Regalia: Of Men and Monarchs

Ocenił dnia


Regalia: Of Men and Monarchs – recenzja

Spadek. Jakkolwiek brutalnie, bezdusznie i niepoprawnie to brzmi, dla niektórych jest to przyjemny aspekt towarzyszący śmierci. Nie oszukujmy się, tak było, jest i będzie. Na tym świecie istnieją osoby, które tylko czekają na zgarnięcie rodzinnej fortuny. A tu okazuje się, że zmarły zamiast profitów, zostawia nam same długi. No dzięki… mój przodku. Ileż to razy słyszeliśmy w mediach o podobnych sytuacjach? Niezliczoną.

Najwyraźniej ktoś postanowił przenieść ten motyw również na poletko elektronicznej rozrywki. Tuż przed śmiercią swego ojca, Kay Loren dowiaduje się, że w odległej i bajkowej krainie, jego ród posiada we władaniu ogromne włości. Nie marnując czasu, Kay pakuje swoje manatki i zabiera siostry oraz towarzyszącego mu rycerza na podróż do wymarzonej Ascalii. Po dotarciu na miejsce okazuje się, że nie wszystko wygląda tak, jak to sobie wyobrażał. Miasto to ruina, po traktach i bezdrożach rozpanoszyli się bandyci, trolle i inne potwory, a na dodatek… znikąd pojawia się windykator.

Tak, ród Lorenów od kilku pokoleń jest zadłużony po uszy. Na dodatek przez te wszystkie lata odsetki namnożyły się do niebotycznych rozmiarów. Diaboliczny poborca długów stawia sprawę jasno – to na Kay’u ciąży spłata całego zobowiązania. Wraz ze swoimi towarzyszami i duchem dziadka (nie pytajcie, serio) decydują, że jedyna możliwość jaka im została, to przywrócenie miastu świetności. A to tylko początek problemów.

W taki oto sposób prezentuje się zalążek fabuły debiutanckiej produkcji z kickstarterowym rodowodem od polskiego studia Pixaleted Milk. W dużym skrócie można powiedzieć, że Regalia: Of Men and Monarchs to tytuł z gatunku RPG mocno inspirujący się dokonaniami japońskich twórców. Co można zobaczyć już po samych screenshotach, gdzie oprawa ewidentnie przypomina styl prezentowany w mangach i anime. Regalia to jednak dosyć ciekawy miks strategicznego RPGa, gry ekonomicznej i… symulatora relacji towarzyskich?

Nie przecierajcie oczu, przeczytaliście dobrze. Relacje z towarzyszami to element bardzo wielu współczesnych i dawnych produkcji z tego gatunku. Są one zrobione lepiej lub gorzej, a sami twórcy muszą się naprawdę postarać, by kompani zapadli nam w pamięć. I podczas gdy w Mass Effect Andromeda lecimy do galaktyki oddalonej dwa i pół miliona lat świetlnych, by podrywać kosmiczne panienki i *ekhm* panów, w Regalii wystarczy po prostu wyjść na miasto, by spotkać masę sympatycznych dziwaków.

Relacje towarzyskie w produkcji od Pixelated Milk to jeden z najważniejszych jej elementów. Nie bez powodu zaczynam omawianie Regalii właśnie od niego, bo tytuł ten robi to prześwietnie. Zapomnijcie o bezpłciowych kompanach w grach RPG. W Of Men and Monarchs, każda postać zamieszkująca nasze miasto to odmienna, charakterystyczna osobowość i każda z nich utkwi nam w pamięci na długo. Oczywiście, jednych polubimy bardziej, a drugich mniej, ale każdy towarzysz coś sobą reprezentuje.

Twórcy zastosowali tu bardzo fajny trik, który niejako odwołuje się do początków kreacji postaci w literaturze, bądź głównie w komiksach. Każdego bohatera da się opisać konkretną cechą. Przykładowo, jedna postać to pijak, druga fanatyk, a trzecia kochanek. Daje to poczucie odmienności charakterów i dzięki Bogu producenci nie silili się na stworzenie postaci uniwersalnej. Nie znaczy to, że towarzysze są jakoś spłyceni. Budując z nimi relację, poznajemy coraz głębszą historię każdego z nich. Jak najbardziej może okazać się, że postać takiego klasycznego pijaka ma drugie oblicze.

Zachęcając do samodzielnego odkrycia, zostawię już może ten wątek. Drugim bardzo ważnym elementem Regalii jest eksploracja lochów. Tereny poza miastem roją się od wszelkiego plugastwa, a Kay jako dobry władca musi sobie z tym poradzić. Badanie lokacji przypomina nieco system zaprezentowany w Blackguards. Po wejściu do lochu dostajemy planszę, na której poruszając się, wybieramy jaką akcję chcemy odegrać. Regalia daje nam do wyboru trzy możliwości – walkę, sekcje paragrafowe i odpoczynek połączony z rozmową z towarzyszami.

Podczas sekcji paragrafowych wykonujemy dodatkowe zadania z często bardzo dobrą historią, a także podejmujemy wybory moralne. Warto zaznaczyć, że nie wszyscy nasi towarzysze muszą zgodzić się z podjętą przez nas decyzją. Odpoczynek pozwala nam zregenerować padniętych kompanów i zapisać grę. Podczas eksplorowania świata tylko w taki sposób możemy sejwować.

Walki zaś toczone są w sposób turowy. Choć potyczki z początku średnio przypadły mi do gustu, to z czasem naprawdę je polubiłem. Warto zaznaczyć, że nie są one łatwe i wymagają  pomyślunku lub kilkukrotnego podejścia. Dla osób, które nie chcą się z tym męczyć, twórcy umożliwili wybór trybu łatwego podczas uruchamiania nowej gry. Temu, kto grał w turowe RPGi, raczej wiele nie trzeba opisywać. Podczas swojej kolejki możemy się poruszać po planszy, używać przedmiotów i umiejętności, a także atakować i buffować naszych towarzyszy.

Nie są to jednak jedyne aktywności, których robienie umożliwiają nam twórcy ze studia Pixelated Milk. Gra ma również silną warstwę ekonomiczną. Za surowce zdobyte podczas eksplorowania lochów, możemy wykonywać przedmioty u rzemieślników, bądź podnosić miasto z ruin dzięki ulepszaniu budynków. Jest to bardzo ważna czynność, bo nowe budynki odblokowują kolejne stopnie relacji z niektórymi mieszkańcami. A gdy to nam nie wystarczy, możemy podjąć się również dyplomatycznych sporów lub po prostu iść połowić ryby w dostępnej przyjemnej minigierce.

I tu wysuwa się na pierwszy plan główny zamysł Regalii. Mianowicie taki, że nie da się zobaczyć wszystkiego przy jednokrotnym przejściu. Twórcy wpadli na pomysł, by niejako ograniczyć gracza. Motyw spłaty długu ma nie tylko umiejscowienie w fabule, ale także w rozgrywce. Na każdy rozdział obejmujący czasowo dwa fabularne miesiące, wyznaczone zostają nam tak zwane zadania królestwa. Wykonanie danej ilości zadań sprawia, że w dosyć sporych ratach Kay zaczyna w końcu spłacać dług swoich przodków. Jeśli zadań nie wykona – traci posiadłość i przegrywa.

Gra tym sposobem stawia przed nami pole do umiejętnego planowania i wykorzystywania danego nam czasu. Chociaż przyznam, że nie jest to może jakoś kolosalnie trudne i wszystkie rozdziały ukończyłem za pierwszym razem, to nasze działania naprawdę muszą być przemyślane. Zrobienie prawie każdej czynności zajmuje nam jeden dzień. Idziemy na ryby? Mamy dzień w plecy, ale w jakiś sposób dalej może przyczynić się to do zrealizowania któregoś z zadań. Idziemy na eksplorację lochów? Skreślmy tydzień z kalendarza, ale dzięki surowcom tam zdobytym, będziemy mogli ulepszyć budynki w mieście i zawiązywać nowe relacje.

Ukończenie Regalii zajęło mi dobre dwadzieścia godzin, chociaż twórcy mówią nawet o trzydziestu. Jest to prawdą, bo czas potrzebny na ukończenie zabawy w głównej mierze zależy od przyjętego przez nas sposobu grania. Ja raczej skupiłem się na budowaniu relacji z mieszkańcami miasta i wykonywaniu dla nich zadań, niżeli na eksploracji lochów, która bądź co bądź trwa znacznie dłużej. Trzeba jednocześnie powiedzieć, że wszystkiego nie da się ukończyć za pierwszym razem. Ograniczona ilość czasu wymusza na grającym pójście na ustępstwa i zrezygnowanie z danej czynności na rzecz drugiej. Chociaż po ukończeniu głównej fabuły można grać dalej i wykonywać zaległe zadania.

Regalia nie jest jednak pozbawiona błędów. Osobiście natrafiłem na bardzo przykry błąd techniczny. Od pewnego momentu moje zapisy nie chciały się wczytywać. Pół biedy, że stało się to w ostatnim rozdziale gry, więc nie miałem problemu z ukończeniem całej produkcji. Niestety, błąd ten również wystąpił po ostatnim zapisie, więc nie mogę dłużej kontynuować zabawy  i skończyć pozostałych mi po finale zadań. Nic to, Regalię na 100% skończę sobie kiedy indziej, bo do tytułu na pewno wrócę. Nie jest to jednocześnie jedyny błąd jaki mi się przytrafił. Raz po wczytaniu zapisu zrobionego w lochu, gra postanowiła mnie wywalić na drugi koniec mapy i nie mogłem nic z tym zrobić. Jeszcze innym razem podczas walki moja postać w ogóle nie chciała się poruszać.

Twórcy stworzyli naprawdę ciekawe realia, w których umieścili swoją produkcję. Jest to jeden z typów fantastyki, który mi bardzo odpowiada. Taki, który łamie przyjęte konwencje i niejako naśmiewa się z high i dark fantasy. Dla przykładu spotkacie tu arabsko-żydowskie gnomy jeżdżące na żółwiach, elfkę opanowaną manią górnictwa i kolekcjonowania kamieni albo krasnoludów samurai. I to nie jest tak, że wykreowany świat opiera się tylko na łamaniu zasad. Jako fantastyka jest on całkiem spójny, ma własną mitologię i z tymi wszystkimi dziwactwami wcale nie odstaje jakościowo od innych.

Dzięki specyficznej kreacji świata mamy bardzo udaną atmosferę, ale tytuł ten nie byłby tym samym, gdyby nie humor. Fabuła jest dosyć prosta, ale ogromnie zyskuje na wykorzystaniu gagów, żartów sytuacyjnych i wszelkich klisz. Nawet jeśli z grubsza wiemy, jakiej sytuacji będziemy się spodziewać, to i tak nierzadko zaśmiejemy się pod nosem lub nawet wybuchniemy śmiechem. Po raz kolejny twórcy wstrzelili się w moje gusta, bo również i ten typ humoru bardzo lubię.

Podobny poziom prezentuje także oprawa audiowizualna. Jasne, trzeba lubić styl rysowania zalatujący wschodnimi produkcjami, ale niemniej jednak wszystko wygląda ładnie. By coś miało swój poziom, wcale nie trzeba stosować ultra wymagającej grafiki, bo ręcznie rysowane postacie bądź tła dają w Regalii radę. Grafice dorównuje oprawa muzyczna. Jest ona momentami pocieszna, wpisująca się w humor, ale z drugiej strony potrafi zalecieć czymś smutnym lub ugościć nas rockową gitarą podczas walki z bossem. A to nie wszystko, bo osoby podkładające głosy do Regalii się postarały i dały przykład  mistrzowskiego voice actingu.

Regalia: Of Men and Monarchs to naprawdę świetna produkcja, w którą fani gatunku RPG muszą zagrać. Mimo z założenia prostej fabuły, jej postępy śledzi się z zaciekawieniem za sprawą  zastosowanego humoru. Twórcy wykreowali nietuzinkowy świat fantasy. Taktyczne walki i elementy ekonomiczne w zarządzaniu miastem sprawdzają się znakomicie, a relacji z towarzyszami i ich historii nie powstydziłyby się duże i wysokobudżetowe gry RPG. Dzieło studia Pixelated Milk bardzo przypadło mi do gustu i z pewnością będę śledzić jego przyszłe produkcje.

Uaktualnienie: Wraz z dzisiejszą aktualizacją rozwiązany został problem niewczytujących się zapisów. Dziękujemy za szybką reakcję.

Recenzja PC

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z PC

Plusy

  • Świetny humor
  • Budowanie relacji i poznawanie historii kompanów
  • Angażująca fabuła
  • Oprawa audiowizualna
  • Wymagający system walki
  • Voice acting

Minusy

  • Problemy techniczne
9

Autor: Robert Chełstowski