Full Throttle Remastered

Ocenił dnia


Full Throttle Remastered – recenzja

Dawno, dawno temu wśród pecetowców grających w gry przygodowe istniał pewien podział. Cześć graczy była fanami twórczości Lucas Arts, a inni preferowali gry Sierra. Zdania były mocno podzielone, bo obie firmy miały inne podejście do tego czym powinny być gry point and click. Ja nigdy nie byłem miłośnikiem Lucas Arts, ale w ostatnich latach z powodu fali remasterów gierek tego studia, miałem okazję przybliżyć sobie ich katalog. Teraz w moje łapy wpadło Full Throttle – produkcja przez wielu uważana za najlepszego przedstawiciela gatunku. Czy po kontakcie z tym tytułem stałem się fanem Lucas Arts?

Full Throttle Remastered to kolejna wersja HD starej gierki point and click, którą dostarcza nam Double Fine Productions. Stary tytuł został odświeżony, przystosowany do sterowania za pomocą pada i wzbogacony o komentarz twórców. Podobnie jak w przypadku poprzednich dwóch remasterów od Double Fine możemy za pomocą jednego przycisku przełączać się pomiędzy oryginalną i upiększoną wersją gry.

Bohaterem gry jest szef pewnego motocyklowego klubu. Koleś zostaje wplątany w poważną aferę. Otóż nasz twardziel zostaje wrobiony w morderstwo ostatniego producenta części motocyklowych. Naszym zadaniem jest udowodnienie swojej niewinności i zemsta na dziadzie, który zrujnował nam popołudnie.

Tera zdradzę straszny sekret na temat swojej osoby. Moja rodzina nazywa mnie smutasem. Podobno w wyniku wchłonięcia zbyt dużej ilości chińskiej, koreańskiej i japońskiej kultury mój humor jest trochę dziwaczny. Z tego powodu nie śmieszą mnie rzeczy, które bawią innych. Jest to dość problematyczne w przypadku gry, która chyba ma być czymś zabawnym. No bo rzucanie królikami na polu minowym ma być chyba czymś zabawnym?

Sama opowiastka jest dość ciekawa, ale nie grzeszy długością. Dwie czy trzy godziny potrzebne na ukończenie tego tytułu to trochę za mało. Całość zdaje się być sklejona z poszczególnych sekcji, które same w sobie są całkiem fajnie. Brakuje mi jednak czegoś co zbudowałoby z tych poszczególnych sytuacji sensowną historię. Skaczemy z miejsca na miejsce i obserwujemy jak wydarzenia wpływające na udowodnienie naszej niewinności dzieją się na scenkach przerywnikowych. My natomiast robimy głównie pierdoły, które są zapychaniem czasu. Nie mam o to jakichś wielkich pretensji, ale jednak szkoda, że nie poświęcono więcej miejsca na to żeby pokazać nam życie członka motocyklowego gangu. Ten element mógłby zaowocować ciekawszym tytułem.

Rozgrywka Full Throttle Remastered wpisuje się w gatunek point and click. Mamy przedmioty i akcje, które może z nimi wykonać nasza postać. Obok tego mamy kilka sekwencji wychodzących poza to czym zwyczajowo są przygodówki. Jako że wcielamy się w szefa gangu motocyklowego mamy kilka pojedynków na jednośladach. Full Throttle staje się wtedy czymś na wzór serii Road Rash. Nawalamy przeciwników piąchami, serwujemy im kopniaki lub przywalamy dechą. Te sekcje są naprawdę fajnym elementem zabawy i budują klimat gry o twardzielach stojących poza prawem.

Kolejny remaster prezentuje nam lepszą grafikę. W wypadku Full Throttle mamy naprawdę widoczną poprawę. Oryginalna produkcja była w formacie 4:3. Teraz dostajemy gierkę w 16:9 i możemy śmiało podziwiać akcję na pełnym ekranie. Wszystkie elementy zostały dostosowane do standardów HD i produkcja Double Fine wygląda przyzwoicie. Voice acting stoi na dość wysokim poziomie. Z obsady gry na pewno rozpoznamy Marka Hamilla, który spisuje się całkiem dobrze jak bad guy całej historii. Nie jest to oczywiście poziom Jokera z Batman TAS czy gier od Rocksteady, ale ostatni rycerz Jedi i tak wypada naprawdę dobrze. Jeśli chodzi o muzykę, to w tle przygrywają nam jakieś metalowe/rockowe utwory, które chyba pasują do gierki o gangu motocyklowym. W ogólnym rozrachunku nie mam najmniejszych zastrzeżeń do oprawy audiowizualnej. Jest ona na pewno mocnym argumentem przemawiającym na korzyść tego remastera.

Full Throttle Remastered to kolejny kawałek solidnej roboty odstawiony przez Double Fine Productions. Fani gry będą zadowoleni, osoby zainteresowane starymi point and clickami również, a reszta może spokojnie olać tę gierkę. Full Throttle Remastered nie sprawi, że osoba niezainteresowana stanie się nagle fanem tego typu przygodówek.

Jako miłośnik starych gierek ciesze się jednak, że projekty takie jak ten remaster wciąż powstają. Wolę widzieć odświeżoną wersję 22 letniego tytułu niż kolejną odświeżoną produkcję sprzed 2 lat. Full Throttle Remastered to solidny przedstawiciel swojego gatunku. Jednak nie wydaje mi się, że trzeba akurat w ten tytuł zagrać. Nie kapuję też dlaczego wielu uważa ten tytuł za najlepszy point and click. Może to kwestia czasu kiedy zagrało się w daną gierkę? Ja dalej pozostanę w obozie Sierra i chyba żaden remaster nie zmieni mojego zdania na temat tego, które przygodówki są lepsze.

Recenzja PlayStation 4

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z konsoli PlayStation 4

Plusy

  • Urozmaicenia rozgrywki
  • Voice acting
  • Nowa oprawa graficzna

Minusy

  • Zbyt płytka historia
  • Specyficzny humor
7

Autor: Tomek Piotrowski