Desire

Ocenił dnia


Desire – recenzja

Achromatopsja – schorzenie wzroku polegające na niemożności rozpoznawania kolorów. To choroba wrodzona, a osoby na nią cierpiące są zdolne widzieć otaczający nas świat jedynie w odcieniach szarości. Achromatopsji często towarzyszy zaburzenie widzenia szczegółów, a także nadwrażliwość na światło. Życie z tym schorzeniem nie należy do łatwych, na szczęście jest ono bardzo rzadkie. Odnotowuje się bowiem, że występuje zaledwie u 0,005% populacji całego świata.

Dlaczego na początek recenzji raczę was wpisem rodem z Wikipedii? Cóż… owa choroba będzie tematem omawianej dzisiaj produkcji. Desire to najnowsza gra od francuskiego studia Sylvain Seccia, w której bohater cierpi właśnie na achromatopsję. Gra pierwotnie ukazała się w wersji mobilnej na telefony z Androidem i iOSem, a zaledwie kilka dni temu miała miejsce jej steamowa premiera. Jako że jest to dosyć ciekawie zapowiadająca się przygodówka, to postanowiłem ten moment wykorzystać.

Fabuła w Desire to ciekawy element tego tytułu. Wcielamy się tutaj w chłopca, który na przestrzeni wielu lat będzie musiał zmagać się z problemami związanymi z jego chorobą. Początek gry to lata szkolne, później mamy okazję widzieć dorastanie i zmiany, jakie zachodzą w jego życiu. Twórcy w opisie zapowiadają, że ich produkcja będzie prowadzona w iście poetycki sposób, a sama narracja podejmie sporo problemów natury społecznej. Może to zachęcić do zagrania, ale czy tak jest w istocie?

I tak, i nie. Mam pewien problem z Desire. O ile bardzo podoba mi się sam zamysł na prowadzenie opowieści, tak z jego realizacją jest już nieco gorzej. Tytuł ten cierpi na pewien problem, którym jest, jakby to określić… nadmierna seksualizacja? Tak, ta gra jest potwornie niesmaczna! O ile zrozumiałbym jeszcze, gdyby twórcy z raz albo dwa napomknęli o sferze intymnej, ale nie… oni robią to niemalże przez całą grę! A w połowie rozgrywki nie ma wręcz momentu, w którym gdzieś sugestywnie nie zostanie przytoczony jakiś wątek seksualny.

Ksiądz pedofil (zresztą nie tylko on, naliczyłem się łącznie trzech podczas całej gry), czy nastolatek masturbujący się w szkolnej łazience, to nie są rzeczy, które koniecznie chciałbym widzieć w ogrywanej przeze mnie grze. I to nie jest tak, że krytykuję Desire za samą obecność takich elementów. Uważam, że zwyczajnie nie pasują one do całości historii. Cała opowieść podzielona jest na cztery rozdziały. Wyobraźcie sobie, że w tym finałowym wzmianek o seksie nie ma wcale i paradoksalnie, to właśnie on jest tym najlepszym.

Wniosek jest taki, że gra tylko by zyskała na braku tak mocnych nawiązań do sfer intymnych. Bo mówiąc szczerze, jak najbardziej był tu potencjał na dobrą fabułę. Ba, nawet teraz ma sporo dobrych momentów. Bardzo podobało mi się to, że mamy okazję zobaczyć, jak bohaterowi żyje się z chorobą. Podobały mi się również elementy zaburzeń psychicznych protagonisty. Tak, jego brak akceptacji w dzieciństwie z powodu achromatopsji sprawił, że cierpi on na pewien rodzaj choroby psychicznej. Więcej nie zdradzam. A! Czasem w fabułę zostanie jeszcze wkomponowany jakiś malutki wątek SJW, ale to tak małe wtrącenia, że jak najbardziej da się je przeżyć.

Zdecydowane gorzej jest z konstrukcją świata, co wiąże się z czynnościami robionymi przez gracza podczas zabawy. O tyle, o ile zagadki są skonstruowane poprawnie, jeśli spojrzymy na warstwę logiczną, tak mam im wiele do zarzucenia pod względem umiejscowienia fabularnego. Desire z założenia jest dosyć poważną i realistyczną opowieścią. Oczekuję więc, że to, co robi bohater, będzie również możliwe do osiągnięcia w realnym świecie. Tak nie jest, przez co w dzieło francuzów wkrada się sztuczność.

Być może ktoś uzna dalszą część za lekki spoiler, ale myślę, że warto poprzeć ocenę jakimś przykładem. Gdzieś w połowie drugiego rozdziału dostaniemy zadanie, by spowodować wylanie naszego kolegi z pracy. Już samo w sobie jest to dosyć abstrakcyjne zajęcie, ale… By pozbawić go roboty, musimy samemu wziąć z biura dyski twarde, włamać się do mieszkania współpracownika i podrzucić mu świeżo skradzione rzeczy. To jeszcze nie koniec, bo z domu kradniemy mu whisky, które wkładamy do jego plecaka w pracy. Nasz bohater nie jest kreowany na patologicznego przestępcę, a fajnego koleżkę, więc owo działanie nijak ma się niestety do jego osobowości.

Do bohatera pasuje jednak inny element gry, którym jest oprawa graficzna. Oczywiście z racji jego schorzenia – czarnobiała. Choć może nie jest to szczyt artyzmu, jak najbardziej należy ją pochwalić, bo cieszy oko. Nieco gorzej jest z animacjami, którym wiele brakuje do lepszych przygodówek. Mogą się również zdarzyć sytuacje, w których postać sterowana przez gracza przysłoni elementy interaktywne, co powoduje, że musimy ciągle łazić, by jakoś je odkryć. W połączeniu ze średniej jakości animacjami rozgrywka wydaje się w takich sytuacjach nieco drętwa.

Nie pomaga temu przyjęta konwencja przypominająca niemy film. Kwestie mówione występują jedynie w przerywnikach, przez resztę gry dialogi musimy czytać samemu. Tak naprawdę jedyne dźwięki, które będziemy słyszeć w Desire, to muzyka. Nie jest ona jakoś szczególnie dobra, ani niczym się nie wyróżnia. Ot, zwykłe pobrząkiwanie na pianinie. Przeszkadzało mi to, że w tym tytule nie ma dźwięków otoczenia. Nawet takich błahych jak odgłosy kroków głównego bohatera. Jest to dziwne i myślę, że nic się nie straci, jeśli podczas grania włączy się własną muzykę.

I właśnie ta myśl chyba idealnie podsumowuje Desire – nic nie stracicie, jeśli nie zagracie. To dobra w założeniu historia, która jak najbardziej potrafi mieć swoje momenty, ale jej ogólny odbiór zostaje popsuty przez zbyt dużą ekspozycję wątków seksualnych. A nie licząc grafiki, to właśnie opowieść mogłaby być tym, co przyciągałoby graczy do tytułu od francuskiego studia. Tak niestety nie jest, a to, co pozostaje, jest nieco kulawe i wiele brakuje mu do produkcji od mistrzów gier przygodowych.

Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Plusy

  • Stylistyka powiązana z chorobą bohatera
  • Potrafi mieć swoje momenty
  • Wątki psychologiczne

Minusy

  • Nadmierne epatowanie seksem
  • Gameplay mógłby być mniej drewniany
  • Całość jest prawie niema
6

Autor: Robert Chełstowski

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz

TWEETS

Dark Souls Remastered na Nintendo Switch zadebiutuje już w październiku - https://t.co/6VKLVhkxQk https://t.co/AbdniZJB5w
Showmax przypomina o premierze swojego najnowszego serialu - https://t.co/9eSFNVViIp https://t.co/lwRcsSrH4D

GAMERWEB

Piszemy o grach, nowoczesnych technologiach oraz wysokobudżetowych produkcjach telewizyjnych. Na łamach portalu znajdziecie liczne newsy, recenzje, informacje o premierach, relacje z targów i imprez gamingowych, a także ciekawe artykuły.

Piszemy o grach na PlayStation 4, Xbox One, PC i Nintendo Switch