Syberia 3

Ocenił dnia


Syberia 3 – recenzja

Długo kazano czekać graczom na kolejną odsłonę serii Syberia, oj naprawdę bardzo długo! Jednakże teraz, po ponad trzynastu latach od premiery drugiej części, wielu dostało to, na co prawdopodobnie od kilkunastu lat z niecierpliwością czekało. Wieści o kontynuacji pojawiły się już bowiem w 2009 roku, a gra miała ukazać się w niedługim czasie, bo już rok później chodziły pogłoski o planowanej premierze. Niestety plany nie wypaliły i wielu zaczęło wątpić w to, czy gra w ogóle kiedykolwiek powstanie. A tu proszę, po wielu perturbacjach i zmianach konceptu, Syberia 3 ujrzała wreszcie światło dzienne.

Być może dla części graczy, klasyczne gry przygodowe to już archaiczny gatunek, relikt dawnych lat, który dzisiaj kontynuowany jest tylko z sentymentu. Takie osoby mają nieco racji, wystarczy spojrzeć na wyniki sprzedaży dzisiejszych przygodówek point & click. Wielu twórców staje przed wyborem, czy chcą trwać w swoim ulubionym gatunku i mieć bardzo wąską, ale wierną rzeszę fanów, czy pójść nową drogą, naśladując tytuły takich ekip, jak Quantic Dream, Telltale, czy Dontnod. Jednak czy nie dałoby się pójść środkiem, zapewnić doznania płynące z obu tych dróg? Na to pytanie odpowiadają twórcy z Microïds i Benoît Sokal.

Oni również zdali sobie sprawę z tego, że zafundowanie graczom dokładnie takich samych gier, jak dwie pierwsze części Syberii, może dzisiaj nie wypalić. Dlatego postanowili pójść o krok naprzód. Już na samym początku zabawy widzimy zmiany, jakie zaszły w modelu rozgrywki. Podczas pierwszego dialogu zostaje nam zaprezentowane kółeczko wyboru kwestii i system filmowych dialogów, których nie powstydziłyby się te bardziej dynamiczne przygodówki, albo nawet i gry RPG. Jednocześnie pojawia się tu pierwsza wada, o której za chwilę, bo przecież wypada zacząć od fabuły. Czyż nie?

Po wydarzeniach z drugiej Syberii, Kate Walker zostaje odnaleziona przez lud Jukoli. Leżąc przez długi czas w przymarzniętej łódce porzuconej na brzegu rzeki, była nowojorska prawniczka zapada w ciężką chorobę. Będąc bliska śmierci, zostaje mimowolnie wzięta do karawany. Dla Jukoli bowiem nadszedł czas świętej pielgrzymki. Ten półkoczowniczy lud co dwadzieścia lat towarzyszy swoim zwierzętom – strusiom śnieżnym, w migracji do świętych ziem, gdzie mają one złożyć jaja. Tylko taki sposób może zapewnić potomstwo tej specyficznej rasie ptaków.

Nie wszyscy jednak są przychylni jukolskiej pielgrzymce. Niektórzy uważają, że to przeżytek, że nomadzi powinni wreszcie osiąść i dostosować się do reszty społeczeństwa. Jeszcze inni sądzą, że takie działania są szkodliwe dla rosyjskiego państwa i Jukole winni być spacyfikowani. Wśród takich ludzi budzi się Kate Walker, oddana na leczenie do szpitala w Valsemborze. Okazuje się, że los wyprawy wisi na włosku, ale wdzięczna za pomoc prawniczka obiecuje za wszelką cenę dopomóc Jukolom.

Na tym będzie się opierać cała gra. Trzonem fabuły jest mistyczna podróż, na której etapach będziemy zmuszani do najróżniejszych czynności. Jeśli na pierwszy rzut oka nie wygląda to zbyt ciekawie i w zamyśle raczej lepiej prezentował się wątek pierwszej i drugiej części, to muszę powiedzieć, że fabuła trzeciej Syberii naprawdę trzyma świetny poziom. I chociaż z przyczyn wiadomych weteranom poprzednich odsłon, Hansa Voralberga w Syberii 3 nie ma, to pamięć o tej postaci została zachowana, a w odwiedzanych lokacjach czuć echo jego wynalazków.

Mogę to już teraz powiedzieć – stara, dobra Syberia wróciła! Przed premierą tej odsłony miałem obawy, co do sensu i sposobu kontynuowania tej historii. Nie sprawdziła się jednak żadna z nich. Trzecia część tej serii to godna kontynuacja, w której nigdzie nie czuć tego, że została stworzona z chęci zysku albo odcinania kuponów. Nie, to pełnoprawna część historii, która została zaprojektowana przez Benoîta Sokal i ekipę z wielką pasją i poszanowaniem poprzednich odsłon serii.

Jak już mogliście czytać na wstępie, nie znaczy to, że jest to gra identyczna z wcześniejszymi odsłonami. Jest to Syberia uwspółcześniona, która przypadnie do gustu zarówno starym fanom, jak i nowym odbiorcom. Dlatego też w tę część można bez problemu grać bez znajomości poprzedniczek. Osobiście jednak radziłbym zapoznać się z pierwszą i drugą Syberią. Z tej racji, iż w trójce są do nich obecne naprawdę bardzo dobre nawiązania, które mogą jeszcze bardziej podsycić radość z rozgrywki.

A co znaczy fakt, że jest to część uwspółcześniona? Oprócz filmowych dialogów, są to elementy gier telltale’owych, czyli na przykład wyskakujące dymki, które głoszą graczowi: postać X zapamięta to. Co ciekawe, można je wyłączyć, czego osobiście dokonałem. Kolejną zmianą jest to, że gra prezentuje się bardziej filmowo. Cały czas coś się tu dzieje, mamy niewiele spokojnych momentów, a historia po nabraniu rozpędu nie daje się sobą znudzić. Oprócz tego, produkcja ta w początkowych etapach jest nieco bardziej przystępna. Łamigłówki nie są trudne, a na dodatek dostajemy do nich podpowiedzi.

Wbrew pozorom, nie oznacza to, że gra jest łatwa. Wraz z rozwojem fabuły, stopień trudności zagadek stale rośnie. I o ile te pierwsze faktycznie dla weteranów są kaszką z mleczkiem, to później musimy się nieźle pogłowić. Ja sam autentycznie w kilku miejscach zatrzymywałem się przy niektórych łamigłówkach i musiałem błądzić po lokacjach, by popchnąć fabułę do przodu. Dla niektórych może to być wada, ale dla mnie to wielka zaleta. Właśnie takie przygodówki lubię, bo zmuszają mnie one do myślenia podczas zabawy.

Syberia 3 może pretendować do miana ideału dzisiejszych gier przygodowych. To nie jest gra od Telltale będąca interaktywnym serialem, to nie festiwal quick time eventów w samograjach Davida Cage’a. Równocześnie nie jest to hardcorowy ciąg zagadek bez wytchnienia, znany z wczesnych lat tego gatunku. Syberia 3 w idealny sposób łączy filmowość doznań i rozgrywkę w duchu starych gier, w których trzeba było chodzić, zbierać i używać przedmiotów. Równocześnie zachowując własną tożsamość i klimat, poprzez projekty lokacji i osobowość bohaterów (chociaż przyznam – główny zły jest taki sobie).

W tym miodzie jest jednak łyżka dziegciu. Syberia 3 nie jest pozbawiona wad, o czym już początkowo wspomniałem przy okazji dialogów. Pierwszą z nich jest fatalny lip sync. Ruch ust kompletnie nie zgadza się z tym, co mówią postacie. Z ciekawości sprawdziłem i zobaczyłem, że nie jest to jedynie problem polskiej wersji. Przy oglądaniu filmowych dialogów brak zgrania warg z wypowiadanymi kwestiami dość boli. Pozostając przy dialogach, warto przytoczyć kolejną wadę. Niektóre głosy są średnio dobrane. Słychać to zwłaszcza na przykładzie starszej recepcjonistki, która mówi głosem młodej dziewczyny.

Być może było tak w oryginale, a rodzime studio odpowiadające za tłumaczenie po prostu tym się kierowało. Niemniej jednak polonizację należy pochwalić, bo pomimo wcześniej wymienionych bolączek, jest ona naprawdę dobrej jakości. Fani poprzedniczek mogą być niestety niezbyt zadowoleni z faktu zmienienia głosu kluczowym postaciom. Za głos Kate Walker odpowiada tym razem Anna Dereszowska, która bądź co bądź spisała się na medal. Oprócz zmiany głosów postaci, zmieniono sposób wymawiania niektórych nazw. Dla przykładu w dwójce nazwisko Cantin wymawiało się jako Kantin. Zaś w Syberii 3 jest to już Kanten.

Wbrew temu, co było widać na zwiastunach, grafika w ruchu prezentuje się super. Zwłaszcza należy tu zaznaczyć przestrzenie i konstrukcję lokacji. Przejście z 2D w 3D, którego obawiało się sporo osób, jest bardzo dobrym posunięciem. Sprawia ono, że Syberia wygląda jeszcze ładniej. Nie jest to może poziom fotorealizmu, którego wielu oczekuje. Może to komuś nie odpowiadać, ale gra obiera własny styl i wygląda przy tym bardzo estetycznie.

Niestety Syberia 3 jest nękana przez spadki płynności animacji. Całe szczęście nie są zbyt częste, więc moim zdaniem nie powinny się odbić na ostatecznej ocenie. Nie to jest przecież najważniejsze w przygodówce. Większym za to problemem są długie loadingi, ale i to da się znieść.

Sporo osób narzeka na sposób sterowania. To prawda, został on zmieniony. Teraz zamiast poruszania się myszą, kierujemy postacią za pomocą klawiatury. Miejscami jest to bardzo kłopotliwe i już na pierwszy rzut oka widać, że rozgrywka w Syberii 3 była zaprojektowana z myślą o konsolach. Mówią to już sami twórcy, którzy otwarcie podczas uruchamiania gry zalecają użyć pada. Szczerze? Idzie się do tego przyzwyczaić i nie zajmie to dłużej niż godzinę. Warto nadmienić, że Syberia 3 jest najdłuższą odsłoną serii i jej przejście zajęło mi 17 godzin (+/- 3 godziny na błądzenie po lokacjach).

No i piękno zostawimy na koniec, czyli ścieżka dźwiękowa. Inon Zur po raz kolejny się postarał. W muzyce z Syberii 3 czuć ducha oryginału. Świetnie się jej słucha, a oprócz tego nadaje ona wyrazu poszczególnym etapom fabuły. A jeśli o końcach mowa, to mam mieszane odczucia co do samego zakończenia. Na dobrą sprawę nie wiem, czego się po nim spodziewać. Zależnie od interpretacji jest z jednej strony wzruszające, a z drugiej może zapowiadać kontynuację. Podpowiedź uzyskujemy w opisie osiągnięcia, które głosi: „Ciekawe, co czeka cię dalej?”. Jeśli to jest cliffhanger, to damn you Sokal! Obyśmy nie czekali kolejne trzynaście lat na kontynuację!

Syberia 3 to gra, która jak za dawnych lat zmusiła mnie do wyciągnięcia notatnika i spisywania symbolicznych podpowiedzi ukrytych w grze, które miały mi podsunąć pomysł rozwiązania zagadki. Naprawdę cenię ten tytuł. Zapewnił mi on równocześnie filmowe doznania ze świetną fabułą, a także wielokrotnie zmuszał do logicznego myślenia. Osoby, które już po godzinie oceniają tę produkcję za sprawą nieprzyzwyczajenia do sterowania albo – co gorsza grafiki, postępują głupio i tak naprawdę nie wiedzą, co tracą. A ci, którzy dadzą akcji w Syberii 3 się spokojnie rozwinąć, zostaną wynagrodzeni idealną kontynuacją serii i bardzo dobrą grą przygodową.

Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Plusy

  • Godny powrót świetnej serii
  • Uwspółcześnienie rozgrywki
  • Zmusza do myślenia
  • Angażująca fabuła
  • Filmowe doznania

Minusy

  • Fatalny lip sync
  • Sterowanie, do którego trzeba przywyknąć
9.5

Autor: Robert Chełstowski

  • Dario

    Ja jeszcze poczekam i upoluje w jakimś promo. Na 3 część czekałem długo to i teraz poczekam :)

  • Mirabelka

    Fajna recenzja. Ja ogrywam od wczoraj i chyba powrócę do 1 i 2 Syberii. Świetna wymagająca gierka.

  • Ewelina Szpakowska

    Cudowna recenzja <3 Trafia mnie jak wielcy znawcy piszą o tej części negatywne opinie, po czym dodają iż grali godzinę, dwie. Przez przypadek trafiłam kiedyś na pierwszą część, po niej na drugą, a na trzecią sporo się naczekałam i nie żałuję. Z racji wymagań muszę zainwestować w lepszy sprzęt, lecz uważam że warto:)

  • Pies Ogrodnika

    Na Steamie oceny przeciętne:( nie rozumiem po co ludzie grają w gry z gatunku którego nie lubią lub są do niego za tępi. Jak dla mnie gra na 9. Co prawda jeszcze nie ukończyłem, ale poniżej 8 nie spadnie.

  • Steam

    Czy autor nie jest przypadkiem fanbojem serii? Horizon Zero Dawno daliście niższa ocenę, a ta gra na Steam opinie ma pół na pół.

    • Paweł Grzegorczyk

      Czyli recenzent ma się sugerować ocenami na steam? Dwie różne gry, dwa różne gatunki, dwóch różnych recenzentów, dwie różne (wysokie) subiektywne oceny. Zresztą kto mówi, że Horizon Zero Dawno to lepsza gra i kto tu zachowuje się jak fanboj?

    • Robert Chełstowski

      Warto zobaczyć, że Syberia i Horizon to dwie zupełnie odmienne gry. Jedyny ich element wspólny to taki, że w obu tych tytułach bohaterkami są kobiety. To chyba zbyt mało, by w jakikolwiek sposób porównywać te produkcje, nieprawdaż? Jeśli już chcemy do czegoś porównywać Syberię, to do przygodówek. Z ostatnio ocenionych tutaj, weźmy przykładowo The Walking Dead: A New Frontier reprezentujące ten bardziej filmowy rodzaj gier przygodowych i Silence skłaniające się ku klasyce. Zarówno The Walking Dead, jak i Silence dostały po ósemce, a według mnie Syberia 3 robi od nich wszystko lepiej. Jednocześnie jest niejako przełomem, bo pokazuje, że można połączyć współczesną filmowość doznań z klasyczną formułą zagadek.
      Autorzy recenzji na Steamie opierają swoje oceny głównie na pierwszej godzinie albo dwóch grania, gdzie na dobrą sprawę fabuła nie zdąży nabrać swojego pędu. Lekko ponad godzinę zajmuje wyjście z samouczkowej lokacji. Po drugie, owi autorzy jako główne wady Syberii 3 podają grafikę (która według autora recenzji ma swój styl i jest dobra), lip sync (co wpłynęło na ocenę końcową powyższej recenzji), sterowanie (co także zostało omówione w recenzji) i spadki płynności, które zdarzają się rzadko i z racji gatunku nie mają wielkiego wpływu na rozgrywkę. Niestety część steamowych recenzentów pomija najważniejsze elementy gier przygodowych, czyli fabułę i zagadki.
      Autor fanbojem by się nie nazwał. Za to fanem? Jak najbardziej, bo poprzednie odsłony z tej serii bardzo ceni.

  • Paweł Mikulski

    Twórcy dali ciała wydając produkt z taką ilością błędów i koszmarnym sterowaniem na klawiaturze i myszy.
    Sam gram na padzie i jest bardzo przyjemnie. Gra wciąga niesamowicie, to jedna z najlepszych przygodówek ostatnich lat. Fabularnie mi petarda, oprawa muzyczna świetna.

    Jak ktoś gra na PC to zapraszam do sprawdzenia moda:
    https://sfx.thelazy.net/games/preset/7157/

  • Matt

    Nic dodać nic ująć :)

  • Magda Buchelt

    jak robić zapis gry w syberia 3?

    • Robert Chełstowski

      Zapisy w tej części są automatyczne.