Detroit: Become Human

Ocenił dnia


Detroit: Become Human – recenzja

Kilka tygodniu temu zadebiutowało długo oczekiwane Detroit: Become Human. Za produkcje jest odpowiedzialne studio Quantic Dream, czyli twórcy Heavy Rain, wielkiego ekskluzywnego hitu na PlayStation 3 oraz średnio udanego Beyond: Dwie Dusze.

Fabuła Detroit: Become Human

Tym razem David Cage i spółka poruszyli ciężkie tematy etyczne dotyczące naszej przyszłości. Gra przenosi nas do roku 2038, do miasta Detroit (USA), które z kolebki amerykańskiej motoryzacji przeobrazi się w głównego producenta sztucznej inteligencji. W nieźle skrojonej scenerii science-fiction, zanurzamy się w wiarygodną, ​​niezwykle atmosferyczną metropolię przyszłości, w której wszechobecne są roboty AI, automatyczne samochody, drony, etc.

Życie zwykłych ludzi w znacznym stopniu się zmieniło przez wszechobecne maszyny. Wykonują one najróżniejsze prace i funkcje w społeczeństwie, przez co na pierwszy rzut oka żyje się wygodniej. Społeczeństwo choć z chęcią korzysta z pomocy androidów, trawione jest przez niepokoje spowodowane między innymi przez bezrobocie i biedę. Przyczynę takiego stanu rzeczy upatruje się w powszechności AI. Wiele osób postrzega sztuczną inteligencję za powód swoich nieszczęść. Tymczasem w maszynach zaczyna dziać się coś, czego programiści nie przewidzieli – roboty uwalniają  się z ograniczeń i budzą się w nich ludzkie uczucia.

W czasie rozgrywki poznajemy historię z perspektywy Kary, Marcusa i Connora.  Każdy z bohaterów to android stworzony przez firmę CyberLife dla różnych celów. Kara model AX400, pełni role domowego asystenta, Marcus RK200 jest opiekunem niepełnosprawnego malarza, a Connor RK800 został stworzony do pomagania ludzkim detektywom.

Stara forma rozgrywki wraca na ekrany TV

Od samego początku Detroit: Become Human przypomina wcześniejsze gry Quantic Dream. Znowu przyjmujemy rolę kilku bohaterów i jedną większą historię poznajemy z różnych perspektyw.

Pod względem rozgrywki gra opiera się na tej samej formule co w Heavy Rain czy Beyond. Czekają na nas dialogi wielokrotnego wyboru, wciskanie przycisków w odpowiednim momencie i eksploracja świata gry. Produkcja nie jest trudna, a rozgrywkę można uprościć do minimum ustawiając łatwe sterowanie. Skupiamy się przede wszystkim na filmowej historii o konflikcie między człowiekiem a maszyną.

W Detroit nie brakuje jednak sytuacji, w których musimy działać pod presją czasu, a nasze niektóre decyzje potrafią całkowicie zmienić historię.

Najgorszy jest początek rozgrywki, który potrafi znużyć – sprzątanie, wynoszenie śmieci, pranie, robienie zakupów, etc. Historia na szczęście rozkręca się ,a monotonny początek wprowadza nas do sytuacji panującej w świecie przyszłości. Warto czytać zwłaszcza magazyny porozrzucane po eksplorowanych lokacjach. Dowiemy się z nich wiele ciekawostek, które wzmacniają naszą imersję w czasie rozgrywki.

Najbardziej podobała mi się część historii, w której kierowało się robotem policyjnym Connorem. Tu jest najwięcej do roboty – szukamy wskazówek, łączymy fakty i skanujemy pomieszczenia.  Niestety Quantic Dream i takie działania ułatwiło do granic możliwości, a na ekranie liczbę widzimy liczbę, ukazującą ile rzeczy zostało nam do zbadania w danej interakcji.

Historia na szczęście nie jest tak do bólu liniowa jak w Beyond, i pod względem złożoności  bardziej przypomina Heavy Rain. W Detroit uświadczymy sporo możliwości rozegrania głównych wątków i poznania kilku różnych zakończeń.

Największą nowością w stosunku do wcześniejszych produkcji Davida Cage’a, jest możliwość przeglądania całej poznanej fabuły na prostym i przejrzystym schemacie. Za jego pomocą sprawdzamy, w którym miejscu nasza fabuła mogła się potoczyć inaczej i ile ominęliśmy tajnych ścieżek w czasie rozgrywki. Dzięki temu mamy możliwość wrócenia w dane miejsce i spróbować wybrać inne decyzje. Za pomocą tego miejsca porównujemy także wybory z innymi graczami.

Wybory w świecie gry

Najważniejsze w Detroit: Become Human są nasze wybory. Historia potrafi się zmienić przez wydające się wcześniej mało istotne decyzje, zachowania czy wybrane kwestie dialogowe. Jak zwykle w tego typu grach musimy także podejmować dylematy moralne. Czy zabić niewinnego androida aby uzyskać informacje, czy oszczędzić go i nie zrealizować naszej misji? Dzięki realistycznemu otoczeniu i trudnym etycznym wyborom Detroit trochę odzwierciedla dzisiejsze społeczeństwo, pokazując, że konflikt między ludzkim a sztucznym życiem, może pewnego dnia mieć miejsce.

Nie podoba mi się jednak „budowanie” emocji przez wciskanie kombinacji klawiszy. Ckliwe momenty rozgrywki, np. przytulanie kogoś, tak jak we wcześniejszych produkcjach autorstwa Quantic Dream, opiera się na systemie QTE. Bywa to czasami wręcz zabawne i w moim przypadku zabijało emocje, które dany fragment gry miał wzbudzać

Ponadto, niektóre nasze wybory, nawet jeśli staramy się je rozważyć, mają losowy charakter. W końcu najczęściej mamy do wyboru jedynie jedno słowo na temat kolejnej wypowiedzi bohatera. Wybieramy dany wyraz z dobrą intencją, a tymczasem nasza postać tak rozbudowuje dalszą część wypowiedzi, że fabuła idzie w innym kierunku niż planowaliśmy.

Scenariusz jest także przepełniony stereotypowymi postaciami jak pijany, kiedyś utalentowany policjant, główna bohaterka Kara i jej potrzeba opiekowania się dzieckiem czy ćpający syn bogacza.

Podsumowanie

Mimo mało wciągającego początku i kilku stereotypowych bohaterów historia przedstawiona w Detroit: Become Human jest ciekawa i na szczęście rozkręca się z czasem. Produkcja zachęca także gracza do podejścia do niej jeszcze kilka razy i szukania innych rozwiązań. Sposób rozgrywki nie spodoba się wszystkim. Bliżej produkcji Quantic Dream do filmu niż klasycznej gry. Detroit: Become Human choć dostarcza nam emocji, nie jest trudne i opiera się przede wszystkim na podejmowaniu decyzji. Strasznie kiczowate są także ckliwe momenty zarządzane poprzez Quick time event

Jeśli jednak jesteś fanem gier autorstwa Telltale Games, wspominasz miło Heavy Rain czy Life is Strange, to na pewno przy Detroit: Become Human będziesz bawić się świetnie.

Grę do recenzji dostarczyła firma Sony Interactive Entertainment Polska

Recenzja PlayStation 4

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z konsoli PlayStation 4

Plusy

  • Ciekawa historia
  • Możliwość przeglądania schematu fabuły
  • Klimat Detroit
  • Wiele alternatywnych ścieżek i możliwości wyboru

Minusy

  • Niektóre zadania są bardzo monotonne
  • Mechanika gry nie różni się od poprzednich produkcji francuskiego studia
  • Budowanie emocji za pomocą wciskania przycisków
8

Autor: Damian Stefański

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz

TWEETS

South Park: Kijek Prawdy trafi na Nintendo Switch - https://t.co/wTSXMwgcI8 https://t.co/nJLbIy0TLd
South Park: The Fractured but Whole - dodatek Bring the Crunch zadebiutuje w tym miesiącu - https://t.co/grnIt30EJX https://t.co/rZ60UotnY3

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch