FlatOut 4: Total Insanity

Ocenił dnia


FlatOut 4: Total Insanity – recenzja

W ostatnim czasie jest trend na wskrzeszanie zapomnianych lub podupadających serii. O cyklu FlatOut jeszcze wielu pamięta, a o trzeciej części z pewnością niejeden gracz stara się wciąż zapomnieć. Szalone wyścigi od Bugbear Entertainment podbiły przeszło dekadę temu platformy szóstej generacji, gdy jednak marka trafiła w ręce innego studia, nie było już tak kolorowo. Od blamażu jakim był FlatOut 3: Chaos & Destruction minęło już prawie sześć lat, a o serii postanowiło przypomnieć studio Kylotonn, odpowiadające za ostatnie odsłony gry rajdowej WRC. Czy FlatOut 4: Total Insanity jest tytułem na miarę dwóch pierwszych części? Nie do końca, ale fani serii powinni być zadowoleni.

Czym zatem jest FlatOut 4? To szalona gra wyścigowa, w której w zasadzie każdy powinien znaleźć coś dla siebie. No może poza miłośnikami realizmu i modelu jazdy charakterystycznego dla symulatorów. Jest szybko, dynamicznie, kreatywnie i brutalnie. Oczywiście gra bardzo mocno nawiązuje do kwintesencji serii, czyli do demolki. Celem, jak w każdych wyścigach, jest zajęcie najwyższego miejsca, tylko że tym razem nie wystarczy być szybkim. Każdy z naszych 11 rywali to głodny zwycięstwa psychopata, który wie jak wykorzystać rozpędzoną masę swojego auta. Tytuł, pomimo że posiada zaledwie dwa tryby dla jednego gracza, oferuje w nich różnorodną i wymagającą zawartość, która powinna starczyć na wiele godzin zabawy.

Mało kariery w karierze, ale i tak jest fajnie

W trybie kariery najważniejsze są wyścigi. Nie mamy wpływu na wygląd naszego kierowcy, a do wyboru dostajemy zaledwie dwa auta. Oczywiście w grze jest więcej samochodów, ale ich ceny są dość wysokie, więc zanim je zakupimy, czeka nas sporo grania. Pojazdy możemy poddawać dość uproszczonemu tuningowi, który ma znaczący wpływ na osiągi. Podczas grania będziemy odblokowywać upiększacze jak malowania czy kolor płomienia wydobywającego się rury wydechowej podczas użycia dopalacza. Jest skromnie, ale nie o to w tej produkcji chodzi.

Kariera jest podzielona na trzy klasy – Derby, Classic i AllStar. Jak się nie trudno domyślić, do każdej z nich przyporządkowane są inne auta. Gra wymusza na nas przechodzenie kolejnych wyścigów, tak więc na początku skupiamy się na odblokowywaniu kolejnych strać w klasie Derby. Nie liczcie jednak na taryfę ulgową, FlatOut 4 z każdym wyścigiem wymaga od nas więcej.

W każdej klasie mamy do zaliczenie kilka wydarzeń, na które składają się puchary z dwoma lub więcej wyścigami oraz inne aktywności jak walka z czasem czy starcie na arenie (coś dla miłośników serii Carmageddon). Gra wymaga od gracza dobrych wyników, gdyż tylko miejsce w pierwszej trójce umożliwia odblokowanie kolejnych pucharów, wydarzeń a następnie przejście do wyższej klasy pojazdów. Jest o co walczyć. A to nie wszystko. Podczas wyścigów dostajemy kasę, nie tylko za wysokie miejsce, ale także za styl jazdy. Po ukończeniu każdego starcia, premiowany dodatkowym wynagrodzeniem jest zwycięzca w każdej z czterech kategorii: Niszczyciel, Fajerwerk, Najszybsze okrążenie oraz Spychacz.

Jednak najwięcej frajdy daje przekroczenie linii mety jako pierwszy. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ gra nie wybacza błędów. Przeciwnicy dostosowują się do naszego tempa jazdy, wiec pomimo bezbłędnego przejazdu cały czas ktoś siedzi nam na ogonie. Zaliczenie drzewa lub zostanie staranowanym na ostatniej prostej jest  katastrofalnie w skutkach.

Galeria osobliwości

Kolejnym trybem, który można przejść w pojedynkę, są tak zwane Tryby FlatOut 4. Jest to zestaw 42 z 10 typów konkurencji, w których zadaniem gracza jest uzyskanie ustalonej punktacji niezbędnej do otrzymania odpowiednio brązowego, srebrnego i złotego pucharu. Liczba zdobytych punktów jest bardzo istotna, gdyż dzięki nim odblokowujemy kolejne zawody. A wśród nich znajdziemy takie dziwactwa jak trafianie do kubków lub burzenie domu z klocków wystrzelonym z katapulty kierowcą, walka na arenie, zaliczenia checkpointów w określonym czasie pod groźbą wybuchu i wiele, wiele więcej. Zabawa jest dość wymagająca i by zdobyć złoto w niektórych zawodach, trzeba się ostro namęczyć.

FlatOut 4 ma także coś dla miłośników rywalizacji sieciowej. Tryb multiplayer nie jest jednak jakoś szczególnie rozbudowany i choć możemy wziąć w nim udział we wszystkich typach zawodów dostępnych dla jednego gracza, to jednak myślę, że to głównie zabawa solo jest kwintesencją produkcji Kylotonn. Zdecydowanie brakuje mi trybu kooperacji lokalnej, który pozwalałby brać udział w bardziej kameralnych zawodach na podzielonym ekranie.

Kaskader Mike to przy mnie popierdółka

Model jazdy w FlatOut 4 jest banalny i daje mnóstwo frajdy. Praktycznie większość z tras możemy przejechać nie spuszczając nogi z gazu, a naszym największym wrogiem nie są ostre zakręty, a nierówności terenu, przeróżne przeszkody walające się po drogach i poboczach oraz oczywiście oponenci. Niestety fizyka kolizji nie jest nam przychylna. Każde, chociażby najdelikatniejsze trącenie naszego auta przez rywala, kończy się gwałtowną utratą sterowności.  Gdy chcemy odpłacić się pięknym za nadobne, zazwyczaj sami się rozbijamy tracąc panowanie nad autem. Jeśli komuś przyjdzie pomysł unikania starć i niszczenia elementów otoczenia, to szybko zrozumie, że to nie jest najlepsza droga do zwycięstwa. Dzięki kolizjom napełniamy swój pasek turbodoładowania. Korzystanie z niego jest bardzo efektowne, ale trzeba robić to z głową. Rozbicie się przy włączonym dopalaczu sprawi, że nasz kierowca wyleci z auta, przez co stracimy więcej sekund niż zyskaliśmy korzystając z przyśpieszenia.

Bomba na czterech kółkach

Graficznie gra prezentuje przyzwoity poziom. Nie jest to co prawda pierwsza liga, ale lepszej oprawy powinniśmy wymagać jedynie od tytułów klasy AAA, a produkcje z serii FlatOut, nigdy się do niej nie zaliczały. Trasy są świetnie zaprojektowane, czuć w nich klimat pierwszych odsłon cyklu. Lokacje są szerokie, z mnóstwem alternatywnych ścieżek, które warto odkrywać, gdyż mogą nam pomóc w wykręceniu lepszego czasu.

Gra wygląda bardzo efektownie gdyż praktycznie wszystko na swojej drodze możemy roznieść w pył. Niestety system destrukcji nie jest do końca dopracowany. Czasami jakiś element otoczenia przyklei się nam do maski auta i nie chce z niej spaść, pomimo że wchodzimy w zakręt pędząc przeszło 100 kilometrów na godzinę. Całe szczęście takie problemy z fizyką nie zdarzają się często. Zdecydowanie bardziej daje w kość dość wypaczony system kolizji, ale myślę, że znajdzie się wielu, którym przypadnie on do gustu.

Przyczepiłbym się jeszcze do fizyki i modelu zniszczeń auta. Nasz pojazd jest w zasadzie najbardziej podatny na wgniecenia. Możemy jeszcze zgubić drzwi czy maskę, ale to w zasadzie wszystko, żadnego tłuczonego szkła, dymu czy płomieni. Co ciekawe zniszczenia auta nie mają wpływu na jego stan techniczny, tak więc pomimo deformacji, pojazd zachowuje się w ten sam sposób co tuż po starcie. Jednak to wcale nie oznacza, że nie może ulec zniszczeniu. Po licznych zderzeniach z betonowymi słupami, budynkami, drzewami i innymi pojazdami, w końcu może przyjść ostatnia kolizja, która wysadza nasz pojazd w powietrze.

Dużym atutem z kolei jest ścieżka dźwiękowa, choć jak wiadomo ocena tego aspektu w dużej mierze zależy od gustu. Mnie jednak rockowe i pop punkowe kawałki wpadły w ucho i świetnie budowały klimat dynamicznych wyścigów z elementami szalonej destrukcji.

FlatOut 4: Total Insanity to kawał niezłej gry wyścigowej, która potrafi dostarczyć wiele dziecięcej radości. Bawiłem się naprawdę świetnie. Nie jest to na pewno produkcja tak przełomowa jak dwie pierwsze części serii i niektóre elementy można było wykonać lepiej, ale mimo to jest to całkiem niezły tytuł. Jego największą wadą jest jednak cena, gdyż 269 zł w dniu premiery, za produkcję ze średniej półki budżetowej, to zdecydowane Total Insanity. FlatOut 4 polecam graczom, którzy od czasu do czasu lubią ścigać się dla frajdy oraz wiernym miłośnikom serii, ale jednym i drugim radzę zaczekać aż cena nieco zostanie obniżona.

Recenzja FlatOut 4 – galeria

Recenzja PlayStation 4

Recenzja powstała w oparciu o rozgrywkę z konsoli PlayStation 4

Plusy

  • Daje dużo radości
  • Fajne trasy
  • Sporo zwariowanej zawartości
  • Ścieżka dźwiękowa

Minusy

  • Niesprawiedliwy system kolizji
  • Fizyka
  • Błędy techniczne
  • Cena jak za tytuł AAA
7

Autor: Kamil Kościelniak

GAMERWEB W TELEFONIE

Informacje o grach PS4, XONE, PC

Gamerweb to portal o grach istniejący od 2014 roku.

Śledź nas za pomocą telefonu lub tabletu. W aplikacji znajdziesz bieżące informacje ze świata gier: recenzje, newsy, zwiastuny, cosplay, zapowiedzi. Piszemy o Nintendo Switch, PlayStation 4, Xbox One, grach PC i wielu innych platformach...

TWEETS

Full Throttle Remastered - recenzja - https://t.co/Zz7Dsn6Cgw
Poznaliśmy wymagania sprzętowe Prey - https://t.co/JROiYvhYhn
Invert - interesująca łamigłówka już w sprzedaży - https://t.co/gYbfuBJiGC https://t.co/fmOzMM685g