Child of Light

Ocenił dnia


Child of Light – recenzja

Child of Light w ofercie PlayStation Plus, wydaje się być świetną okazją, by odświeżyć sobie ten tytuł w pamięci. Nie ukrywam, że z niecierpliwością czekałem na premierę tej małej produkcji od Ubisoftu. Wszystko za sprawą niebanalnego pomysłu na oprawę i rozgrywkę. W dobie dzisiejszych produkcji było to posunięcie ryzykowne, które w ostatecznym rozrachunku okazało się strzałem w dziesiątkę. Już przed premierą recenzenci oceniali grę wysoko, a gracze czekali na nią z językiem na brodzie. Ja po kilku godzinach wiem jedno – wzorem akcji „cała Polska czyta dzieciom”, utworzona być powinna akcja braterska pod hasłem „cała Polska gra z dziećmi”. Child of Light to nic innego jak bardzo dobrze opowiedziana bajka, która pobudzi nasze zmysły.

Bohaterką opowieści jest długowłosa księżniczka o rumianych policzkach, która na skutek śpiączki przenosi się do magicznej krainy zwanej Lemurią. Już po chwili okazuje się, że na drobnych dziewczęcych ramionach spoczywa cały los tej krainy, bowiem będzie musiała odzyskać skradzione przez Królową Nocy słońce, księżyc i gwiazdy. Zanim się to stanie, spotka się z wieloma innymi przeciwnościami, najczęściej rozwiązywanymi przy pomocy znacznych rozmiarów miecza. Nie zabraknie jednak prostych łamigłówek, czarów i magii. Na swojej drodze Aurora spotka również wiele przyjaznych istot, które chętnie pomogą jej w szlachetnej walce przeciwko złu. Stałym towarzyszem przygód będzie czuły na punkcie swojego imienia świetlik, Ignatious. I choć opowieść ma już swój początek i koniec, to naprawdę warto poświęcić kilka godzin na jej dokładne poznanie.

Oprócz ciekawej historii, gra dostarczy nam również wiele zabawy za sprawą platformowego stylu i wciągającego systemu walki turowej. Przeciwnicy tego systemu spytają jak to możliwe, okazuje się, że nie jest to wcale takie skomplikowane. Walki są charakterystyczne dla systemu jRPG, wzbogacone o możliwość uprzykrzania przeciwnikom życia podczas przeprowadzania kolejnych ataków. Odpowiada za to pasek u dołu ekranu, który określa czas na wykonanie ataku, a następnie czas trwania samej akcji. Do tego niezależnie od poczynań Aurory i jednego ze spotkanych podczas gry bohaterów niezależnych, ciągle kontrolujemy Ignatiousa, który odpowiada za spowalnianie przeciwników, a także leczenie sojuszników. Krótko mówiąc, trzeba kombinować tak, by pozbawić przeciwnika możliwości ataku, kto pierwszy ten lepszy.

Jako, że Aurora dość szybko zyskuje umiejętność latania, to czysto platformowy urok idzie w diabły. Możemy latać beztrosko po całej krainie, a jest na tyle duża, że jej eksploracja może zaabsorbować. Skarby na jakie możemy się natknąć to różnorakie mikstury, wiadomości i surowce do craftingu. Tak, tak, crafting już na stałe wpisał się do szablonu rpg. W Child of Light zbierać będziemy różnej jakości Oculi (można by rzec, takie kolorowe kamyki). Na skutek ich łączenia, otrzymywać będziemy doskonalsze, które posłużą nam do ulepszania naszego skromnego ekwipunku. Warto nadmienić, że każdy z bohaterów obdarzony został drzewkiem rozwoju z charakterystycznymi dla niego umiejętnościami, które odblokowuje się rzecz jasna jak w rpg-ach przystało wraz z kolejnymi zdobytymi poziomami. I żeby nie zemdliło nas od tej słodyczy i komplementów, to pozwolę sobie zaznaczyć, że regularny gracz śmiało powinien zacząć od poziomu hard, bo na normalu może zostać pozbawiony części przyjemności. Niestety walki nie będą zbyt skomplikowane, a co za tym idzie niespecjalnie będzie nam zależało na ulepszaniu, zbieraniu potionów i skupianiu się na taktyce.

Nie wierzę, że jakakolwiek osoba mogłaby przejść obok screenów z Child of Light obojętnie. Tych pięknych, ręcznie malowanych grafik, obrazów, teł (tło, teł? dobrze, że nie kazali mi tego odmieniać przez przypadki w szkole), urokliwych pełnych emocji animacji, nie da się nie docenić. Kolejne lokacje to kolejne zachwyty. Każdy drobiazg sprawia wrażenie przemyślanego i dopracowanego do perfekcji. Stonowane, pastelowe kolory tworzą klimat, w którym nie sposób się nie zakochać. To jedna z tych produkcji, która może nosić miano dzieła sztuki. Oprawa audio trzyma cały klimat w ryzach, idealnie wpasowując się w drugi plan produkcji. Spokojniejsza podczas eksploracji, bardziej dynamiczna w trakcie walki. Odgłosy takie jak chociażby przecinający powietrze miecz, podkreślają siłę i moc uderzenia. Do tego prawie wszystkie dialogi są w formie wiersza, co znacznie uprzyjemnia rozgrywkę i niweluje brak czegoś w stylu opcji dialogowych.

Podsumowując: Prognozowałem, że Child of Light nie będzie produkcją dla wszystkich, ale wydaje mi się jednak, że każdy kto choć chwilę spędzi w Lemurii, nie będzie potrafił postawić jej w jednoznacznie złym świetle. Tak jak napisałem wyżej uważam, że bajka, którą otrzymaliśmy od Ubisoftu doskonale nadaje się dla młodych graczy, historia tam zawarta, może wiele nauczyć, a i morał się znajdzie. Według mnie jest to produkcja przemyślana w każdym szczególe, zrobiona z pasją i zaangażowaniem.

Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Plusy

  • Ciekawa fabuła
  • Oprawa graficzna
  • Oprawa dzwiękowa
  • Polecam młodszym graczom

Minusy

  • Może okazać się za łatwa
  • System walki mógłby być bardziej wymagający
8

Autor: Jakub Smolak

Dyskusja

Jeszcze nie ma komentarzy. Skomentuj pierwszy!

Dodaj komentarz