The Low Road

Ocenił dnia


The Low Road – recenzja dwóch pierwszych epizodów

Przygodówki! Co tu dużo mówić, niezwykle lubię ten gatunek. I boli mnie nieco, że w dzisiejszych czasach takowy typ zabawy spychany jest na boczne tory przez wielu twórców. Ale od czego są mniejsi producenci, którzy nie idą ślepo za trendami wyznaczanymi przez gry AAA? To właśnie oni są ostoją, która nie pozwoli temu gatunkowi umrzeć. I to dzięki nim możemy pograć w tak dobre współczesne gry przygodowe, jak seria Deponia od Daedalic Entertainment lub The Book of Unwritten Tales ze stajni KING Art Games.

Ten rok zapewnił nam już świetną (przynajmniej moim zdaniem) Syberię 3, która łączyła staroszkolną rozgrywkę w duchu odsłon sprzed kilkunastu lat z nowymi i sprawdzonymi rozwiązaniami. Nie znaczy to jednak, że jest to koniec naszej przygody z klasycznymi grami przygodowymi i od teraz podążymy innymi trendami. Zapuścimy się w nieco mniej znane rejony. Mianowicie na warsztat weźmiemy dzisiaj The Low Road od studia XGen Studios. Zapewne nie słyszeliście o tym tytule, bo nawet ja dowiedziałem się o nim tuż przed jego premierą.

Lubicie, gdy dodzwaniają się do was telemarketerzy oferując różne niekonieczne wam potrzebne rzeczy? Albo gdy kończy wam się umowa i sieć zaczyna coraz to częściej przypominać swojemu klientowi o najróżniejszych ofertach? Ja niekoniecznie i zapewne wielu z was również. A co powiecie na to, że takie osoby są… szpiegami! Twórcy The Low Road oferują nam dosyć ciekawe realia, w których zawód szpiega przestał mieć swoje filmowe znaczenie. Teraz szpieg spędza cały swój czas za biurkiem i korzysta z dobrodziejstw telefonu.

W takich okolicznościach spotykamy Noomi Kovacs, młodą absolwentkę szkoły dla szpiegów. Musicie sobie wyobrazić jej ogromny zawód, gdy po otrzymaniu pracy wcale nie będzie kolejnym Jamesem Bondem, a cały swój czas spędzi na siedzeniu w biurze i dzwonieniu do innych osób. Noomi bardzo szybko decyduje, że musi temu przeciwdziałać. Tylko jeden szpieg w agencji wysyłany jest na misje polowe, a nasza bohaterka postanawia zrobić wszystko, by była nim właśnie ona. Jak możecie się domyślić, szybko okazuje się, że to dopiero początek intrygi.

Przygoda rozpoczyna się nietypowo i z miejsca zyskała moje zaciekawienie, bo musicie przyznać, że jest to dosyć ciekawy i raczej niespotykany motyw. Jak możecie przeczytać w tytule, miałem okazję zagrać tylko w dwa epizody z sześciu dostępnych, więc nie poznałem całości, ale moment, w którym została ucięta moja przygoda z The Low Road zapowiedział, że reszta fabuły może być tylko lepsza i ciekawsza. Tym samym nie jest to recenzja pełnego produktu, a raczej pierwsze wrażenia z początkiem zabawy z The Low Road.

Twórcy wrzucają nas również w dosyć ciekawe klimaty schyłkowych lat siedemdziesiątych. Oznacza to tyle, że ścieżka dźwiękowa i oprawa wizualna będzie dopasowana do tamtych realiów. I na podstawie dwóch ogranych epizodów mogę stwierdzić, że faktycznie tak jest. Ścieżka dźwiękowa jest przyjemna dla ucha, a rysowana grafika nadaje temu wszystkiemu odpowiedniej gracji. Może to nie jakiś szczyt możliwości graficznych, ale zastosowany przez twórców styl pasuje do konwencji. Jedynie mogę przyczepić się do wyglądu głównej bohaterki. Kto wpadł na pomysł, by pokolorować jej nos na różowo?

W kwestii rozgrywki The Low Road jest klasyczną przygodówką point and click. Od swoich starszych kolegów różni się tym, że plansze przemierzać możemy jedynie na boki niczym w jakiejś side scrollerowej platformówce. Produkcja XGen Studios jest równocześnie grą sporo prostszą od innych klasycznych gier przygodowych. Na etapie, do którego miałem możliwość dotrzeć, nie mieliśmy zbyt dużo przedmiotów do użycia, a ich interakcji nie było trzeba się zbyt trudno domyślać.

Twórcy za to lubią bawić się w inny typ zagadek. Co rusz napotykamy na bardzo pomysłowo zrobione minigierki polegające przykładowo na poprzestawianiu rur, spiłowaniu krat lub odcięciu zasilania. Dodatkowo gra toczy swoją akcję również na polu dialogów. Nie będziemy tylko uczestniczyć w łamigłówkach polegających na umiejętnym łączeniu przedmiotów. Rozwiązanie zagadki poprzez zabawę w rymowanie z odpowiednikiem Q z filmów o Jamesie Bondzie? Tylko w The Low Road!

Jak już mówiłem, wersja prasowa zapewniła mi dostęp tylko do dwóch epizodów, więc nie mogę wypowiedzieć się o całości. Przejście tych dwóch rozdziałów zajęło mi półtorej godziny, więc jeśli taki czas będzie utrzymywał się przez resztę rozdziałów, The Low Road nie będzie należało do najdłuższych produkcji. Jednakże to, co dostałem, zapowiada naprawdę dobrą grę przygodową. Może nie dorównuje ona do wielu innych tytułów, ale znajduje własny styl. Proste zagadki sprawiają, że The Low Road sprawdza się znakomicie jako gra relaksacyjna, w której pochłaniamy fabułę i klimat. Dlatego mogę ją z czystym sumieniem polecić fanom tego gatunku.

Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Plusy

  • Oprawa audiowizualna
  • Ciekawy i nietypowy klimat
  • Nigdy za dużo dobrych przygodówek

Minusy

  • Nieco krótkie epizody
  • Dla wymagających – zbyt proste zagadki
8

Autor: Robert Chełstowski