NBA Playgrounds

Ocenił dnia


NBA Playgrounds – recenzja

Gry sportowe w wersji arcade były swego czasu na topie. Zakręcone wersje gier o koszykówce, futbolu amerykańskim, piłce nożnej czy hokeju sprawiały nam masę frajdy. Jednak wraz z końcem epoki PlayStation 2 moda na tego typu gierki przeminęła. Wii dostarczyło nam jeszcze popłuczyny po tamtych czasach, ale nie było to nic wybitnego. PlayStation 4 zbliża się do kresu swojego żywota i do tej pory nie dostaliśmy ani jednej gierki tego typu. Sytuacja ta ma ulec z mianie za sprawą NBA Playgrounds. Tylko czy brak konkurencji nie sprawił, że w nasze ręce powędruje kiepska gierka?

NBA Playgrounds to duchowy następca klasycznych tytułów takich jak NBA Jam i NBA Street. Gra porzuca typowe koszykarskie boiska na rzecz klimatu streetball, gdzie kosmiczne wsady są codziennością. W meczach biorą udział sławy i najbardziej rozpoznawani gracze NBA. No może poza tym jednym, który dla wielu utożsamiany z amerykańską ligą koszykówki.

Gra oferuje nam mecze 2vs2, gdzie w przeciągu kilku minut wygrywa ta drużyna, która zbierze więcej punktów. Proste zasady połączone są z raczej prostym sterowaniem. Mamy jeden przycisk do rzutów, kombinację dwóch przycisków do wsadów itp. W obronie możemy próbować wybić przeciwnikowi piłkę z ręki, blokować jego rzuty lub popychać go. System jest stosunkowo prosty i opiera się jeszcze na dwóch elementach: staminie odpowiadającej za bieg, wykonywanie sztuczek i akcji oraz wyczuciu podczas rzutów (Shot Releases). Musimy bowiem w odpowiednim momencie puścić przycisk odpowiadający za wykonanie rzutu/wsadu. Jeśli zrobimy to zbyt szybko lub zbyt późno to wtopimy. Natomiast jeśli mamy odpowiednie wyczucie to  dostaniemy bonusowe punkty. Musze przyznać, że potrzebowałem chwili do przyzwyczajenia się do rzutów.

Litania rzeczy, które nie podeszły mi w tej gierce jest stosunkowo długa. Po pierwsze, jest to tytuł always online. Nawet jak chcemy sobie samemu pograć to musimy być połączeni z internetem. Sprawia to, że granie przy problemach z netem jest niemożliwe. Niby jest to pierdoła, ale nie widzę najmniejszego powodu by produkcja taka jak NBA Playgrounds wymagała stałego połączenia z internetem. Sama rozgrywka wieloosobowa jest do niczego. Na dzień dzisiejszy można rozegrać meczyk z innym graczem online. Byłoby to nawet spoko, gdyby nie totalna bida. Gra oparta jest na punktowym systemie rankingowym. Tak się dziwacznie złożyło, że cały czas miałem walczyć przeciwko graczom na znacznie wyższym poziomie. Myślę sobie ok, może za którymś razem się uda. Dziwiło mnie tylko czemu wszyscy inni gracze korzystają z duetu Curry i O’Neal. Później okazało się, że akurat tych dwoje zawodników ma sporą przewagę nad innymi graczami. Spoko, sam wybiorę ich i też będę rozwalał ludzi online. Niestety do gry wprowadzono mechanikę rodem z produkcji free to play. Otóż nowych koszykarzy odblokowujemy poprzez paczki z kartami. Tak się złożyło, że trafiałem na lipne karty ze słabszymi postaciami. Jakby tego było mało, to co chwilę dostawałem powtórki, czyli odblokowywałem mniej postaci. Szczytem mojej frustracji był jednak debilny system power up. Za wykonywanie trików, odbieranie przeciwnikowi piłki itp. zdobywamy punkty. Napełniamy coś w stylu gamebreakera z NBA Street. Z tą różnicą, że zamiast świetnego super wsadu otrzymujemy losowe wzmocnienie. Czasem trafi się coś fajnego zwiększającego liczbę zdobywanych przez nas punktów. Innym razem dostaniemy szajs sprawiający, że coś podobno się dzieje. Poza tymi kwestiami gra ma kilka mniejszych problemów wynikających z niedopracowania. Na przykład pasek staminy jest niewidoczny w chwili zbliżenia się do krawędzi ekranu. Powyższe powody sprawiły, ze bardzo szybko odpuściłem sobie rozgrywkę online. Offline z kolei nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Po kilkunastu meczach miałem już dość tej gierki. NBA Playgrounds wyleciało z dysku mojej konsoli i nie widzę powodu aby gierka kiedykolwiek tam powróciła.

Jeśli chodzi o oprawę graficzną to produkcja stawia na zniekształconych zawodników. Mamy postacie z wielkimi głowami tak jakby ktoś w innej gierce o koszykówce odpalił kod bighead. Lokacje są kolorowe, ale ubogie w detale. Wszystko wygląda przyzwoicie jak na gierkę z niższej półki. Twórcy starali się chyba przywołać klimat NBA Jam. Połowicznie im się to udało. Niestety kiepska muzyka psuję efekt finalny. Może jestem trochę rozbestwiony przez soundtracki innych gierek z NBA w tytule, ale to co pojawia się w NBA Playgrounds to straszna bieda. Kilka nudnych melodii na krzyż. Ja rozumiem, że NBA Street vol.2 to niedościgniony wzór dla gatunku, ale tutaj twórcy się nawet nie starali. Jedyne co mi zapadnie w pamięć to okrzyk jaki słyszałem po przegranym meczu. Komentator mówi chyba „Back to the bench” ja jednak słyszałem „Back to the bitch”. Reszta oprawy audio działała mi tylko na nerwy.

NBA Playgrounds miało olbrzymi potencjał by stać się świetnym tytułem. Niestety kilka dziwnych decyzji sprawiło, że otrzymujemy tylko ok gierkę. Produkcja Saber nie ma startu do klasyków, jak NBA Street czy NBA Jam. Jednak w sytuacji gdy na rynku nie ma żadnych innych produkcji tego typu, NBA Playgrounds staje się najlepszym dostępnym obecnie tytułem. Osobiście mam do niego sporo zastrzeżeń i nie widzę szansy na ogrywanie go przez dłuższy czas. Jednak produkcja ta trafi na pewno do graczy spragnionych koszykówki w wersji arcade. Przy sensownej aktualizacji i dodaniu do gry większej ilości trybów, NBA Playgrounds może stać się produkcją godną uwagi.

NBA Playgrounds to idealny przykład sytuacji z braku laku dobry kit. Średniak ze sporymi problemami jest naszą jedyną opcją. Jednak sensowna cena połączona z całkiem fajną rozgrywką sprawia, że rozważanie zakupu tej produkcji nie jest głupim pomysłem. Mogło być lepiej, ale równie dobrze mogło być zdecydowanie gorzej.

Recenzja PlayStation 4

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z konsoli PlayStation 4

Plusy

  • Koszykówka w wersji Arcade
  • Przyzwoita rozgrywka
  • Masa zawodników

Minusy

  • Muzyka
  • Skopany online
  • System odblokowywania postaci
  • Bugi i problemy z interfejsem
6

Autor: Tomek Piotrowski