperckiej. Zaczynamy na środku planszy i możemy podążać dowolną ścieżką w kierunku coraz to potężniejszych umiejętności zwiększających nasz ciosy, obniżających morale wroga lub pozwalających nam na okradanie przeciwników. Drzewka występują w kilku konfiguracjach zależnych od typu jednostki. Każdy z bohaterów należy bowiem do jednej z grup odpowiadających sile, szybkości czy obronie. Posiadają one różne zastosowanie na polu bitwy. Jednostki obronne zdolne są wytrzymać najpotężniejsze ataki w bezpośrednim zwarciu podczas gdy atakujący najskuteczniejsi są podczas flankowania lub ataku na tyłach wroga. Wszystkie systemy składają się w solidną całość, która nie rewolucjonizuje gatunku ale może nam całkiem sporo zaoferować. Szkoda że jedna wpadka praktycznie niweluje tyle dobrej roboty.

Dynasty Warriors: Godseekers jest więc dość rozbudowaną strategią role playing. Problem pojawia się tutaj w wyniku tego, że nasz przeciwnik jest zbyt słaby. AI nawet na najwyższym poziomie trudności nie sprawia nam żadnego problemu. Misje nie stanowią wyzwania bo wróg nie ma jak odpowiedzieć na nasze potężne ataki. Element bycia nadczłowiekiem, który sprawia, że zwykłe odsłony Warriors są tak fajne staje się problemem. Kiedy nasz przeciwnik nie stanowi dla nas problemu nie mamy po co korzystać z rozbudowanych mechanizmów toczenia walki.

Ta odsłona cyklu Koei Tecmo zostaje pogrążona poprzez jeden z elementów charakterystycznych tych gier. Szkoda bo gdyby AI wymuszało od nas planowania akcji i dobrego przygotowania to Godseekers mogłoby być wyśmienitym tytułem. Jest tutaj spory potencjał do naprawdę fajnej gry SRPG. Jednak niski stopień trudności przyczynia się do tego, że gra jest nudna. Już po pierwszej godzinie zabawy widzimy jak schemat działania poprowadzi nas do sukcesu. Z tego powodu przebieg 99% misji wygląda dokładnie tak samo.

Oprawa graficzna Godseekers woła o pomstę do nieba. Tytuł ten wygląda prawie tak samo jak wydane wieki temu Dynasty Tactics. Modele postaci są raczej biedne, lokacje nieciekawe. Całość przypomina grę wydaną na PS2. Sytuację ratują trochę zespołowe ataki, które prezentują się naprawdę widowiskowo. Muzyka jest ok, podobnie wypadają głosy postaci. Zgodnie z nową tradycją Koei Tecmo nie mamy już angielskiego voice actingu. Możemy delektować się oryginalnymi japońskimi głosami bohaterów. Pogadanek nie ma co prawda zbyt dużo ale ważniejsze scenki przerywnikowe są z pełnym voice actingiem.

Mam problem ze zrozumieniem dla kogo stworzony został ten tytuł. Dynasty Warriors: Godseekers jest raczej przeciętnym tytułem SRPG. Ciekawe pomysły pojawiają się tutaj obok rozwiązań dziwacznych i odbierających frajdę z rozgrywki. Fan gatunku dość szybko znudzi się niezbyt skomplikowanym i niewymagającym gameplayem. Nic nie sprawia, że produkcja ta może stawać w szrankach z tytułami takimi jak Disgaea czy Fire Emblem. Fani seri Warriors odnajdą w Godseekers grę, która jedynie od strony wizualnej przypomina im ulubiony tytuł. Nastawienie na strategię i zero akcji sprawi, że osoby te się strasznie przy tej produkcji wynudzą. Dynasty Warriors: Godseekers znajduje się w najgorszej z możliwych pozycji. Gra która nie spełnia wymagań ani jednej ani drugiej grupy potencjalnych nabywców.

Trochę szkoda bo bawiłem się przy tym tytule całkiem dobrze. Nie jest to strategia najwyższych lotów, ale całkiem dobrze spełnia swoje zadanie. Może to być jednak trochę za mało by odnieść sukces i zainteresować graczy.

Dynasty Warriors: Godseekers to problematyczny produkt. Z tego co się orientuje wersja gry na PlayStation Vita jest nieźle skopana. Na PS4 tytuł ten śmiga bez problemów. Jednak oprawa graficzna z drugiego PlayStation połączona z trochę zbyt sztampowym gameplayem działa zdecydowanie na szkodę gry. W moim odczuciu Godseekers jest dobrym produktem, który skierowany jest do pewnej niszy graczy. Reszta nie znajdzie tutaj nic dla siebie. No chyba, że ktoś planuje zacząć swoja przygodę ze strategiami role playing i szuka na początek jakiegoś prostszego tytułu.

Recenzja PlayStation 4

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z konsoli PlayStation 4

Plusy

  • Masa fajnych rozwiązań
  • Cao Cao

Minusy

  • Problemy z AI
  • Oprawa graficzna
  • Opowiadana historia
7

Autor: Tomek Piotrowski

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch

POLECAMY

Łowcy Trofeów